now@ on-line 19 marzec 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

naród wybrany

.Barman:

Callineczka:

czy cała Polska skacze?

Diana:

nie wierzę

prof. Ivo Cyprian Pogonowski:

Joanna:

za chlebem

Kasia Kordyl:

Magdalena:

odjazd w macierzyństwo

#Marcel:

StefanDetko:

szeol

Szaman Falarek:

ZIM:

zbliża się kres panowania

uniwersytet now@:

Krzysztof Smoliński:

 
 
 

Spojrzenie z prawej:                StefanDetko

szeol 

 

„Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzm gdzieś nie istnieje, on go wymyśli”. Isaac Bashevis Singer

Od kilku tygodni w mediach toczy się wątpliwej często jakości dyskusja na temat zbrodni popełnionej na ludności żydowskiej w miejscowości Jedwabne. Poglądy w tej sprawie zaprezentowało wiele wybitnych osobistości i autorytetów wypowiadając tak kontrowersyjne sformułowania, że postanowiłem wyrazić także moją opinię na ten temat.

Zaczynając od faktów: w miejscowości Jedwabne znajdującej się w omawianym okresie pod okupacją i jurysdykcją niemiecką dokonano zbrodni ludobójstwa na obywatelach polskich narodowości żydowskiej. Okoliczności tej zbrodni badają w tej chwili fachowcy, na których analizę będziemy musieli niestety jeszcze trochę poczekać - bezspornym wydaje się jedynie fakt, iż morderstwo te zorganizowali i dokonali Niemcy przy współudziale zamieszkujących Jedwabno obywateli polskich narodowości polskiej.

Badający tą ponurą sprawę IPN będzie musiał wyjaśnić zakres zaangażowania się Polaków w tą zbrodnię, określając ich liczbę, dane osobowe oraz rodzaj współuczestnictwa – to znaczy wyjaśnić, czy zapędzający Żydów do stodoły, w której ich spalono, Polacy działali z własnej woli, czy też pod przymusem. Do czasu dokładnego zbadania tej sprawy wszelka dyskusja na ten temat jest jałowa i uwłacza pamięci ofiar, służąc jedynie podburzaniu nastrojów i stanowiąc przykrywkę dla całkiem przyziemnych i brudnawych celów, o których poniżej.

Wbrew opinii niektórych szowinistycznych, złośliwie niechętnych Polsce i Polakom kół żydowskich, stanowiących zdecydowanie niewielką, acz wrzaskliwą, część żydowskiej opinii publicznej, całkowitą winę za mord w Jedwabnie - na równi z innymi mordami dokonanymi na narodzie żydowskim - ponosi totalitarny system Niemiec hitlerowskich, masowo eksterminujący wszystkie społeczności tak zwanych „podludzi”, do których zaliczano nie tylko Żydów, lecz także Cyganów i Słowian, kaleki, upośledzonych umysłowo i przeciwników politycznych. Mordów tych dokonywali specjalnie do tego szkoleni zwyrodnialcy z SS, wysługujący się często mętami społecznymi, rekrutowanymi z podbitej ludności zagarniętych siłą terenów. W mordowaniu swoich rodaków specjalizowali się także Żydzi, które to zjawisko dokładniej opisała Hannah Arendt w „Eichmann in Jerusalem”: „...bez współpracy europejskich Żydów Niemcy absolutnie nie mogliby przeprowadzić *ostatecznego rozwiązania*”. Ofiarami hitleryzmu w Polsce nie stali się tylko Żydzi stanowiący około 50% zamordowanych obywateli Polski, jednakże wyżej wymieniona koła żydowskie fakt ten celowo pomijają, prowadząc obrzydliwą kampanię kupczenia pamięcią swych pomordowanych rodaków, w celu osiągnięcia doraźnych korzyści majątkowych.

Moim zdaniem rozdmuchanie sprawy mordu w Jedwabnym zbiegło się nieprzypadkowo z prowadzoną w Polsce dyskusją i pracami ustawodawczymi nad ustawą reprywatyzacyjną. Sejm i Senat RP uznał, że zwrotu zagrabionych przez rządy komunistyczne nieruchomości domagać się mogą jedynie osoby posiadające obywatelstwo polskie. Sprawa Jedwabna stała się więc środkiem nacisku na decyzje majątkowe podejmowane przez suwerenne Państwo Polskie.

