| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: dzień
jakich wiele
bajdula: burak wydania: Magdalena: ci
mężczyźni
czy mężczyzna może być kobietą Mariusz Dastych: StefanDetko: |
spojrzenie z prawej: StefanDetkoWiatr od wschodu
W ostatnich miesiącach i tygodniach mnożą się inicjatywy prawicy szukającej skutecznego antidotum na utrzymujące się niezmiennie - w sondażach przedwyborczych - wysokie notowania SLD, które wobec ustawicznych podziałów w łonie AWS stało się najsilniejszym klubem parlamentarnym. Pojawia się pytanie o przyczynę tej siły oraz o brak szerszego poparcia społecznego dla inicjatyw Akcji. Moim zdaniem, główna przyczyna popularności lewicy ma podłoże cywilizacyjne i wynika ze struktury naszego społeczeństwa a także jest wynikiem błędów jakie w ostatnim dziesięcioleciu popełnili politycy, używający w sposób zupełnie błędny miana prawicowych. Świadomość przemian politycznych jakie zaszły w ostatniej dekadzie XX wieku obejmuje przede wszystkim poczucie zerwania zależności Polski od Rosji Sowieckiej i upadku komunizmu. Zjawisko to opiera się na błędnym założeniu porażki ZSRS we wszystkich przejawach jej aktywności: politycznej i gospodarczej, gdyż o ile gospodarczo Rosja Sowiecka przegrała z kretesem wyścig zbrojeń z rządzoną przez administrację Ronalda Reagana Ameryką, to na polu ideologicznym i politycznym sowieci odnieśli druzgoczące zwycięstwo, objawiające się kompletnym zsowietyzowaniem społeczeństwa polskiego, którego objawy widoczne są na co dzień. Wymienię ich kilka. Najbardziej – przynajmniej dla mnie – rażącym przykładem sowietyzacji jest język jakiego używają polskie media i Polacy w rozmowach między sobą. Jest to język polski posługujący się gramatyką i składnią rosyjską, czego nagminnym przykładem jest stosowanie przymiotnika przed rzeczownikiem: komunistyczna władza, zamiast władza komunistyczna itp. Co gorsza, osobom używającym właściwej składni zdania niektórzy „poloniści” zwracają uwagę na błędy, rzadko określając je jako archaizmy. Drugim przykładem jest pochodząca ze skarbnicy dobrodziejstw socjalizmu wszechogarniająca korupcja, o czym nie będę się rozpisywał, ponieważ wszyscy w Polsce wiedzą, że nie bierze tylko ryba. Kolejnym, praktycznym zwycięstwem ideologii komunizmu jest wszechobecny i na każdym kroku widoczny brud, a fakt iż w Polsce nie było nigdy oczywistych w życiu sowietów „woszobojek” nic w tej materii nie zmienia. Brudne ulice, samochody, buty, sterty śmieci w każdym zakątku i lesie stały się tak powszechnym i naturalnym towarzyszem i scenerią życia, że mało to kogo razi, oprócz garstki zdegustowanych obcokrajowców. Kolejne ślady sowietyzacji znajdujemy w mentalności, określanej za czasów PRL mianem: czy się stoi, czy się leży... Wydajność polskiego robotnika jest jedną z najniższych w Europie, a pracę którą na Zachodzie wykonuje jeden człowiek w Polsce „odwala” trzech do pięciu, podrażając koszty produkcji i czyniąc tym produkty przemysłu polskiego exportowo nieatrakcyjnymi, poprzez ich cenę i jakość – przykładem tego zjawiska jest kompletny brak zainteresowania wyrobami polskimi na Zachodzie i Wschodzie. Przykładów takich jest wiele, a jednym z bardziej rażących jest bierność zdrowych, młodych mężczyzn, których często oglądam w TV – skarżących się przy piwie na niemożliwość znalezienia jakiegokolwiek zajęcia. Stanowią oni typowe zaplecze polityczne SLD, czekające – w rytm tanga „Złamane życie” - na spodziewane okruchy powyborcze jakie niechybnie spadną ze stołu koalicji SLD-UP. Na takim tle bardziej zrozumiała staje się popularność populistycznych haseł lewicowych, owej „sprawiedliwości” społecznej dostępnej każdemu, a zwłaszcza tym, którzy pamiętają, że „za komuny” każdy miał pracę i jeszcze dodatkowo mógł „zakombinować”, w czym rzeczywiście ustanawialiśmy kryteria na miarę światową. Przykładem działania owej spuścizny ideologicznej komunizmu była klęska zamysłów sztabu wyborczego kandydata na prezydenta Mariana Krzaklewskiego, który mocno się przeliczył mając nadzieję, że widok pijanego Aleksandra Kwaśniewskiego kogokolwiek w tym kraju znacząco dla wyników wyborów zbulwersuje. Ostatnie, nagminne wręcz przypadki nadużywania alkoholu przez wyższych funkcjonariuszy aparatu partyjnego i samorządowego SLD, popularności tego ugrupowania też nie zmienią. „Sami swoi”... Wynikiem prawie pięćdziesięcioletnich działań sowietyzacyjnych w Polsce jest także obraz i przekrój polskiej sceny politycznej. Po lewej stronie spektrum spotykam ciągle te same twarze zasłużonych towarzyszy z PZPR, odpornych na wszelkie zabiegi lustracyjne, konsumujących bez żenady układ okrągłostołowy i grubokreskowy, wśród których jedynym kryterium selekcyjnym stało się nieposłuszeństwo wobec Leszka Millera oraz zegar biologiczny, częstokroć przyspieszany wprawną ręką mafijnego egzekutora. Na prawo od SLD rozciąga się rozległe poletko tak zwanej prawicy, której program polityczny oparty jest głównie na dziele nieśmiertelnego Włodzimierza Ilicza Lenina „O związkach zawodowych”, które – ku przestrodze szukającego recepty na sukces wyborczy AWS-owi zacytowałem na wstępie tej wypowiedzi. Nie można nazywać bowiem prawicą ugrupowania opierającego się głównie na związku zawodowym, z natury swej mającym charakter roszczeniowy, będący w rzeczywistości lewicowym, pomimo werbalnego powoływania się na etykę chrześcijańską i katolicką doktrynę społeczną. Tak więc prawicowym nie jest ani AWS ani faszyzujący – poprzez fascynację siłą generała Jaruzelskiego i chęcią likwidacji struktur demokratycznych – UPR, ani do końca niezdefiniowany gospodarczo ROP i KPN. Lewicowość polskiej prawicy jest także efektem sowietyzacji społeczeństwa polskiego, pozbawionego skutecznie – poprzez eliminację fizyczną i przymus ekonomiczny – tradycyjnego zaplecza jakim dla ideologii prawicowych było wyplenione do szczętu ziemiaństwo i stare, przedwojenne środowisko burżuazji wielkoprzemysłowej oraz, będący wynikiem działań gospodarczych i zabiegów politycznych, zanik klasy średniej i zamożnego włościaństwa. Paradoksem polskim jest także dzisiejsza, niekorzystna dla prawicy sytuacja, w której warstwy posiadające III RP wywodzą się – dzięki wieloletniej aktywności środowiska obecnej UW - prawie bez wyjątku z byłego establishmentu komunistycznego, mającego w swym nieprawnym w większości posiadaniu kluczowe pozycje w gospodarce, finansach i mediach naszego kraju. Czy więc prawica polska ma szansę na wyjście z impasu i przeciwstawienie się przemożnemu ciśnieniu wiatru ze wschodu? Myślę, że tak ale dopiero po gruntownej zmianie profilu ideologicznego i własnej struktury wewnętrznej. | |||