now@ on-line

napisz do nas


bajdula:

czy grozi nam kryzys?

dlaczego się nie rozumiemy?

po wyborach

ZASADA:

Scheda

dlaczego byłem przeciw

Magdalena:

wiara w postęp

czy jesteśmy lepiej traktowane?

ZIM:

jest rzeczą zadziwiającą

micra:

przegrana

StefanDetko:

przegrana i co dalej?

 

 

STATeria

 Magd@lena

Czy jesteśmy lepiej traktowane?

Od czasów najdawniejszych Chińczycy odmawiają kobiecie posiadania własnej duszy. Jeśli ich ktoś się zapyta o liczbę dzieci, to podają tylko chłopców, jeśli są posiadaczami córek – mówią, że są bezdzietni. Arystoteles uważał, że decydującym czynnikiem kształtującym i czynnym jest pierwiastek męski, a w ogóle to nie poświęcał swych rozmyślań kobiecie.

A co współcześnie? Czy jesteśmy lepiej traktowane?

W polskiej polityce społecznej kobieta nie jest oddzielnym podmiotem. Trudno jest wyodrębnić jakieś specjalne rozwiązania, z wyjątkiem związanych bezpośrednio z macierzyństwem.

W istniejących regulacjach prawnych dotyczących polityki społecznej nie ma elementów dyskryminujących kobiety. Wyjątkiem może być system emerytalny, ale wiele kobiet chce mieć niższy wiek emerytalny, nie zdając sobie sprawy z jego wpływu na wysokość emerytury. Ciekawostką jest sformułowanie z poprzedniej konstytucji, a mianowicie: „kobieta ma prawa równe z mężczyzną”. Użycie spójnika „z” było samo w sobie nierówne i traktowało mężczyznę jako punk odniesienia dla praw kobiet. W obecnej wersji przepis art. 33 konstytucji brzmi następująco:

1.     Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Na uwagę zasługuje fakt, że w konstytucyjnych gwarancjach równouprawnienia płci znalazł się zapis o równych prawach kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym.

Tyle konstytucja. Mnie bardziej interesuje praktyka. Zjawisko dyskryminacji kobiet na rynku pracy jest nagminne. Od pań wymaga się lepszego wykształcenia i wyższych kwalifikacji, niż od mężczyzn, którzy ubiegają się o te same stanowiska. Ponadto pracodawcy często patrzą na kobiety przez pryzmat stereotypowych ról matki i gospodyni domowej i dyskryminują je podczas rozmów wstępnych, zadając pytania o życie rodzinne, a nie o kwalifikacje do pracy.

W powszechnym odczuciu pań, z którymi rozmawiałam – kobiety nie tylko trudniej i wolniej awansują, lecz także zdecydowanie mniej zarabiają od mężczyzn. Pani z Łomży, która od wielu lat pracuje jako księgowa, tak opisała swoją firmę: U nas, gdy na jakimś stanowisku zaczęto płacić więcej, to zamieniono kobiety na mężczyzn, żeby ci mężczyźni więcej zarabiali, a kobiety przechodziły do innych prac.

Pani, z którą rozmawiałam opowiedziała mi taką historię: Mój mąż poszedł do pracy i już po dwóch latach awansował na stanowisko kierownicze, a zastąpił na nim panią z o wiele większym doświadczenie i stażem pracy, bo dyrektor uznał, że tam jest potrzebny mężczyzna, a panią zdegradowano. Inna rozmówczyni zauważa generalny charakter problemu, stwierdzając, iż: w naszym społeczeństwie jest tak, ze są już tradycyjne podzielone role dla kobiet i mężczyzn, to wynika też z religii katolickiej i to się przenosi na stosunki w pracy.