Na tym tle jasne się stają zabiegi mające na celu wywołanie wśród Polaków poczucia winy, za współudział w zbrodniach hitleryzmu, mającego doprowadzić do swoistego stanu zagrożenia śmiercią moralną, karą za złe życie – szeol, której można uniknąć jedynie poprzez złożenie okupu.

Jest to, jak już wspomniałem, objawem obrzydliwego kupczenia pamięcią niewinnych ofiar zbrodniczego systemu przez osoby, którym – jak pięknie śpiewał Przemysław Gintrowski „łatwiej przeboleć ojca śmierć niż ojcowizny stratę”; osoby, które nie chcą pamiętać ilu Żydów przeżyło Holocaust dzięki pomocy Polaków, którzy częstokroć ginęli całymi rodzinami za udzielanie pomocy swym żydowskim sąsiadom, i o którym to sąsiedztwie pan Gross wspomnieć nie raczył, uważając że Polak ratując Żyda pozostaje nadal antysemitą.

W dyskusji wokół tragedii w Jedwabnie padło kilkakrotnie stwierdzenie o „konieczności pojednania pomiędzy Polakami i Żydami”. Ciekawy jestem kto wymyślił podobną bzdurę. Polska i Polacy nigdy nie mieli z Żydami wymagających takowego pojednania zatargów. Przez stulecia udzielaliśmy schronienia prześladowanym w całej Europie i Rosji synom Israela, żyliśmy obok siebie tworząc wspólnie z innymi narodowościami barwny koloryt zwany Rzeczypospolitą, gdzie Żydzi mieli takie same prawa i obowiązki jak i inni współobywatele, a wielu z nich zapisało się chlubnie w historii Polski walcząc we wszystkich powstaniach zbrojnych, mających na celu odzyskanie niepodległości wspólnej Ojczyzny, ginąc na polach bitew, zsyłkach i Katyniu.

W te dobrosąsiedzkie stosunki wtrąciły się dwa zaprzyjaźnione ze sobą - i w gruncie rzeczy pokrewne - systemy totalitarne Niemiec i Rosji Sowieckiej. O ile jednak zbrodnie hitleryzmu są publicznie szeroko znane to mordy sowietów na Żydach-komunistach szukających schronienia w Moskwie przed represjami brunatnego terroru, okryte są rąbkiem tajemnicy i spychane w zapomnienie.

W tym kontekście nie wydaje mi się dziwną natychmiastowa reakcja Aleksandra Kwaśniewskiego ochoczo podkreślającego swą gotowość do przeproszenia Żydów za dokonany przez hitlerowców mord w Jedwabnym, i to bez względu na wyniki prac dochodzeniowych w tej sprawie. Jedynym wytłumaczeniem takiego zachowania jest chęć zatuszowania wybryków jego macierzystej PZPR odpowiedzialnej za pogrom Żydów w Kielcach itp. oraz czystki na tle rasowym, jakie przeprowadziła ta organizacja w roku 1968, zmuszając wielu obywateli polskich pochodzenia żydowskiego do opuszczenia wspólnej ojczyzny. Przeprosiny takie – w imieniu własnym i towarzyszy partyjnych – nie powinny pominąć także kwestii powstania ogromnych fortun funkcjonariuszy UB i SB, zajmujących się przez długie lata intratnym handlem nieruchomościami zagrabionymi polskim Żydom na skutek fałszowania aktów własności po roku 1945 i 1968.

Ponieważ jednak władze Israela niezbyt się kwapią do przyjmowania takowych przeprosin naszego prezydenta, proponowałbym Aleksandrowi Kwaśniewskiemu dokonanie tego aktu skruchy na miejscu, w Polsce, powołując w mającej swoistą praktykę Magdalence kolejną rundę Okrągłego Stołu, przy którym mógłby zasiąść wraz z Adamem Michnikiem i po bratersku, jak rodak z rodakiem, jak agent z agentem wymienić się przeprosinami. W błysku fleszów i przy warkocie kamer, PZPR w osobie Aleksandra Kwaśniewskiego przeprosi za wszystkie przestępstwa i grabieże, jakie popełniła wobec naszych współobywateli pochodzenia żydowskiego, a Adam Michnik przeprosi za wszystkie zbrodnie popełnione przez żydowskich funkcjonariuszy UB - w tym przez ukrywającego się pod zmienionym nazwiskiem w Szwecji własnego brata Stefana - na żołnierzach Armii Krajowej, NSZ, WiN i innych patriotach walczących o niepodległość Polski. Jeżeli zaś pan prezydent poruszy niewyjaśnioną dotychczas we wszystkich szczegółach sprawę Jedwabnego to redaktor Gazety Wyborczej będzie musiał dodatkowo przeprosić za wymordowanie przez żydowski oddział partyzancki Jakuba Prennera i Szmula Kaplińskiego, w kwietniu 1944 roku, mieszkańców polskiej wsi Koniuchy na Nowogródczyźnie.

