now@ on-line 5 marzec 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

teatr now@:

bajdula

DEFRAGMENTACJA UCZUĆ

sztuka w trzech aktach

marzec 2001

Osoby:

Ona - dziewczyna w okularach, ładna, młoda, ubrana w sukienkę.

On - przystojny, młody, dobrze zbudowany. Ma na sobie białe dżinsy i kremowy t-shirt.

Staruszka – kobieta w podeszłym wieku, podpierająca się laską z chustą na głowie.

 

AKT PIERWSZY

Scena przedstawia park miejski. W centralnym punkcie, na środku stoi ławeczka. Dookoła niej są drzewa. Wokół ławki pełno porozrzucanych liści.

 

Akt pierwszy scena pierwsza

Na ławeczce siedzi Ona i czyta książkę. Z boku pogwizdując podchodzi On. Rozgląda się dookoła, po czym wpatruje się w dziewczynę siedzącą na ławce.

 

On

coraz głośniej pogwizdując, jakby chciał ściągnąć na siebie uwagę

Życie to nie książka.

 

Siada obok niej. Kręci się, pogwizduje, ale nie wywołuje to w dziewczynie choćby odrobiny zainteresowania.

 

On

wzdychając

Nasze życie to mgnienie oka Pana Boga. Dlaczego tracimy, więc tyle czasu?

 

Spogląda na nią, ale dalej nie ma żadnej reakcji.

 

On

krzycząc

Rany boskie! Czerwone mrówki atakują moje sznurówki!

 

Ona

spoglądając na niego zza opuszczonej książki i przyciskając palcem okulary do nosa

Jakim prawem przerywasz te szczęśliwe chwile mojej egzystencji?

 

On

z uśmiechem

Młodości! Ty nawet góry poruszysz!

 

Ona

z wyrzutem

Czyż narzekasz kolego na brak przestrzeni w tym kwiecistym parku? Ja szczęśliwa zapomniałam o ulotności tego zjawiska. Los jest czasami okrutny. Zsyła ciężary, którym przeciwstawić się jest trudno.

Moja szlachetność nakazuje mi ustąpić przed niecnymi praktykami niewychowanych podrostków.

 

On

kiwając do niej ręką

Ma panienka jakieś problemy? Może brak samoakceptacji?

 

Ona

wstając i odchodząc

Żegnam cię z wielką przyjemnością.

 

On

drapiąc się po uchu, z żalem

Mój potencjał miłosny nie został odkryty. Niewiarygodne.

Akt pierwszy scena druga

On siedzi na ławce i wyraźnie znudzony pogwizduje pod nosem. Wraca Ona.

Ona

podchodząc do ławki, z powagą

Z uwagi na duże nasłonecznienie innych miejsc będę zmuszona naruszyć twoją intymność, jak i ty naruszyłeś moją. Liczę na twoją wyrozumiałość w tym względzie. Co ty na to?

 

On

najpierw do siebie pod nosem, później do niej

Czar działa nadal. Proszę bardzo, siadaj panienko.

 

Ona

usadawiając się na drugim krańcu ławeczki

Dziękuję ci bardzo.

 

Dziewczyna otwiera książkę i czyta.

 

On

bacznie ją obserwując

Co to czytamy? Jakiś romansik służącej z księciem,

co mężnie władał swym?.. Szabelką?

 

Ona nie zwraca w ogóle uwagi na jego zachowanie.

 

On

wyciąga z kieszeni paczkę papierosów i zapala. Następnie dmucha dym w jej stronę

Pociągniesz może śliczniutka?

 

Ona

kaszle, po czym odkłada książkę na ławkę

Czy kolega tak zawsze postępuje w stosunku do kobiet?

 

On

uśmiechając się

Słodziutka, pobudzasz moją wyobraźnię.

 

Ona

zgryźliwie

A to pech. Twoje dwie szare komórki chyba umrą z przepracowania.

 

On

Takim facetom, jak ja wystarczy siły, aby sprostać najinteligentniejszej kobiecie na świecie.

 

Ona

Czyżby na pewno? Jakie jest motto twojego życia?

 

On

bez zastanowienia, odruchowo

Zapładniać kobiety, przetrwać Apokalipsę!

 

Ona

z żenadą

I tym pesymistycznym akcentem naszą rozmowę uważam za zakończoną.

 

Bierze książkę i ponownie zaczyna czytać.

 

On

Sorry! Potrafię być poważny. Spróbujmy jeszcze raz.

Wstaje i odchodzi.

 

Akt pierwszy scena trzecia

Ona siedzi na ławce i czyta książkę. On pojawia się i staje koło ławki.

On

wesoło

Dzień dobry o miła istoto. Czy mógłbym skorzystać z tego wolnego skrawka siedziska uformowanego przez człowieka z kawałków drewna i stali, aby moje serce mogło napełnić się radością płynącą z tej chwili szczęśliwości, jaka została mi udzielona tego dzisiejszego, jesiennego popołudnia?

 

Ona

spoglądając na niego

A to znowu ty? Spocznij sobie,

a pamiętaj, żem ci przyzwolenie dała,

więc gościnności mojej niech nie raczy nadużywać

twa durna, zakuta pała.

 

On

poważnie

O piękna istoto, jakże to tak naruszać etykiety

i z pogardą w głosie rymować pod moim adresem perfidne epitety.

 

Ona

Wszak twe postępki, parkowy Lindusie

świadczą źle o tobie, a mowa twa, teatralna,

choćby przez przypadek prawdy świata głosiła,

nigdy w głębi twego serca, zapewne nie gościła.

 

On

Nie przystoi kobiecie,

ani nawet dziecku w pełni szczęścia kwiecie,

sądy prawić o osobie,

która obca sercu duchem, ciałem i w mowie.

 

Ona

zainteresowana przebiegiem wypadków

Czy to kameleon, czy to plaga jaka,

że ten tu mężczyzna zmienia swe poglądy,

tak jak tam na górze polityk mało mądry.

 

On

podekscytowany tą słowną grą

Życie to nie bajka, powiadają mędrcy,

życie to jest teatr odpowiadam ja.

Nie ma na ziemi człowieka, który z przekonaniem rzeknie,

że dzięki jego spojrzeniu każda osoba swej maski się wyrzeknie.

 

Ona

Oj młodzieńcze ty szalony, prawisz straszne dyrdymały,

nie mów proszę nigdy więcej, że zasady popadały.

Ja za siebie ręczyć pragnę, zawsze jestem taka jak tu,

a aktorstwo pozostawiam tym sztukmistrzom z szklanych pudeł

oraz tym, co ciągle grają w swoim życiu byle jakim

i bez przerwy wciąż udają, że są człekiem takim to właśnie, a takim.

