now@ on-line  grudzień 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Paweł Piotr Styrna

Śmierć w Alicante

20 listopada 1936 r., czyli w pierwszych miesiącach hiszpańskiej wojny domowej, republikanie rozstrzelali Józefa Antoniego Primo de Riverę, przywódcę faszyzującej, czy raczej pretendującej do miana faszystowskiej i narodowo-socjalistycznej Falangii Hiszpanskiej. Oprócz Jefe Nacional ofiarami republikańskiej egzekucji politycznej padło jeszcze dwóch falangistów i dwóch karlistów (tradycyjnych hiszpańskich katolickich monarchistów). W Hiszpanii Gen. Franco portrety Jose Antonio wisiały w każdym niemal kościele w przypisem “Presente” (“obecny”). Stał się on więc jednym z męczenników Hiszpanii Narodowej. Pewien paradoks tkwił jednak w istocie światopoglądu i wymowie czynów i posunięć politycznych niedoszłego hiszpańskiego Duce.

Józef Antoni Primo de Rivera, trzeci markiz de Estella, przeszedłszy do historii jako po prostu Jose Antonio, urodził się w 1903 r. jako najstarszy syn późniejszego łagodnego dyktatora lat 1923 – 1930, Gen. Michała Primo de Rivery (dicta dura po hiszpańsku oznacza “twardy dyktat”, lecz rządy generała nazywano raczej dicta blanda, czyli dyktat łagodny). Lewica nienawidziła generała ponieważ po prostu nie był “swój” a prawica zniechęciła się do Primo de Rivery ze względu na etatystyczne nowinkatorstwo jego polityki gospodarzej, co przyczyniło się też do jego upadku i dało młodemu Józefowi Antoniemu pewien raison d’etre – obronę dobrego imienia i pomszczenie swego ojca.

Swą karierę polityczna rozpoczynał zresztą w Hiszpańskiej Unii Monarchistycznej, lecz szybko opuścił pozycje monarchistyczne i grawitował coraz bardziej w kierunku lewicowo-faszystowskim. W roku 1933 założył tzw. Falange Espańola aspirującą do roli hiszpańskiej partii faszystowskiej która, w 1934 r., połączyła się z kolei z innym, jeszcze bardziej nacjonalistyczno-rewolucyjno-socjalistycznym kanapowym ugrupowaniem, czyli ze Zjednoczonymi Ofensywami Narodowo-Syndykalistycznymi (JONS) by stworzyć FE de las JONS które nadal było funkcjonowało pod szyldem Falangi. Notabene, grupka JONS sama była owocem fuzji frakcji “klerykalnego faszysty” Onesimo Redondo Ortegi i radyklanego “intelektualisty” Ramiro Ledesmy Ramosa. Jako należący do współpracującej z Primo de Riverą czołówki działaczy Ledesma zasługuje na pewną uwagę ponieważ jest wyraźną antytezą propagandowego stereotypu faszysty jako “prawicowca” powtarzanego przez mainstream. Marzył o pozyskaniu hiszpańskich anarchistów (jako, w opinii Ledesmy, nie dotkniętych internacjonalizmem) i sam wybrał dla swego ruchu czerwono-czarny sztandar podobny do barw Iberyjskiej Federacji Anarchistycznej. W wydawanym przez siebie i podobnie myślącą grupkę kolegów “Podboju Państwa” (“Conquista del Estado”) Ledesma wypisywał podobne slogany: “Niech żyje nowy świat XX w. !”, “Niech żyją faszystowskie Włochy !”, “Niech żyje sowiecka Rosja !”, “Niech żyją Niemcy Hitlera !”, nawoływał do “panetatyzmu” i “państwa kolektywistycznego” oraz do wywłaszczania wielkich właścicieli ziemskich na rzecz rolnictwa “komunalnego”. Wielu ideowych falangistów te poglądy podzielało.