Niektóre panie, z którymi rozmawiałam, trudności w osiąganiu przez kobiety wyższych stanowisk tłumaczą inaczej: Gdyby się zwolnił u nas stołek kierowniczy, to na pewno by się znalazł na nim mężczyzna, w tej chwili na czterech kierowników jest czterech mężczyzn – stwierdziła jedna Łomżynianka wyjaśniając, że dzieje się tak, dlatego, że mężczyzna jest generalnie bardziej dyspozycyjny. Wedle słów kobiety z Warszawy jest oczywiste, że mężczyzna ma większe szanse na karierę zawodową, bo: nie rodzi, nie wychowuje dzieci, nie ma kłopotów z powrotem do pracy po urlopie wychowawczym; kobieta traci wiele lat, bo musi wychować dziecko, nie może się w tym czasie dokształcać ani realizować zawodowo. Jedna pani z Łodzi tak opisuje swoje doświadczenia: U mnie w zakładzie była taka sytuacja – ja zaczynałam pracę z mężczyzną na jednym stanowisku, on zarabiał więcej ode mnie, został zwolniony, przyjęto na jego miejsce kobietę i dano jej dużo, mniejsze wynagrodzenie za taką samą pracę. Wedle jednej z pań to, że inaczej się traktuje mężczyzn a inaczej kobiety, jeśli chodzi o zarobki wynika z faktu, że przeważnie nasi dyrektorzy i prezesi to mężczyźni. Różnice w zarobkach między kobietami i mężczyznami są także tłumaczone tradycją – tak już jest od wielu lat w naszym społeczeństwie, że mężczyzna zarabia więcej niż kobieta, to kwestia zwyczajów, wychowania – jest taka obiegowa opinia, że facet musi zarabiać więcej. Panie, z którymi rozmawiają nie bardzo wierzą w to, ze mogłyby zmienić istniejący stan rzeczy: Niebezpiecznie jest upominać się o wyższą pensję, nawet w przypadku niesprawiedliwości, no, bo się usłyszy, – jeśli się pani nie podoba, to niech pani sobie znajdzie inną pracę. Kobiety generalnie nie wierzą, by mogły skutecznie dochodzić swoich praw w jakichkolwiek sporach z pracodawcą, bardzo sceptycznie odnoszą się też do możliwości uzyskania pomocy ze strony związków zawodowych – teraz związki siedzą u pracodawcy w kieszeni – taka panuje powszechna opinia.

Z przytoczonych powyżej wypowiedzi wynika, że w Polsce nadal bardzo silnie oddziaływają stereotypy społecznych i rodzinnych ról kobiet i mężczyzn. Istnieje bardzo wyraźne zróżnicowanie odpowiedzialności za wychowanie dzieci i wykonywanie obowiązków rodzinnych. Zmiany w ustawodawstwie (np. zrównanie w q996 roku uprawnień kobiety i mężczyzny, będących pracownikami, do urlopu i zasiłku wychowawczego z tytułu wychowywania dziecka czy przyznanie prawa do zasiłku opiekuńczego – przysługującego wcześniej tylko matce – także ojcu dziecka, stosownie do ich wyboru) nie powodują istotnych zmian w zachowaniach społecznych. Kobiety są bardzo często świadome swojej upośledzonej pozycji, np., jeśli chodzi o zdecydowanie mniejszą w porównaniu z mężczyznami możliwość awansu zawodowego, zajmowania kierowniczych stanowisk czy dyskryminacyjne praktyki przy przyjmowaniu do pracy.

Jak wynika z powyższego, ustawodawstwo polskie z jednej strony nie w pełni uwzględnia zasadę równości praw i równych szans dla kobiet i mężczyzn na rynku pracy, z drugiej zaś wciąż utrzymuje się „ochronne” podejście do pracy kobiet, które w nowej rzeczywistości społecznej coraz częściej jest postrzegane przez kobiety jako przejaw dyskryminacji. Próbą wypełnienia istniejących luk prawnych oraz rozszerzenia prawnych gwarancji równouprawnienia było dążenie do uchwalenia ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn. Próba ta jak na razie nie powiodła się zarówno w poprzedniej jak i obecnej kadencji Sejmu. Projekt ustawy zakazywał dyskryminacji wprowadzając jednocześnie sankcje za nieprzestrzeganie przepisów ustawy. Zobowiązywał jednocześnie organy państwa do stwarzania warunków niezbędnych do praktycznej realizacji równości płci. Należy zwrócić uwagę na fakt, że projekt ustawy zawierał również definicję pojęcia dyskryminacji oraz wprowadzał mechanizmy ułatwiające dochodzenie zadośćuczynienia w wypadku dyskryminacji oraz ustanawiał organy, które stałyby na straży przestrzegania zasady równego traktowania ze względu na płeć – a może  b e z  w z g l ę d u  n a  p ł e ć! W związku z negocjacjami o członkostwo w Unii Europejskiej Polska będzie zmuszona do dostosowania ustawodawstwa do norm i standardów obowiązujących w UE. Należy się spodziewać, że prace nad zmianami kodeksu pracy już w najbliższym czasie zwiększą prawną ochronę przed dyskryminacją ze względu na płeć oraz wprowadzą sankcje za naruszenie zasady równouprawnienia kobiet i sobie życzę mężczyzn. Czego wszystkim paniom i sobie życzę.