 

On

żartobliwie

Czy sądzisz królowo moja, że ja narcyz się nazywam

i że w swoim życiu maseczek ciągle używam?

Czy ja według ciebie każdą krostą się przejmuję,

a na widok błahej zmarszczki radość z serca ustępuje?

Tak, tak narcyz się nazywam,

jestem piękny, jestem śliczny, jestem bardzo higieniczny.

Na mój widok młode panie tracą całe poważanie,

nie ma takiej dziś na świecie, która oprze się atlecie.

Me muskuły, gładka skóra oraz zarośnięty tors,

są jak kropla na pustyni, dają życiu nowy puls.

A mój rozum, wielka wiedza i porządku świata znanie,

spłyną także dziś na ciebie, moje złotko, me kochanie.

 

Ona

z uśmiechem

Masz rację, narcyz się nazywasz,

jesteś bufon, kaloryfer i trująco na mnie wpływasz,

gdy cię słucham mały panie,

to jak życia obdzieranie,

a spojrzenie na twe lico,

nic, a nic mnie nie zachwyca.

Twe muskuły, które wielbisz dają tylko jeden znak,

mięśnie zamiast mózgu czynią z człeka ludzki wrak.

 

On

Twoje sądy panieneczko

są jak kotku podać mleczko,

kotek zaraz zachwycony

i z życia zadowolony.

Me potrzeby dużo większe, niźli czynić miłość zwiewną,

ja mam tutaj do spełnienia rzecz wielce bardzo chwalebną.

 

Ona

zaintrygowana

Śmieszy mnie w twym głosie,

przyznać muszę dosyć miłym,

ta zapowiedź poświęcenia

i służenia ludziom innym.

Cóż to za tajemna sprawa, cóż to za wielkie wyzwanie,

które chowasz pod swą maską, które skrywasz w sercu na dnie?

 

On

Moja miła ty istotko,

czyś gotowa jest wpaść w błotko,

czy nie straszne ci są prawdy,

czyż nie boisz się? Doprawdy?

 

Ona

z zaciekawieniem

Jestem pełna optymizmu, daję słowem przyzwolenie

i nie lękaj się młodzieńcze, twarde są nie tylko kamienie.

 

On

Owa maska na mej twarzy,

była środkiem, bez obrazy,

który temu służyć miał,

aby kruszyć serca ze skał.

Innym celem mi świecącym,

było otwarcie oczu śpiącym,

aby na świat trzeźwo patrzyli

i etykiet nie lepili.

 

Ona

rozbawiona

Moje oczy zaślepione,

ktoś tu chyba jest szalony

i nie zdaje sobie sprawy,

że rozbawił mnie naprawdę.

 

On

zgryźliwie

Niejednemu się wydaje,

że wśród ludzi na plus odstaje,

że jest lepszy od gawiedzi,

która w knajpie z piwkiem siedzi.

To są tylko dyrdymały

z głupiej, płaskiej, durnej pały.

Bo zewnętrzne zachowanie,

gra pozorów, uśmiechanie,

tyle mówią o osobie i jej miejscu w naszym świecie,

co życiorys pierwszy lepszy, umieszczony w internecie.

 

 

Ona

zdenerwowana

Myślisz może, że mą bronią jest szufladkowanie ludzi

i, że przed bliższym poznaniem cenzurka mój zapał studzi?

Tu się mylisz nieszczęśniku,

bo znam ludzkie fiku miku,

muszę przyznać jednak szczerze,

żeś zaskoczył mnie, aż sama nie wierzę.

Po co jednak całe granie,

odstawiane na przywitanie,

po co sztuczne kreowanie

i debila udawanie?

Nie można tak na poziomie

podejść w parku do kobiety

i zapytać się z pokorą

o czym duma piękną porą?

 

On

skruszony

Wybacz mi miły aniele,

żem nie starał się za wiele

i podążając na skróty

wpadłem w sidła doświadczenia,

które zrobiło ze mnie jelenia.

 

Ona

ochoczo

Co to za nawyki, które powodują myśli bure

i zamiast duchowej odrębności

widzą w ludziach trybiki z tej samej fabryki?

 

On

z żalem

Przykro mi bardzo, lecz przyznać to muszę,

żem cię źle ocenił i zaszufladkował. O kurczę!

 

Ona

zasmucona

Choć słowa twe ciężarem po mnie się toczą,

wybaczam ci, boś prawdę rzekł, choć z bólem to ochoczo.

Jaki był, zatem cel twej wędrówki,

chyba nie chodziło o te w sznurówkach mrówki?

 

On

zadumany

Cel mój powiadasz? Świata doznawanie,

życia naszego celu poznawanie.

 

Ona

żartobliwie

A czy czasami, nie o to ci chodzi,

żeby me ciało zabrać do swej łodzi,

żeby móc odfajkować kolejną niewiastę

i zasiąść wieczorem nad matczynym ciastem.

Podniecać swe myśli, przeżytymi chwilami,

dumając nad sensem egzystencji,

która kręci się wokół twej niezaburzonej potencji?

 

On

równie z humorem

Prześwietliłaś moje myśli,

odkryłaś me pragnienia,

więc w imię solidarności i bratniej miłości

wspomóż człowieka marnego w niedoli,

który jeśli ust do piersi nie przytuli, to go życie boli.

 

Ona

wybuchając śmiechem

Byłabym oazą dla ciebie malutki,

niestety nie działają na mnie męskie filutki,

Bóg mnie ukarał za nie popełnione winy

i skazał na dozgonną miłość do pewnej dziewczyny.

Osobnicy płci męskiej, choć przykro to mówić,

nie mogą niczym mego serca skusić,

na ich widok w mej głowie rodzi się pytanie,

czy nie lepiej byłoby nam bez nich, drogie panie?

 

On

rozbawiony

Świat bez mężczyzn wyobrażam sobie tak.

Siedzi jedna z drugą na gałęzi gdzieś wysoko

i rozważa możliwość zejścia na dół, tam głęboko,

wreszcie pod ciężarem zapuszczonych ciał,

upadają na zieloną trawkę waląc w ziemię ał, ał, ał.

Później idą poprzez puszczę rozglądając się dookoła

i nagle spostrzegają ogień, co ich ogrzać zdoła,

lecz na widok ciepłych iskier buchających z każdej strony,

uciekają znów na drzewo krzycząc - to już znamy, moje damy! Dlatego moja piękna pani,

świat bez mężczyzn byłby do bani,

kto by drzwiczki zreperował, naoliwił, nasmarował,

kto mając przyszłość na względzie,

wynalazkami zająłby się w pierwszym rzędzie

i dla waszej przyjemności sławił piękność i urodę,

abyście czuły się potrzebne, choć trochę.

