now@ on-line 19 luty 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


StefanDetko:

kat i ofiara

 

STATeria

życiorysy:

Feliks

Adam Michnik

Od redakcji: artykuł ten, starszej już daty,  sklonowałem ze strony http://www.kki.net.pl/~npok/np5_1/list.htm jako uzupełnienie mojego artykułu Kat i Ofiara, bez wiedzy i zgody autora. StefanDetko.

Jednym z najważniejszych organów dzisiejszych czasów są masmedia. To one kierują świadomością wielu Polaków, czyniąc z nich ślepo posłuszny tłum, którym łatwo sterować i ogłupiać. Wiadomości prasowe i telewizyjne stały się dziś niepodważalnymi dogmatami. Warto zatem przyjrzeć się bliżej "bóstwom dzisiejszej informacji". Zacznijmy zatem od redaktora naczelnego największego dziennika w Polsce, Gazety Wyborczej, Adama Michnika.
Wywodzi się z rodziny o silnych tradycjach komunistycznych - "liberalnej żydokomuny" , jak sam to określił w "Powściągliwości i pracy".
Jego matka, Helena Michnik była działaczką Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej "ŻYCIE". Organizowała również komunistyczne harcerstwo "Pionier", została nawet za to aresztowana w 1925 r. Helena Michnik była autorką obowiązujących w szkołach podręczników historii. We wstępie do jednego z nich pisała: "Nie wystarczy np. powiedzieć, że Kościół był główną podporą feudalizmu, trzeba to udowodnić. Udowadniać będziecie w ten sposób: Kościół był główną podporą feudalizmu ponieważ: 1) głosił, że władza królewska pochodzi od Boga, a więc poddanym nie wolno się buntować; 2) karał klątwą kościelną i śmiercią wszystkich występujących przeciwko panującym stosunkom społecznym; 3) urządzał krucjaty przeciwko ruchom ludowym; 4) zwalczał postępową naukę, gdyż podważała ona panujący ustrój; 5) rozbrajał rewolucyjną walkę mas ludowych głosząc, że ci którzy cierpią na tym świecie, będą zbawieni po śmierci itd."
Jeszcze w 1990 r. A. Michnik stwierdził w wywiadzie dla "Polityki Polskiej": "Kiedyś prof. Manteuffel użył sformułowania, że podręczniki dla młodzieży były w PRL-u konstruowane tak jakby pisał je nieżyczliwy Polsce cudzoziemiec. Otóż podręcznik mojej matki - zwłaszcza z perspektywy czasu i na tle innych książek tego typu - wolny jest od takich paskudztw."
Ojciec, Ozjasz Szechter w II Rzeczpospolitej był wysokim działaczem Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, która była autonomiczną częścią Komunistycznej Partii Polski. Program KPP zakładał oderwanie od Polski niektórych ziem m.in. Górnego Śląska i Pomorza. Z ruchem komunistycznym związany był od czasów I wojny światowej. Adam Michnik w książce "Między panem a plebanem" wspomina: "Rodzina ojca to byli tradycyjni, religijni Żydzi. ... Jego ojciec był rzezakiem. ...On był pierwszym, który wystąpił z gminy. Dla komunizmu zerwał z całą swoją tradycją. Wyrwał własne korzenie i odszedł do zupełnie innego świata". Michnik wspomina, że ojciec wiarę w komunizm stracił w 1936 r. po procesach moskiewskich. Jednak Szechter dalej należał do ścisłego kierownictwa KPZU, sprawował funkcję instruktora KC.
Rodzice Michnika wojnę przeżyli na terenie Związku Sowieckiego. Jacek Kuroń wspomina, że po wojnie zachowywali się oni bardzo przyzwoicie. Szechter pracował jako redaktor w wydawnictwie "Książka i Wiedza".
Jednak Jan Marszałek w książce "Jurczyk kontra Wałęsa" podaje, że po 1944 r. Szechter pełnił funkcje kierownika wydziału KC PPR ds. żydowskich, a także był zastępcą komendanta UB w Szczecinie. Informacje podane przez Marszałka do tej pory nie zostały zdementowane.
Przyrodni brat Adama, Stefan Michnik ukończył z wynikiem bardzo dobrym oficerską szkołę prawniczą Duracza. W 1951 r. został asesorem w Wojskowym Sądzie Rejonowym w Warszawie. Później szef zarządu sądownictwa zezwolił mu na przewodniczenie w rozprawach sądowych. Wchodził w skład sędziowski w wielu procesach, m.in. w dziewięciu rozprawach procesu Tatara. Sądził m.in. mjra Zefiryna Machalle i płka Maksymiliana Chojeckiego , których skazano na karę śmierci. Uzasadnienie wyroku mjra Machalli brzmiało: "...oskarżony kierował się nienawiścią do mas pracujących narodu i wolą przywrócenia ustroju wyzysku i rządów zdrady narodowej". Porucznik Michnik również osobiście nakazał w 1953 r. wykonanie wyroku śmierci na rotmistrzu Andrzeju Czaykowskim , cichociemnym i dowódcy batalionu "Ryś" w Powstaniu Warszawskim. W 1956 r. awansował do stopnia kapitana, rok później sam odszedł z wojska.
Adam Michnik w książce "Między panem a plebanem" mówi: "Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był dwudziestoparoletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo. Walono w niego, żeby zdyskredytować mnie."
Siłą rzeczy, urodzony 17 października 1946 r. Adam Michnik nie mógł być inaczej wychowywany niż na prawdziwego komunistę Duży wpływ na poglądy Michnika wywarli rodzice. Matkę charakteryzuje jako niezwykłą polską patriotkę dręczącą go swoim patriotyzmem: "w obrębie historiografii marksistowskiej reprezentowała ona - w pewnym sensie - skrajny ton patriotyczny, co z kolei mnie uwarunkowało negatywnie, budząc szybko odruch buntu. Ponieważ podobnych rzeczy uczyłem się w szkole - że w Polsce wszystko było najlepsze - więc zacząłem się interesować marksizmem, Różą Luksemburg." Z domu wyniósł bardzo krytyczne poglądy o Piłsudskim i II Rzeczypospolitej: "Nie upewniano mnie nigdy w domu, że żyję w najlepszym ze światów, ale i nie wspominano przy mnie, jak to dobrze było przed wojną. W tej niepodległej Polsce byli ludzie biedni, poniżeni, skrzywdzeni i prześladowani. Komunistami stawali się nie dla pieniędzy i posad rządowych, ale dla godnego życia. Dlatego może nigdy nie przeciwstawiałem złej Polsce powojennej dobrej Polski przedwojennej. I dziś zresztą tego nie robię Na moją ówczesną wizję przedwojennej Polski kładł się ogromnym cieniem ten, który nią rządził: Józef Piłsudski, dyktator odpowiedzialny za Brześć i Berezę, twórca faszystowskiej konstytucji, wróg postępu."
W 1957 r. wstępuje do "czerwonego harcerstwa" Jacka Kuronia. Okres walterowski wspomina z dużym sentymentem: "... nastrój komsomolskich idealistów, ten klimat uniwersalizmu i zbratania tę pogardę dla niechęci na tle rasowym czy plemiennym - znam to wszystko, nałykałem się tego jako dzieciak w "walterowskim czerwonym harcerstwie"... Nie umiem bez sentymentu myśleć o tej gromadce dziewcząt i chłopców, która latem 1958 roku, w czerwonych chustach, nawiedzała chłopskie zagrody śpiewając piosenki po rosyjsku i żydowsku. Było w tym jakieś bezczelne wyzwanie rzucone potocznej mentalności, było też jakieś głębokie niezrozumienie pokaleczonej narodowej pamięci, ale była też i ta cudowna aura zbratania, dzięki której nikt z nas nie czuł się w tym gronie intruzem. ... Nigdy potem nie miałem już tego poczucia bezpieczeństwa, tej pewności, że nikt nikomu nie rzuci w twarz: ty wstrętny Żydzie."
Wychowanie rodzinne oraz działalność w drużynie walterowskiej sprawiły, że Adam wcześnie połknął politycznego bakcyla. W tym czasie przeżył szok, wrócił przyjaciel ojca z dwudziestoletniego zesłania z Kolymy: "... nagle dowiedziałem się, że przyzwoitych komunistów trzymali na Syberii. Nie umiałem tego zrozumieć."
Jesienią 1961 r. Andrzej Berkowicz , wprowadził go na zebranie Klubu Krzywego Koła. Kilka tygodni później Michnik bierze udział w pogrzebie Henryka Hollanda: "Poszedłem tam przeciw władzy i przeciw władzy śpiewałem tam Międzynarodówkę". Dzięki Berkowiczowi poznaje również wtedy Jerzego Urbana , wówczas młodego dziennikarza krytycznie nastawionego do rządów Gomułki. Michnik spotyka się jeszcze z ówczesnym I sekretarzem komitetu uczelnianego Związku Młodzieży Socjalistycznej Stefanem Mellerem oraz Aleksandrem Smolarem. Po tych rozmowach powstaje przy uniwersyteckim ZMS Międzyszkolny Klub Dyskusyjny, zwany również Klubem Poszukiwaczy Sprzeczności
W 1964 r. zdaję maturę i wyjeżdża na wycieczkę Wieden-Monachium-Rzym-Paryż Spotyka się wtedy z włoskimi komunistami i z francuskimi trockistami.
Jesienią rozpoczyna studia na wydziale historycznym UW. Włącza się w działalność kółek samokształceniowych skupionych wokół Modzelewskiego i Kuronia. Środowisko to nadal interesowało się ideologią Trockiego: "...nie będę ukrywał, że coś mieliśmy wspólnego z Trockim" - wspomina Michnik - "ale z syjonizmem nic, ...mieliśmy kontakty z trockistami. Przyjeżdżali do Polski młodzi ludzie z SCR (Liga Trockistowska), którzy mówili, że są zbuntowanymi marksistami przeciwko stalinowskiej ortodoksji. Co było dla nas atrakcyjne w ich myśleniu ? To, że dzięki trockizmowi można było być zbuntowanym, antysowieckim, a jednocześnie być komunistą-marksistą." Drugą ich cechą był skrajny, wojujący ateizm: "W gronie komandoskim wciąż uważaliśmy Prymasa za naszego przeciwnika" - mówi Michnik w książce "Między panem a plebanem" - w gruncie rzeczy sojusznika Gomułki, zagrożenie polskiej wolności i ostatnią podporę PZPR. "Uważałem, że kardynał Wyszynski jest politykiem reakcyjnym, wstecznym i w gruncie rzeczy jest to sojusznik Gomułki."
Dokładniej swoje poglądy z tamtych lat przedstawił w książce "Kościół, lewica, dialog": "Uważaliśmy Kościół za zawadę na drodze rozumu i postępu i nie przychodziła nam do głowy myśl o potrzebie obrony praw obywatelskich ludzi Kościoła. Jak mogliśmy bronić swobód religijnych skoro sądziliśmy, że są to po prostu swobody krzewienia przesądów, magii i zabobonów, uważaliśmy religię za relikt epoki zacofania i ciemnogrodu, sądziliśmy, że każdy człowiek wierzący, a już z pewnością kapłan ma jakiś defekt osobowości, że - w gruncie rzeczy - wiara, a tym bardziej kapłaństwo jest rodzajem duchowego kalectwa."
Kiedy w marcu 1965 r. aresztowano Kuronia i Modzelewskiego, zatrzymani zostali także związani z nimi studenci m.in. Blumsztajn, Michnik, Nagorski, Kofman. Michnika zwolniono po dwóch miesiącach. Wysyła wtedy na Zachód kopie "Listu...", jeden do "Kultury", drugi do Ligi Trockistowskiej. Michnikowe argumenty W tym czasie Michnik zaczął współpracować z tygodnikiem "Argumenty". Opublikował m.in. wywiad z prof. Konstantym Grzybowskim o roli Kościoła Oto fragmenty tej rozmowy:
Pyt.: Jak określiłby Pan Profesor stosunek Kościoła do rewolucji socjalistycznej, jaka dokonała się w naszym kraju?
