|
||||
|
|
Romuald Szeremietiew Do czego służy śmigłowiec wojskowy? Dwa wojskowe śmigłowce z tajnymi agentami na pokładzie, na rozkaz ministra obrony, wystartowały z Warszawy, aby schwytać Ryszarda Krauzego. Musiały zawrócić. Bo choć 13 lipca zeszłego roku nakaz zatrzymania biznesmena był gotów, plany pokrzyżował świadek, który nie zeznał tego, czego spodziewał się Zbigniew Ziobro - poinformował Dziennik.pl. Przy tej okazji można było wysłuchać głosów oburzenia na poczynania ministrów z PiS. Usłyszałem nawet opinię obecnego Prokuratora Krajowego, że taki śmigłowcowy postępek zdarzył się w Polsce pierwszy raz. Naprawdę? Przytomny tekst á propos "Polityczna skleroza Platformy" przeczytałem w „Naszym Dzienniku” (14.03.br.). Politycy Platformy Obywatelskiej oburzają się
działaniami wymiaru sprawiedliwości w stosunku do Ryszarda Krauzego.
Bulwersuje ich szczególnie fakt, że minister obrony narodowej wysłał
wojskowe śmigłowce z funkcjonariuszami służb specjalnych, tak by
prokuratura mogła przesłuchać Krauzego, zanim skontaktuje się z osobami
zamieszanymi w aferę w ministerstwie rolnictwa. Platforma chce, by
sprawę wysłania śmigłowców wyjaśniła sejmowa komisja ds. służb
specjalnych. Przy czym nawiązując do powyższego tekstu warto wspomnieć, że w momencie zatrzymania Farmusa prokuratura nie dysponowała żadnymi dowodami. Nie było żadnych zeznań wspomnianego Letowta. Dopiero po zamknięciu Farmusa w areszcie agenci UOP pojechali do RPA, miejsca zamieszkania Letowta i tam go przesłuchali. Ówczesny szef UOP Zbigniew Nowek opowiadał o tym w wywiadzie dla „Wprost” . Ponadto w akcji bałtyckiej był jeszcze jeden smaczek – dotarła do mnie informacja, że śmigłowiec wówczas użyty nie miał prawa latać. Był po przeglądzie w łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych, a przed oblataniem dopuszczającym do pełnienia służby. Mimo to na polecenie min. Komorowskiego został wysłany nad Bałtyk. Jeżeli tak rzeczywiście było, to minister ON naruszył prawo. Sam Letowt został potraktowany przez prokuraturę bardzo przyjaźnie. Mimo udziału w łapownictwie zarzutem objęto tylko Farmusa. O Letowcie prokuratura zapomniała. Nie podjęła żadnych czynności, nawet nie postanowiła, że np. zwalnia go z odpowiedzialności za danie łapówki. Natomiast Letowt po ujawnieniu afery uczestniczył z sukcesem w przetargu na CEPIK (Centralna Ewidencja Pojazdów i Kierowców) ogłoszonym przez MSWiA. O podejrzeniach wobec łapówkodawcy Letowta i przetargu pisał „Super Express” (patrz na mojej stronie internetowej dział „sprawa Szeremietiewa” teksty : Kim jest oskarżyciel Farmusa, informator dziennikarzy "Rzeczpospolitej"? Akcję chwytania Farmusa, czym Komorowski kilka razy chwalił się, nawet z trybuny sejmowej, przeprowadzono nie dysponując żadnym materiałem dowodowym, a więc bez podstaw prawnych. W momencie zatrzymania Farmus nie miał zakazu poruszania się, ba nie miał nawet wezwania do stawienia się w prokuraturze. Samo zatrzymanie na pokładzie statku po obcą banderą (Wysp Bahama) było aktem piractwa morskiego, godziło w swobodę żeglugi. I jak się okazało dokonano tego wobec kogos, kogo sąd z zarzutów łapowniczych uniewinnił. W przypadku akcji śmigłowcowej przeciwko Krauzemu jest o tyle lepiej, że została ona odwołana, gdy okazało się, że „plany pokrzyżował świadek, który nie zeznał tego, czego spodziewał się Zbigniew Ziobro”. Decydujący o zatrzymaniu Farmusa nie przejmowali się takimi drobiazgami jak podstawy prawne działania. Przypomnijmy to zasłużone grono: premier Jerzy Buzek, minister sprawiedliwości Stanisław Iwanicki, minister „koordynator” Janusz Pałubicki, minister ON Komorowski i nieoceniony prokurator apelacyjny Zygmunt Kapusta. Nie muszę dodawać, że poczynań tego grona nie badała żadna sejmowa komisja śledcza. Jeśli będą badać loty do Krauzego to może i tę wyprawę bałtycką by zbadano? |
|||