| |||||
|
ZASADA: Magdalena: czy jesteśmy lepiej traktowane? ZIM: jest rzeczą zadziwiającą micra: StefanDetko:
|
spojrzenie z lewej strony: ZIM „Jest rzeczą zadziwiającą, w jak niezwykłym poczuciu bezpieczeństwa żyli ci wszyscy mieszkańcy najwyższych i średnich pięter społecznego gmachu w chwili, gdy wybuchła rewolucja; w całej swojej naiwności ducha rozprawiają o cnotach ludu, o jego łagodności, przywiązaniu, o jego niewinnych uciechach, kiedy już wisi nad nimi rok 93: komiczny i straszny to widok.” (Tocqueville – Dawny ustrój i rewolucja) Komiczny i straszny to widok musiał być dla Tocquevill’a, tak samo jak dla niektórych komicznym i strasznym (choć tu przyznam, że dla mnie tylko komicznym i to w stylu monty paytonowskim), był widok prężącego muskuły Mariana Krzaklewskiego, kiedy to szykował się on do powtórzenia viktorii kircholmskiej. Skończył zaś, nasz towarzysz pancerny, niczym Dariusz Perski przez Aleksandra Wielkiego pokonan, z tym, że tym razem Aleksandrowi nie chciało się sięgać po głowę naszego bohatera i tylko czeka aż dawni pretorianie towarzysza Krzaklewskiego ją zetną i na palu osadzą (pisze umyślnie towarzysza, bo tak zwracała się do siebie brać husarska) . Nastąpił kres głupoty ludu naszego, od 08. 10. 2000. Może być tylko lepiej. Odrzucając kandydaturę M. Krzaklewskiego społeczeństwo zadecydowało, że należy skończyć z religijnym radykalizmem (my jesteśmy lepsi bo znamy lepiej BOGA), historyczną szermierkę i ekonomiczna fikcję tworzoną przez filozofów i chemików (prof. Biela, dr Wójcik). Chyba po raz pierwszy w dziejach naszej demokracji wyborcy oddali swój głos kierując się wynikami osiągniętymi przez Polskę za czasu rządów Premiera Buzka (M. K.), natomiast nie ważny okazał się rodowód polityczny (vide zwycięstwo Kwaśniewskiego, relatywnie wysoki wynik Olechowskiego, fatalny występ Wałęsy). Notuje ten fakt z satysfakcją, gdyż taka tendencja może być dobrym prognostykiem na przyszłość, kiedy to (mam nadzieję) przestaną nas straszyć demony historii. Prawdę mówiąc, obecnie, kiedy szef tzw. nurtu niepodległościowego (maryjan), będący latem 1981 na wczasach w Bułgarii, ogłasza się kombatantem i „obalaczem” komuny, przestaje się dla mnie liczyć fakt czy ktoś był członkiem PZPR, czy też spał na styropianie. Jak mało liczy się przeszłość, a ważny jest pragmatyzm, pokazała na UE, która dogaduje się za naszymi plecami z Rosją w sprawie gazociągu, mającego być alternatywą wobec dyktatu krajów OPEC. Ale do rzeczy. Nie zamierzam tutaj wypowiadać się, analizować, ostatnich wyborów w naszym kraju. Pragnę jedynie wyjaśnić dlaczego moje serce bije po stronie lewej (dosłownie i w przenośni). Po pierwsze nie uważam, że idea socjalizmu jest zła. Wielu ludzi, którzy wiedząc o moich przekonaniach, nazywa mnie komunistą, czerwonym durniem etc. czyni to zbyt pochopnie, wykazując się ponadto historyczna ignorancją. Obecnie niechęć do nurtu myśli socjalistycznej jest zrozumiała ze względu na negatywne doświadczenia okresu PRL (ale ludzie cogito ergo sum, nie krytykujcie a priori, bo socjalizm miał też swoje plusy np. budownictwo mieszkaniowe). Taka krytyka a priori staje się poważnym błędem i jest dość symptomatycznym zjawiskiem dla ludzi „Solidarności”. Gdy krytycy minionego ustroju zdają się nie widzieć jednej, ale za to bardzo ważnej rzeczy. Polski socjalizm nie był wymysłem Polaków, którzy przejęli władzę w wyniku zamachu stanu. Polski socjalizm został na narzucony siłą sovieckich bagnetów i polscy socjaliści także doświadczyli szykan ze strony nowej władzy. Ponadto staramy się nie widzieć faktu zdrady, dokonanego w Jałcie, kiedy to los Polski spoczywał w rękach USA, ZSRR i Anglii. Byliśmy wiernym sojusznikiem mocarstw zachodnich, a jednak zostaliśmy sprzedani. Późniejszy okres jest tylko i wyłącznie implikacją tego tragicznego wydarzenia. I tu nasuwa mi się mała dygresja- dlaczego nie pamiętamy, iż we wrześniu 1939 r. zostaliśmy opuszczeni przez naszych sojuszników? Nurt martyrologiczno – niepodległościowy tak mocno lansowany w mediach, mocno podkreśla zdradę sovietów, kiedy to łamiąc pakt o nieagresji wojska czerwonej gwiazdy wkroczyły na ziemie Rzeczypospolitej. Dokonuje się w tym momencie swoista manipulacja historyczna; Sovieci są tymi złymi, którzy nie respektują umów międzynarodowych, natomiast nasi sojusznicy..... No właśnie