| ||||
|
w tym
wydaniu:
AKI: znasz
li ten kraj?
bajdula: jaka
szkoła
Diana: spojrzenie
w lustro
Magdalena: |
Noonho3 głosami batalionu Podobno żyjemy w kraju demokratycznym. Kraj ten (demokratyczny) pozwala ludziom na mówienie o wszystkim. I tak: koalicja mówi że na razie jest źle, ale będzie lepiej, bo gorzej już było; opozycja mówi, że będzie lepiej, bo gorzej już być nie może (w co dało by się uwierzyć, bo przez czterdzieści lat było najgorzej jak tylko można pomyśleć) a zwykli ludzie mówią, że im dalej od gęby – tym bliżej odbytu, a to już pachnie wiadomo czym. Ale właśnie na tym polega (podobno) wolność wyrazu. Szanownym wyborcom pozostawia się komfort wierzenia co jest prawdą, a co nią nie jest. Ostatnio z tej wolności korzysta najbardziej Przyszły Premier Wszystkich Polaków (w skrócie PPP), bliski kolega (a raczej zwierzchnik) Prezydenta wszystkich Polaków, mówiąc na wszystkich dostępnych łamach A.Urbańczyka, A. Michnika, i we wszystkich dostępnych programach R. Kwiatkowskiego o tym, jak to niedemokratycznie zachowuje się obecna władza. PPP mówi przy okazji o tym, że gdy już zostanie PPP nastąpi całkowity odwrót od nie-demokracji, i zacznie się pełna demokracja, z mówieniem całej prawdy i tylko prawdy, niezależnie od tego, czy jest gorzej, czy lepiej. Wszystko fajnie, tylko że ten PPP, ta ukochana ostoja prawdy, ten szczery aż do bólu Syn Ziemi Łódzkiej ma tyle wspólnego z prawdą, co magnetofon szpulowy z napędem DVD. Będąc młodym człowiekiem miałem niewątpliwy zaszczyt odbywania służby wojskowej, w celu poprawienia stanu obrony suwerenności naszej ukochanej Rzeczypospolitej. Służbę odbywałem jako chemik, w jednostce wystawiającej warty m.in. pod Pałacem Prezydenckim, Belwederem, ale też przy (obrona suwerenności dopiero na 3 miejscu?) radiostacjach wywiadu PRL. Służyłem sobie spokojnie I NAGLE SIĘ OKAZAŁO, ŻE SOCJALIZM TO G..., ŻE MOŻNA SWOBODNIE POWIEDZIEĆ DOWÓDCY O WUJKU W DANII, CZY, ŻE NIEKTÓRZY ŻOŁNIERZE CHCĄ CHODZIĆ W NIEDZIELĘ DO KOŚCIOŁA. Dzień 4 czerwca 1989 (niedziela) uświadomił nam, że niekoniecznie trzeba wybrać pana Rakowskiego na premiera, a pana Urbana na rzecznika rządu. Ubrani w wyjściowe mundury wylegliśmy przed batalion (w wojsku – budynek zakwaterowania batalionu wojska), i co się okazało? Wszystkie dostępne miejsca oklejone plakatami wyborczymi Leszka M. – jedynego słusznego parlamentarzysty III – Rzeczypospolitej. Uśmiechniętego, kochającego ludzi, i co najważniejsze – pewnego zwycięstwa. (Plakaty na terenie zamkniętej jednostki wojskowej?) Pomyślałem: dobra, cieszysz się, ale nie długo, bo lud robotniczo – chłopski ma już dosyć uśmiechniętych facjat, wykarmionych na tego ludu karkach. I tak myśląc, stanąłem w dwuszeregu czekając na apel. Wyszedł dowódca batalionu. Po wszystkich zwyczajowych pierdołach (odliczanie, zdawanie raportu z liczby żołnierzy w batalionie) zaczął nam mówić, jak to było kiedyś, jak to jest teraz... ... i wszystko było by w porządku, gdyby nie zakończył tej śmiesznej gadki stwierdzeniem „ Lecz mimo burzy, która przetoczyła się przez nasz kraj, wszystko wróci do normy! I to również dzięki waszym głosom! Dlatego mam zaszczyt wydać polecenie służbowe: CAŁY BATALION GŁOSUJE NA LESZKA MILLERA!!! Spocznij!Do dzisiaj czuję się po trosze oszukany i jednocześnie bezsilny. Bo pomyśl, drogi czytelniku: ludzi z miasta było w tej jednostce ok. 20%, reszta to dzieci rolników, drwali (taki koleś podnosi piętrowe łóżko, żebyś mógł wyszorować podłogę pod tym łóżkiem) i o ile ja wiedziałem, jak oddać nieważny głos, o tyle te wszystkie dzieciaki wykonywały polecenie dowódcy batalionu. Ten człowiek był dla nich autorytetem, i nieważne było dla nich, że mieszkają w Bieszczadach, czy pod Elblągiem, i Leszek Miller jako poseł – nic nie może zrobić w ich miejscu zamieszkania. Oni dostali polecenie i wykonali je – głosując na Leszka Millera. Biorąc pod uwagę liczebność jednostki, mógł dostać w ten sposób ok. 2500-2800 głosów. I dlatego mam do Pana, Panie Przyszły Premierze, małą prośbę: zanim zacznie Pan mówić o demokracji i wolności słowa, niech Pan się dobrze zastanowi, czy Pan jest w tym Sejmie dzięki niezależnym głosom wyborców, czy dzięki protekcji, a może dzięki tysiącom nieświadomych głosów, oddanych w ramach „wykonania polecenia służbowego”. A może tylko z przypadku...? | |||