Odp.: Kościół rewolucję ludową przyjął wrogo, nie rozumiał na czym polegała istota zmian w latach powojennych. ...
Pyt.: A jak Pan Profesor ocenia dzisiaj rolę Kościoła w Polsce ?
Odp.: Kościół jest nieraz "grupą nacisku" na społeczeństwo. Rodzi to dwa rodzaje skutków. Na wsiach i w małych miasteczkach środowiska klerykalne usiłują wytworzyć atmosferę presji, która uniemożliwia normalne kształtowanie się postaw światopoglądowych. Pełna agresywności polityka Kościoła rodzi zresztą niekiedy agresywną reakcję obronną.
Była to ostatnia publikacja Michnika w prasie pod własnym nazwiskiem, wkrótce wydano zakaz drukowania jego artykułów. Pomógł mu wtedy Jerzy Urban , który zamieszczał jego teksty pod pseudonimem w "Życiu Gospodarczym".
Po wyjściu z więzienia Modzelewskiego i Kuronia komandosi aktywizują działalność. W październiku 1967 r. Michnik razem z innymi komandosami kolportują na uniwersytecie "ulotkę wietnamską": "Bojownicy wietnamscy walczą o sprawę, która jest także naszą sprawą: o prawo do rewolucji znoszącej niewolę społeczną i jej następstwo niewolę narodową; o wolność od wyzysku dyktatury wewnętrznej i od dyktatu wielkich mocarstw nad małymi narodami. W tej sytuacji my, polska lewica, nie możemy milczeć!"
Na początku 1968 r. komandosi organizują demonstrację przeciwko zdjęciu "Dziadów". W lutym 1969 r. skazano go na trzy lata. W wiezieniu zmienia swoje poglądy: "...rozstrzygnęła się jakby sprawa mojej tożsamości ideowej. Antysemityzm polskich komunistów to było coś, co ostatecznie i na zawsze zerwało jakąkolwiek więź duchową z komunizmem."
Na wolność wychodzi we wrześniu 1969 r. Otrzymuje zgodę na wznowienie studiów jako na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Na początku lat 70-tych Michnik dokonuje gwałtownego zwrotu w swojej działalności - z wojującego ateisty przemienia się w żarliwego katolikofila. Razem z Kuroniem nawiązuje bliższe kontakty ze środowiskiem katolickim: Postawiliśmy sobie wówczas ponownie pytanie o Kościół katolicki. Czy rzeczywiście jest tak, że ten Kościół jest tak reakcyjny jak myśleliśmy.
Studia kończy w 1975 r. W tym czasie staje się gwiazdą opozycyjnych salonów warszawskich, pełni również funkcje osobistego sekretarza Antoniego Słonimskiego. Uczestniczy także w seminariach z historii najnowszej organizowanych w prywatnych mieszkaniach. Jednocześnie pomaga w zbieraniu podpisów pod listami w obronie ówczesnych więźniów politycznych
W maju 1976 r. Michnik i Kuroń zostali przyjęci przez Prymasa Wyszyńskiego na audiencji. Peter Raina podaje, że zaproponowali oni współpracę opozycji politycznej z Kościołem. Prymas Wyszyński odpowiedział odmownie: "Kościół zawsze bronił interesów narodu i nie da się wykorzystać do koniunkturalnych celów ugrupowań politycznych."
Po wydarzeniach w Radomiu otrzymuje zaproszenie od Jean-Paul Sartre'a . Otrzymuje paszport i wyjeżdża do Francji: "władza uznała, że będę dla niej mniej szkodliwy w Paryżu, niż w Warszawie" - tłumaczył decyzję komunistów. Na Zachodzie nagłaśnia działalność Komitetu Obrony Robotników, prowadzi także rozmowy z działaczami zachodniej lewicy. Poznaje m.in. przywódców Komunistycznej Partii Włoch: "Będąc na Zachodzie jakby na nowo zrozumiałem zachodnią lewicę. Poczułem się człowiekiem lewicy, ale zachodniej, bo jednocześnie zrozumiałem, że w Polsce te podziały nie mają sensu, że Polską rządzą inne podziały."
