now@ on-line  luty 2008

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum

 


 

Marian Kałuski

Polak Polakowi wilkiem

Pragnę nawiązać do felietonu prof. Andrzeja Targowskiego z USA pt. „Jazgot w Polsce” (PAP „Polonia dla Polonii” 16.2.2008).

To o czym pisze prof. Targowski stanowi wielki problem. Problem, który jak będzie podsycany doprowadzić może do wojny domowej – Polaków z Polakami.

Oto jakże wymowny dowód na to co może nastąpić:

PAP, a za nim „WirtualnaPolska” podała 18 lutego br. informację pt. „Departament Stanu USA: nie będzie drugiej Jałty”, w której poinformowano o tym, że „Dyrektor wydziału ds. Europy i Eurazji w Departamencie Stanu Daniel Fried zapewnił na łamach "Los Angeles Times" w tekście "Jedna Jałta wystarczy", że rząd USA nie dopuści, by Rosja dyktowała swą politykę Polsce i innym krajom należącym w przeszłości do bloku sowieckiego”.

Zabierając głos w tej sprawie pierwszy internauta („Artur”) napisał: „Szkodliwy jest Tusk. To prawdziwe zagrożenie dla przyszłości Polski”.

Jeden z kolejnych internautów („As Pi Stolet”) odpowiedział „Arturowi” następująco: „Rzeczywiście donku tuku to najgorsze zagrożenie dla polski. Wystarczy przypomnieć iż brał czynny udział w nocnej zmianie a teraz obrażony na PiS za to ze nie dał mu większości ministerstw 2 lata temu doprowadził do totalnej konfrontacji i podziałów w społeczeństwie. Nigdy nie byłem taki zajadły a teraz potrafie zabić każdego POparanego i nie szanuję nikogo kto jest z tej opcji nawet z rodziny”.

Nienawiść na tle politycznym w rodzinie!

Takich i podobnych do tej wypowiedzi zdążyłem przeczytać w polskich witrynach i stronach internetowych w ostatnich miesiącach wiele, wiele setek. I na ich podstawie oraz wielu innych faktów z życia Polonii, Polaków w Kraju itd. wyrobiłem sobie taki osąd o Polakach (daj Boże, aby był fałszywy):

Polacy są bardzo, ale to bardzo nietolerancyjni. I to wszystkich możliwych opcji politycznych, medialnych, religijnych, społecznych, towarzyskich itd. Jest na to tysiące wiarygodnych dowodów. Z tym, że wszystkie inne narody wcale nie są od nas lepsze; po prostu człowiek człowiekowi był, jest i będzie zawsze wilkiem. Z tego faktu wywodzi się właśnie to, że jesteśmy nietolerancyjni, głupi, zawistni, mściwi. Do tego faktu nawiązują również słowa Pana Jezusa: „Nikt z was nie jest bez winy”.

Sam spotykam się z tą polsko-australijską nietolerancyjnością, głupotą, zawiścią i mściwością od wielu lat. Np. 15 grudnia 2007 odbyła się w Melbourne Ogólnoaustralijska Konferencja Nauczycieli szkół polskich z udziałem m.in. profesorów Władysława Miodunki z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Roberta Dębskiego z Uniwersyteu Melbourneńskiego. Sprawozdanie z konferencji, sprawdzone przez jej organizatorów, wysłałem m.in. do polskich czasopism w Australii: „Tygodnika Polskiego” (Józefa Jarosz) i „Expressu Wieczornego” (Marek Wajs) oraz naszej witryny „Puls Polonii”. Niestety, wszyscy nie przyjęli tekstu do druku. Powód jest jeden: organizator konferencji Polska Szkoła w Albion i Marian Kałuski nie należą do polonijnej sitwy. Mogą sobie organizować bardzo dobre konferencje i dobrze pisać sprawozdania, ale „my ich drukować i propagować nie będziemy!”. Czyż to nie najlepszy przykład na nietolerację, głupotę, zawiść i mściwość?! (sprawozdanie zamieściła „Polonia dla Polonii” – patrz archiwum).

Media w Polsce podały, że minister spraw zagraniczych RP Radosław Sikorski zabronił dyplomatom polskim w Ameryce Łacińskiej kontaktować się z niektórymi tamtejszymi działaczami i organizacjami polonijnymi, za ich krytykę obecnych władz polskich. Dla Polaków w Australii to żadna sensacja. Od 1989 roku wielu pracowników Konsulatu Generalnego RP w Sydney i Ambasady Polskiej w Canberze czynili i czynią to bez żadnego wstydu i bez żadnej dyrektywy z Warszawy. Na własną rękę.

Otóż Polonia australijska (jak zapewne każda inna) jest rozbita. Tylko połowa działaczy polonijnych należy do Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowozelandzkiej. Druga połowa nie. I to chyba ta połowa, która w swej działalności jest bardziej owocna od tej pierwszej. Pomimo tego dyplomaci polscy w Sydney i Canberze oraz Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w Warszawie oficjalnie zawsze trzymali i trzymają głównie z wybranymi przez siebie organizacjami i działaczami. Nikogo o nic nie posądzam i nikt nie jest winien dopóki mu się tego nie udowodni. Jednak jestem święcie pewny, że gdyby Bóg chciał nam powiedzieć w jaki sposób do tego doszło, to niejeden dyplomata, a może i pracownik „Wspólnoty Polskiej” miałby do czynienia z CBA i prokuratorem. Wicemarszałek Sejmu Krzysztof Putra (Pis) mówi, że każdy Polak na emigracji ma prawo „korzystania z pomocy urzędników państwowych (dyplomatów)” („Nasz Dziennik” 10.1.2008).

Otóż niedawno poprosiłem Grzegorza Sokoła, Chargé d'Affaires ad interim Ambasady RP w Canberze o poparcie wniosku o dofinansowanie przez Stowarzyszenie “Wspólnota Polska” w Warszawie mojej książki o Polakach na świecie. Do prośby załączyłem poparcie uzyskane od innych ambasadorów RP, profesorów, historyków, działaczy polonijnych. Pan Sokół odmówił mi udzielenia wsparcia moralnego. Cokolwiek powie na swoje usprawiedliwienie będzie to po prostu „bullshit” - jak to mówią Australijczycy! Osobiście jestem przekonany o tym, że postąpił tak tylko dlatego, że nie należę o polonijnej sitwy (oni dobrze wiedzą kto jej kim!).

Nikt nie jest większym wrogiem Polaków nad Polakami! Tak jak nikt nie jest większym wrogiem Polonii jak Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w Warszawie z jej prezesem prof. Andrzejem Stelmachowskim oraz jego pomocnikami: Andrzejem Chodkiewiczem i Andrzejem Grzeszczukiem. W ostatnich dniach otrzymałem dwa ciekawe listy od prof. L.J. i dra W.P. Prof. L.J. pisze m.in.: „Niechęć Wspólnoty do Polonusów i ich działań jest mi dobrze znana. Z różnych powodów dla Wspólnoty jedynym obiektem zainteresowań są potomkowie Polaków mieszkjących w Rosji. Sam Prezes Wspólnoty to mi powiedział osobiście....”. Natomiast dr W.P. pisze: „Zupełnie dla mnie niezrozumiałym jest brak poparcia dla Pana z organiazcji "Wspólnota". Profesor Andrzej Targowski też mi pisał, że oni mają pełno pieniędzy, a dla takich inicjatyw jak Pańska, nie. Zatem ich nazwa "Wspólnota" brzmi wręcz sarkastycznie”.

Z Niemiec (nijaki Sowa) rozszedł się po świecie 15 lutego br. artykuł zatytułowany „Mafia Stelmachowskiego”. – Komentarz zbyteczny.

To rozbicie wśród Polonii i w ogóle Polaków bardzo mnie męczy, wręcz zniechęca do dalszej pracy na rzecz Polski i narodu polskiego. No bo kogo mam wsierać? Wilki walczące między sobą?!

Czy tak naprawdę musi być? Czy naprawdę nie potrafimy się zjednoczyć właśnie dlatego, że jesteśmy Polakami i że nasza Ojczyzna potrzebuje nas - abyśmy się więcej troszczyli jej losem, jej lepszym jutrem? Przecież tu chodzi także o nasz los i nasze lepsze jutro.

Czy można coś zrobić, abyśmy zatroszczyli się wreszcie o los naszej Ojczyzny i nas samych? Co robić, aby tak się stało?

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl