| |||||
|
czy grozi nam kryzys? ZASADA: Magdalena: czy jesteśmy lepiej traktowane? ZIM: micra: StefanDetko:
|
bajdula Czy grozi nam kryzys? Sytuacja gospodarcza w Polsce ulega w ostatnich miesiącach ciągłemu pogorszeniu. Obóz rządzący zdaje się, nie panuje nad sytuacją i tylko stwarza dobrą minę do złej gry. Nie jestem jakąś specjalistką w tej dziedzinie, ale z mojej wiedzy jasno wynika, że popełniono parę istotnych błędów. Trudno jest naprawdę uwierzyć, aby w cywilizowanym kraju, jakim bez wątpienia jest Polska w początkach listopada nie było w sejmie projektu budżetu. Po drugie należy sobie uzmysłowić, że AWS będzie miał problemy z uchwaleniem finansów państwa na przyszły rok, gdyż po wyjściu Unii Wolności z koalicji nie ma większości potrzebnej do uchwalenia budżetu. Więc jak łatwo przypuszczać AWS będzie musiał coś komuś dać w zamian za głosy poparcia. Takie podejście do kulejących finansów państwa rodzi wielkie obawy. Obiecać jest bowiem łatwo, ale z realizacją później mogą być problemy. Taka sytuacja na pewno nie wpływa korzystnie na gospodarkę. Inną bolączką jest fakt, że na dzień dzisiejszy nie jest do końca jasna sprawa podatku VAT, nie znamy także ostatecznego kształtu ustawy podatkowej dla osób fizycznych. Najprawdopodobniej wszystko będzie po staremu w tej kwestii, ale czy znikną ulgi, a jeśli tak, to które? Jak widać z pobieżnej analizy sytuacji w kraju odnoszącej się, chciałoby się powiedzieć, do podstaw polityki gospodarczej każdego państwa, wynikają same niewiadome. Możemy do tego jeszcze dorzucić rezygnację Hanny Gronkiewicz - Waltz z funkcji prezesa Rady Polityki Pieniężnej i związane z tym obawy, czy wyżej wymieniona rada w styczniu będzie mogła w ogóle funkcjonować. Jest to szalenie ważny organ, ale ostatnia jego decyzja o podniesieniu stóp procentowych była najprawdopodobniej chybiona. Dlaczego? Zaraz postaram się to wyjaśnić. Polska biorąc pod uwagę inflację ma jedną z najwyższych stóp procentowych na świecie. Zadaniem drogiego kredytu jest danie sygnału przede wszystkim przedsiębiorcom, że w niedługim czasie mogą pojawić się trudności ze zbytem. W Europie zachodniej takie działanie miałoby skutek, ale czy ma u nas? Przy nadmiernym popycie stopy powodują odłożenie decyzji o zakupach, czy inwestycjach wymagających kredytowania. Tylko, gdy spojrzymy na sytuację w naszym kraju, to pożądany efekt jest znikomy, albo nawet żaden. Podwyższanie stóp procentowych, jak każdy instrument ma swoje pole oddziaływania, ale jest ono zależne od warunków. Kredyty zaciągane w naszym kraju przez ludzi biznesu nie mają większego znaczenia, ich udział jest niewielki w stosunku do całości kredytów. Ostatnio kto może to zadłuża się w zagranicznych bankach, więc podniesienie stóp nie wpłynie istotnie na gospodarkę. Oczywiście w sensie pozytywnym, jak by sobie życzyła Rada Polityki Pieniężnej. Ten ruch pociągnie natomiast maszynerię uruchamiającą szkodliwe czynniki. Przyczyni się bowiem do wzrostu cen w obszarach, w których popyt słabo reaguje na zmiany cenowe. Trzeba tu wymienić między innymi ceny paliw, produktów rolnych i usług komunalnych. Dlaczego tak może być? Weźmy pod uwagę kredyty skupowe w rolnictwie, czy przetwórstwie. Mechanizm jest prosty - drogi kredyt = droższe towary, większe marże hurtowników. Inną szkodliwą cechą podniesienia stóp jest bez wątpienia zamknięcie drogi do inwestowania tym firmom, albo części z nich, które swój rozwój opierały na kredycie. Rozwój gospodarki bez dopływu kapitału jest nie możliwy. Dlatego unowocześniać będą się mogły tylko przedsiębiorstwa zagraniczne, albo rodzime, ale te, które posiadają już kapitał. A ile takich mamy w naszym kraju? To z kolei wpływać będzie na brak możliwości konkurowania z towarami zagranicznymi. Koło się zamyka. W Unii