 

Ona

zadowolona

Mężczyźni myślą, że wszystkie rozumy pozjadali i niejednokrotnie mają rację określając się głowami rodziny. Nie wiedzą tylko, że to szyje ruszają głową.

 

On

zaskoczony

Gdzie się podziały w twych wypowiedziach rymy,

czyżby niemoc twórcza, czyżby brak rutyny?

 

Ona

Rymy mogą płynąć jak woda w rzece,

należy tylko główną myśl mieć w opiece,

aby z rymów nie zrobić nic nie znaczących Krymów,

albo jeszcze gorszych jakichś tam Rzymów.

 

On

Pozwól mi o droga pani,

że ukarzę ci, jak mężczyzna kobietę mami.

Popatrz na wybory, choćby prezydenckie

i przeanalizuj głosy damskie i męskie.

Weź pod uwagę rodzinne duety,

a stwierdzisz z pewnością, że mężczyzna nie różni się od kobiety. Morał taki płynie z tej historii,

kobiece prawo głosu możemy wykreślić z każdej teorii,

boże, jaki sens ma głosów oddawanie,

skoro powielają mężów nasze drogie panie.

 

Ona

pobudzona

Może jest w tym prawda, ale tylko częściowa,

boć nie każda kobieta przy mężczyźnie mruczy, jak krowa.

Znane są mi przypadki

o tym jak w partnerskich małżeństwach wybuchają polityczne jatki. Sama mam poglądy jasne,

na ten temat własne zdanie

i nikt nie będzie mi mówił,

na której liście znajduje się dobre dla kraju krzyżyków stawianie.

 

On

ochoczo

Jakież to poglądy, zdradź mi miła pani,

ciekawe, czy masz wiedzę, czy trąbisz do bani!

 

Ona

rozdrażniona

Irytujesz mnie teraz, kładąc szlaban w politycznym temacie,

powiedz mi proszę, czy wolisz lewicę, czy prawicę mój bracie?

 

On

podniecony

Prawa strona to prawość, to dla Polaków wyzwanie,

gdyż po komuszym okresie powraca jakieś mózgów ukaranie. Patrząc z prawej strony widzi się niestety,

przez lewicę podsuwane odgrzewane kotlety.

Polak i katolik to nadzieja nasza,

aby po polskiej ziemi

nie panoszył się już ruski w kamaszach.

 

Ona

ze śmiechem

Wesoło się robi słysząc twoje zdanie,

bo gdzie Polak i katolik, tam pewne wódki spożywanie.

 

On

poruszony

Odezwę do ciebie pragnę dziś wygłosić,

aby brudne myśli z twego mózgu skosić!

Pamiętaj dziecino, że wolności skrzydła,

nie wzięły się z dżemu, czy powidła,

lecz wyrosły na krwi rozlanej solidarności,

która walczyła dla ciebie i dla naszej wolności.

 

Ona

poważnie

Swą odezwę mój bracie

schowaj w ciemnej komnacie,

bo w czasach dzisiejszych

nie głosi ona rzeczy najmądrzejszych.

Tyś jest zaślepiony, pałasz nienawiścią,

a twa zazdrość nie wiąże się dla kraju z korzyścią.

Powiem teraz tu tobie, jakie jest moje zdanie

i co sądzę o tym, o czym twoje gadanie.

 

Wstaje i chodzi koło ławki.

 

Wcale mnie nie obchodzą, jakieś sztuczne podziały,

ani z jakiej partyji ma ktoś w sejmie przydziały.

Jestem za tym, aby tu na dole wielkiej polityki,

wybierać ludzi z terenu, zasłużonych, a nie partyjne rubryki.

Trzeba ukrócić tą partyjną watahę,

która gdy przy korycie siedzi, na kraj kładzie lagę.

Zmieńmy temat proszę, bo ja tego nie znoszę

i nie ręczę, że nerwy schowam dziś do konserwy.

Dzionek piękny dokoła, słychać stukot dzięcioła,

kwiatek w słońcu rozbłyska, a nam od polityki ślinią się pyski.

Powiedz mi proszę, co myślisz o życiu

i dlaczego niektórzy trwonią czas na piciu.

Jaki jest cel tej ziemskiej tułaczki

i czy, aby żyć bezstresowo trzeba mieć dużo kasy oraz rozumek kaczki.

 

Siada.

 

On

wyraźnie zainteresowany jej wypowiedzią

Moim zdaniem maleńka, dla niektórych osób,

picie to nie udręka, ale na życie sposób.

Kiedy świat ci się wali i wszystko swój sens traci,

bierzesz flaszkę do domu i nie mówiąc nikomu,

kolejny kieliszek napełniasz,

a wraz z nim mniejszy ból odczuwasz i mniej stękasz.

Lecz gdy przed świtem raczysz, z łóżka na świat popatrzeć

i przy kacu ogromnym i wyrzutach sumienia

szukasz sensu dla życia i dla siebie schronienia,

dopada cię jak wirus, niewiadomo skąd i kiedy

poczucie beznadziejności i pragnienie odmiany.

Wtedy sięgasz po środki, wódką nazywane

i krzyczysz - O rany!!! Moje życie jest przejebane!!!

 

Ona

zszokowana

Twa teoria przemawia jasno do mej głowy,

ale ja wolę szukać drugiej mojej połowy.

Czemu ludzie na przyjaciela sobie biorą

flaszkę, co zimna, bezcielesna, nie doradzi, nie ogrzeje skórą swoją?

 

On

wstaje i zaczyna chodzić

Racz zrozumieć prawdę, którą rzeknę,

nie każdy ma siłę, by walczyć o siebie,

nie każdemu jest dane

mieć bliską osobę u swego boku nad ranem.

Życie to jest walka! Walka o przetrwanie,

zwycięży ten, kto na dnie nie zostanie.

 

Ona

Ale życie jest wspaniałe i nie wiedzieć czemu,

wielu ludzi twierdzi, że nic nie zawdzięcza jemu.

Myślą sobie pewnie - mnie się wszystko należy

i nic nie robią ku temu, aby pozbyć się pręgierzy.

Wyobraź sobie, że pod moim blokiem,

dzień w dzień stoją żule podpierając ścianę bokiem,

stoją i wlewają w gardła litry mózgojeba,

gdyż pozbawić siebie świadomości trzeba!

Gdy już mają dosyć i nie odczuwają bólu,

padając na trawkę uderzają w lulu,

są szczęśliwi wtedy, no, bo znieczuleni,

nie martwią się o nic, w duszy mają pokój na ziemi.

 

On

zadumany

Popatrz droga moja na ich marne życie,

w którym liczy się tylko picie.

Kiedyś rozmawiając z pewnym alkoholikiem,

który kojarzył mi się w głowie z bzikiem,

usłyszałem jego motto życiowe, cel egzystencji,

świadczący o kompletnej dekadencji.

