now@ on-line  17 kwietnia 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

wielkanocna legenda

burak wydania:

bur@k

ISP-Ż:

Jakub Kudlecki:

Krzysztof Smoliński:

 

Magdalena:

polemika

micra:

to nie jest śmieszne

wiosna

Monika Kos-Nowicka:

Solidarność:

Roman Kafel

Zbyszek Koreywo:

 
 

Roman Kafel

Odezwało się “Jąkate sumienie Polski”

Właśnie tak, a nie inaczej odebrałem artykuł Adama Michnika ogłoszony równolegle w dwóch wielkich i wpływowych gazetach - w Gazecie Wyborczej i New York Times.

Adam Michnik z właściwą sobie intelektualna przewrotnością, a może raczej należałoby nazwać to za śp. Herbertem intelektualna nieuczciwością, dokonuje niesamowitej propagandowej volty. Robi to oczywiście celowo i właśnie chyba tylko dlatego - mimo że czyni to z precyzją mistrza propagandy - nietrudno identyfikować jego cele.

Otóż, powtarza Michnik prawdy znane powszechnie i głoszone przez rozliczne polskie środowiska zarówno w Polsce, jak i poza jej granicami. Powtarza wszystkie znane fakty historyczne, na które powoływał się Prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej pan Edward Moskal i w swoich znakomitych wystąpieniach, powoływali się na te fakty polscy historycy i publicyści... pozostawały one jednak bez echa.

I nagle, zbierając te fakty wszystkie razem, tylko(!) Michnikowi "udaje się" zainteresować nimi flagowiec poprawnej politycznie propagandy NYT! Ten właśnie NYT, który jest tak wrażliwy na wszystko, co niepoprawne politycznie, nie żałując drogiego miejsca, cierpliwie drukuje apel Zofii Szuckiej-Kossak cytowany w obszernym fragmencie przez Michnika, który to - tenże Michnik przytacza - jako (sic!) niezwykły paradox, ale jakże specyficzna cechę polskiego antysemityzmu(!).

I dalej, Michnik rozwija postawiona tezę udowadniając, że Polacy reagują tak ostro na prowokacje Grossa tylko właśnie dlatego, że przeżyli traumę, bo gdzieś w ich podświadomości tkwi fakt, że wprowadzali się do żydowskich mieszkań... Zapomina Michnik, że mieszkania w getcie opuszczali Polacy i że to do ich mieszkań wprowadzali się Żydzi, że do polskich mieszkań i domów dokładnie w tym samym czasie wprowadzali się Niemcy, Ukraińcy, Rosjanie... zapomina, czy celowo pomija?

Ze swadą wyjaśnia czytelnikom NYT - bo chyba nie GW, że to nic innego, tylko antysemityzm był tym lepiszczem, które spowodowało odrodzenie Polski, jako narodu o własnej państwowości. I tym, co było motorem działania i "spoiwem ideologicznym" Narodowej Demokracji(!) Tu zastanawiam się, czy rzeczywiście sam Michnik wierzy w to, co mówi? Czy naprawdę ten - jak sam powiada - Polak z wyboru, wychowany w Polsce i wykształcony w polskich szkołach tak ocenia historie Polski i Narodowa Demokrację?

Zaczynam jednak szczerze w to wątpić, kiedy Michnik przystępuje do wymieniania strat swej własnej żydowskiej rodziny, w której wymienia prawie wszystkie profesje włącznie z rabinami i komunistami. Chyba tylko z braku cennego miejsca pomija fakt, którym raczej należałoby się pochwalić, że przed wojną jego własny ojciec, spędził niemało czasu w polskich kryminałach, jako agent sowiecki, a po wojnie rodzony brat, do tych samych kryminałów pakował polskich chłopców, a niektórych wysyłał na łono Abrahama mocą ferowanych wyroków... Widocznie z tego błahego powodu on - Michnik - żadnej traumy nie ma!

Surowo ocenia "nasze sumienie" przedwojenną Polskę, która "nie umiała sobie ułożyć stosunków z mniejszościami". No cóż, czyż nie mogli mu podpowiedzieć komilitoni z NYT, jak to potrafią sobie układać stosunki z mniejszościami, ich pobratymcy Żydzi w Izraelu? Nauczeni doświadczeniami z całego świata, doświadczeniami z Shoah? Michnikowymi pouczeniami, Wieselowymi, czy Wiesenthalowymi??? Ano, jak widać mistrzowie są jeszcze głupsi od Polaków, bo to - jak oni potrafią układać sobie stosunki z mniejszościami w Palestynie i Izraelu, możemy każdego dnia oglądać na ekranach naszych telewizorów... Ale to - widać Michnikowi z pochodzenia Żydowi - nie spędza snu z powiek, ani nie przeszkadza mu fakt, że prędzej, czy później Żydzi przeżyją traumę zajmując mieszkania Arabów... czy zabijając ich dzieci na oczach całego świata....

