now@ on-line  grudzień 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Tomasz Pajęcki

Platon a totalitaryzm

Mimo, że Platon jest dziś najbardziej znany jako twórca idealizmu metafizycznego, polityka była jego życiową pasją. Obecnie uważa się ją za najbardziej kontrowersyjną część nauk filozofa.

Gdy w pierwszej połowie XX wieku dostrzeżono jak wielkie znaczenie dla Platona maiły teorie życia społecznego, zaczęto spierać się co do rozumienia jego wizji. W myśl jednych, twierdzono, że jego system powstał jako wtórny w stosunku do koncepcji politycznych. W ramach innych podkreślano, że najistotniejszymi pytaniami, jakie zadawał filozof w swych dziełach politycznych, były pytania etyczne i eschatologiczne, a więc dotyczące człowieka i jego losu, a nie metod i organizacji życia społecznego. Ostatecznie zwyciężyły recepcje uznające problematykę metafizyczną za najistotniejszą w nauczaniu Platna. To rozumienie wymusza, aby uznać twórcę Akademii za apologetę zbrodni politycznych. Czytanie dzieł Platona, mimo że sprawia przyjemność, nie jest wcale zajęciem łatwym. Podziwiając kunszt artystyczny można zupełnie zapomnieć o tym, że autor „Uczty” czy „Fajdrosa” jest filozofem, a co za tym idzie dzieła te nie mają jedynie waloru estetycznego, ale dotyczą najistotniejszych problemów z jakimi od zawsze boryka się człowiek. W przypadku odczytywania myśli tak wielkiego twórcy, który przecież nie tylko był filozofem ale również artystą, nie można brać dosłownie tego o czym czytamy. Dialogi platońskie należy odczytywać mając na uwadze całość jego filozofii oraz uwarunkowania historyczne. Koniecznym staje się również oddzielenie wiedzy egzoterycznej od ezoterycznej. Na fakt głoszenia przez Platona nauk utajnionych przed szerokim gremium odbiorców zwracają uwagę najwięksi współcześni znawcy filozofii starożytnej, którzy ten sposób odczytywania myśli platońskiej wypracowali dzięki tak zwanym przekazom pośrednim. Dziś osoby poznające nauki twórcy Akademii, a pomijające te ważne okoliczności z całą pewnością nie zadadzą najważniejszych pytań dotyczących wyników rozmyślań Platona.

Dla filozofa czy politologa platońska koncepcja państwa jest bardzo interesującym problem; zagadnienie to odczytane w odpowiednim kontekście może bowiem pomóc zrozumieć historię, a nawet być pomocnym w odpowiedzi na pryncypialne pytania dotyczące bytu ludzkiego.

Polityk czy filozof?

Pytanie o to kim był i za kogo uważał się Platon może wydać się zupełnie pozbawione sensu. Znamy go przecież jako filozofa. Dowiadujemy się o tym ze wszystkich podręczników historii filozofii. Pytanie to nie jest jednak zupełnie bezzasadne. Po części stereotyp Platona - filozofa został podważony w pierwszej połowie XX wieku gdy myśl jego została na nowo odczytana. Stało się to za sprawą uznania autentyczności „Listu VII” . Po tym fakcie wielu historyków skłoniło się do twierdzenia, że problematyka polityczna jest istotą całej myśli platońskiej. Na potwierdzenie tego przekonania przytaczano fragmenty listu do Diona, które jednoznacznie wskazywały na polityczną pasję filozofa.

„Ongiś w młodości przeżyłem to, co przeżywa wielu młodych ludzi. Zamierzałem, skoro tylko stanę się panem samego siebie, poświęcić się niezwłocznie służbie publicznej.”

Twierdzono również, że wielkie zaangażowanie w sprawy polityczne nie opuściło Platona i trwało do końca jego dni, czego dowodem był ów list napisany z uniesieniem jakie może przeżywać jedynie człowiek owładnięty poczuciem dziejowej misji. Nie bez znaczenia jest również fakt, że ostatni dialog napisany niedługo przed śmiercią poświęcony jest tematyce politycznej, a nosi tytuł „Prawa”.

