now@ on-line 5 marzec 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

#Marcel

Odpowiedzialność

W czasie uroczystości z okazji otwarcia cmentarzy-pomników Polaków zamordowanych na Wschodzie w Katyniu, Miednoje, Charkowie z ust polityków polskich padały słowa o odpowiedzialności narodu rosyjskiego za te zbrodnie. To znaczy o braku odpowiedzialności bo przecież zbrodnie te to „wyczyn” NKWD. Przy okazji wypłaty odszkodowań za pracę przymusową w Niemczech przez przedsiębiorstwa, które niewolników zatrudniały ale także przez państwo Niemieckie zadaję sobie pytanie: jaka jest różnica? Kto to byli funkcjonariusze NKWD, którzy mordowali bez wyroku polskich oficerów, policjantów, księży, inteligencję i zwykłych ludzi? Kto to byli ci co przy pomocy niewolników bezprawnie przetrzymywanych w nieludzkich warunkach, w łagrach budowali „potęgę” Związku Sowieckiego?

Może siepacze NKWD to byli kosmici, którzy podstępem najechali ten rozległy kraj, może kosmitami również byli wszyscy inni funkcjonariusze na tej nieludzkiej ziemi od genseka KPZS począwszy a na ostatnim donosicielu skończywszy. Nie, to byli synowie i córki narodu rosyjskiego wśród nich uważało się, że najlepsi. Zatem nie można dziś mówić o braku odpowiedzialności za te zbrodnie. Nie można dziś nie mówić o choćby symbolicznych odszkodowaniach dla garstki żyjących byłych niewolników. Dlaczego zresztą symbolicznych? Czyżby cierpienia tych ludzi były symboliczne? Czy symboliczną była niewolnicza katorżnicza praca? Rozumiem, że naród rosyjski jest dziś upokorzony przez upadek „potęgi”, przez rozpad Związku Sowieckiego, że nie należy drażnić rannego niedźwiedzia. Nie należy jednak zostawiać poza marginesem zadośćuczynienia ludzi, których dodatkowym nieszczęściem było znalezienie się w rękach „niewinnych” Rosjan. Żyjącym ale także zamordowanym ofiarom należy się od narodu i państwa rosyjskiego zadośćuczynienie za bezmiar doznanych krzywd.

Należy zadać pytanie czy ten naród w ogóle ma poczucie jeśli już nie winy to choćby rozmiarów krzywd wyrządzonych innym narodom ale również sobie samemu. Otóż z całą odpowiedzialnością za swoje słowa stwierdzam, że nie, nie tylko nie poczuwa się do odpowiedzialności, nie zna nawet przybliżonych rozmiarów zbrodni ale nawet je usprawiedliwia a w dużej swej części uważa za słuszne. Bo naród to nie elity a również co do ich dobrej woli mam uzasadnione wątpliwości, naród to robotnicy i kołchoźnicy to wedle ukraińskiego określenia, które tu pasuje najbardziej „czerń” to z nich przede wszystkim wywodzili się siepacze NKWD i potem KGB, którzy dozorowali więźniów w łagrach a gdy było trzeba to ich mordowali. Do formacji tych nie powoływano dzieci inteligencji tam ludzie z moralnymi rozterkami nie byli potrzebni. Tam trzeba było z indoktrynowanych często nierozgarniętych synów i córek narodu rosyjskiego. Ale przecież nie można całej zbrodni zrzucać na barki NKWD-KGB przecież to nie była przewodnia siła narodu, to było tylko ramię KPZS- partii bolszewickiej i prócz działalności własnej realizowane były wyroki sowieckich sądów w procesach przygotowanych przez sowiecką prokuraturę na skutek śledztwa sowieckiej milicji z powodu donosu sąsiada a czasem nawet własnego dziecka wszak przykład Pawki Morozowa na pewno nie jest odosobniony. Zatem naród rosyjski jest odpowiedzialny za te zbrodnie.

My Polacy wcale nie jesteśmy najbardziej pokrzywdzonym przez Rosjan narodem na pewno znacznie więcej krzywd doznali choćby Ukraińcy z milionami zmarłych z głodu w czasie kolektywizacji i z takim zniszczeniem gospodarki, że kraj, który ma największy w Europie zasób urodzajnych ziem musi dziś importować żywność. Zapóźnienie i niski poziom życia jaki ma miejsce we wszystkich krajach tzw. demokraci ludowej narzuconej przez Rosjan to również jedna z większych win tego narodu.

W czasie prób uwolnienia marynarzy z zatopionego okrętu podwodnego „Kursk” okazało się, że tak naprawdę to prócz jakichś nieistotnych szczegółów nic się w Rosji nie zmieniło. Dyskusja w środkach masowego przekazu o strasznym losie marynarzy jakoś nie dotyczyła faktu, że na tym okręcie znajdowały się rakiety z głowicami nuklearnymi i, że w zestawie celów dla tych rakiet prawdopodobnie znajdowały się również nasze miasta. Nieżyjący marynarze z tego okrętu w „razie potrzeby” bez zmrużenia okiem odpaliliby te rakiety tak samo jak rosyjscy żołnierze bez skrupułów strzelają do Czeczeńców.

powrót do strony głównej