now@ on-line  luty 2008

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum

 


 

Romuald Szeremietiew

Buzia na kłódkę lub morda w kubeł

Przew. komisji sejmowej ds. służb Janusz Zemke ogłosił wszem wobec, że wojskowy kontrwywiad utracił kontrolę nad swoimi aktami. Zemke wnioskuje, aby Służba Kontrwywiadu Wojskowego z tego powodu ograniczyła swoje działania i zaczęła wycofywać z zadań oficerów oraz chować swoich agentów bowiem grozi im niebezpieczeństwo. Odbyło się tajne posiedzenie sejmu na którym min. Sprawiedliwości informował posłów o nadużyciach w stosowaniu podsłuchów. Następnego dnia gazeta opublikowała stenogram tego wystąpienia. Okazało się, że w tajnym wystąpieniu ministra nie było niczego tajnego, a posłowie przyjmowali je salwami śmiechu. Marszałek Komorowski zapowiada, że prokuratura będzie poszukiwać tego co ujawnił prasie tajemnicę, w której nie było niczego tajnego.

Posługiwanie się tajemnicą przez organy państwa jest niezwykle ważne w zapewnianiu bezpieczeństwa narodowego –  marszałek Sejmu ma z tym pewien kłopot, uznał za tajemnicę coś, co tajemnicą nie było. Natomiast działalność służb tajnych, w tym zwłaszcza ich słabości i porażki stanowić powinny ścisłą tajemnicę państwową.

Nie wolno informować obce wywiady o naszych niedociągnięciach. Na świecie toczy się ustawiczna walka tajnych służb, a Polska, kraj należący do NATO, uczestniczący w operacjach zbrojnych (Irak, Afganistan) jest obiektem zainteresowania wywiadów, w tym spadkobierców sowieckich wywiadów cywilnych i wojskowych – np. sprawa „tarczy antyrakietowej” w Polsce interesuje rosyjski wywiad, czy też nie?

Przed laty koordynator ds. służb w rządzie AWS Janusz Pałubicki postanowił zaszkodzić ówczesnemu dowódcy tajnej jednostki specjalnej GROM gen. Sławomirowi Petelickiemu. Było więc opisane w gazetach i relacjonowane w TV nocne najście na biuro generała, prucie jego sejfu (nie można było poprosić o klucz?), w którym miały być kompromitujące materiały. Po latach okazało się, że zarzuty były nieprawdziwe i zdaje się Pałubicki musiał Petelickiego przepraszać. „Zysk” mięliśmy zaś taki, że media ujawniły GROM na wiele możliwych sposobów, miejsce stacjonowania tej jednostki, metody szkolenia, służących w niej ludzi.

PiS j i PO miały wspólny pomysł likwidacji WSI i utworzenia nowych służb wojskowych (w PO protestował tylko Komorowski bowiem jego zdaniem Rosja nie zachowała w Polsce żadnych dawnych agentów). Istniało wiec uzasadnione podejrzenie, że ludzie służb wojskowych wywodzący się z Wojskowej Służby Wewnętrznej (kontrwywiad) i z Zarządu II SG WP (wywiad) mogli zachować jakieś związki z przeszłości. Decyzję o potrzebie likwidacji WSI szeroko i jawnie uzasadniano i komentowano. Odpowiedzialny za jej przeprowadzenie Antoni Macierewicz opublikował jawny raport wraz z uzasadnieniem ujawniając nazwiska i różne naganne działania służb. W mediach zaroiło się od „przecieków” z ustaleń likwidatorów. Każdy kto tylko chciał otrzymał ogromny zbiór informacji na temat polskich wojskowych służb tajnych. Sam początkowo sądziłem, że ujawnienie dawnych związków „sowieckich” oficerów służbom wojskowym nie zaszkodzi. Po zastanowieniu się jednak dochodzę do wniosku, że nie miałem racji. Ujawniając bowiem kogo podejrzewamy informujemy drugą stronę z których agentów powinna zrezygnować, a którzy mogą nadal działać.

Wiadomo, że Macierewicz przed wyborami, po których PiS stracił władzę, przygotował ciąg dalszy swego raportu. Wiadomo też, że komisja likwidacyjna teraz kierowana przez doradcę prezydenta Jana Olszewskiego nie zakończyła pracy. Weryfikacja trwa, a więc będą nowe informacje ogłaszane publicznie.

Troska o stan służb, zwłaszcza usuwanie patologii, zmiany metod pracy, dobieranie kadr to sprawy oczywiste i naturalne. Jednak ze względu na bezpieczeństwo narodowe trzeba to robić w całkowitej tajemnicy. Ludzie odpowiedzialni za funkcjonowanie służb powinni być nie tylko jak najmniej znani, anonimowi, ale także maksymalnie dyskretni, a podejmowane decyzje i sposób ich wykonania maksymalnie utajniony.

Od służb trzeba odsunąć wszelkie „gwiazdy” i gaduły medialne zabiegające o sitko radiowe i szkło telewizora, aby błysnąć przed publiką swoją „wiedzą” i „kompetencjami”. Ta wiedza przydaje się bowiem nie tylko Polakom, ale także ich przeciwnikom.

W Polsce powstał i umacnia się dziwny „obyczaj” demaskowania własnych służb.  A czynią to ochoczo politycy wszystkich opcji (od Pałubickiego do Zemkego) wspierani z wielkim zapałem przez nieodpowiedzialnych za nic i przed nikim dziennikarzy. Czyżby jacyś obcy „agenci wpływu” podpuszczali naszych decydentów?

W Anglii działa służba tajna Secret Intelligence Service. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie SIS: “The Chief is the only serving member of the Service who is officially named in public.” Spośród kilku tysięcy funkcjonariuszy wolno ujawnić tylko jednego, ich szefa. No i do tego: "SIS does not have a Press Office.” Coś podobnego – nie mają rzecznika? Jeszcze mniej wiadomo o służbach wojskowych bowiem o ich szefie wiadomo, że jest to “a serving three-star military officer” – „jakiś” wojskowy zawodowy, oficer „trzy gwiazdkowy”.

W języku polskim mamy mało kulturalne powiedzenie morda w kubeł. Dedykuję je wszystkim odpowiedzialnym za służby tajne, znawcom i ekspertom tych służb. A gdyby to komuś nie odpowiadało mam prośbę – panowie, buzia na kłódkę.

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl