now@ on-line  2 kwietnia 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

dzień jakich wiele

bajdula:

burak wydania:

bur@k

Diana:

ks Witold Kowalów:

na Wołyniu

Krzysztof Smoliński:

 
 

Zbyszek Koreywo

SOBIE A MUZOM

Dziwny jest ten świat….

Śpiewał kiedyś Czesław Niemen i co ciekawe, nic się od tamtego czasu nie zmieniło. Dalej dzieją się rzeczy niewiarygodne i to nie w cyrkach ale na światowej scenie politycznej, co właściwie udowadnia jedno: cyrk rozprzestrzenił się spod kopuł namiotów i na stałe zagościł w codziennym życiu tzw. wielkiej polityki. Co prawda każdy o tym wie od dawna ale nich mi dziś będzie wolno jeszcze raz potwierdzić tę tezę na przykładzie dwóch krajów: Austrii oraz Izraela.

Kiedy pod koniec roku 1999 do rządu austriackiego, z woli wyborców, weszła FPO – Austriacka Partia Wolności Jorga Haidera, cały zachodni świat zatrząsł się z oburzenia. Ba, nawet u nas, na Antypodach, prasa dramatycznie donosiła pod wymownymi tytułami „W cieniu swastyki”, o odrodzeniu się sympatii nazistowskich nad modrym Dunajem, zbliżających się pogromach i tym podobny stek kompletnych bzdur, zresztą nie pierwszy, i jak sądzę, nie ostatni raz. Niemniej główny ciężar anty-Haiderowskiej krucjaty wzięła na siebie Unia Europejska, czym się raz na zawsze totalnie skompromitowała. 14 krajów Europy Zachodniej, zjednoczonych nienawiścią do „nienawiści”, od razu zapowiedziało sankcje gospodarcze przeciwko Austrii, ingerując w ten sposób w sprawy wewnętrzne suwerennego, jakby nie było, państwa. Ano, zaleciało doktryną „chodzącego trupa”, Lońki Breżniewa, który też sobie kiedyś wymyślił, że są kraje, w których z kolei sowiecka władza może sobie robić co jej się żywnie podoba. Ciekawostką jest, że w tym samym czasie te same państwa, nie uznały masowego ludobójstwa w Czeczenii jako wystarczającego powodu cofnięcia pomocy Rosji. Nawet pani Catherine Deneuve, słynna z marmurowej urody aktorka francuska, publicznie odrzuciła zaproszenie na doroczny bal w Wiedniu – w zamian udając się do Moskwy, gdzie wtedy było słychać wycie bezbronnych Czeczeńców, zarzynanych przez bojców Specnaza. Okazało się wtedy, że z tą marmurową głową pani Deneuve to w zupełności prawda.

A zatem cóż takiego stało się w Austrii, a dokładniej w Karyntii, pod rządami Landes-Hauptmanna Jorga Haidera ? Jak zapewne część z państwa wie, nic strasznego, choć dokonuje się tam trochę zmian. Głównie zapowiedziano ostrą walkę z korupcją i biurokracją (każdego roku około 2 000 rządowych urzędników po przejściu na emeryturę nie będzie zastąpionych). Trzeba bowiem pamiętać, że 13 lat rządów socjalistów w Austrii zaowocowało niewiarygodnym wręcz przerostem administracyjnym a w 1999 roku było tam więcej urzędników niż robotników. Ponadto program wyborczym FPO okazał się wybitnie pro rodzinny, zapowiedziano odpartyjnienie życia publicznego a na dodatek zmniejszenie składki członkowskiej Unii Europejskiej, co dla miejscowej ludności znaczyło mniej więcej tyle, że Robin Hood z lasu w Sherwood zjawił się w Karyntii. Poza tym J. Haider powiedział kilka prawdziwych, chociaż mało politycznie poprawnych rzeczy min. że III Rzesza cieszyła się polityką pełnego zatrudnienia a wśród żołnierzy niemieckich byli też porządni ludzie (do dzisiaj ludność pewnej podkrakowskiej wsi opiekuje się grobem niemieckiego żołnierza, rozstrzelanego za odmowę wzięcia udziału w pacyfikacji) co przecież nie przesłania w żaden sposób okropności hitleryzmu. I jeszcze dr Haider wspomniał o naszych rodakach, którzy dali się poznać w Austrii i Niemczech jako złodzieje samochodów, co niestety, jest w zupełności zgodne ze stanem faktycznym. Do dziś pamiętam, że w niedługi czas po przybyciu do Austrii jako uchodźca polityczny, byłem świadkiem takich historii i jak bardzo było mi wtedy wstyd za Polaków-złodziei. Poza tym nie można się dziwić Austriakom, którzy od roku 1956 są zalewani potokiem uchodźców z całego świata, że w końcu mają tego dość. We Francji, Berlinie, Warszawie, Londynie itd. też są wyrażane podobne obawy przed zbyt szeroką migracją ludności z krajów trzeciego świata i nie tylko, wobec czego stosuje się tam cały szereg działań zabezpieczających.

No, ale jak się okazuje, mentalność Sienkiewiczowskiego Kalego ma się dziś w Europie nieźle. I tak, przeciwko Austrii najgłośniej gardłowali Francuzi, którzy mogą poszczycić się udziałem komunistów w rządzie. Kanclerz Schroder miał za złe Austrii, że nie odcina się zbyt wyraźnie od nazizmu a nie pamiętał, że jego ministrem spraw zagranicznych jest Joschka Fischer, były lewacki terrorysta, swego czasu powiązany z bandytami z „Czerwonych brygad”. I jeżeli gdzieś płoną domy oraz leje się krew imigrantów to nie w Austrii ale właśnie w Niemczech. Zaś co do Belgów, których minister spraw zagranicznych był szczególnie napastliwy w stosunku do Haidera, to warto im przypomnieć, że lepiej by było, by swą energię i czas wykorzystali raczej na wyczyszczenie własnego rządu z pedofilii i innych zboczeńców.