Skłaniając się do interpretacji życia i twórczości Platona, w kórej prym wiodła pasja polityczna, trzeba pamiętać, że za życia filozofa nie było w sposób jednoznaczny określone czym właściwie jest polityka, jakie są jej relacje do filozofii i na czym powinna się opierać. Praktycznie stało się to dopiero zasługą twórcy Akademii, a później jego największego ucznia - Arystotelesa. Wcześniej problematyka społeczna opierała się w większym czy mniejszym stopniu na mitologii i przeróżnych wierzeniach. Należy również przypomnieć, że wszystkie wizje państw, a więc i kwestie dotyczące ich wewnętrznej konstrukcji oraz prawodawstwa, zgodnie z przekonaniami, pochodziły od bóstw dzielących się swymi ideami z przywódcami społecznymi. Nie znaczy to oczywiście, że Platon i Arystoteles jednoznacznie zrezygnowali z tak ujętego pochodzenia praw, że radykalnie zerwali z tradycją, konieczny staje się jednak uznać, iż dokonali oni daleko idącej racjonalizacji tych koncepcji i przesunęli akcent w istotny sposób z mitologizmu w kierunku unaukowienia problematyki społecznej. W takim świetle nawet gdy uznamy, że Platon zaczynał swą intelektualną wędrówkę od spraw politycznych oraz, że zakończył ją pisząc „Prawa”, znamienne może być jego wyznanie skierowane do krewnych i przyjaciół zgładzonego Diona. Opisując stracenie Sokratesa i moralny upadek władzy jaki dokonał się za sprawą 51 tyranów, którzy za czasów jego młodości przejęli władzę w Atenach, Platon bardzo mocno zaakcentował swoje – filozoficzne spojrzenie na sprawy polityki:

„Gdy patrzyłem na to wszystko i na ludzi odgrywających rolę w polityce, i na prawa i na obyczaje, tym trudniejszą wydawało mi się rzeczą, abym mógł we właściwy sposób zająć się polityką. [...] Psuło się ustawodawstwo i obyczajność publiczna, i to siłą wzmagającą się w sposób wprost zdumiewający, tak iż ja, pełen będąc z początku wielkiego zapału do działalności publicznej, patrząc na to i widząc jak wszystko wszędzie gna i pędzi na zatracenie, zacząłem wreszcie odczuwać, że mnie już ogarnia zawrót głowy. Nie przestałem wprawdzie patrzeć i zastanawiać się, czy nie mogłaby przyjść skąd poprawa w tych stosunkach i w ogóle w całokształcie życia państwowego, ale żeby czynnie wystąpić czekałem wciąż znowu na odpowiednie czasy. Wreszcie zrozumiałem, że wszystkie państwa obecnie, wszystkie wzięte razem, ile ich jest, źle się rządzą. [...] Widziałem się zmuszony hołd złożyć prawdziwej filozofii i uznać, że z jej wyżyn dopiero można zobaczyć, jak wygląda wszelka sprawiedliwość w polityce i życiu jednostek; od nieszczęść przeto nie wyzwoli się wcześniej ród ludzki, zanim albo ludzie należycie i prawdziwie miłujący mądrość nie przyjdą do władzy, albo ci, którzy rządzą w państwach, jakimś bożym ulegając wyrokom, nie umiłują istotnie mądrości.”

Analizując powyższy cytat, można zauważyć bardzo mocny związek polityki z filozofią. Mało ważną sprawą wydaje się to, co jest głównym bodźcem popychającym Platona do filozofii - nawet jeśli byłaby to działalność polityczna - albowiem z powyższego fragmentu widać, że „prawdziwa filozofia” do tego stopnia przewyższa problematykę polityczną, że jedynie w jej świetle jakiekolwiek działanie społeczne uzyskuje swoją rację bytu. Za taką interpretacją powyższego stosunku myśliciela do polityki w dobitny sposób świadczą jego dialogi, a w szczególności „Gorgiasz” - pierwszy z politycznych dialogów, w którym Platon przedstawia politykę niemal jako służebnicę filozofii i czyni Sokratesa jednym z niewielu prawdziwych ateńskich mężów zajmujących się sprawami publicznymi.