Wstaję żeby pić, piję żeby paść, padam żeby wstać - bez sensu kurwa mać!

Ale to tylko pozory, bowiem gdzieś tam w głębi,

siedzi jakiś robak, który umysł gnębi,

zawsze jest przyczyna totalnego upodlenia,

nie ma picia bez powodu, jak człeka bez cienia!

 

Ona

Tak, więc trzeba im pomagać, podać swoją rękę,

tylko, czemu oni gardzą takim postępkiem.

Nie chcą od nikogo przyjąć żadnej pomocy,

chociaż często pewnie dopadają ich koszmary w nocy.

Rola państwa jest nieunikniona w tym względzie,

gdyż naród nam podupada w szaleńczym pędzie.

Polityka prorodzinna i antyalkoholowa,

niech się w obecnym kształcie do dziury schowa,

młodzieży do lat osiemnastu alkoholu nie podajemy,

to tylko puste słowa, wszyscy o tym wiemy.

Alkohol to twój wróg, alkohol skraca życie,

co z tego, gdy małolata w pełni rozkwicie,

bez żadnych problemów flaszkę sobie kupi

i gdzieś w ciemnej bramie na cacy się udupi.

Do tego dochodzą później różne ekscesy,

bejsbol, narkotyki, erotyczne esy floresy.

I czasami, gdy przychodzi w głowie opamiętanie,

robi się za późno na życia dziur łatanie.

Albo gnojek z podstawówki z papierosem w buzi,

czuje się bezkarnie, nic mu przecież nie grozi.

Jest taki dorosły w swoim przekonaniu,

ale w domu przy mamusi cacy synuś, a nie gamoń.

A gdy zwróci się uwagę i powie, co na sercu leży,

tatuś z mamusią w żadne słowo nie wierzy.

Mówią, że nie będą ingerować w dziecka zachowanie,

najważniejsze, bowiem to bezstresowe wychowanie.

 

On

zachwycony

Tutaj się zgadzamy moja droga pani,

profilaktyka w naszym kraju jest do bani!

Wszystkie działania antyalkoholowe leżą,

nie wiem, czemu politycy w ich skuteczność wierzą?

 

Ona

podniecona

To nie tylko alkohol i jego niecne skutki,

widzimy przemoc na ulicach i z bejsbolami grupki,

panoszy się hołota między sklepikami

i żebra na winko całymi stadami.

Kiedyś widziałam, jak biedne dziecię

zostało przyciśnięte do muru, było to w lecie

i ze łzami w oczach ostatnie grosze wyciągnęło

oddając swe pieniążki ciężko westchnęło.

I nikt z przechodniów nie raczył zareagować,

wszyscy woleli swój wzrok gdzieś schować,

udając, że gdy widok taki oczu nie rani,

oni są w porządku, są nienaganni.

Tylko ja stanęłam w obronie tego malca,

krzyknęłam puśćcie go, bo pourywam palce,

lecz oni nie zważając na moje epitety,

odparli - wypierdalaj i przestań gadać bzdety.

Strach ogarnął moje całe ciało,

więcej odwagi już mi brakowało,

a te typy swojej bezkarności pewne,

kupiły sobie jabola i stanęły z boku,

szukając kolejnej ofiary dla wyroku.

Wzięłam chłopca za rękę, co mi pozostało,

kupiłam mu zabawkę i dziecię radości nabrało.

Zapewniłam także, że Policja tu przyjedzie,

że nie będą nas zaczepiać takie śmiecie

i gdy w domu numer 997 wykręciłam

i całe zajście wyraźnie objaśniłam,

usłyszałam w słuchawce głos policyjnego oficera

- nic nie mogę zrobić, brakuje nam etatów, ech cholera!

 

On

poruszony

Bo widzisz miła damo w tym naszym kraju,

panuje znieczulica, ludzie się mniej kochają,

widoczne także są coraz bardziej złe maniery,

szczególnie w gronie różnych elementów sfery.

A brak reakcji powoduje przecie,

poczucie bezkarności, dobrze o tym wiecie.

Dlatego należy tępić wszelkie zło,

choćby się samemu w ciemnej uliczce szło.

Do tego potrzebna jest jeszcze odwaga,

lecz widzę, że w tej kwestii jakaś istna plaga

padła na nasz naród i powiększa swe tereny,

jeśli nie zareagujemy, sami ofiarą będziemy.

Dlaczego ludzie nie zdają sobie sprawy,

że przemoc wymaga na ławę wyłożenia kawy,

a nie chowania głowy w piasek

oraz zakładania sztucznych masek.

Nie uchronią nas także różowe okulary,

gdy nam przyjdzie pełnić rolę ofiary.

Wtedy módlmy się wołając o pomoc,

aby znalazł się społecznik, który w ciemną noc,

pomocy nie odmówi i sam nie ucieknie,

a stając w naszej obronie nie tylko parę słówek rzeknie,

lecz, gdy sytuacja będzie tego wymagała

podejmie się walki, choćby groziła mu z bejsbola pała.

 

Ona

ostro

Miej na uwadze, że po to mamy władzę,

aby nas chroniła i krzywdzić nie pozwoliła.

Nie rozumiem zatem braku reakcji

ze strony policji i tłumaczeń, co racji

nie mają po swojej stronie niestety,

więc nie obchodzą mnie o kosztach ich bzdety.

 

On

Żyjemy w kraju, w którym niedawne zmiany,

nie zmienią faktu, że jest on zacofany.

Lata opóźnień przyjdzie nam odrabiać z mozołem

i w ten sposób się kręci koło za kołem.

Nie powinno to wpływać na wartości podstawowe,

spokój, bezpieczeństwo to zadanie narodowe.

Od tego zależy los naszych dziatek,

coś na ten temat powie każda z matek.

 

Ona

przyklaskując mu

Brawo, brawo, pięknie prawisz młodzieńcze,

przyznam, że z początku posądzałam cię o myśli szaleńcze.

Teraz biję się w piersi i wyrażam skruchę,

miałam chyba przed oczami latającą muchę,

co obraz twego ducha mi przysłoniła

i do niecnych zamiarów moje myśli skłoniła.

Przejdźmy może teraz do jaśniejszych tematów,

mamy piękny dzionek, dookoła mnóstwo śpiewających ptaków.

Powiedz mi, jakie jest świata tego oblicze,

a ja potem mój punkt widzenia w punktach wyliczę.

 

On

uśmiechając się

Świat jest piękny, a miłość to takie uczucie,

które daje ludziom sensu odczucie,

jeśli spytasz mnie, co wypełnia me serce,

krzyknę uśmiechnięty, jak ten Franciszek Święty,

kocham trawkę zieloną, wielbię wszystkie robaczki,

nie połamię gałązki, nie wykorzystam wieśniaczki.