Co zrobić, by zmienić sposób postrzegania roli kobiety w życiu?

Ideologia, często nieświadoma, która prowadzi do takiego sposobu myślenia, nosi nazwę szowinizmu płci lub seksizmu. Dwa główne czynniki odpowiedzialne za utrwalenie tych sposobów myślenia i postępowania, to bariery biologiczne i socjalizacja prowadząca do przyswajania roli związanych z płcią.

Natura przeznaczyła kobiety na nasze niewolnice (...), to one są nasza własnością, a nie my – ich. Należą do nas tak samo, jak drzewo rodzące owoce do ogrodnika. Co za szalony pomysł, aby domagać się równości dla kobiet (...). Kobiety nie są niczym innym, jak tylko maszynkami do produkowania dzieci – Napoleon Bonaparte. Czy można się dziwić, że przegrał?

Ponieważ kobiety rodzą dzieci i ponieważ sztuczna regulacja tej reprodukcyjnej funkcji zawsze była niedoskonała, kobietę zawsze uważano przede wszystkim za rodzicielkę dzieci. Wszelkie dodatkowe czynności, które mogłyby zmniejszyć wpływ społecznej kontroli na jej zdolności reprodukcyjne, uważano za zagrażające samym podstawom społeczeństwa i za „sprzeczne z naturą”. Ta zasada podziału rodzaju ludzkiego – odmienne role reprodukcyjne – była zatem stosowana do uzasadnienia wszystkich innych rzekomych różnic między mężczyznami i kobietami oraz usprawiedliwienia dyskryminującego traktowania kobiet.

Ulepszona technika regulacji urodzin, łącznie ze zmianami społecznymi w zakresie uświadamiania sobie potrzeb zredukowania wzrostu populacji, egalitarnymi stosunkami miedzy kobietą a mężczyzną, innymi możliwymi stylami życia (samotne matki, komuny rodzinne) oraz większą liczbę ośrodków dziennej opieki nad dziećmi zapewniają kobietom różnorodne możliwości samorealizacji.

Jeśli dyskryminacja zacznie się dostatecznie wcześnie i jest konsekwentnie stosowana w wielu strefach życia danej osoby, to jest wówczas jedyną dostępną dla niej rzeczywistością społeczną, na której opiera ona swą tożsamość i z której czerpie poczucie własnej wartości. Podczas gdy chłopcy bawią się karabinami i mechanicznymi zabawkami, dziewczynki dostają laki i zachęca się je, aby bawiły się w „dom”, przygotowując się do swojej „życiowej roli” – posłusznych, oddanych żon i poświęcających się matek.

Stereotypowy sposób myślenia o tym, co dziewczęta i kobiety potrafią lub czego nie potrafią robić – jak również o tym, co powinny robić – rozwija się wskutek tendencyjności jednych działań i pomijaniu innych.

No cóż, miłe panie, jedyne chyba, co możemy robić, to zmienić nasz sposób myślenia. Może ustawodawstwo pozwoli zwalczać zjawisko dyskryminacji, ale nie zmieni uprzedzeń jednostki. Trzeba walczyć o zmiany, musimy zdać sobie sprawę, że nasze potrzeby również są ważne, że utrzymywany przez pokolenia stan jest zły, głupi i fałszywy. Nie możemy akceptować wpajanego nam poczucia własnej niższości!

strona główna