I dalej Michnik dokonuje porównania czegoś, co wydawać by się mogło zdrowemu człowiekowi nieporównywalne! Otóż porównuje szok wywołany przez prowokacje Grossa w społeczeństwie polskim do szoku, jakie przeżyło społeczeństwo Israela w wyniku procesu Eichmana. Tu należy się parę wyjaśnień, otóż Michnik uważa, że to książka Hanny Arendt wywołała szok. Otóż nie - i Michnik o tym doskonale wie. Książka Hanny Arendt "Eichman w Jerozolimie" była, owszem wynikiem szoku, ale był to szok, jakiego doznała Hanna Arendt - korespondent prasowy obsługujący proces, w obliczu straszliwej prawdy, jaką ujawniono w wyniku postępowania dowodowego sądu w Jerozolimie!

Bo to właśnie tam, ujrzała świat potworna prawda o współpracy elity żydowskiej z aparatem bezpieczeństwa III Rzeszy, tam ukazała się straszliwa prawda o Judenratach i ich haniebnej roli w zorganizowanym aparacie niemieckiej samoobsługowej machiny zagłady Żydów. Haniebna rola własnej elity, której bezgranicznie ufali i wierzyli biedni obywatele wyznania mojżeszowego. Elity - bo była to prawdziwa elita, intelektualna, polityczna i ekonomiczna, która wypełniała formularze majątkowe, dokonywała selekcji i kierowała na polecenie Niemców swoich własnych biednych i niewykształconych braci do miejsc, z których - wiedzieli o tym dokładnie... nie było dla tych nieszczęśników powrotu.

Panie Michnik - ślizgając się na tym śmierdzącym temacie, jak na przysłowiowej kupce w progu, porównuje pan wielotysięczną zgraję tych bandytów i zwyrodnialców żydowskich z paroma polskimi degeneratami???

Pan nie obraża tylko Polaków - panie Michnik - pan obraża, pamięć swoich własnych bliskich, pamięć męczenników Shoah, pamięć rabina Weismandela, który to - o czym pan nie chce mówić - opisał w swej krew mrożącej w żyłach Min Ha Metzair!

Kończy Michnik - z natury Człowiek - swój artykuł wyrażeniem nadziei, że " prawda mordu w Jedwabnem” posłuży pojednaniu polsko-żydowskiemu i że jemu - Michnikowi - o nic innego, a tylko właśnie o to chodzi...

Nie wierzę..., nie wierzę ani jednemu słowu Michnika! Gdyż tu nie o pojednanie chodzi, ani jemu, ani panu Grossowi, ani tym - których w ogóle nie ma, jak zapewnia pan Michnik.

Nie czeka on na wyniki badań, dochodzenia i wynik prowadzonego śledztwa. I właśnie takim zachowaniem udawania, że nie zależy mu na ujawnieniu żadnej prawdy, że nie zależy mu na żadnym pojednaniu. Udowadnia natomiast, że dla niego nie ma to żadnego znaczenia! Bo on już osądził (jakże w tym przypomina swego starszego brata) i wydal wyrok na Polaków, który sam ogłasza światu: "Może i niewinni - ale ODPOWIEDZIALNI!

Czy ktoś, o takiej moralności Kalego, ma prawo moralizowania i pouczania 40 milionowy naród? W dwóch językach, na dwóch kontynentach? Czy bełkot Michnika jest głosem jakiegokolwiek sumienia?

Sumienia - polskiego z wyboru? Sumienia - żydowskiego z pochodzenia? Sumienia - ludzkiego z natury? Nie!

Nie jest to glos żadnego sumienia, jest to po prostu niezwykle uciążliwa czkawka, jakiej zazwyczaj dostaje się po wypiciu dużej ilości kwaśnego piwa.. którego na dodatek samemu się nawarzyło…

powrót do strony głównej


now@ on-line dwutygodnik Internautów  http://nowamedia.w.interia.pl