now@ on-line 5 marzec 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

ZASADA

wbrew

Wiem, że to może nie jest to temat aktualny, ale w sumie co z tego.

Dzisiaj dalej chciałbym poczynić trochę refleksji nad dzisiejszym stylem życia i dobrobycie. Ale tym razem o feminizmie i roli kobiety w dzisiejszym społeczeństwie i skutkach tej sytuacji. Oczywiście nie jestem wyznawcą poglądu, że najodpowiedniejszym miejscem dla kobiety jest kuchnia, ale…

Może jednak ponownie na początek trochę się cofnę w czasie. Jak to było kiedyś? Ponownie się powtórzę, że rodziny miały dużo więcej dzieci, ale tylko nieliczne z nich dorastały wieku dojrzałego. Co za tym idzie dziewięćdziesiąt procent czasu kobiety było przeznaczone na zadania związane bezpośrednio z przedłużaniem egzystencji gatunku jako takiego natomiast główną rolą mężczyzny było zapewnienie fizycznej egzystencji rodziny. Tak nas ukształtowała biologia, a społeczeństwa historyczne dopasowały do tego normy społeczne. Tak jeszcze było niewiele ponad sto lat temu. A, i jeszcze jedno, najczęściej kobiety umierały po utracie możliwości prokreacyjnych. Średni wiek kobiet był krótszy niż mężczyzn.

Obecnie kobiety się emancypują, mają dużo wolnego czasu, podejmują pracę zawodową, starają się być „niezależne”, bardzo często mówią o braku równouprawnienia i dążą do zatarcia różnic międzypłciowych. Zapewne jest to tendencja trwała i nie mnie oceniać czy słuszna, ja chciałbym ponownie na te zmiany społeczne spojrzeć z dość specyficznego punktu widzenia i nie jest to punkt widzenia mężczyzny, mam nadzieję.

Niestety jestem tradycjonalistą i uważam, że rola w jakiej kobieta się najlepiej sprawdza to niezwykle odpowiedzialna, ciężka i twórcza praca polegająca na przygotowaniu następnego pokolenia do życia w otaczającej rzeczywistości. Niestety obecnie większość kobiet pracuje, a sytuacje, gdy kobieta zajmuje się tylko wychowywaniem dzieci są nieliczne. Nie będę poruszał sprawy wychowania dzieci, matczynego ciepła i troski, tego jakże ważnego czynnika kształtowania psychiki ludzkiej. Spojrzę na rodzinę, w której pracują dwie strony pod kątem motywacji. Jeżeli dotychczas kobieta zajmowała się domem, a mężczyzna musiał zapewnić byt rodzinie, to mężczyzna nie miał wyboru, albo zarabiał na utrzymanie rodziny, albo rodzina musiała zginąć. Dziś motywacja jest o niebo mniejsza, a odpowiedzialność za byt rodziny rozłożona na obie strony. Przecież jeżeli on nie zarobi na życie, to jeszcze się jest ona, jakoś to będzie. Pomijając poprzednio poruszoną pomoc socjalną, mężczyzna może pozwolić sobie na ryzyko utraty źródeł utrzymania, bo nie tylko on utrzymuje rodzinę, może sobie pozwolić na nieodpowiedzialność. Czyli będąc pracownikiem może pracować mniej efektywnie, pozwalać sobie na więcej błędów.

Druga strona, to ilość miejsc pracy na rynku pracy, nie trzeba wiele liczyć, aby oszacować, że ilość miejsc pracy zmalała prawie dwukrotnie, ponieważ jedna przedszkolanka czy też pracownica żłobka potrafi zaopiekować się trzema tuzinami latorośli. Miejsca pracy, które zajmują kobiety są często zawodami, dla których pożądanymi cechami charakteru są agresja, zuchwałość i przebiegłość, lecz te cechy są raczej typowo męskimi cechami, a kobiety niestety z natury posiadają ich ciut mniej. Czyli pracują mniej efektywnie niż mężczyźni. Ale owe argumenty pachną trochę męskim seksizmem i tak prawdę mówiąc nie jestem do nich przekonany.

Ale problem, do którego zmierzam jest związany z tezą, że pracodawcy dyskryminują kobiety w momencie przyjmowania ich do pracy. Zapewne tak jest, tylko czy jest szansa, aby było inaczej. Pracodawca podczas zatrudniania nowego pracownika podejmuje pewne ryzyko. Ryzyko polegające na tym, że nowy pracownik zamiast zysków przyniesie straty ze względu na swoją niekompetencję, ze względu na absencję w pracy, ze względu na wydajność pracy pracownika. Naturalnym jest dążenie pracodawcy do minimalizacji tego ryzyka. Pomimo emancypacji kobiet, cały czas to kobiety korzystają z urlopów macierzyńskich i wychowawczych oraz w trakcie choroby dziecka to matki idą na zwolnienie. Jeżeli przed pracodawcą staną obok siebie jako kandydaci mężczyzna i kobieta to naturalnym jest wybór mniejszego ryzyka to znaczy wybór jako pracownika mężczyzny, jeżeli obydwoje prezentują taki sam poziom merytoryczny.

Myślę, że dopóki nie zmieni się podział ról w społeczeństwie, to podczas zatrudniania kobiety będą dyskryminowane, niestety zasada minimalizacji ryzyka i prawa rynku są bezwzględne. Mam tylko nadzieję, że podział tych ról nigdy nie ulegnie zmianie, bo wtedy biada przyszłym pokoleniom. Pokolenie młodych ludzi, które nie dozna opieki i ciepła macierzyńskiego będzie pozbawione wielu ludzkich cech.

powrót do strony głównej