 

„Sądzę, że razem z nielicznymi Ateńczykami, aby nie powiedzieć: sam tylko, zajmuję się sztuką prawdziwie polityczną, i że jedyny spośród współczesnych uprawiam politykę”

W tym aspekcie jeszcze mocniejszy wydźwięk ma „Państwo” - najsłynniejsze dzieło Platona. Pomijając obecnie tematykę struktury państwa jaka przedstawiona jest w tym dialogu, należy zwrócić uwagę na samą konstrukcję tego utworu. Wielce znamiennym wydaje się, że dzieło to rozpoczyna się od utyskiwań starca obawiającego się śmierci, a więc ma się nijak do spraw politycznych. Również zakończenie nie stanowi podsumowania spraw dotyczących państwa, a przedstawia mityczny sąd ostateczny. Wydaje się więc, że problematyka społeczna została uznana przez Platona za nadbudowę powstałą na gruncie ontologii, bez której nie jest w stanie funkcjonować.

Mimo powyższych przedstawień, problematyka państwa i polityki jest dla Platona sprawą najwyższej wagi. Jej głębia dotyka bowiem spraw najistotniejszych dla człowieka albowiem państwo, zdaniem twórcy Akademii, jest obrazem człowieka.

Przy tak naświetlonej sprawie, odpowiedź na pytanie kim właściwie był Platon, wydaje się jasna. Był filozofem i politykiem, a określeń tych nie można rozdzielać. Żadne z nich nie może bowiem wystąpić samodzielnie. W kulturze starożytnej są one sprzężone ze sobą bardzo mocnym więzłem, a w myśli Platona są wręcz nierozdzielne. Dla Helleńczyków żyjących przed Sokratesem państwo jest najwyższym dobrem i jedynie w nim człowiek może być sprawiedliwy czy uczciwy. Platon wzmocnił to podejście. Nadał państwu cel eschatologiczny oraz szeroką podbudowę transcendentalną.

Obraz totalitaryzmu

Teoria państwa idealnego zaproponowana przez Platona w „Państwie” od stuleci rodzi wiele kontrowersji. Dla jednych jest obrazem zupełnego upadku indywidualizmu i zniszczeniem naturalnych relacji międzyludzkich, dla innych nader kuszącą propozycją rozwiązania największych bolączek społeczeństw.

Zdaniem Platona genezą powstania państwa jest brak samowystarczalności poszczególnych ludzi. Jego źródłem jest więc potrzeba.

„Więc tak, bierze jeden drugiego do tej, a innego do innej potrzeby, a że wielu rzeczy potrzebujemy, więc zbieramy wielu ludzi do jednego siedliska, aby wspólnie żyli i pomagali jeden drugiemu, i to wspólne mieszkanie nazwaliśmy imieniem państwa...”

Obraz ten jest prostym i ogólnym ujęciem, z którym zgadza się zdecydowana większość teoretyków państwa. Wniosek jaki można tu wyciągnąć sprowadza się jedynie do tego, iż człowiek ze swej natury jest istotą społeczną. Nie jest to oczywiście żadne odkrycie i jeśli Platon chciałby jedynie tyle powiedzieć, to z całą pewnością przepadłby w otmętach historii. W przypadku myśli politycznej twórcy Akademii problem kryje się znacznie głębiej. Mimo genezy zaprezentowanej powyżej, państwo jest czymś przewyższającym jednostkę, czymś co zabarwia ją etycznie i wyznacza jej ciasne ramy działania. Takim podejściem klasyk związany jest podwójnie. Po pierwsze dlatego, że powyższe rozumowanie od dawna funkcjonowało w świecie helleńskim i wiązało się z tym, że w kulturze greckiej nie pojawiła się mocna religia odwołująca się do czynnika transcendentnego wobec ludzi. Rolę taką pełniło państwo. Drugim powodem jest fakt, że filozof nadał strukturze państwowej cele eschatologiczne. To struktura polityczna wychowuje człowieka i dba o to, by ten zmierzał ku dobru, aby rozwijał swe najwspanialsze cnoty. Wykreowanie dobrego człowieka przewyższa możliwości jednostki czy rodziny. Staje się zadaniem wszystkich obywateli, celem działań jakie powinny być realizowane przez klasy społeczne.

