now@ on-line  styczeń 2008

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum

 


 

Marian Kałuski

Polonia w rękach postkomunisty!

Wiadomym jest, że do 1989 roku emigracja polska była antykomunistyczna, wrogo nastawiona do PRL – jego władz (wyjątki – liczone na palcach w każdym kraju – potwierdzają regułę). Była bardzo antykomunistyczna. Kto ma jakieś wątpliwości co do tego niech poczyta prasę emigracyjną sprzed 1989 roku (ale nie tą wydawaną z pomocą finansową władz PRL, bo takie gadzinówki były). Chociażby tylko londyński „Dziennik Polski i Dziennik Żołnierza”.

Pod koniec lat 80. XX wieku walił się na łeb na szyję system komunistyczny w Polsce. Komuniści, szczególnie bonzowie PZPR w Warszawie i na prowincji, zdawali sobie sprawę z tego, że nie tylko dni ich władzy są policzone, ale także dni ich życia. Że tysiące z nich zawiśnie na szubienicy za popełnione ogromne zbrodnie wobec Polski i na narodzie polskim.

Chcąc ratować nie tylko własne życie, ale i zabezpieczyć swoją wielką pozycję w nowej Polsce, komuchy wpadli na pomysł zorganizowania „okrągłego stołu”, czyli osiągnięcia politycznego porozumienia z tzw. demokratyczną lewicą i naiwnymi przystawkami przeciw „nacjonał-faszystom” polskim, którzy żądali definitywnego odsunięcia komuny od władzy i rozliczenia jej z popełnionych zbrodni.

„Okrągłostołowcy” z obu jego połówek we wrześniu 1989 roku objęli władzę w Polsce. Rzekoma „elita narodu” (głównie lewacy o nastawieniu antypolskim) objęła władzę wraz z tzw. postkomunistami. Żadnemu zbrodniarzowi komunistycznemu nie tylko, że nawet jeden włos nie spadł z głowy, ale poprzez w wielu przypadkach kradzież mienia państwowego utrwalili oni swą pozycję w Polsce na dobre. Bo wiadomo, że pieniądz rządzi światem.

Dzisiaj aż za dobrze wiemy kim byli ludzie z tzw. demokratycznej lewicy i wspierający ich naiwni ludzie, którzy dali się otumanić gen. Kiszczakowi oraz michnikowcom i kuroniowcom.

W gronie naiwniaków był przy „okrągłym stole” prof. Andrzej Stelmachowski, który zapewne przy nim został oddelegowany do „wzięcia w opiekę” emigrację niepodległościową, czyli antykomunistyczną. W 1990 roku został prezesem rzekomo niezależnego Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” (finansowanego przez państwo!!!), chociaż nie miał zielonego pojęcia o Polonii i nią do tej poważnie się nie zajmował. Stuprocentowy laik w sprawach polonijych! Ale właśnie tacy laicy byli i są pewnym ludziom zawsze potrzebni.

Wiemy dzisiaj jaką „opieką” zostaliśmy otoczeni. Śmiem twierdzić, bo „Po owocach ich poznacie” (Pan Jezus), że Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” pod prezesurą Andrzeja Stelmachowskiego stało się największym wrogiem Polonii, szczególnie tej na Zachodzie, która jest przez Stowarzyszenie traktowana po macoszemu i wybiórczo. Są dla Stowarzyszenia „swoi” i „inni”, których traktuje się „per noga”, dyskryminuje, albo nawet zwalcza – niszczy, tak ja np. moją działalność jako historyka Polonii. Ten fakt jest dowodem na to co piszę. Tak samo jak dowodem na rozbijacką politykę Stowarzyszenia” wobec Polonii jest np. to, że na III Zjazd Polonii, który odbył się w Warszawie we wrześniu 2007 roku, wśród 9 delegatów z Australii byli wyłącznie ludzie „sami swoi” Stowarzyszenia, jedynie przedstawiciele Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowozelandziej, chociaż skupia ona zaledwie kilka procent Polaków w Australii i chyba nie więcej jak połowę ludzi zaangażowanych w sprawy polskie.

W ogóle polityka władz państwowych i niektórych instytucji krajowych jest nie tylko antypolonijna, ale jawnie złośliwie prowokacyjna.

Dzisiaj, tj. 14 stycznia 2008 otrzymałem taki oto email:

„Opinie, wyrażane przez krytyków obecnego rządu, którzy dopatrują się powiązań wielu jego członków z nieprzyjaznymi Polsce (a często wręcz antypolskimi) środowiskami krajowymi i zagranicznymi, określane są często przez liberalne media jako paranoidalne.

Tymczsem, patrząc na ostatnie posuniecia polskich władz w stosunku do Polonii, nauwa się uwaga, że to właśnie ich decyzje zasługuja na takie miano. Przykładem może być powołanie ex-komunisty Marka Borowskiego na stanowisko Szefa Komisji Sejmowej d/s Stosunków z Polonią. Srodowisko polnijne skupione wokół Kongresu Polonii Amerykańskiej w stanie New Jersey (USA) wysłało list z protestem przeciwko tej nominacji do Marszalka Sejmu Bronislawa Komorowskiego. Niestety, polonijne i polskie media przemilczały ten protest, ktory praktycznie wyrażałl opinię większości amerykańskich Polonusów. Nieprzypadkowo chyba mówi się o mediach polskojezycznych a nie polskich...

