|
||||
|
|
Mirosław Kokoszkiewicz Dziękuję Panie Antoni i wszystkiego dobrego w dniu imienin „Chory z nienawiści”, „nieodpowiedzialny”, „szaleniec”, „fanatyk” „wariat” to określenia mile widziane w tak zwanym dobrym towarzystwie i dotyczące oczywiście Antoniego Macierewicza. Na tak zwanych salonach wielką gafą byłoby jakieś dobre słowo wypowiedziane na temat „szalonego Antka”. Nienawiść ta trwa już nieprzerwanie kilkanaście lat i od wykonania pamiętnej sejmowej uchwały z 1992r zobowiązującej ówczesnego szefa MSW do ujawnienia agentury wśród władz państwowych, każdy wbite ma do głowy, że Macierewicz to wcielenie wszelkiego zła. Nie wiem czy już straszy się nim dzieci, ale opinie salonu są całkowicie zgodne. Tak to już jest, że to, komu wolno więcej zależy od umiejscowienia się po odpowiedniej stronie barykady. Chamstwo, bezczelność, arogancja oraz mowa ciała Stefana Niesiołowskiego nasuwają różne podejrzenia, co do stanu jego zdrowia, jednak większość mediów przyjmuje bluzgi profesora z pobłażliwością i uśmieszkiem zadowolenia. Przecież to taki zasłużony wielki opozycjonista tłumaczą i ma taką cudną przeszłość. Antoni Macierewicz był opozycjonistą już od połowy lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Takiej pięknej karty może mu pozazdrościć większość dzisiejszych solidarnościowych kombatantów. To on szkolił w „Czarnej Jedynce” młodzież do działań niepodległościowych. Nikt inny tylko Maciarewicz o czym się nie wiele mówi był pomysłodawcą, twórcą nazwy i założycielem KOR, który porzucił po konflikcie z Michnikiem i przejrzawszy strategię Kuronia. To on osadzany w Iławie, Rzeszowie, Kielcach i Łupkowie zbiegł brawurowo z tego ostatniego i ukrywając się wydawał w podziemiu „Głos” i „Wiadomości”. Dlaczego człowiek tak ideowy i bezkompromisowy jest niszczony i poniewierany przez salonowe dziennikarstwo? Dlaczego z szacunkiem rozmawia się w wiadomych mediach z Urbanem, Rakowskim, Dukaczewskim, Jaruzelskim, Lesiakiem, „Mustem” Olechowskim i oficerem go prowadzącym Gromosławem Czempińskim, a odmawia się tego szacunku tak zasłużonej dla Polski postaci? Dziś, kiedy do władzy doszli ‘bohaterowie” „Nocnej zmiany”. Kiedy do gabinetów Tuska i Pawlaka przemykają się byli wysocy oficerowie komunistycznych spec-służb, a byli donosiciele mają szanse na wysokie stanowiska, Macierewicz jest swego rodzaju wyrzutem sumienia. Trzeba mieć twardy charakter żeby wytrzymać przez tyle lat niezliczoną ilość napaści, obelg, kłamstw i oszczerstw. Nie było w 1992 roku innej osoby, która by z taką determinacją i odwagą przystąpiła do ujawniania agentury. Po zwycięskich wyborach w 2005 roku nie miał wątpliwości Jarosław Kaczyński, że do likwidacji WSI nadaje się tylko jeden człowiek. Odważny, odporny na naciski i mający gdzieś opinię flekujących go od lat mediów. Czy jest bez wad? Nie. Czy nie popełniał błędów? Popełniał. Czy zasługuje na kpiny, obelgi i mieszanie z błotem? Nie. Czy dał się złamać jak Niesiołowski TW „Leopold”? Nie. Dlaczego więc wszyscy naokoło tokują o pięknym życiorysie profesora od much plujek, po których przejął ten nieestetyczny zwyczaj, a zapominają o czterdziestoletniej niezłomnej postawie Antoniego Macierewicza? Dziękuję Panie Antoni,….a pieski niech dalej ujadają. |
|||