 

Śmieje się, a dziewczyna przygląda się jemu bacznie.

 

Ona

zdenerwowana

Czy to przypadek jakiś, czy świadome działanie,

że na końcu tej strofy rym przybrał takie zdanie?

 

On

zadowolony

Czasem w sposób niezamierzony

wyjdą z rymu kulfony,

a co do wieśniaczki,

niech to będą choć praczki,

co nad wodą przy brzegu,

przy kwiecie Przebiśniegu,

nachylone nad balią

świecą wokół swą talią.

 

Ona

poirytowana

Twój stosunek do miłości,

przyprawia mnie o mdłości.

Szparka tylko liczy się w kobiecie,

a jak trzeba Playboy na głowę i wiecie...

 

On

ostro w złości

Nie mów tu o kobiecie,

jak o worku na śmiecie.

Moje sądy zawiłe,

bynajmniej nie są zgniłe.

Nie mówiłem o praczce,

jak o tłustej wieśniaczce,

która z życia tyle wie

ile mieści się w chlewie.

Miłość to jest wyzwanie

moje ty kochanie,

lecz nie sądzę niestety,

aby poskramiać podniety.

Jeśli każdy z partnerów,

jest świadomy swych celów

i przy drugiej strony aprobacie

ściąga z siebie swe gacie,

a uczucie między nimi,

aż pali, kopci i dymi,

to dopuszczam niestety

pieszczoty dla podniety,

a stanowisko Kościoła

mi przeszkodzić nie zdoła.

 

Ona

warczy ze złości

Wycofuję, czym prędzej mój zachwyt nad tobą,

nie wiem dlaczego me odczucia zawód mi robią.

Zmieniasz niestety wciąż swoje zdanie,

miałam cię za chłopca nadzwyczaj mądrego ty seksistowski chamie!

 

On

naburmuszony

Chyba nie myślisz, że moje słowa to miały znaczyć,

że każda kobieta powinna się po dwóch dniach znajomości rozkraczyć?

Aby czyste było sumienie,

potrzebne jest z dwóch stron przyzwolenie,

a miłość między nimi musi buchać szalenie.

 

Ona odwraca się do niego plecami i bierze się za czytanie książki. On wyciąga papierosa i zapala.

 

 

Akt pierwszy scena czwarta

On kończy palić papierosa i gasi go. Ona dalej odwrócona plecami i zaczytana w książce. On wstaje i podchodzi do niej, po czym kuca i wpatruje się w jej twarz.

On

potulnie

Czemu niektóre kobiety nie chcą przyjąć niestety,

pewnej prawdy o świecie, tak widocznej w lecie...

 

Ona

przerywając mu i odkładając na bok książkę

Masz na myśli zapewne, te wywody wylewne,

które mają na celu zrobienie z życia burdelu.

To są męskie podchody, to są sztuczki tanie,

a wszystko po to, że się wielbi sapanie.

Nie rozumiem, dlaczego, panie chwytają się tego,

potem niejedna płacze, gdy już w brzuchu coś skacze.

 

On

dosyć ostro i pewnie

Co to za dyrdymały?

Czemu głosisz banały?

Uogólniać nie wolno,

bo popada się w porno!

Według ciebie na świecie

jeden typ mężczyzn chce cię.

Mają tylko na myśli jedno proste zadanie,

kochać się z tobą w nocy i tuż przed śniadaniem.

Miłość dla nich znaczy,

nic innego, niż twe uda rozkraczyć.

Jeśli tak, jesteś w błędzie,

panienką do końca życia będziesz.

 

Ona

skruszona

Może trochę przesadzam, ale widzę, co się wokół dzieje,

co róż ktoś podchodzi i na mój widok z zachwytu pieje.

Nie raczy zapytać nawet jak mam na imię,

a już ślubuje miłość wiosną, latem i w zimie.

 

On

To prostaki, nie bierz ich na poważnie,

tylko zwracaj na nich oczy uważnie,

aby żaden piękną mową i zalewem uczuć

nie zdołał narobić bigosu wśród twoich odczuć.

Nie traktuj także innych kobiet,

jako bezmózgich ofiar tych prostackich podniet,

bo każda pani swój rozum ma,

a czy go używa to inna sprawa.

 

On wstaje i siada obok niej.

Ona

Miłość została, zdewaluowana przez ciała,

które mając korzyści na względzie, potrafią rozbierać się wszędzie,

dzisiaj na świecie, tylko seks liczy się przecie,

popatrz na reklamy, co w nich wyprawiamy?

Reklamując po raz enty, ten środek szalony

widzimy młodą pannę, która plecie farmazony.

Nie liczy się wcale działania środka ukazanie,

ale kręcenie pupą, podniet przekazanie.

I w takim oto tonie, zachęcają nas niestety,

kusząc pięknymi ciałami, namawiając nas na bzdety,

obdzierając z człowieczeństwa resztek nasze życie,

czynią wielkie spustoszenie, a nie kultury podnoszenie.

 

On

Tak to jest niestety, że w dzisiejszym świecie,

nic tak ludzi nie poruszy, jak narkoman gdzieś w klozecie,

który w narkotycznym szale, życie skończył złotym strzałem.

Popatrz na dzienniki różne, weź do rączek swych gazety,

tam do oczu twych się rzucą gwałty, zbrodnie i wendety.

Przerywnikiem za to będzie jakaś dama obnażona,

i czy ktoś tu protestuje, czyja dusza urażona?

Seks, muzyka i sensacje, tylko to ma bytu rację,

bo inaczej niestety, nie sprzedadzą się gazety.

Mając, więc na względzie nakładu wysprzedanie,

albo, jaki procent ma programu oglądanie,

wartościowe rzeczy nie mieszczą już się wcale

w tym codziennym seksistowsko-morderczym karnawale.

 

Ona

Zaraz, zaraz mój ty chłopcze, to prowadzi na manowce,

życie nasze to nie bajka, czemu robią sobie jajka,

czy nie wiedzą, że na względzie,

naród nasz musi być wszędzie

oraz dobro rodaków, a nie wypaczonych wraków.

 

On

Zdają sobie dobrze sprawę,

robiąc nam tą straszną zabawę,

ale naród zatroskany jest pokorny, jak barany.

Kiedy pokarm dla mas nam serwują,

mają pewność, że nami dobrze kierują.

Są spokojni i pewni naszych reakcji,

wiedzą dobrze, że mamy to, co chcemy

i nie będzie jakichś niespodziewanych akcji.

 

Ona

potakując mu

Tak, zgadzam się z tobą w tym temacie,

dajcie nam wódkę, zbrodnię i sensację

i już nas macie!