Innego scenariusza jakichkolwiek przeprosin być nie może.

 

Jako uzupełnienie powyższej wypowiedzi zamieszczam nadesłany mi z Kanady materiał o zbrodni we wsi Koniuchy:

 

Mord w Koniuchach badany od pięciu lat

Komisja Informacyjna Kongresu Polonii Kanadyjskiej zajmowała się sprawą mordu w Koniuchach od 1996 r. Dokumentacja dotycząca tej zbrodni została opublikowana przed trzema laty w książce "The Story of Two Shtetls Brans and Ejszyszki". Książka ta, jak się dowiedzieliśmy, została przesłana przez Kongres w roku wydania do ówcześnie zajmującej się tego typu sprawami Głównej Komisji Badania Zbrodnii przeciwko Narodowi Polskiemu.
"Nasz Dziennik" uzyskał informację, z której wynika, że list wysłany przez Kongres Polonii Kanadyjskiej do Instytutu Pamięci Narodowej 12 lutego br. w sprawie Koniuch jest w zasadzie przypomnieniem tej tragedii. Komisja Informacyjna Kongresu zajmowała się mordem od 1996 roku. Wynikiem prac badawczych było opublikowanie książki Marka Paula pod tytułem "The Story of Two Shtetls Brans and Ejszyszki" (Toronto: The Polish Educational Foundation in North America, 1998). Informacje na temat zbrodni w Koniuchach znajdują się tam na stronach 99, 114-116. Książkę, jak się dowiedzieliśmy, przesłano wówczas do Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.
W ubiegłym roku sprawa ta po raz wtóry ujrzała światło dzienne za oceanem przy okazji wydania książki Richa Coehna "The Avengers", która została szeroko omówiona m.in. przez opiniotwórczy "New York Times". Przypomnijmy, że w ubiegły czwartek Instytut Pamięci Narodowej - Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu poinformowała, że Kongres Polonii Kanadyjskiej wystąpił do Instytutu o wszczęcie śledztwa w sprawie wymordowania przez żydowski oddział partyzancki podporządkowany Centralnemu Sztabowi Partyzanckiemu w Moskwie całej ludności wioski Koniuchy na Nowogródczyźnie. Prof. Witold Kulesza, były szef GKBZpNP, aktualnie szef pionu śledczego IPN, przekazał sprawę oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodnii na Narodzie Polskim w Łodzi, która zajmuje się zbrodniami na dawnych Kresach Wschodnich II RP. Tragedia ta miała miejsce prawdopodobnie w kwietniu 1944 r. Jak podają żydowskie źródła, zamordowano wtedy około 300 osób, w tym kobiety i dzieci. Sprawcy zbrodni mieszkający po wojnie w USA i Izraelu w licznych publikacjach opisują ten mord. Chaim Lazar w publikacji "Destruction and Resistance", wydanej w Nowym Jorku w 1985 r. stwierdził, że: "Zadanie wykonano w krótkim czasie. Sześćdziesiąt gospodarstw chłopskich, w których mieszkało około 300 osób, zniszczono. Nie uratował się nikt". Inne relacje znajdują się w publikacji "Memorial to a Jewish Community in Poland", wydanej w Tel Awiwie w 1962 r. Potwierdzenie mordu w Koniuchach można znaleźć także w dzienniku partyzantów żydowskich pt. "Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest". Podano tam, że napad miał miejsce w styczniu 1944 r. i wzięli w nim udział partyzanci z oddziałów Jacoba Prennera ("Śmierć faszystom") i Shmuela Kaplinsky'ego ("Ku zwycięstwu") tzw. Litewskiej Brygady.

Monika Rotulska

powrót do strony głównej