Spotkania z przedstawicielami zachodniej lewicy wywołują u niego zafascynowanie eurokomunizmem. W opublikowanej w "Kulturze" dyskusji z Gustawem Herling-Grudzinskim Michnik stwierdził: ...choć nie utożsamiam się z eurokomunizmem, spoglądam na eurokomunistów z nadzieją. "Do implantacji w Europie Wschodniej nadaje się zresztą zasadniczy zrąb programu deklarowanego przez eurokomunistow. W madryckiej deklaracji złożonej wspólnie przez Berlinguera, Carilla i Marchais, czytamy m.in.: "Komuniści Hiszpanii, Francji i Włoch pragną działać w kierunku zbudowania nowego społeczeństwa, przy wielości sił politycznych i społecznych, w poszanowaniu, gwarancji i rozwoju wszystkich wolności kolektywnych czy indywidualnych. ..." Niczego innego nie pragnę dla Polski."
Do Polski wrócił 2 maja 1977 r., dwanaście dni później został aresztowany. Więzienie opuszcza w lipcu. W KOR-ze jest odpowiedzialny za kontakty ze środowiskami intelektualnymi.
W połowie 1978 r. Michnik zaczyna wydawać kwartalnik "Krytyka". Wchodzi także w skład kolegium Niezależnej Oficyny Wydawniczej (NOWA). Bierze udział także w redagowaniu niezależnego pisma literackiego "ZAPIS". Angażuje się w działalność Towarzystwa Kursów Naukowych, wykłada historię najnowszą. W wyniku ciągłych nalotów i represji w kwietniu 1979 r. zawiesił prowadzenie swoich wykładów. W sierpniu 1978 r. uczestniczy na granicy polsko- czechosłowackiej w spotkaniu korowców z działaczami KARTY 77.
Kiedy w sierpniu 1980 r. wybuchły strajki, Kuron chciał go wysłać do Stoczni Gdańskiej: Jacek wierzył w moje myślenie polityczne. Jacek był bardzo niespokojny, podobnie jak ja, ze tam w Gdańsku mają takie awanturnicze idee. "Główna awanturnicza idea polegała na tym, że mogą powstać niezależne i samorządne związki zawodowe. Jacek wiedział, że w komuniźmie jest to niemożliwe. Ja też wiedziałem, że to jest niemożliwe i dlatego miałem jechać do Gdańska do Stoczni, żeby im wytłumaczyć, że nie ma sensu upierać się przy tym postulacie. Ściśle współpracuje z Kuroniem, z którym tworzy nierozłączny tandem polityczny, zostaje doradcą prezydium Regionu Mazowsze: Byłem w "S" w obrębie frakcji anty-Wałesowskiej. Uważałem, że Wałęsa chce wprowadzić do "S" taki model sułtański, dyktatorski.
W listopadzie 1981 r. razem m.in. z Kuroniem organizuje "zalążek przyszłej partii politycznej demokratycznego państwa", Kluby Rzeczpospolitej Samorządnej Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość - była to odpowiedź na powołane wcześniej Kluby Służby Niepodległości, o prawicowym charakterze.
13 grudnia zostaje internowany. Pierwsze miesiące przebywa w Białołęce. Negatywnie wypowiadał się wtedy o twórcach stanu wojennego. W maju 1982 r. Michnik formułuje swoje propozycje programu wyborczego "Długi marsz". W odróżnieniu od Kuronia sceptycznie zapatrywał się na możliwość upadku władzy w wyniku gwałtownego wybuchu niezadowolenia społecznego. Natomiast za główny problem polskiej polityki uznał ocenę sytuacji międzynarodowej. Według niego niezależnie od zmian Polska zawsze pozostanie w sferze uwagi Moskwy, dlatego będzie trzeba nawiązać normalne stosunki. Michnik podkreślił także, że musi zakładać izolację WRON-y i PZPR, a zatem postępujący upadek wiarygodności dotychczasowego systemu rządów, także z sowieckiego punktu widzenia. "możliwa jest sytuacja, w której, z kremlowskiej perspektywy, PZPR będzie zupełnie niewiarygodna, jej armia niepewna i skłonna do buntów, a interwencja militarna w Polsce - zbyt kosztowna politycznie". Na początku września 1982 r. Michnika i innych internowanych działaczy KOR-u oskarżono o usiłowanie obalenia ustroju PRL. Aresztowanych korowców osadzono w areszcie mokotowskim. Proces rozpoczął się dopiero w lipcu 1984 r., jednak po jednym dniu sprawę odroczono i już jej nie wznowiono. Kilka dni później władze ogłosiły amnestię.
Pół roku później Michnik ponownie trafił do aresztu. 11 lutego 1985 r. m.in. z Władysławem Frasyniukiem i Bogdanem Lisem został aresztowany w czasie spotkania w Gdańsku, na którym miano zastanawiać się nad wyjściem z podziemia. Władze oskarżyły ich o "próbę wywołania niepokoju publicznego". Proces odbył się na przełomie maja i czerwca, Michnik został skazany na trzy lata. Komuniści byli szczególnie wyczuleni na osobę Michnika, przez lata tworzyli wokół niego czarną legendę Kiedy w lipcu ks. arcybiskup Jerzy Dąbrowski interweniuje u Kiszczaka w sprawie uwolnienia Michnika, szef MSW odpowiedział: Sytuacja Michnika jest specyficzna. Pisze listy do Wolnej Europy i ubliża mi. Uważa, że go wciąż prześladujemy, specjalnie podajemy mu przypaloną zupę. A przecież ma w celi telewizor i wszystko, co mu potrzebne. Latem 1986 r. zostaje zwolniony. Jesienią 1986 r. wladze "S", w odpowiedzi na ogłoszoną amnestię, postanowiły rozpocząć ujawnianie struktur podziemnych Związku. Michnik wyjaśniał tę decyzję jako akt mający na celu sprowokowanie procesu, w którym konflikt przeobrazi się w dialog.
W 1987 r. występuje z propozycją powołania, na bazie "S", wielkiej monopartii - Polskiej Partii Solidarności.
Pomysł ten był lansowany szczególnie przez przyszłych działaczy UD i UW. Rok później w sierpniu Michnik włącza się w organizację strajku w Stoczni Gdańskiej. O manipulacjach Michnika w czasie tego strajku wspominał również Jarosław Kaczyński w książce Teresy Torańskiej "MY".
Jesienią 1988 r. władze sprzeciwiają się udziałowi Michnika i Kuronia w obradach Okrągłego Stołu.
Oficjalnie był to powód odłożenia tych rozmów Już po rozpoczęciu rozmów z komunistami Michnik skonstatował: "Widzę, że o sprawach Polski zaczynamy mówić językiem, w którym się rozumiemy. Może jeszcze nie do końca, ale...jest to już z pewnością ten sam alfabet."
W tym czasie zaczął wyrozumiale traktować twórców stanu wojennego: "Nie spierajmy się o ocenę 13 grudnia, ale miejmy świadomość, że 13 grudnia zaczęła się ... mniej czy bardziej zimna wojna domowa. I chodzi o to, żeby tę wojnę skończyć. Potrzebne są do tego rozmaitego typu akty, pociągnięcia, które wcale nie musza oznaczać ze strony panów, że rezygnujecie ze swojej oceny tego co się stało 13 grudnia."
Zmienił również opinię o Jaruzelskim. Na spotkaniach przekonywał, że jest to patriota i polityk z wyobraźnią, dlatego żałuje swoich poprzednich ocen. W czasie rozmowy z Jerzym Urbanem, Michnik nie krył zadowolenia z informacji, jaką przekazał mu rzecznik rządu: "gen. Jaruzelski z uwagą i szacunkiem śledzi jego publiczne wypowiedzi na rzecz porozumienia, które cechuje umiar i realizm."
Po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu Michnik został redaktorem naczelnym " Gazety Wyborczej ", opozycyjnego dziennika. Równocześnie kandyduje, do sejm. W trakcie kampanii wyborczej odbywa sielskie spotkania z Aleksandrem Kwaśniewskim, stara się o przyjęcie go do rządu.
Kiedy prof.Janusz Reykowski uzyskuje zgodę Jaruzelskiego, dzwoni do Michnika i przedstawia mu propozycje nasz prezydent, wasz premier.Michnik na lamach "GW" lansuje idee sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR: Sukces polityki reform wymaga od Polaków sojuszu wszystkich sił reformatorskich, tych z "S" i tych z PZPR. W pozytywnym ułożeniu stosunków Polski i ZSRR skrzydło reformatorskie z PZPR, tacy ludzie jak gen. Wojciech Jaruzelski, czy pierwszy sekretarz KC Mieczysław F.Rakowski mogą odegrać zasadniczą rolę. Innym problemem który po 1989 r. starał się rozwiązać, był rzekomy polski szowinizm, nacjonalizm i antysemityzm. Wielokrotnie przestrzegał, że nacjonalizm jest pułapką dla demokracji: Nacjonalizm jest fałszywą reakcją na potrzebę niezależności, która była gwałcona przez komunizm. Nacjonalizm jest reakcją zdegenerowaną, ponieważ uraza do obcych kultur jest tu mocniejsza niż troska o własną kulturę narodową .
Wiosną 1990 r. Michnik stwierdził, że największym zagrożeniem dla demokracji w tym rejonie Europy jest ksenofobia, szowinizm: Bitwa rozgrywa się miedzy liberałami spoglądającymi na zewnątrz a rzecznikami obskurantyzmu, zapatrzonymi w swój własny kraj, którzy za bardzo koncentrują się na odrodzeniu narodowej, przedkomunistycznej kultury narodowej.
W kwietniu 1990 r. do archiwum MSW wchodzi tzw. komisja Michnika. Oprócz szefa "GW" w jej skład weszli Andrzej Ajnenkiel, Jerzy Holzer, Bogdan Kroll, swoją pracę zakończyła w czerwcu 1990 r. Antoni Macierewicz stwierdził: O jej działalności wiadomo tylko tyle, że została utworzona w bardzo dziwacznym trybie przy ministrze edukacji narodowej i spraw wewnętrznych i działała półtora miesiąca. Członkowie komisji, reprezentujący bardzo określoną opcję polityczną, mieli dostęp do archiwów poza wszelkimi procedurami.
Jednoznaczna obrona elity komunistycznej, fascynacja Gorbaczowem oraz bezpardonowy atak na próby sprawiedliwej oceny byłego systemu spowodowały, że dawni znajomi nie mogli poznać nowego wcielenia.
O lustracji i dekomunizacji Michnik negatywnie wypowiada się do dzisiaj, strasząc rozlewem krwi: "Gdyby w 1992 r. Macierewicz wygrał operację lustracyjną bez - symbolicznie mówiąc - szubienic by się nie obeszło." Zdaniem Michnika, również wobec zomowców z kopalni "Wujek" należałoby zastosować amnestie: "Niechby ich osądzili, niechby ich skazali wedle prawa, niech sprawiedliwość zostanie wymierzona, ale w imię pojednania darujmy im kary."
Wkładem Michnika w procesie zacierania różnic z przeszłości jest wspólny artykuł z Włodzimierzem Cimoszewiczem. Obaj autorzy zaproponowali podjęcie dialogu na rzecz prawdy i pojednania: "Utrzymywanie się w kraju bardzo silnej polaryzacji politycznej, w praktyce niemal eliminującej jakikolwiek poważny dialog, przynosi wiele szkody."
Moim zadaniem nie jest oskarżanie ani ocenianie tej postaci. Czytelników proszę aby sami wyciągnęli wnioski z powyższego życiorysu i zdecydowali czy tej osobie można ufać i zastanowili się wobec kogo tak naprawdę jest ona lojalna. Czy wobec Polski i Polaków?

powrót do StefanDetko: kat i ofiara