Europejskiej udział przedsiębiorstw w kredytach sięga 70%. Dzięki temu wybiera się tam najlepszą dostępną technologię, lub najlepszą technologię nie powodującą nadmiernych kosztów. Do tego przeważnie niezbędne są kredyty i to takie o rozumnym oprocentowaniu. Brak inwestycji, unowocześniania się prowadzi także do wzrostu i tak już bardzo dużego bezrobocia. Jakie czynniki mają wpływ zmniejszenie na bezrobocia? Przede wszystkim zwiększenie inwestycji i tempa wzrostu gospodarczego, zmniejszenie obciążeń w postaci podatków i świadczeń socjalnych oraz liberalizacja kodeksu pracy. Gdy spojrzymy na te trzy wymienione czynniki, to od razu widzimy, że sprawy idą akurat w przeciwnym kierunku. Bezrobocie zatem nadal będzie rosło, każdy specjalista dochodzi do tego stwierdzenia, ale tutaj nie trzeba specjalistów. Więc do czego zmierzamy? Zwiększenie inwestycji raczej nie nastąpi - drogi i ciągle rosnący kredyt skutecznie odstrasza inwestorów. Wzrost gospodarczy w powolnym tempie następuje, ale przez odgórne działania jest on hamowany. PKB powinno oscylować około 8%. Nie jest to chyba realne w najbliższych latach. Gdy spojrzymy na podatki, także reakcja odwrotna. Prawdopodobnie w przyszłym roku będziemy płacić według tych samych stawek, ale jeśli zniknie kilka ulg, to w sumie zapłacimy więcej. Zmiany w kodeksie pracy też jeśli mają miejsce to w formie godzącej w interesy pracodawców. Słucha się przede wszystkim głosu związków zawodowych, a te dbają o interesy pracownicze. Co jakiś czas dochodzą mnie głosy o skróceniu godzin pracy, jakbyśmy byli potęgą na miarę USA, czy Japonii. Na koniec jeszcze parę zdań odnośnie polityki, gdyż wokół niej te sprawy się zazębiają. Patrząc na scenę polityczną ma się wrażenie, że dobro kraju jest wielokrotnie stawiane na dalekim miejscu. Przede wszystkim chodzi o władzę, złapanie dobrej fuchy, ustawienie siebie i swoich znajomych. Niejednokrotnie awanse na bardzo odpowiedzialne stanowiska nie mają nic wspólnego z doświadczeniem i wiedzą. Opierają się na kluczu partyjnym i znajomościach. Gdy to wszystko widzę to czuję się, jak oszukana. Pod koniec lat osiemdziesiątych i na początku dziewięćdziesiątych, gdy czuło się, że idzie nowe i zmian już nic nie powstrzyma, z obozem posierpniowym wiązałam wielkie nadzieje. Prysły one jednak szybciej niż ktokolwiek mógł się chyba spodziewać. Prywata, prywata i jeszcze raz prywata. Bardziej byłam skłonna sądzić, że to ze strony lewicy będzie widoczne dbanie o swoje interesy. Oczywiście w każdym ugrupowaniu są pozytywne i negatywne czynniki. Nie uogólniam tutaj, gdyż wielu uczciwych ludzi poczułoby się pokrzywdzonych. Daję tylko swój głos - stanowcze nie!!! - obecnej ekipie rządzącej. Parę przykładów z ostatnich tygodni dla poparcia mojej tezy. Konflikt między akcjonariuszami PZU SA, a ministrem skarbu. Walka o PZU to walka o kasę, słyszy się głosy, że byłym prezesom zależy na utrzymaniu kontroli nad pieniędzmi, by je wykorzystać do rozmaitych prywatnych, czy partyjnych celów. Próba przejęcia kontroli nad NFI, też kasa. A z mojego własnego podwórka konflikty między rządzącymi województwem podkarpackim. I żeby nie było niejasności, obaj zresztą, wojewoda i marszałek wywodzą się z AWS. Przykłady można mnożyć, ale nie o tym miałam pisać. Przyszłość więc nie zapowiada się najlepiej dla zwykłych, uczciwych ludzi. Po zbliżających się wyborach władzę przejmie zapewne SLD i od tego, w jaki sposób będzie ją sprawować zależy przyszłość wielu ludzi. Oby była to polityka mądra, nie mająca na celu własnych interesów. Ale czy w naszym kraju jest to możliwe? Przyszłość da nam odpowiedź. Czy grozi nam zatem kryzys? Nie będę świadomie odpowiadać na to pytanie, lecz zakończę swój wywód tym pytającym zdaniem. Niech każdy odpowie sobie sam. | ||||