now@ on-line 5 marzec 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


#Marcel

Jem wołowinę !

Jako człowiek jestem mięsożerny i jem wołowinę i będę jadł bo lubię, i nie straszna mi jest psychoza jaka zapanowała w związku z chorobą „szalonych krów”. Żadnemu naukowcowi nie udało się dotąd udowodnić związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy tzw. chorobą szalonych krów czyli gąbczastego zwyrodnienia mózgu lub od angielskiego w skrócie BSE a chorobą von Creutzfeldta-Jacoba. Nikomu dotychczas nie udało się udowodnić, że osoby, które zmarły na skutek choroby vC-J specjalnie jadły wołowinę w dużych lub małych ilościach i dlaczego spotkało to tylko je a już nie członków ich rodzin? W ciągu około dziesięciu lat jakie minęły od wybuchu afery z chorobą „szalonych krów” w Wielkiej Brytanii zmarły na chorobę vC-J 72 osoby, a kraj ten liczy blisko 60 milionów ludności. Prawdopodobieństwo trafienia ma się blisko jak 1:1.000.000. Przecież w Polsce mamy znacznie większe prawdopodobieństwo trafienia przez pijanego kierowcę a jednak nie zabijamy pijanych kierowców.

Psychoza związana z chorobą vC-J została wywołana w sposób sztuczny bowiem dotyczyła Wielkiej Brytanii i Europa chciała ukarać „dumny Albion” robiąc straszną aferę ze sprawy, która była tylko poważnym zaniedbaniem. Nikt z wywołujących tą psychozę nie zdawał sobie sprawy jakim rykoszetem niedługo odbije się ona w innych krajach Unii Europejskiej i jak dużych narobi spustoszeń. Dziś już wiadomo, że jeden przypadek BSE odkryty we Włoszech naraził tamtejszych rolników na niebywałe straty. Nie tylko zresztą rolników ale wszystkich podatników bo wspólna polityka rolna krajów UE jakoś im to zrekompensuje. W całej Unii i Polsce również (a jakże jesteśmy bardzo europejscy) bankrutują farmy produkujące wołowinę z powodu psychozy wywołanej przez żądne sensacji media i tylko USA i Argentyna jako najwięksi producenci wołowiny mogą na tym skorzystać. Jak już zaznaczyłem farmerów unijnych jakoś obroni wspólna polityka rolna ale naszych polskich rolników pozbawionych jakiejkolwiek pomocy ze strony państwa czeka znów marny los. Bardzo mnie martwi to, że psychozie w żaden sposób nie można zapobiec i dziwi niepomiernie fakt niepodatności na nią amerykanów. W tym najbardziej uległym potędze telewizji społeczeństwie sprawa ta przeszła bez większego echa.

Żeby być sprawiedliwym w tej sprawie prócz nieobliczalnych negatywnych skutków są pewne pozytywy. Po pierwsze zwróciła powszechną uwagę na fakt, że w celu poprawienia mizernych zysków w rolnictwie w celu przyśpieszenia tempa tuczu a tym samym obniżenia kosztów, z bydła, które z natury jest roślinożerne uczyniono zwierzęta mięsożerne. Stało się tak z powodu dodawania do pasz treściwych wysokobiałkowych komponentów w postaci mączek mięsno-kostnych. Poprawianie natury w taki czy inny sposób zawsze kończy się źle. Po drugie w Polsce odkryto brutalną prawdę, że przy naszym byle jakim nadzorze weterynaryjnym to, że nie zanotowano żadnego przypadku BSE wcale nie oznacza jego braku u nas. Zapewnienia przez ludzi odpowiedzialnych o tradycyjnym sposobie żywienia bydła są prawdziwe tylko w stosunku około 80% rolników pozostali stosują takie same metody jak ich unijni koledzy.

Mam nadzieję, że psychoza ta przyczyni się do zaprzestania robienia z bydła kanibali i znacznie poprawi nadzór weterynaryjny. Oczywiście służby weterynaryjne zaraz zaczną wołać o większe pieniądze ale tu nie chodzi tylko o pieniądze, chodzi o to aby odpowiedzialne służby ochrony sanitarnej wzięły się ostro do pracy bo nawet za te same pieniądze można zrobić dużo więcej.

powrót do strony głównej