Józef Antoni nie był tak radykalny jak Ledesma i nie pochwalał też Związku Sowieckiego, lecz podpisywał się pod wspólnym przeróżnym faszystom, narodowym socjalistom i nacjonlistycznym lewicowcom światopoglądem według którego faszyzm, a więc w tym wypadku falangizm, jest wrogiem zarówno marksizmu jak i “reakcji”. Podejście falangistów do marksizmu opierało się głównie, na tym, iż był to system antynarodowy, internacjonalistyczny, ale zgadzano się z wieloma założeniami marksizmu i falangistowskiej propagandzie twierdzono nawet, że celem falangizmu-faszyzmu jest “nacjonalizacja” marksizmu. Sam Józef Antoni marzył zresztą o poszerzeniu Falangi o “umiarkowane” skrzydło socjalistów którego liderem był podziwiany przez młodego Primo de Riverę Idalecio Prieto. Lider Falangi pisał, iż “dzień w którym partia socjalistyczna przejmie się misją narodową będzie dniem w którym misja Falangi dobiegnie końca”.

W lutym 1936 r. działacze Falangi znaleźli się na listach zdominowanego przez prawicę Frontu Narodowego (uzyskali 0,7 proc. głosów w skali całego kraju, co świadczy, że Hiszpania narodowo-katolicka ideologii faszyzmu raczej nie akceptowała), lecz po zwycięstwie Frontu Ludowego (koalicji demoliberałów, socjalistów, komunistów i trockistów) Józef Antoni szybko zaczął lansować linię nieangażowania się po stronie pokonanej prawicy i ignorowania jakichkolwiek “planów zamachu stanu, sojuszów z ‘siłami porządku’ “ a publicystom falangistowskiego organu prasowego (“Arriba”) nakazywał atakować prawicę przy równoczesnym oszczędzaniu wodzów FL.

Po wybuchu wojny domowej w lipcu falangiści znaleźli się po stronie oficerów i stronnictw prawicowych w zasadzie przez przypadek. Powstanie zastało Józefa Antoniego i innego lidera FE, Juliana Ruiz de Alda, po republikańskiej stronie frontu i obydwu niezwłocznie aresztowano podczas gdy Ledesma i Redondo padli ofiarami kul lewackich bojówkarzy. Tak też falangiści uznali, że “klerykalna reakcja” byłaby dla nich mniejszym złem niż czerwoni siepacze.

Józef Antoni tymczasem siedział w więzieniu w Alicante i trzy mięsiące czasu od aresztowania do swej egzekucji poświęcił głównie pisaniu. Zapiski te są ciekawą ilustracją ideologicznego kołobłędu i pomieszania pojęć cechujących różne faszyzmy i nacjonalistyczne socjalizmy. Co do przyszłości Hiszpanii Józef Antoni pisał następujące:

“A: Jeżeli wygra Rząd. 1) egzekucje; 2) dominacja partii robotniczych (klasowych, kłótliwych, wojujących); konsolidacja pewnych hiszpańskich kast (bezrobotni funkjonariusze, republikanizacja, itd.) … B. Ale co się stanie jeżeli wygrają buntownicy ? (…) 1) Stary karlizm, nieprzejednany, grubiański, antypatyczny. 2) Klasy konserwatywne, skupione na własnych interesach, krótkowzroczne, leniwe. 3) Kapitalizm agrarny i finansowy a to oznacza brak możliwości, na wiele lat, zbudowania nowoczesnej Hiszpanii (…) Jedyne wyjście: zakończenie walk i rozpoczęcie nowej ery narodowej odbudowy politycznej i gospodarczej bez prześladowań …”.