Ale nie wszyscy są zaślepieni,

nie z wszystkich można robić jeleni,

manipulacje wiadomościami

to stary, jak świat i sprawdzony mechanizm.

Bardzo mnie martwią i bolą wielce

przy edukacji czynione harce.

W konstytucji jest, bowiem zapisana

darmowa szkoła dla pani i pana.

I co z tego wynika, tylko puste słowa,

niejednego rodzica pobolewa głowa,

gdy o kosztach edukacji swego dziecka,

dowie się całkiem z znienacka.

Zamiast pomagać słabszym, wspierać biedne dzieci,

nasze państwo po prostu wysypuje je na śmieci,

gdyż rodziców nie stać na takie wydatki,

aby coraz mądrzejsze stawały się ich dziatki.

Boję się, że wiedza stanie się elitarna,

mam jednak nadzieję, że to zjawa marna,

która szybko zniknie i nie będzie już problemów?

z rozwijaniem omnibusów, utalentowanych genów.

Bo losy kraju zależą od obywateli,

pomyśl, dlaczego okupanci nas nie zgięli,

choć od razu się zabrali za inteligenckie plemię,

aby szybko się go pozbyć i zakopać gdzieś pod ziemię.

W wykształceniu tkwi narodu siła,

lecz dlaczego dzisiaj myśl ta jest niemiła?

 

On

wtrącając się w jej wywód

Niemiła jest z prostej przyczyny,

głupi naród nie stać na szlachetne czyny,

ale za to bardzo łatwo nim sterować

i w wybranym kierunku prosto nakierować!

 

Z lewej strony na scenę wchodzi przygarbiona staruszka i mrucząc coś pod nosem podchodzi do ławeczki. On i Ona przypatrują się je uważnie.

 

Akt pierwszy scena piąta

Staruszka podchodzi do ławeczki i wiesza dużą, starą torbę na oparciu. Laskę opiera o tył ławki. Następnie poprawia chustę na głowie.

 

On

do staruszki

Proszę sobie spocząć, gdyż słyszę zmęczenie,

chwila odpoczynku przyda się szalenie.

 

Chłopak wstaje ustępując miejsca starszej kobiecie.

 

Staruszka

sapiąc

Dziękuję ci chłopczyku młodziutki,

oby twego życia nie zaprzątały smutki.

Tam w oddali, popatrzcie, gromada łobuzów,

chyba chciała ponabijać sobie guzów.

Podeszli do mnie i się naśmiewali,

wymachując kijem na winko wołali.

Choć jestem już niemłoda i sprawność ma ułomna,

nie ulękłam się gówniarzy, moja wiara jest niezłomna.

 

Staruszka siada na ławeczce.

 

Ona

poruszona

Chamstwo i bandytyzm to nasze skaranie,

ja bym tam karała takich bez politowania.

 

Staruszka

zdenerwowana

Gdy się ta hołota do mnie przystawiać zaczęła,

chciałam obronić się laską, lecz ta się ugięła,

grunt pod nogami stał się wielce śliski,

myślałam, że to ja, a nie oni popadają na pyski.

Jeden z nich, chyba wódz w stroju kolorowym,

wskazując na mą laskę mówił coś o kapturku gumowym,

który z powodu starości wykruszył się z mej laski

i dlatego balansuję, by paść z wielkim trzaskiem.

 

On

wesoło

Trzeba było zwrócić mu uwagę,

aby przywiązywał do swych słówek wielką wagę,

gdyby jego ojciec miał gumową końcówkę przecie,

on nie straszyłby nas, nie byłoby go na świecie.

 

Dziewczyna przygląda mu się z wyrzutem. Staruszka także, ale bardziej z niezrozumieniem.

 

Staruszka

niepewnie

He, co ty rzekłeś synu?

Co ma wspólnego gumowa końcówka ze zbira winą?

 

Ona

tłumacząc powoli

Mój przyjaciel to miał na myśli,

że gdy ktoś ma dziecko,

to powinien umysł jego z brudów czyścić.

 

Staruszka

Hę, nic z tego nie rozumiem?

 

On

Nie wiem, czy pani wie, że na świecie,

są środki, które pozwalają dziś kobiecie,

decydować, kiedy chce mieć dzieci,

a nie rodzić rok za rokiem, jak leci.

Gumka moja droga pani jest niezastąpiona,

kiedy człowiek chce pohasać bierze w ręce swe balona.

Choć niektórzy potępiają mocno takie zachowanie,

jak ktoś musi to niech, chociaż szczerze się przed chorobami.

 

Staruszka

głośno i z oburzeniem

Co za czasy koniec świata,

naród w gumkach ciągle lata.

I co z tego nam wynika?

Jakaś chora polityka!

Czy nie wiecie drogie dzieci,

że małżeństwa celem - dzieci,

a nie jakieś dzikie żądze,

ciągła walka o pieniądze.

Dawniej dużo lepiej było,

dużo dzieci się rodziło,

po bożemu wciąż się żyło,

oraz mało się grzeszyło.

Paranoja w naszym kraju

sięga dzisiaj chyba szczytu,

coraz mniej mamy rodaków

za to dużo więcej zgrzytów!

W niedzielę na mszy w kościele,

ksiądz głosił z ambony,

że Polaków nam ubywa,

a to wszystko przez kondomy.

Czemu wy nie drżycie, o swój los się nie boicie,

antykoncepcja podobno, bardzo skraca życie.

A gdy przyjdzie wam umierać,

z tego świata się zabierać,

co powiecie Panu Bogu,

dając życiem swoim dowód,

na prawa nieuszanowanie,

ciągłe grzechów popełnianie.

Czy dopiero na łożu śmierci

myśl o grzechach was przewierci,

czy nie można odpokutować

i na Bogu się wzorować?

 

Ona

ostro do chłopaka

Ty człowieku nawiedzony,

przestań pleść te farmazony.

 

Odwracając się do kobiety.

 

Niech pani się nie przejmuje,

on za te słowa odpokutuje.

Widzę wielkie zagrożenie

w tej pochwale dóbr doczesnych

wywyższania sfer cielesnych.

W każdym kiosku erotyki

świecą dzieciom w oczy, udając świerszczyki,

na okładkach gołe panie zachęcają do rozpusty

miłość, wiarę i nadzieję karzą wrzucić do kapusty.

Wszystkie prawdziwe wartości są dziś mocno potępiane,

kto ich w sobie nie wyplewi, ten staje się zacofany.

Nie wiem, o co tutaj chodzi? Komu miłość, wierność szkodzi?

Czemu pod pozorem zacofania dąży się do ich obalania?

 

On

podniośle, acz z ironią

Wszystko to z powodu mamony!

