now@ on-line 19 luty 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

polityka i drób

bajdula:

pamela di caprio

lula68:

podróż sentymentalna

Magdalena:

smak uświęca środki

brać czy nie brać

#Marcel:

rozgrzeszenie

syndrom białoruski

mats:

u sąsiadów

Misia#1:

III tysiąclecie

StefanDetko:

kat i ofiara

debeściak

ZASADA:

wbrew

ZIM:

POTOP

uniwersytet now@:

Anna Jurczak:

nagrody i kary

Anna Rataj:

rachunkowość

 

STATeria

 

 

 

spojrzenie z innej strony niż lewa:

Aki

polityka i drób

Szanowny czytelniku! Zanim przystąpisz do przeczytania poniższego tekstu, muszę Cię lojalnie uprzedzić, iż napisał go ignorant polityczny. Ale to jeszcze nie wszystko. W opinii niektórych bowiem, bycie ignorantem politycznym takim jak na przykład ja, rzuca cień na wszelkie inne jego wypowiedzi i to niezależnie od tematu. Tak więc, jeżeli czytałeś szanowny czytelniku, cokolwiek innego napisanego przez moją skromną osobę, nie oceniaj tego proszę zbyt surowo. Miej przez cały czas na uwadze fakt, iż pisał go co prawda polityczny, ale zawsze jednak ignorant.

Po złożeniu tej samokrytyki, która mam nadzieję zostanie przyjęta, postaram się wyjaśnić skąd się to moje ignoranctwo polityczne wzięło. To bardzo proste. Należę do tej grupy ludzi, która nie widzi różnicy pomiędzy PZPR a SLD. A dlaczego tej różnicy nie dostrzegam? Odpowiedź na to pytanie przedstawię na przykładzie drobiu. Przykład to być może nie najlepszy, ale zawsze jakiś. Wyobraźmy sobie, że do stada gęsi, na czele którego od lat stoi grono tych samych wytrawnych gęgaczy ze swoim starym wodzem gąsiorem, dołączy kilka kaczek. Wtedy, biorąc pod uwagę fakt dołączenia do stada grupy kaczek, egzekutywa gęgaczy ogłosi wszem i wobec, że od teraz są... kurami. Czy wówczas rzeczywiście już mamy do czynienia ze stadem kur? W mojej ocenie nie. Nie dziwi mnie przy tym taka właśnie postawa gęsi, ale nie rozumiem dlaczego kaczki wierzą, iż nagle zostały kurami. Spieszę zaznaczyć, iż wyboru ptactwa do tego przykładu dokonano całkowicie przypadkowo i proszę nie czynić tu żadnych skojarzeń. Mam też nadzieję, że zarówno gęsi, kaczki jak i kury wybaczą mi porównanie ich do SLD.

To prawda, że SLD nie neguje gospodarki rynkowej. Ale kto teraz na świecie ją neguje? Nawet najbardziej stałe w swych poglądach kraje, takie jak Kuba czy Korea (Ludowa oczywiście) zmieniają zdanie na ten temat. Zresztą reglamentacja towarów w XXI wieku? Nie, to lepiej niech już będzie ta gospodarka, jak jej tam...?

Unia Europejska? NATO? Oczywiście tak! Wróćmy jednak do początków lat dziewięćdziesiątych. Któż to wówczas chciał tworzyć nowy Układ Warszawski? A nowy blok gospodarczy krajów Europy Wschodniej? Dopiero znacznie później, kiedy wszystko to zaczęło być realne, a i „wielki brat” patrzył na ręce z dalszej jakby perspektywy (bo jednak ciągle patrzy!), ręce te podniosły się w górę i usłyszeliśmy gromkie „Jesteśmy za! I zawsze byliśmy! To obiektywne i niezależne od nas przyczyny nie pozwoliły nam wcześniej tego wyartykułować!” Jak te gęsi, no jak te gęsi, chciałoby się powiedzieć....

Zastanawiałem się nieraz czy ten ogólnonarodowy zryw, który w konsekwencji doprowadził do zmiany ustroju w Polsce był w ogóle potrzebny. Na każdym kroku bowiem, dowiaduję się, że kolejne ekipy rządzące krajem po 89 roku (oczywiście te prawicowe) to tylko partyjniactwo i prywata. Wszelkie wprowadzane reformy są źle przygotowane i w konsekwencji przynoszą więcej szkody niż pożytku. Wystarczy przecież się rozejrzeć by stwierdzić: emeryci? – dramat, służba zdrowia? – leży, szkolnictwo? – lepiej nie mówić, podział administracyjny kraju? – no, tu pytanie nasuwa się samo – dlaczego właściwie 17? A przecież wcześniej wszystko było takie poukładane, takie zorganizowane. Każdy był na etacie i zbliżał się moment, w którym „każda polska rodzina otrzyma niekrępujące mieszkanie” (ten motyw zresztą jeszcze się pojawia od czasu do czasu). W okresie świąt, na redzie portu w Gdyni, stał statek z bananami, o czym na bieżąco informowała TV. Każdy obywatel, bez opuszczania kraju, mógł zrobić zakupy za dewizy w sklepach Pewex-u i to wcale nie potrzebował do tego dewiz! Wystarczyły tzw. bony. I rzecz najbardziej chyba istotna, te przemówienia przywódców do ludu pracującego miast i wsi. Pozwolę sobie przytoczyć mój ulubiony fragment dla oddania nastroju „Obywatele, moglibyśmy, produkować konserwy mięsne, gdybyśmy mieli mięso, ale nie mamy blachy”. Jakież one były szczere, a w swej prostocie barwne i kwieciste. Nic więc dziwnego, że następowała po nich owacja na stojąco, a burza oklasków trwała dobrych kilka minut. Ej, łza się w oku kręci...

Tak więc, po cóż nam te zmiany były? Czy jest w ogóle jakaś grupa ludzi zadowolona z przemian, które dokonały się w naszym kraju? Otóż tak! Jest taka grupa! Stanowią ją mianowicie funkcjonariusze byłej PZPR. Oczywiście nie wszyscy. Jedynie ci, którzy aby móc coś osiągnąć zmuszeni zostali siłą do przyjęcia legitymacji, a takich była podobno większość. Oni właśnie mają teraz powód do dumy i zadowolenia. Oto bowiem teraz, bez jakiegokolwiek przymusu i całkowicie dobrowolnie, mogą wstąpić do SLD. Jedynie z osiągnięciem celów jest obecnie gorzej, bo żeby kupić auto nie trzeba talonu, a do zajęcia stanowiska trzeba wiedzy. Ale cóż, nie można przecież mieć wszystkiego...

I tym optymistycznym akcentem można by właściwie zakończyć. Ale trochę mało tego drobiu w tekście. Sparafrazujmy więc na koniec staropolskie powiedzenie Mikołaja Reja z Nagłowic – „A gęgacze? No cóż, niech gęgają, wżdy nie wszyscy Polacy to gęsi i swój rozum mają”.

powrót do strony głównej