|
||||
|
|
Galba Platforma Niesiołowskiego, Platforma Kutza Stefan Niesiołowski powiedział kilka rozsądnych słów - rzadko mu się to zdarza więc tym bardziej warto ów fakt opisać. Chodzi o tzw. prawa mniejszości seksualnych. Zaczęło się od tego, że przywódcy środowisk homoseksualnych, uradowani wynikiem ostatnich wyborów i natchnięci nadzieją (uzasadnioną?) wywalczenia przywilejów jakimi cieszą się dotknięci podobnym nieszczęściem mieszkańcy najbardziej postępowych państw na świecie, wystąpili z inicjatywą spotkania z sposobiącym się do przejęcia władzy D.Tuskiem. Homoaktyw pragnie zaprezentować przyszłemu premierowi swoje żądania, czyli propozycje przywilejów, jakimi powinni (zdaniem aktywu) zostać objęci polscy homoseksualiści. Działacze homoseksualni przypuszczalnie domagać się chcą m.in. umożliwienia im skutecznego prawnie poślubiania ich partnerów życiowych, wprowadzenia homoseksualnych rozliczeń podatkowych (!), szerszej niż obecnie reklamy homoseksualizmu w szkołach publicznych oraz otwarcia ścieżki prowadzącej w przyszłości do homoseksualnych adopcji (czyli stały zestaw homopostulatów znanych z innych krajów). Od dawna wiadomo, że temat mniejszości seksualnych działa na marszałka Niesiołowskiego jak czerwona płachta na byka. Dlatego też o komentarz do postulowanego przez "gejów" spotkania z Tuskiem dziennikarze poprosili tego właśnie polityka Platformy. Nowowybrany wicemarszałek Sejmu powiedział im to, co powiedziałby im taki straszny faszysta jak Galba: że spotkania być nie powinno bo premier nie ma czasu na takie pierdoły jak spotkania z kółkiem hobbistów homoseksualizmu, że homoseksualiści nie są w Polsce dyskryminowani, że nie należą im się żadne dodatkowe prawa ani przywileje, które przyznawało by im z racji ich specyficznych zainteresowań, że problem należy postrzegać w kontekście tego, co się dzieje w innych krajach gdzie wstępne, stosunkowo niewinne postulaty homozwiązków ewoluowały (w miarę czynionych im ustępstw) do form coraz bardziej bezczelnie absurdalnych. Tyle rozumiejący się w tej sprawie (jak w żadnej innej) duet Niesiołowski-Galba…I tu pojawia się pytanie. Co na to klubowy kolega marszałka Niesiołowskiego, poseł Kutz (laureat "gejowskiej" nagrody Tolerancja 20006)? Śląska lokomotywa Platformy również uwielbia wypowiadać się na tematy związane z mniejszościami (seksualnymi, etnicznymi, wyznaniowymi, umysłowymi oraz wszelkimi innymi) z tym, że w tonie diametralnie odmiennym niż wicemarszałek z Łodzi. Kazimierz Kutz słynie z werbalnego oraz praktycznego (senackie głosowania za najbardziej oszołomskimi projektami homoustaw) poparcia postulatów tych środowisk.Stefan Niesiołowski: "Jakoś nigdy nie widziałem na tzw. paradach równości, aby geje i lesbijki wymachiwali zeznaniami podatkowymi na znak protestu. Widziałem za to obsceniczne parodiowanie Ojca Świętego czy geja przebranego za zakonnicę. Chodzi im o demonstrację pogardy dla Kościoła, norm moralnych i obyczajowych. Te środowiska, które dla siebie domagają się tolerancji, same słyną z nietolerancji dla innych i agresywnego zachowania." Kazimierz Kutz: "Chodzę w Paradach, bo jestem człowiekiem." Wynika z tego, że Kutz uważa, iż Niesiołowski ma problemy z człowieczeństwem… Ciekaw jestem w którą stronę pójdzie Platforma w sprawach obyczajowych? Czy liberalno-lewicowym tropem Kutza-Palikota czy konserwatywnym śladem Niesiołowskiego-Gowina? Niezależnie od tego, co wybierze może się liczyć z przykrymi konsekwencjami: wersja konserwatywna zrazi sporą część młodego, bezideowego elektoratu wyznającego filozofię totalnego luzu moralnego oraz wpływowe media z Gazetą Wyborczą na czele, opcja lewicowa zrazi tę część wyborców PO, która serio traktuje zapewnienia o konserwatywnym, prorodzinnym i chrześcijańskim zabarwieniu tej partii. Trudno powiedzieć jak długo uda się partii lawirować między tak skrajnymi stanowiskami. Zapewne niedługo ponieważ tematy obyczajowe z pewnością będą w tej kadencji eksploatowane przez lewicę (LiD), która będzie szukać szansy na awans do politycznej ekstraklasy w rozpalaniu namiętności okołoaborcyjnych i homoseksualnych (jak wszędzie w Europie). Bardziej prawdopodobny jest kurs niesiołowski niż kutzowy co niechybnie skutkować będzie dezercją Kutza do klubu lewicy. Czy tylko Kutza? Nowopowstająca koalicja ma w Sejmie tylko 9 mandatów ponad połowę składu izby… Czyżby VI kadencja znowu miała być kadencją ciułania głosów, dramatycznego ściągania posłów-ministrów z ich resortów byle mogli oddać głos, odkładania koniecznych reform z powodu braku wystarczającej liczby popierających je parlamentarzystów? A wracając do tematu "dyskryminacji" homoseksualistów i nieposiadania przez nich takich samych praw jak ludzie o normalnych skłonnościach - tak, jak powiedział pan marszałek Niesiołowski twierdzenia takie to kompletny kretynizm świadczący o całkowitym braku umiejętności logicznego rozumowania tych, którzy je wypowiadają: Homoseksualiści posiadają dokładnie takie same prawa jak reszta społeczeństwa i wbrew temu co opowiadają mogą się żenić oraz wychodzić za mąż dokładnie na takich samych zasadach jak niehomoseksualni obywatele RP. W żadnej obowiązującej ustawie nie czyni się rozróżnienia na homo- i heteroseksualistów. A że homoseksualiści nie chcą zawierać małżeństw z osobani płci przeciwnej? To już kwestia ich osobistych upodobań, za które nie odpowiadam ani ja ani Rzeczpospolita. To nie Państwo Polskie odbiera "gejom" możliwość ożenku/zamążpójścia. To samo zresztą dotyczy dziedziczenia i innych spraw, o których opowiada homoaktyw. http://www.galba.net.pl/ |
|||