W rezultacie tej niesłychanej nagonki i ingerencji w sprawy wewnętrzne Austrii, popularność Jorga Haidera systematycznie rosła. Kiedy zaczynał swą polityczna karierę w 1985 roku miał za sobą tylko 5% poparcie. W wyborach w październiku 1999 uzyskał już 26,9% a po zmasowanym ataku unijnym ponad 35% Austriaków deklarowało swe poparcie dla niego. Co natomiast najbardziej boli światową lewicę to fakt, że Austriacka Partia Wolnościowa skupia w swych szeregach więcej robotników niż partia socjalistyczna. I że nie da się powiedzieć o niej, że jest partią elementów marginalnych, nieudaczników itd. jako, że należą do niej ludzie młodzi jak i starzy, robotnicy i inteligenci, chłopi i przedsiębiorcy oraz co ciekawe, znaczny odsetek to kobiety. Niemniej, nie przeszkodziło to w odwołaniu z Austrii ambasadora izraelskiego, na znak protestu przeciwko włączeniu, z woli wyborców, partii prawicowej w szeregi rządu.

Jak w kontekście tego, co do tej pory powiedziałem, ma się wybór na premiera Izraela skrajnie prawicowego polityka, Ariela Sharona? Przecież w porównaniu z dr Haiderem, jest on uosobieniem sił szatańskich. Przypomnijmy, że pod koniec zeszłego roku, w drodze rozmyślnej prowokacji, rozpętał on na nowo koszmarny konflikt zbrojny z Palestyńczykami, w którym niemalże codziennie leje się krew arabskich dzieci. Poza tym, według międzynarodowych standardów, Ariel Sharon jest wojennym przestępcą, odpowiedzialnym za morze ludzkich łez i dziesiątki tysięcy zabitych. Pamiętać bowiem trzeba, że zaczął on karierę rzeźnika już w latach 50, kiedy to oddział, którym dowodził, zajmował się głównie mordowaniem palestyńskich chłopów. Potem były szeroko zakrojone zabójstwa uchodźców z Gazy w latach 70 a w 1982 roku Ariel Sharon był główną sprężyną inwazji na Liban, podczas której zginęło około 20 tysięcy arabskiej ludności. Ale bodajże najczarniejszą kartę w historii Izraela zapisał on jako dowódca Libańskich Falangistów, którzy w obozach dla uchodźców palestyńskich w Sabra oraz Shatila zamordowali w ciągu 36 godzin około 2000 bezbronnych ludzi. Co prawda Sharon do dziś twierdzi, że obozy te były pełne arabskich terrorystów ale jest to po prostu wierutne kłamstwo. Musiał on bowiem wiedzieć, że na skutek amerykańskiej interwencji, Palestyńska Organizacja Wyzwoleńcza (PLO) opuściła obozy na długi czas przed tą rzezią. Nota bene, palestyńscy powstańcy zgodzili się na ewakuację Sabry i Shatilly, bowiem rząd amerykański zagwarantował bezpieczeństwo ich rodzinom, pozostałym w obozach. To tak a propos, gdyby ktoś chciał wiedzieć, dlaczego młodzież palestyńska z takim upodobaniem do dziś pali na ulicach flagi amerykańskie. Zaś co do ludobójstwa w obozach, to nawet izraelska komisja Kahana oficjalnie uznała Sharona osobiście, choć nie bezpośrednio, odpowiedzialnym za tę potworną zbrodnię. Ot, taka ciekawostka lingwistyczna.

No a jak na wybór Sharona na stanowisko premiera Izraela zareagowały kraje europejskiej 14, tak zaciekle atakujące elementy prawicowe wśród ludności austriackiej? Tony Blair, champion praw ludzkich, w imię których zabijano ludność cywilną Serbii, odbył już z panem Sharonem serdeczną rozmowę zaś Robin Cook oczekuje, że w dalszym ciągu będzie się rozwijać współpraca pomiędzy oboma krajami na gruncie wzajemnego zrozumienia. A przecież nie tak dawno ci sami panowie więzili w Anglii Chilijskiego generała, Augusto Pinocheta za to tylko, że zatrzymał komunistyczną zarazę na przedpolach Ameryki Łacińskiej. Natomiast z drugiej strony oceanu odezwał się już nowy prezydent Stanów Zjednoczonych zapewniając pana Ariela, że ma on zdecydowane poparcie jego kraju. Kraju, który zapewnia nas na co dzień, że dziś nie ma miejsca w świecie na etniczne czystki, że prawa ludzkie znaczą więcej niż narodowa suwerenność, że wszyscy winni zbrodni przeciwko ludzkości będą traktowani z całą surowością prawa itd. itd. Ano, jedno można powiedzieć o nowym prezydencie USA: podobnie jak poprzedni, dobrze wie, z której strony jego pajda chleba jest posmarowana masłem.

Ano, miał rację Czesiek Niemen i prawdą jest też to, że coraz bardziej to wszystko wygląda na cyrk. Problem tylko w tym, że myśmy do niego nie przyszli tylko on przyszedł do nas. Nawet biletów nie musieliśmy kupować. I w związku z tym nie ma, niestety, drzwi z napisem „wyjście”.

Zbyszek Koreywo http://koreywo.cjb.net

powrót do strony głównej


now@ on-line dwutygodnik Internautów      http://nowamedia.w.interia.pl