| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: naród
wybrany
.Barman: Callineczka: Magdalena: odjazd
w macierzyństwo
#Marcel: StefanDetko: |
Callineczka Czy cała Polska skacze? Czy cała Polska wygrywa? Pozwoliłam sobie napisać o czymś, co dla większości Polaków jest niesamowite, dla niektórych normalne, a dla jeszcze innych nudne. Bo ile można pisać, mówić i czytać o Adamie Małyszu. A jednak...sporo myśli ostatnio temu zjawisku poświęcam, może zbyt dużo? Od kilku lat skoki narciarskie w Polsce kojarzone są z dwoma nazwiskami: Wojciech Skupień i Adam Małysz. Zajmowali oni środkowe lub końcowe pozycje, aczkolwiek była to czołówka światowa. Komentatorzy sportowi ich wątpliwe sukcesy określali mianem: dobre miejsca w pierwszej dwudziestce! Nie wiem, czy robiło to na kimś wrażenie, poza samym komentatorem, który próbował realnie nakreślić sytuację polskich skoczków, którzy pomimo tak tragicznych warunków występujących na skoczniach w Polsce, skaczą rewelacyjnie. Cóż - przyzwyczailiśmy się do tego, że np. Niemcy skaczą lepiej, ponieważ skoczni maja dużo, mają dobry sprzęt i dużo im płacą za sport. Im to się opłaca! Nam się natomiast nie opłaca dobrze skakać nawet! I mogliśmy tak trwać (w ogólnym maraźmie) - my nieliczni fani skokow narciarskich do czasu...aż raptem pod koniec 2000 roku spadła jak grom z jasnego nieba wiadomość, ze ktoś z naszych przypadkowo dobrze poleciał i uplasował się na pierwszym miejscu, bo chyba wiatr miał dobry, a inni nie chcieli się wysilać przed ważniejszym konkursem. Polska wstrzymała oddech. Nastąpiło ogólne kręcenie głowami. Sędziowie zastanawiali się, czy A.M. narty miał za długie czy za mocno szlifował? Przy drugim rzucie na taśmę w Oberstdorfie ten sam zawodnik znów siegnął po złoto i Polska była w szoku. Polak na szczycie! Polak- powtarzam! Cóż, ale więcej w głębi duszy było przekonania w Nas, że taki wysiłek dla naszego skoczka, odbije się na późniejszej formie. Jednak po zawodach w miejscowości Ga-pa, gdzie Adam Malysz wylądował ponownie na pierwszym miejscu, całą Polskę ogarnął bardziej realny szok i powoli oraz skutecznie rosła w Nas duma narodowa. MY- Polacy! Pokażemy szwabom, kto tu rządzi! Zaczynają więc Polacy (juz nie tylko fani skoków, ale też byli kibice piłki nożnej, która od dawien dawna w kryzysie) szaleć po Polsku na trybunach. Skocznie stają się niemal stadionami piłkarskimi - palą się ogniska , odpalane są race. Rodzi się oprócz setek kawałów o Małyszu nowa jednostka jakości a może epiet o pozytywnym znaczeniu “MY”, może też skrót od nazwiska Małysz? My - skaczemy, My- odnosimy sukcesy, My! Małysz już nie jest osobą prywatną. Prezentacja całej rodziny i dokładny wywiad z mamą, ojcem, żoną, teściową, dzieckiem, kolegą z piaskownicy staje się narodową szopką , po której polscy widzowie i rodzina Adasia są już sobie przedstawieni. Adam staje się zjawiskiem, który się zwie: polski patriotyzm. Cóż, kiedy patriotyzm na chwile gdzieś pierzchnie i pojawiają się pogłoski że Adas M. to luteranin. - I co z tego? - komentuje ktoś - przecież cała Wisła też jest ! I premier też. Więc znów wszystko się “normalizuje”. Bo Adas w Innsbruku, Harrachovie oraz Salt Lake City i Willingen potwierdza swoją pierwszorzędną klasę. Tak, tak i nawet sam premier Buzek jedzie na zawody do Lahti. Ponieważ Adaś jest motorem polskich reform - odnosi sukcesy (nie skacze jak polska zlotówka czy dolar amerykanski, raz w dół raz w górę) tylko leci, leci i nie chce spaść. A jak spada to ma dobre notowania! Powiewają polskie flagi a Adaś staje się bohaterem narodowym, większym niż prezydent czy papież. Cała Polska bowiem za nim stoi! I niech tylko się potknie, to My mu pokazemy! Nie może źle skoczyć, nie może, bo to bedzie hańba narodowa! Jak Adas źle poleci to padnie na Nas złe swiatło na arenie międzynarodowej! Adam Małysz to już nie czlowiek, to symbol przemian w Polsce. To nie ważne, że ma rodzinę, dzieci, dom! Adam, wieszcz narodowy skacze duchem za Polskę i ląduje w świadomości Polaków jako ten, co Polske ruszył, a cały świat wstrzymał. Malysz zatem proszę Państwa może się srebrnymi zgłoskami wpisac w karty naszej historii jako - orzeł - latający ptak- symbol odrodzenia Polski, który wbrew wszelakim silnym prądom wietrznym i pomimo śniegu i deszczu w Trondheim wygrał z naturą! Ale patrzcie Państwo jak słono płaci się za wygraną z przyrodą! Małysz nie ma prawa być normalnym człowiekiem. Jest jak mała myszka, na którą cała zjednoczona Polska patrzy z duma, (zupełnie jak w Big Brother). Tylko nie daj Boże w przyszłości nóżka się mu podwinie! MY-Polacy ocenimy sprawiedliwie! Najwyżej zapomnimy... Może ktoś z wyższego szczebelka wreszcie dostrzeże ogólną kondycję polskiego sportu. Bowiem Nasz sport nie zasługuje na miano zdrowego i normalnego sportu! To wyczyny akrobatyczno-psychiczne. Gorzej! to cyrk cyrków, gdzie sportowcy pełni wszelakich zdolności i chęci walki są rzucani z powodu polskiej dumy narodowej do walki z wiatrakami (gdzie wiatrakami są niesprzyjające i katastrofalne warunki do cwiczeń w Polsce). Proszę Państwa ja tylko tak od siebie prywatnie dodam, że nie czuję się sprawcą skoków Adama. Dla mnie to on już tak czy siak ma swój puchar pucharów i nie zawiedzie mnie jego niższa lokata w przyszłości. Nie rozumiem wchodzenia z butami w czyjeś osobiste życie, nie toleruję ingerencji mass - mediów w jakąkolwiek prywatność. Lęk budzi we mnie presja jakiej poddawany jest skoczek przed wyczynem sportowym. Ale widzę w tej małej skromnej osóbce pełnej spokoju i zdrowej chęci podnoszenia kwlifikacji - Adamie Małyszu, wiele siły by to znieść. Tylko jak dużo i na jak długo... A tak na prawdę sport zawsze był związany nieodzownie z polityką ...i właśnie przez te skoki nasilił się obraz wad Polaków...ten Nasz słomiany zryw narodowy...główny grzech polskiego społeczeństwa, przyzwyczajonego do wojen, szukającego ciągle WODZA, pojedyńczej osoby z charyzmą, który chwyci za mordy i posunie naród w kierunku zwycięstwa. A jeśli wódz się nie sprawdzi, Polska zasunie mu takiego kopa, że nie wyjdzie z cienia do końca życia. | |||