Wszystko przez te plugawe kondomy!

Małe, biedne i bezbronne dzieci

wyrzucane są do śmieci!

Ile duszyczek nawet nie wiecie

wylądowało w klozecie!

Nie rozumiem takiej gadki,

gdyby nie antykoncepcja, to przypadki

dzieci zabijania oraz ciąży usuwania,

nabrałyby takich rozmiarów, że aż nie do zanegowania!

Zgadzam z wami się zupełnie, że luzu kreowanie,

nie przynosi nic dobrego, to jest tylko zakłamanie,

które ma na celu - nie wiecie? A co liczy się na świecie?

Szmal to jedyny bóg wielu ludzi przecie!

 

Staruszka

do młodzieńca

Jeśli zgadzasz się z nami,

to, co twój wzrok mami

i prawdę ci przysłania,

że to wina pornowania?

 

On

poruszony

Porno potępiam osobiście,

ale w głowie mi się nie mieści,

że dla was widoczne są przejrzyście

tylko złe skutki tych wypisywanych treści.

Wolę, aby osoba wypaczona,

może ze zboczeniem w głowie,

pożyczyła sobie kasetę porno,

a nie gwałciła bezbronną dziewczynę gdzieś w rowie.

Jestem także za antykoncepcją,

bo dzięki niej niestety,

choroby się mniej panoszą,

a dzieci nie wędrują do klozetu.

Jeśli wam się wydaje,

że zakazy dużo dają,

że pożytek z nich wypływa,

to jesteście w błędzie - nie ukrywam.

Polak zawsze w swej historii,

znalazł sposób na teorie,

które w prawie zapisane,

kolidowały z ducha jego stanem.

Ze złego prawa tylko wynika,

powiększająca się pogwałceń rubryka,

która w małym procencie

podkreśla procederu rozdęcie.

Dla was liczą się niestety

martwych zapisów w ustawach piruety,

które wcale moje panie

nie wiążą się z prawa szanowaniem.

 

Staruszka

oburzona

Prawo to warunek podstawowy,

aby naród był zdrowy

i powinno ono obejmować,

jak moralność w społeczeństwie uchować.

Przykro słuchać moje dzieci

tych liberalnych wynaturzeń,

które proponują mnóstwo śmieci

w życie wcielać - nie mam złudzeń.

Przez ciebie młodzieńcze

serca mam rozkołatanie.

Przestań proszę w tym szalonym pędzie

nacisk kłaść na spraw gmatwanie.

 

Wstając z ławki.

 

Na tym kończę tą dysputę

wielce nie uradowana,

proponuję na pokutę

chwalić dzień w dzień naszego Pana.

Do widzenia moi mili,

myślę, że doczekam chwili,

w której sobie uświadomicie,

co to znaczy ludzkie życie.

 

Staruszka ściąga torbę zawieszoną na ławce, bierze laskę i odchodzi. Chłopak wyciąga papierosa i zapala go. Oboje z dziewczyną siedząc usilnie nad czymś rozmyślają.

 

Akt pierwszy scena szósta

Ona kierując twarz w jego stronę uśmiecha się.

 

Ona

wesoło

Bardzo miła pani była,

ta, co z nami gawędziła,

ale denerwuje mnie mój drogi,

twój rozumek czasami ubogi.

 

On

agresywnie

Wiesz, co w ludziach oburzać najbardziej mnie zaczyna?

Do złej gry robiona dobra mina.

I mając to na pieczy

nie pozwolę w imię fałszywej moralności

dobywać ostrych mieczy,

które obcinać będą domniemane ohydne skłonności.

 

Ona

poirytowana

Strażnikiem wolności siebie nazywasz,

a swe intencje wobec mnie ukrywasz.

Powiedz mi miły panie,

jakie życia twego przykazanie?

 

On

spokojnie po zastanowieniu

Człowiek to istota ułomna,

wiara jego nie jest niezłomna,

ale serce moje znak mi daje,

że miłość zagościła w mej duszy,

od pięt moich, aż po uszy!

 

Ona

rozbawiona

Jesteś miły zakochany,

Amor strzałą serce twe przeszył,

kto jest, zatem tym wybranym?

Czerwienisz się, czyżbyś się speszył?

 

On

poważnie

Boję się wyznać ci kobieto,

kto krew moją doprowadza do wrzenia,

bo mogę niechcący

doprowadzić cię do oburzenia.

 

Ona

wesoło

Nie przewiduję niestety

w uchyleniu rąbka tej tajemnicy,

groźby do podniety,

która zrobi ze mnie lwicę.

 

On

filozofując

Oj, to tylko czcze gadanie,

życie jednak płata figle,

Możesz miła się poirytować

i z powodu nerwów źle zachować.

 

Ona

zaciekawiona

Nie rób proszę mnie w balona,

bo poczuję się urażona,

skoro już zacząłeś to zadanie

zdradź mi proszę, kto jest twym kochaniem?

 

 

On

wstaje i nerwowo chodzi

Nasza konwersacja na tej ławeczce,

z moich dotąd stałych uczuć zrobiła huśtaweczkę,

nie wiem, czy nie poczujesz się urażona,

gdy ci powiem, że jesteś ta wymarzona.

 

Chłopak wstydząc się spuszcza głowę. Ona zamurowana, nie może wydusić słowa przez moment.

 

On

odwracając się do niej tyłem z zamiarem odejścia

Na tym kończę to spotkanie,

które schowam w sercu na dnie,

aby duszę mą pieściło

i w wyobraźni mnie do ciebie zbliżyło.

Żegnaj moja ukochana,

świat od teraz jest już dla mnie,

jak ropiejąca, nie gojąca się rana.

 

Chłopak powoli zaczyna odchodzić.

 

Ona

drżącym głosem

Zaczekaj proszę mój miły panie,

twoich uczuć nie chcę i nie ganię,

dziwi mnie tylko w tym wszystkim wielce,

jak szybko zakochać się raczyło twe serce.

Znamy się, bowiem gdzieś od godziny,

spieramy się, dyskutujemy, robimy miny.

Jesteś chłopcem inteligentnym nie przeczę,

za plus twój uznaję fakt, że się przy tobie nie męczę,

jak przy tej całej męskiej hołocie,

która rozumkiem dorównuje Gołocie.

Niech, zatem między nami przyjaźń zagości,

ale poczekaj z dowodami miłości,

bo takie wyznanie skierowane do kobiety,

musi być długą znajomością i poznaniem się poparte niestety.

 

On

szczęśliwy, podchodzi do niej

Dziękuję ci moja miła istotko,

żeś moich uczuć nie wrzuciła w błotko

i ku mej wielkiej i szalonej radości,

pozwolisz memu sercu w swoim zagościć.