Sposób by wprowadzić w życie te niewątpliwie idealistyczne cele Józef Antoni upatrywał w stworzeniu swego rodzaju rządu koalicyjnego w którym np. tekę Ministra Sprawiedliwości dzierzyłby konserwatywny liberał Melquiades Alvarez, MSZ zostałby centrowy republikanin Portela, resort finansów przypadłby umiarkowanemu “katalaniście” Vetosie, Ministrem Komunikacji, Pracy i Zdrowia zostałby liberalny intelektualista Marańon a kolejny liberał, Ortega y Gasset, byłby Ministrem Oświaty Publicznej podczas gdy wspominany wcześniej socjalista Prieto otrzymałby w rachubach Józefa Antoniego resort robót publicznych.

Widzący się w roli hiszpańskiego Duce czy Fuhrera młody Primo de Rivera do końca nie zrezygnował z fantazji wielkiej fuzji narodowego syndykalizmu i prietowskiego socjalizmu. Jego dążenia do utworzenia jakiegoś centrowo-liberalno-faszystowskiego lub faszystowsko-socjalistycznego rządu były, z kolei, przejawem faszyzmu jako czegoś w rodzaju “trzeciej drogi” do socjalizmu (“narodowego”) która była, w praktyce, drogą donikąd.

W zapiskach Józefa Antoniego znalazły się też inne spostrzeżenia. W “Espańa: Germanes contra Berberos” lansował, nie bez wpływu Ortegi y Gassetta, “germańską” interpretację dziejów Hiszpanii według której Goci, jako żywioł germański, reprezentowali chrześcijaństwo i cywilizację podczas gdy żywioły post-berberyjskie (i, w mniejszym stopniu, celtyckie) chwytały się niszczycielskiego bolszewizmu i marksizmu. W ten sposób, według Józefa Antoniego, berberyjskie czy mieszane ibero-berberyjskie post-islamskie elementy mściły się na germańskich Gotach za Reconquiste.

Dywagacjom o “zjednoczonej Europie”, co Józef Antoni uważał za rzecz pożądaną, towarzyszyły inne obserwacje nt. faszyzmu i nacjonalizmu. Notował, że “faszyzm jest u swych podstaw fałszywy: skutecznie dostrzega, że jest to fenomen religijny, ale chce zastąpić religię bałwochwalstwem … nacjonalizm jest romantyczny, antykatolicki: przeto, u swych podstaw, antyfaszystowski”.

Niemiecki narodowy socjalizm postrzegał jako rodzaj “germańskiej superdemokracji”, sytuację w Niemczech oceniał natomiast następująco: “będzie to dogłębny i stabilny system jeżeli osiągnie swe ostateczne cele: przywrócenie religijnej jedności Europy; tzn. jeżeli odejdzie od nacjonalistycznych i romantycznych tradycji Niemiec i podejmie na nowo imperialne przeznaczenie dynastii austriackiej. Inaczej faszyzmy będą miały bardzo krótki żywot”. Bez komentarza.

Amerykański dziennikarz Jay Allen, który w październiku 1936 r. przeprowadził wywiad z Józefem Antonim, stwierdził wtedy, że “w żaden sposób nie mogę sobie wyobrazić okoliczności który mogłyby ocalić tego młodego człowieka”. Miał rację. Tzw. Trybunał Ludowy, złożony jedynie z członków Frontu Ludowego, skazał Primo de Riverę na śmierć za próbę wywołania “buntu wojskowego”. Wyrok wykonano 20 listopada. Ruch któremu przewodził został, z kolei, okiełznany przez Gen. Franco który wymusił fuzję z karlistami i innymi ugrupowaniami konserwatywnymi pod ogólnym szyldem Falangi, co pozwala twierdzić, że Caudillo uratował Hiszpanię nie tylko przed komunizmem ale także przed faszyzmem. Stąd też odwołujące się do ideologii Józefa Antoniego falangistwoskie “stare koszule” były wrogo nastawione do monarchistycznej, “klerykalnej” i “reakcyjnej” polityki Gen. Franco, który kanonizował Primo de Riverę jak męczennika ale zbytnio nie przejmował się jego poglądami.

Paweł Piotr Styrna

pawpolusa@yahoo.com

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl