|
||||
|
|
StefanDetko Skrucha i Nadzieja Ks. Stanisław Wielgus w młodości złamał wyraźne postanowienia Konferencji Episkopatu Polski i - ulegając naciskom SB - podpisał zobowiązanie do współpracy, o której detalach tak na prawdę nic nie wiadomo, oprócz notatek służbowych bezpieki, iż ks. Wielgus nie wywiązywał się ze zobowiązań wobec wywiadu PRL, oraz że zakończyła się ona w roku 1980-tym. Żaden z opisujących tą przykrą sprawę komentatorów, a zwłaszcza już tzw. katolickich nie zwrócił uwagi na fakt, iż od roku 1980-go do dziś ks. Stanisław Wielgus dokonał dużo dobrego będąc Rektorem KUL oraz pełniąc posługę biskupią w Płocku - i tym wszystkim co dobrego uczynił mógł odkupić i naprawić swój błąd, i grzech wobec Episkopatu, i Wiernych. Dodatkowo, nikt z komentatorów nie zwrócił najmniejszej uwagi na okoliczność, iż w najciekawszych i najbardziej pracowitych latach 1980-84 SB nie odnotowała żadnych prób ponownego zwerbowania ks. Wielgusa i to w sytuacji, gdy departament IV podjął definitywną rozprawę z Kościołem Katolickim i jego Duszpasterzami, której to apogeum stanowiło zamordowanie Ks. Jerzego Popiełuszki. Rezygnacja ks. abp. Stanisława Wielgusa z ingresu na Metropolitę Warszawskiego jest wyraźnym przykładem skruchy człowieka, który w ostatnich czasach nie wiedział jak się ma zachować w przestrzeni publicznej i pobłądził, a zwłaszcza już w sytuacji osaczenia przez życzliwych Kościołowi i zatroskanych o morale polskich Katolików dziennikarzy gazety wybiórczej, wsi-24, der dziennika i innych merdiów zauroczonych michnikowszczyzną. Nie należy także zapominać, że pierwsze informacje o rzekomej współpracy ks.abp. Wielgusa ze służbami bezpieczeństwa PRL zaczęły wyciekać od Piotra Najsztuba, serdecznego przyjaciela Adama Michnika, który to - na początku lat 90-tych - nie na darmo spędził wystarczająco dużo czasu w archiwach SB, aby mieć czas na usunięcie niewygodnych dokumentów na temat swój i swoich przyjaciół politycznych oraz wynieść i zarchiwizować materiały obciążające swoich przeciwników, do których w pierwszym rzędzie zaliczał - stojących na czele ciemnogrodu - konserwatywnych hierarchów Kościoła Katolickiego. W doskonale zgranej akcji merdia dokonały bezlitosnego samosądu nad abp. Stanisławem Wielgusem a sposób różnego traktowania takich spraw w zależności od ich podmiotu obrazuje np. sytuacja Milana Suboticza, któremu dano spokój po jego oświadczeniu, iż pracował dla wywiadu legalnego państwa. Jedynym pozytywnym aspektem tej całej nagonki na abp. Stanisława Wielgusa jest reakcja Jarosława Kaczyńskiego, który zapowiedział, iż wprowadzi pod obrady Sejmu pakiet ustaw antyubeckich, mających na celu odebranie przywilejów byłym pracownikom służb bezpieczeństwa PRL, i który publicznie przyznał, że bez niej tak szybkie ich przygotowanie nie byłoby możliwe. A wszystkim tym, którzy uginają się pod naporem wszechobecnej michnikowszczyzny przypominam, że podobna sytuacja miała już miejsce za czasów Imperium Rzymskiego: panowały tam filozofie relatywizmu moralnego, czarne nazywano białym inaczej etc, na porządku dziennym było wyrzucanie na śmietnik niechcianych dzieci i eutanazja; powszechna była też korupcja, niesprawiedliwość, panoszący się homoseksualizm, fałsz polityczny i niekontrolowane rozpasanie rządzących. I w tamtych czasach nie brakowało ludzi, którym wydawało się, że stan taki trwać będzie bez końca - aż na dalekim Wschodzie, nad judzkim Betlejem rozbłysła gwiazda... ---------------- StefanDetko - pseudonim Marka Stefana Szmidt wydawcy miesięcznika now@ on-line ukazującego się na http://nowamedia.w.interia.pl |
|||