 

Ona

uśmiechnięta

Choć chwilami usłyszałam niestety

z twoich ust wierutne bzdety,

mam nadzieję, że znajomość nasza,

wszelkie wątpliwości powygasza.

Teraz kończę to spotkanie,

gdyż obiecałam pomóc mamie,

która w domku mnie oczekuje

i na pewno już się denerwuje.

 

On

z żalem

Skoro takie są wymogi,

odprowadzę cię kochanie,

mój ty skarbie drogi,

zapraszając cię do siebie

w dniu jutrzejszym - będzie, jak w niebie.

 

Ona

z uśmiechem

Szczerze przyznać muszę,

że się chyba na to skuszę.

 

Wstają z ławki i wychodzą.

 

KURTYNA

AKT DRUGI

Scena przedstawia pokój mieszkalny, w którego centrum znajduje się stół. Na stole pokrytym białym obrusem stoi dzbanek z kompotem. Na jednym z krzeseł siedzi Ona.

 

Akt drugi scena pierwsza

Wchodzi On do pokoju i uśmiecha się przez chwilę.

 

On

z uśmiechem na twarzy

Moje kochanie, przed nami wytworne danie,

usiądź sobie wygodnie, a zaraz poczujesz się swobodnie.

 

Ona

podekscytowana

Pozwól mi miły,

że przy wieczornej porze,

aby obce oczy nam nie wadziły,

okno raczyć przysłonię udając się ku kotarze.

 

Ona wstaje i podchodzi do kurtyny, po czym opuszcza ją na dół. On wychodzi. Następnie kobieta wraca i siada za stołem, ale od strony widowni widać już tylko cienie prześwitujące przez zasłonę z przepuszczającego światło materiału.

 

Akt drugi scena druga

On wraca pogwizdując sobie. Siada koło niej. Widać tylko odbicia postaci na zasłonie.

 

On

podniośle

Nadeszła ta chwila, w której moja siostro,

poznasz urok życia, będzie dosyć ostro.

 

Ona

niepewnie

Koleżanki mój ty miły,

część sekretu mi zdradziły,

ale żadne zasłyszane mądrości,

nie oddają prawdziwej rzeczywistości.

 

On

powoli

Tyś mój anioł, tyś królowa,

niech on w rączce twej się schowa.

 

Ona

z odrazą

To obleśne, choć nie boli,

w rączkę wezmę, lecz powoli.

 

On

czule

Zapewniam cię mój kwiatuszku,

nie ma w tym nic obleśnego,

uwierz, więc swemu serduszku

i chwyć w rączkę główkę jego.

 

Ona

niepewnie

Czy tak dobrze? I co dalej?

Już się pocę, soczku nalej.

 

On

Soczek będzie w swojej porze.

Niechaj druga rączka teraz pomoże.

Nie bój się, to go nie boli,

pociąg rączką, lecz powoli.

 

Ona

zrażona

I co teraz? Co się stanie?

Chyba przerasta mnie to zadanie.

 

On

czule

Teraz possij, weź do buzi,

daję słowo to skutkuje,

spróbuj, a sama zobaczysz.

Na pewno nie pożałujesz.

 

Ona

nerwowo

Wziąć do buzi takie świństwo,

czy na pewno nie żartujesz?

Czy inni także to robią,

co mi teraz proponujesz?

 

On

Nie żartuję moja pani,

wnet poczujesz smaczek w krtani.

Będzie wiele przyjemności

dreszcz przeszyje twoje kości.

 

Ona

Jesteś pewny? Czy szalony?

On słony, jak korniszony,

które wczoraj u mamusi

wzięłam sobie ja do buzi.

 

On

Mówiłem ci na początku,

nie martw się - wszystko w porządku.

Dzięki memu doświadczeniu,

ssanie pojmiesz w oka mgnieniu.

 

Słychać, jak dziewczyna ssie.

 

Ona

ochoczo

Nie najgorsze, choć słonawe,

czuję, że nabieram wprawy.

Jeszcze może z dwie minutki,

wyssam wszystko mój malutki.

Więc zapytam mając na względzie,

czy na tym koniec już będzie?

 

On

To nie koniec mój filutku,

rozsuń nóżki powolutku,

aby dojście dobre było

i problemów nie stręczyło.

 

Ona

Nie wiem, czy podołam temu,

rozsuń rączką je samemu,

ja mam coś już na uwadze,

znów do buzi go sobie wsadzę.

 

On

zadowolony

Dobrze, dobrze ma maleńka.

Ssij go sobie, jak chcesz stękaj.

 

Ona

zaskoczona

A co zrobić z tym żółtawym,

czy to także się połyka?

Daj odpowiedź mój chłopczyku,

czy nie stanie mi w przełyku?

 

On

Ma odpowiedź w tym względzie,

jednoznaczna nie będzie,

to zależy od upodobania

i zasmakowania.

 

Ona

podekscytowana

No nie głupie, powiem pycha.

Rozkosz w buzi, jakiej nie miałam,

dlaczego ja z tym ssaniem,

tyle lat się ociągałam!

 

On

Popatrz tutaj ma królowo,

widzisz tam, tamto różowe?

Jeśli ciężko będzie paluszkami,

to pomogę sobie ustami.

 

Słychać, jak mężczyzna ssie.

 

On

wzruszony

No nareszcie się udało,

och, jak super smakowało!

Jakie jest, więc twoje zdanie

na to nasze konsumowanie?

 

Ona

Mam tylko jedno pytanie,

aby móc mieć własne zdanie,

powiedz mi mój miły panie,

czy nie za duże w tym wszystkim skomplikowanie?

 

On

To nie kurczak, nie buraki,

ciężko konsumować raki.

Ale mając na uwadze

kiedyś własne z tym trudności,

mogę cię kochanie zapewnić,

wnet nabierzesz i ty pewności.

Tak, więc kończmy ten posiłek,

z którym wiązał się wysiłek.

Może teraz dla odmiany

troszeczkę się pospieramy?

 

Ona

z uśmiechem

Bardzo miło mi będzie,

usiąść z tobą w jednym rzędzie

i dla zupełnej odmiany

wytoczyć z buzi trochę piany.

 

On

wstając

Pozwól tylko me kochanie,

że wyniosę resztki z dania,

a gdy wrócę tu do ciebie

znów poczuję się, jak w niebie.

 

Mężczyzna wychodzi.

Ona

do siebie pod nosem

Senność mnie ogarnia lekka,

może to wpływ tego dania,

spójrzmy, zatem za zasłonę

czy świat kładzie się do spania?

 

Wstaje i podchodzi do zasłony, po czym odsłania ją. Potem wraca i siada na krześle.

 

Akt drugi scena trzecia

cdn...

powrót do strony głównej