| ||||
|
w tym wydaniu: AKI: bajdula: lula68: Magdalena: #Marcel: mats: Misia#1: StefanDetko: ZASADA: ZIM: uniwersytet now@: Anna Jurczak: Anna Rataj:
|
Po ponad dekadzie jaka minęła od chwili upadku PRL-u ciągle padają pytania o zakres odpowiedzialności i sposób rozliczenia funkcjonariuszy komunistycznych. Należałoby zacząć od zastanowienia się nad samym komunizmem, był czy nie był ustrojem zbrodniczym ? Odpowiedź na to pytanie jest jednoznaczna: był to ustrój najbardziej zbrodniczy ze znanych. Różnice między faszyzmem a komunizmem prawie nie istnieją przynajmniej jeśli chodzi o zniewolenie społeczeństw za to komunizm wyróżnia się większą liczbą ofiar. Faszyzm został i jest zakazany i potępiony przez wszystkie demokracje a co z komunizmem i jego najgorszą odmianą bolszewizmem ? Dlaczego wielu z nas próbuje jeśli już nie rozgrzeszać to przynajmniej usprawiedliwiać komunizm i jego ludzi ? Ludzie ci w olbrzymiej większości dobrze się miewają i nie pozostają bez wpływu na bieżącą politykę a ma to miejsce w większym czy mniejszym stopniu we wszystkich krajach postkomunistycznych. Prawdopodobnie istotne znaczenie ma fakt, że prawie wszyscy mniej lub bardziej byliśmy w ten komunizm uwikłani a propaganda i indoktrynacja uczyniły z nas homosovieticusów. Swego czasu drażnił mnie ten termin stworzony przez ks. Tischnera ale nie można w jednym słowie lepiej oddać tego co stało się z nami przez te 50 lat. Wielu ludzi bardzo zasłużonych w walce z komunizmem w początkach swej kariery również z nim flirtowało a niektórzy byli wręcz wyznawcami tej zbrodniczej ideologii. Odeszli od niego z bardzo różnych powodów nieraz bardzo prozaicznych a nieraz dlatego, że ten nasz komunizm był dla nich za mało doktrynalny. Ponieważ w tym ustroju można być tylko za albo przeciw zostali wręcz zmuszeni do stanięcia po drugiej stronie barykady. Natomiast anty komunistów niezłomnych, którzy nigdy nie dali się zwieść temu draństwu wcale nie było znowu tak wielu jak to się ich dziś namnożyło. A więc przeciwko rozliczeniu funkcjonariuszy komunistycznych może działać biblijna zasada „ ktokolwiek bez winy niech pierwszy rzuci kamień”. Ludzi, którzy mają niezbywalne prawo ten kamień rzucić jakoś to nie pociąga a tym którzy rzucać chcą odmawia się niezłomności. Postkomuniści bardzo się cieszą gdy wśród ludzi rozlegają się głosy, że „za komuny było lepiej” oczywiście krygują się przy tym i mówią: od demokracji, wolnego rynku nie ma odwrotu itp. Nikt za to tym biednym ludziom nie chce wytłumaczyć, że bez komuny byłoby im lepiej. Pozostaliśmy za żelazną kurtyną i trudno byłoby nam porównywać się z takimi krajami jak Austria czy Włochy dlatego, że prawie nic nie mieliśmy do powiedzenia przy wyborze ustroju został on nam po prostu narzucony. Trochę to nas usprawiedliwia ale nie można spokojnie wysłuchiwać bzdur o odbudowie, likwidacji analfabetyzmu czy równaniu szans bo wtedy na przykładzie wyżej wymienionych krajów udowodnić można, że to co osiągnęliśmy przy pomocy komunizmu jest prawie niczym w porównaniu możliwościami demokracji. Może sobie dziś pan Michnik rozgrzeszać Kiszczaka i Jaruzelskiego i uważać ich za ludzi honoru, akurat Michnik ma do tego prawo bo dużo uczynił dla obalenia komunizmu, nie znaczy to, że się z nim zgadzam jednak uznaję jego prawo. Ale dlaczego łby podnoszą znad nowego żłobu beneficjenci tamtego ustroju i sami próbują się rozgrzeszać? Bo bezkarność ich ośmiela i dodaje im odwagi. Nie było w Polsce Pinocheta pewnie dlatego, że żyliśmy w innych realiach a armia akurat była jedną z najbardziej zindoktrynowanych instytucji tamtego państwa myślę, że jednak odpowiedź złem na zło nie jest najlepsza. Nie jestem Pinochetem ale czy czasem zamiast torturować i zabijać nie lepiej by było zapakować towarzyszy i odesłać do raju czyli Związku Sowieckiego? Niechby zaznali szczęścia u źródeł. Zawsze jest jakaś odpowiedzialność i w Polsce też powinna ona mieć miejsce, funkcjonariusze komunizmu powinni odpowiedzieć za swe czyny przynajmniej zakazem zajmowania stanowisk przez kilka do kilkunastu lat w zależności od szczebla władzy, który reprezentowali. Jeśli będziemy nadmiernie intelektualizować nad stopniem odpowiedzialności to wszystkie draństwa ujdą im na sucho ponieważ zbytnie zastanawianie się nad karą powoduje, że możemy w ogóle nie karać bo złodziej zamknięty w więzieniu nauczy się jeszcze lepiej kraść a poza tym to kosztuje bo przestępca też człowiek i musi mieć warunki do odbywania kary. Potem wychodzi na to, że na więźnia przeznaczamy więcej pieniędzy niż na żołnierza. Humanitaryzm też ma swoje granice. Stało się tak, że nie ma już w naszym kraju takiej siły, która byłaby w stanie przeprowadzić dekomunizację. Wobec tego wszystkie nieprawości jakich dopuścili się funkcjonariusze komunistyczni ujdą im bezkarnie. Nie znaczy to jednak żeby ich dlatego rozgrzeszać a co gorsze pozwolić się samym rozgrzeszyć. Niech przynajmniej mają poczucie winy i niech w tym poczuciu będą bardziej demokratyczni od największych demokratów, bardziej liberalni od największych liberałów. Ustępliwość i przymilne gesty postkomunistów wobec centrum są po to aby po latach ostracyzmu ktoś podał im rękę, żeby zapomniano im ich korzenie i przeszłość. Tego się robić nie powinno nawet jeżeli są w naszym kraju ludzie, którzy na nich głosują a nie są to przecież elity społeczeństwa to należy raczej wyciągnąć wnioski dlaczego na nich głosują a nie rozgrzeszać. Sam fakt uzyskiwania dobrych wyników w demokratycznych wyborach nie daje żadnej podstawy do pomniejszania odpowiedzialności ostatecznie przecież Hitler też był wybrany demokratycznie. | |||