kim są oni, którzy z premedytacją podpisali z Polską pakt obronny i nie zrobili nic, aby się z niego wywiązać (chyba że bombardowanie miast niemieckich ulotkami uznamy za spełnienie sojuszniczego obowiązku)? Krytycy socjalizmu popełniają jeszcze jeden błąd. Wynika on głównie z niewiedzy lub jeżeli chodzi o ludzi tzw. oświeconych, z ignorancji lub też wygodnictwa intelektualnego. Fundamenty ojczyzny robotników zostały postawione w oparciu o ideologie marksistowską. Czy ktoś z nas czytał Marksa? Ja czytałem i kierowała mną żądza poznania wiedzy, czysto empiryczny imperatyw rzec można.. Czytając śmiałem się z wyimaginowanych wizji lepszego świata, z pseudo logicznych wskazówek ekonomicznych. Tylko, że mój śmiech był śmiechem człowieka końca XX w., mającego olbrzymie doświadczenie historyczne. Marks natomiast był świadkiem narodzin systemu kapitalistycznego, który nie ukrywajmy, nie był dobry dla robotników. Patrząc oczami Marksa nie widzimy już wszystkich zdobyczy socjalnych, które obecnie są tak łatwo dostępne (ale i tak w większości krajów europejskich rządzi socjaldemokracja). Śmiem zauważyć, iż nasz naród lubuje się w historii zderzeniowej i często mówi jedynie o skutkach pomijając przyczyny, czy też wręcz myli przyczyny ze skutkami. Popatrzmy jakie są tego efekty. I tu po raz kolejny powrócę do historii, tej magistra vitae. Czy ktokolwiek po prawej stronie pamięta mroczny okres II Rzeczypospolitej (szczególnie lata 30te)? Czy zarzucając zdradę Rosjanom, ktokolwiek popatrzy na ten problem oczami Rosji? Przecież, każde państwo realizuje swoją politykę i tylko na niej może polegać. Tak funkcjonują od wieków wielkie mocarstwa i tylko my jeszcze wierzymy w hasło – Bóg Honor Ojczyzna. Jako jedyni na świecie realizujemy, staraliśmy się realizować, bezsensowną idee fix – za wolność naszą i waszą, a przecież bardzo logiczne jest walczyć o wolność własną (rewolucja francuska to także była walka o wolność wszystkich, ale rozsądek nakazał Francuzom zatrzymać się w swoich granicach). Zajmijmy się teraz współczesnością. Runął mur, odzyskaliśmy wolność i mimo wielkiego społecznego poparcia „Solidarność” stała się symbolem kumoterstwa, nepotyzmu i TKM-izmu. Od wielkości do śmieszności..., taka jest smutna prawda. Spadkobiercy „S” okazali się zbyt słabi by podjąć kroki uzdrawiające atmosferę wewnątrz klubu. Zbyt ślepi by zobaczyć, że bazowanie na podziałach jest już nieaktualne, że społeczeństwo boryka się z problemami transformacji gospodarczej i większość obywateli tęskni za stabilizacją ekonomiczną, za bezpieczeństwem socjalnym, które zapewniała im znienawidzona PRL. Mamy rok 2000 i mało ważne są korzenie; PZPR- SLD, Solidarność – AWS, liczą się efekty i sposób sprawowania władzy. W tym punkcie zestawienie wyników rządów SLS i AWS wypada niekorzystnie dla strony post solodarnościowej. Prawdę mówiąc nie interesuje mnie czy dany minister był członkiem ZSMP, czy też styropianowcem, liczy się tylko i wyłącznie efektywność. Jeżeli za rządów SLD bezrobocie spadło do poziomu 10%, a w okresie sprawowania władzy przez AWS podniosło się (jest to stała tendencja) do wysokości 15%, to wybór mogę podjąć tylko jeden. Z całym szacunkiem dla historii Solidarności, która jest chwalebną kartą, to ci wstrętni agenci, komuniści, post pezetpeerusy, farbowana socjaldemokracja, okazują się lepszymi fachowcami, są po prostu lepiej przygotowani do sprawowania władzy. Historię zostawmy historykom, natomiast my – obywatele, weźmy się do osądzania na podstawie wyników gospodarczych i wszystkich implikacji tych faktów. Patrząc na AWS odnoszę wrażenie, iż jest to grupa stricte koleżeńska, która zawłaszczyła sobie państwo i czyje się być depozytariuszem prawdy absolutnej. Wiem, że nic nie wiem – tak powie człowiek mądry, natomiast głupiec będzie tkwił w przeświadczeniu o własnej nieomylności, będzie uważał, iż posiadł wszystkie mądrości tego świata i tak właśnie jest z AWS. My jesteśmy wielcy, tylko my jesteśmy patriotami i tylko my potrafiliśmy ... tak zepsuć gospodarkę. I jeszcze jedno, starając się o pracę, w AWS zostałem zapytany o znajomość biografii działaczy związkowych z mojego regionu, później podczas rozmowy z SLD tych „komunistów” interesowała znajomość języków obcych etc. Reasumując – wybieram SLD bo jestem pragmatyczny, a nie histeryczno historyczny. ZIM | ||||