| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: wielkanocna
legenda
burak wydania: Magdalena: |
Magdalena Polemika Dawno nic mi nie sprawiło takiej przyjemności jak polemika Zasady. Wreszcie jakaś reakcja. Dlatego, pomimo tego, że chciałam zakończyć temat feminizmu, postanowiłam ustosunkować się do zarzutów. W powtarzających się postulatach dotyczących odciążenia matek od bezustannej opieki nad dzieckiem postrzega się, jako jedynych partnerów, kobietę i państwo. Pomija się zupełnie rolę ojców w wychowywaniu dzieci, co więcej - przedstawia całą sprawę tak, jak gdyby owi ojcowie w ogóle nie istnieli. Niektórzy uzasadniają to pominięcie stwierdzeniem, iż, ich zdaniem, skłonienie mężczyzny do pomocy przy dziecku pochłania więcej energii i czasu kobiety, niż cała sprawa jest warta. Taka postawa jest jednak kapitulacją przed biernym oporem mężczyzn. Mówiąc zaś ogólniej, jest poważnym taktycznym i strategicznym błędem. Utwierdza, bowiem tradycyjny podział ról w rodzinie, w myśl, którego zajmowanie się dziećmi – nawet, gdy polega na znalezieniu dla nich opieki zastępczej, pozostawać powinno sprawą matek. I tutaj zgadzam się z Zasadą, że feminizm pomija milczeniem, sądzę nawet, że celowo, to zagadnienie.
Zasada przedstawił swoją rodzinną idyllę. Wyłania się z tego kiczowata wizja życia rodzinnego. Mężczyzna zarabia na utrzymanie, kobieta pracuje w domu na etacie: kucharki, gosposi, pokojówki, krawcowej, opiekunki do dzieci, kochanki, spokojnej zatoczki dla męża i dzieci, którzy wracają z wielkiego, złego świata i potrzebują wytchnienia w ramionach żony i matki i wreszcie gromadka dzieci, których potrzeby, kosztem życia i pasji rodziców, są zaspokajane. Ktoś może powiedzieć, że przecież ta kobieta ma pasje, zajmuje się swoimi dziećmi, służy kochanemu mężowi, może sobie nawet telewizje pooglądać, czy raz w miesiącu z mężem wyjść do kina, a nawet mąż ją zabierze (!) raz w roku na jakieś wczasy, być może nawet zagraniczne. I co? Idealny dom dla mężczyzny, idealny dom dla dzieci. Ale rodzina, to jeszcze ktoś. Co z potrzebami kobiety? Czy jej jedynym światem ma być dom? Historia przedstawiona w podręcznikach, to historia wojen i władzy mężczyzn. Nie ma w niej mowy o tym, co robiły kobiety, podczas gdy mężczyźni mordowali się nawzajem, odkrywali nowe kontynenty, dokonywali wynalazków, pisali książki i tworzyli teorie naukowe. Taka wizja historii służy w patriarchacie do podtrzymania przekonań o podrzędnej roli kobiety ( ... nigdy w historii nie było wybitnej matematyczki ani kompozytorki – kobiety nie potrafią tworzyć, najwyżej mogą być odtwórczyniami...) i do legalizacji władzy mężczyzn. Tymczasem badania historyczne prowadzone przez kobiety ukazują nieco inną historię nauki, historię polityczną, gospodarczą czy historię religii. Wiele wybitnych postaci kobiet wydobywa się z zapomnienia, udowadniając tym samym, że pamięć mężczyzn jest selektywna.Pierwszym z brzegu przykładem takiej selektywnej pamięci jest Historia filozofii Tatarkiewicza, z którą zetknął się w Polsce każdy student i studentka. Według autora w ciągu dwóch i pół tysiąca lat historii filozofii było zaledwie sześć kobiet wartych odnotowania – same Polki. Nie ma w jego wizji historii filozofii miejsca ani dla Hanny Arendt, ani dla Edith Stien, ani dla Simony Weil czy Simony de Beauvoir. Nie można się od niego dowiedzieć nic o Heloizie, Aspazji czy Hypatii, ostatniej scholarchini Akademii Platońskiej. Gdy mowa jest o Sokratesie, historycy filozofii wspominają czasem jego ojca, który był kamieniarzem a nie pamiętają o matce, Fajnarete, która była wybitną matematyczką.Następstwem przekłamań tego typu jest feministyczny postulat uzupełnienie historii, która jest „his-story” o historię kobiecą, „her-story”. Czy jedyną funkcją kobiety ma być macierzyństwo? | |||