Na pierwszy rzut oka, ta wroga akcja polskich władz przeciwko Polonii wydaje się irracjonalna, jeżeli nie po prostu głupia. Szczególnie kiedy popatrzymy na korzyści jakie wiele krajów odnosi z przyjaznych stosunków ze swoimi imigrantami (chociażby Irlandia lub Chiny). Tymczasem obecne polskie władze zachowują się jak ich komunistyczni poprzednicy, którzy nasyłali na Polonię swoich tajnych agentów, których zadaniem była infiltracja i rozbijanie organizacji polonijnych, celem obniżenia ich znaczenia i wpływów w krajach osiedlenia...

Feliks Dziekanski (Nowy Jork)”.

Popieram całkowicie wystąpienia Feliksa Dziekańskiego. Wiem z „Naszego Dziennika”, że przeciwko wybraniu na przewodniczącego Komisji Sejmowej d/s Stosunków z Polonią byłego członka komunistycznej PZPR protestowała również Polonia niemiecka. Zapewne i inni Polacy na świecie.

Sam uważam za skandal powołanie Marka Borowskiego na przewodniczącego Komisji Sejmowej d/s Stosunków z Polonią. To wyjątkowo perfidna prowokacja wobec antykomunistycznej w swej masie Polonii. Marek Borowski był jednym z czołowych działaczy komunistycznej PZPR. Co więcej, jego ojciec – Wiktor Borowski (właść. Aron Borowski 1905-1971) był przed wojną agentem sowieckim w Polsce (zob. „Leksykon polskiego dziennikarstwa” Warszawa 2000), a po wojnie był ważną komunistyczną tubą propagandową (1944-51 redaktor naczelny „Życia Warszawy” i 1951-1967 redaktorem naczelnym i zastępcą redaktora naczelnego oficjalnego organu partii – PZPR „Trybuna Ludu”).

Nie ulega wątpliwości, że Aron Borman jako antypolski Żyd i agent sowiecki był wrogiem Polski i Polaków aż do grobowej deski. Na jakiego Polaka mógł wychować swego syna – Marka Borowskiego?! Przysłowia są mądrością narodów, a jedno z nich mówi, że „Jabłko pada niedaleko od jabłoni”. Mamy na to wiele innych przykładów, jak np. Adama Michnika.

Czy naprawdę w obecnym Sejmie, tj. wśród posłów rządzącej koalicji PO-PSL, nie ma ani jednego patrioty polskiego, który mógłby kierować Komisją Sejmową d/s Stosunków z Polonią?!

Poza tym, i co jest najważniejsze w tej sprawie, co Marek Borowski wie o Polonii i jak myśli rozwiązywać jej problemy?! Czy będzie służył CAŁEJ Polonii, w tym także np. Marianowi Kałuskiemu, czy podobnie jak Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” tylko samym swoim?!

Ciekawi mnie stanowisko prezesa Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” Andrzeja Stelmachowskiego i jego zarządu w tej sprawie.

Chyba jednak nabrali wody w usta. Ostatecznie, a jestem tego pewien, bo ich dobrze poznałem (zebrałem dużo materiału na ten temat), z nich są tacy sami patrioci polscy jak z Wiktora Borowskiego. Czyż prof. Andrzej Stelmachowski nie okazał dużej dozy oportunizmu już przy „okrągłym stole”?! Uzasadnione jest również pytanie: kto i dlaczego na stanowisku prezesa Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” trzyma nieprzerwanie od 18 lat schorowanego 83-letniego starca?! – Widać, że ktoś uważa, że są ludzie (dla kogoś) niezastąpieni. Czy mamy tu do czynienia z obawą, że ktoś inny na stanowisku prezesa nie będzie komuś aż tak usłużny?! – Żadna instytucja demokratyczna i niezależna od kogokowiek, a szczególnie od partii politycznych, nie ma dożywotniego prezesa! To skandal co wyprawia trójca Andrzejów w Stowarzyszeniu „Wspólnota Polska”: prof. Andrzej Stelmachowski, Andrzej Chodkiewicz (to z kolei dożywotni wiceprezes) i Andrzej Grzeszczuk oraz ich wpływowi polityczni poplecznicy czy chlebodawcy!

No i na koniec: nie słyszałem, aby w sprawie mianowania Marka Borowskiego na szefa Komisji Sejmowej d/s Stosunków z Polonią zabrało głos Prezydium Rady Naczelnej Polonii Australijskij i Nowozelandzkiej.

Czy jest to spłacanie długu wdzięczności wobec prof. Stelmachowskiego za zaproszenie ludzi Rady Naczelnej na III Zjazd Polonii?! Za wywyższenie takich marnych szaraków jakimi są niektórzy ci ludzie? Warto przy tej sprawie pamiętać, że latach 1999-2007 prezesem Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowozelandzkiej był Janusz Rygielski, były członek PZPR i autor artykułów chwalących reżym komunistyczny.

Jeśli tak, to na pohybel z taką „reprezentacją Polonii australijskiej”!

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl