|
||||
|
|
Romuald Szeremietiew „Znak” to czego? Ukazała się książka „Strach” Jana Grossa wydana przez krakowskie i katolickie wydawnictwo „Znak” – czy wg ewangelicznego wezwania o nadstawianiu drugiego policzka pod uderzenie(Jedwabne pierwszy)? W Polsce potrzebna jest rzetelna ocena różnych zdarzeń z przeszłości, w tym także relacji polsko – żydowskich. Zwłaszcza, że mieliśmy rzeszę polskich patriotów pochodzenia żydowskiego, których trzeba wyraźnie oddzielić od wrogów i zdrajców Polski usiłujących wykorzystać pochodzenie żydowskie, by unikać odpowiedzialności i potępienia (stalinowska prokurator Wolińska, żona prof. Baumana, po marcu 1968 r. mieszkająca w Anglii twierdzi, że polski IPN chce ją postawić przed sądem z powodów antysemickich!). Kardynał Dziwisz, a nie jakiś „antysemita” skrytykował „Znak” za wydanie książki Grossa. Jednocześnie w księgarniach pojawiła się inna książka na temat stosunków polsko-żydowskich j - „Po Zagładzie. Stosunki Polsko Żydowskie 1944-1947”. Jana Marka Chodakiewicza. Czytelnik konfrontując obie publikacje bez trudu dostrzeże fałszywość głównej tezy Grossa o rzekomo powszechnym antysemityzmie polskiego społeczeństwa. W opracowaniu Chodakiewicza można też zapoznać się z ponurym zastawieniem wykazującym, że w opisywanym okresie dużo więcej było ofiar polskich z winy Żydów, niż ofiar żydowskich, w wyniku zbrodni popełnionych przez Polaków. Recenzenci książki Grossa zastanawiają się dlaczego zapomniał on o takim fakcie, że po 1944 r. Polska była krajem okupowanym przez Sowiety, a istotną część kierownictwa komunistycznego aparatu bezpieczeństwa prześladującego polskich patriotów stanowili komuniści żydowskiego pochodzenia. Gross wspomina o tym zdawkowo, tak jakby nie miało to wpływu na postrzeganie przez Polaków mniejszości żydowskiej i jej roli w niewoleniu Polski. Od czasu do czasu wypowiadam się na forum wojskowym (NFoW). Ostatnio dostałem taką wiadomość od oficera, który niegdyś, w latach PRL służył w wojsku. Pisze on: "... p Gross , który jak pamiętamy napisał książkę o zamordowaniu Żydów w Jedwabnym teraz oskarża naród Polski, że po wojnie mordowaliśmy Żydów. Fakt, ze w Kielcach dokonano tego niegodnego mordu, ale kto za tym stał , dotąd nie wiadomo. Ja wiem z własnego doświadczenia, kto służył w Informacji Wojskowej , w UB, w GZP WP, prokuraturze i sądownictwie wojskowym. Cała " wierchuszka" to byli "ONI". To z ich wpływu dokonywano zbrodni na przedwojennych oficerach WP, częściowo moich przełożonych, jak np. dowódcy 1KA w Wałczu płk. Krasoniu. szefie sztabu mjr. Hermanie , a nawet moim koledze ze szkoły oficerskiej, który był dowódcą radiostacji RSB-F w 3DZ w Lublinie i kiedy aresztowano w 1948 r., dowództwo 3DZ i część oficerów sztabu Lubelskiego Okręgu Woskowego ( oficerów przedwojennych, których do powrotu z Anglii namówił ich kolega gen. Kuropieska) to jemu zarzucili, ze utrzymywał łączność radiową z Anglią. Gdy na procesie, jako ławnicy uzasadnialiśmy, że nie mógł tego uczynić, bo radiostacja miała zasięg jedynie do 200 km, to jednak sąd pod przewodnictwem oficerów żydowskiego pochodzenia wydał wyrok skazujący. Tego nie wolno nam wypominać, bo zaraz jesteśmy antysemitami Takich przypadków i znanych mi faktów mam wiele, a na zakończenie tego tematu, jak to Polacy prześladowali Żydów i eliminowali ich z życia publicznego podam tylko przykład, że w 1956 r moim dowódcą dywizji (8DDZ w Koszalinie) był płk Jerzy Gross, jego zastępca d/s politycznych ppłk Beldegin,a szefem sztabu płk Hoffman. Nazywano nas dywizją żydowsko-pijacką, ponieważ często dochodziło w dywizji do pijaństwa. To tyle na temat bulwersujący Polaków po opublikowaniu w/ w książki p.Grossa." Wspomniany czerwony płk Jerzy Gross był tatusiem autora Grossa. Nic więc dziwnego, że autor tropiąc antysemityzm nie dostrzegł w Polsce komunizmu i jego roli. Jest jeszcze inny kwiatek w życiorysie tego autora. Wspomina Antoni Zambrowski: „Jan Tomasz Gross był w 1968 roku więźniem marcowym, załamał się w śledztwie i obciążył swych kolegów. Czytałem jego zeznania w materiałach własnego śledztwa i pamiętam obrzydliwości, jakie ze strachu opowiadał przesłuchującym go oficerom SB. Dziś odreagowuje swe frustracje, obciążając odpowiedzialnością za ówczesny komunistyczny antysemityzm Bogu ducha winny naród polski.” http://www.asme.pl/11546356565801.shtml Wspomniany Antoni Zambrowski pisze: "Nie darmo więc już po jego pierwszej książce "Sąsiedzi" mówiono w Warszawie: "Łże jak Gross". Tego nie dostrzegł wydawca „Strachu”. Józef Piłsudski po napisaniu książki „Rok 1920” zadbał, aby wraz z jego tekstem, w tym samym woluminie, wydrukowano sowiecką książkę „Pochód za Wisłę” autorstwa Michaiła Tuchaczewskiego. Czytelnik sięgający po opracowanie Piłsudskiego mógł więc skonfrontować tekst Marszałka z tym co napisał dowódca strony przeciwnej. „Znak” mógł podobnie opublikować opracowanie Grossa i Chodakiewicza w jednym tomie. Czytelnik mógłby wówczas łatwo skonfrontować oba opracowania i wyciągnąć wnioski. A swoją drogą ciekawe, czy Gross zgodziłby się na taki sposób publikacji jego opracowania? |
|||