Jak już zostało zasygnalizowane, państwo platońskie jest powiększonym obrazem człowieka . Wizja ta ma oczywiście charakter aprioryczny i jest podstawą tworzenia dalszych konstrukcji. W tym miejscu następuje też swoiste sprzężenie. Wszystko bowiem co znajduje się w idealnym państwie staje się też elementem natury ludzkiej; i tak: jeśli w państwie są trzy klasy społeczne, to w człowieku będą trzy władze duszy, cztery cnoty w państwie pociągną za sobą cztery cnoty duszy. Szczególną uwagę trzeba tu zwrócić na pojęcie sprawiedliwości. Można ją utożsamić z nieprzekraczalną specjalizacją obywateli. Każdy powinien robić to, co do niego należy.

„To, cośmy na samym początku, przy zakładaniu miasta, przyjęli jako postulat bezwzględny, to właśnie – albo coś w tym rodzaju – jest sprawiedliwością, według mego zdania. A to przyjęliśmy przecież i częstośmy to mówili, jeżeli pamiętasz: że każdy obywatel powinien się zajmować czymś jednym, tym do czego by miał największe dyspozycje wrodzone.”

Adekwatnie do sprawiedliwości w państwie, sprawiedliwość obywateli charakteryzuje się więc tym, że każdy kto należy do klasy podległej powinien słuchać władzy. Relacje państwa z obywatelem jakie przedstawia Platon dziś moglibyśmy określić mianem zlagrowania. Przed taką interpretacją przestrzega jednak Giovanni Reale, jeden z najznakomitszych historyków filozofii starożytnej. Pisze on więc iż:

„Widać więc, że jeśli będzie się odczytywać Państwo w kategoriach współczesnych ideologii politycznych, można w nim znaleźć wszystko przeciwieństwo wszystkiego, zarówno totalitaryzm (prawicowy i lewicowy), jak i jego negację. Pewne jest w każdym razie, że w ten sposób zdradza się najbardziej autentyczne znaczenie politycznych wywodów Platona, które nie są jedynie ideologią, lecz przede wszystkim filozofią, metafizyką, a nawet eschatologią państwa.”

Faktem jest, że nie można odczytywać myśli Platona w ramach tak odległych wizji - w tym miejscu Reale ma słuszność. Analogia do współczesnych totalitaryzmów nie jest jednak rzeczą istotną, ważny jest ogólny wydźwięk platońskiego systemu. Aby dobrze to unaocznić należy przypomnieć podstawy konstrukcji państwa idealnego, wymarzonego przez twórcę Akademii. Zdaniem Platona, powinno ono opierać się na trzech klasach społecznych. Członkowie każdej są dobrani przez władzę sprawowaną przez filozofów. Ci ostatni rządzą, albowiem najbardziej zbliżyli się do idei dobra. Dzięki temu dobro, za pośrednictwem filozofów, rozlewa się na wszystkich mieszkańców państwa. Państwo ma charakter sakralny, gdyż platońskie dobro postawione jest ponad wszelkim bytem, jest ostateczną racją rzeczywistości. Nie można jednak stwierdzić, by było bogiem. Bogiem jest Demiurg jako najwyższy umysł. Dobro w tym ujęciu jest najwyższą jednością, miarą i porządkiem. Tworzyć zatem dobro, to doprowadzać wszystko co mnogie do jedności.

„Bóg chciał, żeby wszystko było dobre, a lichego żeby nie było nic, ile możności, więc wziął wszechświat cały widzialny, który nie miał spokoju, tylko się poruszał byle jak i bez porządku, wyprowadził go z chaosu i doprowadził do ładu, uważając, że to ze wszech miar lepsze niż tamto.”

Nauka o dobru jest zdaniem filozofa wiedzą najwyższą, wizją zastrzeżoną jedynie do nauczania ustnego, ma wymiar w pełni ezoteryczny. Właśnie ta nauka została odczytana poprzez przeróżne aluzje, odwołania i porównania, a jej sedno sprowadza się do ukazania dobra jako jedności przewyższającej każdą bytowość.

Na wzór działań boskich postępować mają twórcy państw. Idea dobra realizowana przez władców najlepszego państwa pozwala zrozumieć platońską wizję mówiącą o podziale społeczeństwa na klasy oraz prezentującą zadania poszczególnych grup. Państwo jest odbiciem jedności w wielości. Drugą zasadą obok dobra jest bowiem Diada odpowiedzialna za wielość. Państwo budowane jest więc w ramach nowej metody dialektycznej, jest odzwierciedleniem procesu zmierzającego w stronę idei dobra a więc jedności. Tu można głębiej zrozumieć nieprzekraczalny charakter klas społecznych oraz przeznaczenie obywateli do konkretnych specjalności. Aby wszystko było jednością każdy element musi być uporządkowany, powinien znajdować się w jednym i tym samym miejscu.

Jak już wielokrotnie było sygnalizowane, Platon dzieli państwo na trzy klasy. Pierwszą z nich jest grupa osób dbających o powodzenie materialne, a więc w jej skład wchodzą wszelkiego rodzaju rolnicy i rzemieślnicy. Drugą klasą są wojownicy i stróże porządku. Z tej ostatniej wyłaniają się filozofowie - władcy. Przedstawiciele pierwszej - najniższej klasy mogą posiadać zarówno rodziny jak i majątek w granicach kontrolowanych przez władzę. Grupa strażników, upodabniając się bardziej do jedni, żyje w komunie, nie posiada majątku ani żon. Zarówno kobiety jak i dzieci są tu wspólne, wspólne do pewnego stopnia:

„Potrzeba przecież, [...] wobec tego, cośmy uchwalili, żeby najlepsi mężczyźni obcowali z najlepszymi kobietami jak najczęściej, a najgorsi z najlichszymi jak najrzadziej, i potomków z tamtych par trzeba chować, a z tych nie, jeśli trzoda ma być pierwszej klasy. A o tym wszystkim nie ma wiedzieć nikt, tylko sami rządzący, jeżeli znowu trzoda strażnicza ma być jak najbardziej wolna od rokoszów i rozłamów.”

Za sprawą tego i podobnych twierdzeń, wielu myślicieli uznało Platona za protoplastę współczesnych ideologii totalitarnych. Najbardziej znanym wyrazicielem tej myśli jest Karl Popper, który w pracy „Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie” ustawił twórcę Akademii w jednym szeregu z Heglem i Marksem. Nie sposób wymienić wszystkich zarzutów jakie wobec Platona sformułował Popper. Ogólnie mówiąc zdawał się on nie dostrzegać najważniejszych składników platońskiej filozofii i negować strukturę państwa jako niezgodną z duchem współczesnej demokracji. Przeciwstawiał, teorii opartej na głębokiej metafizyce koncepcję państwa zawieszoną w zupełnej próżni. Mimo jednak tego wielkiego braku, Popper intuicyjnie dostrzegł idealistyczne podstawy leżące u źródeł filozofii Platona. Uważał jednak, że głównym błędem helleńskiego filozofa był metodologiczny esencjalizm. To podejście okazało sporo przesadzone albowiem negując idealizm platoński zniweczył również nie tylko cały dorobek klasycznej filozofii helleńskiej ale w ogóle sens filozofii jako takiej. Wydaje się, że najistotniejsze pytania dotyczące podstaw rzeczywistości nie bardzo go interesowały, znacznie bardziej wolał opisywać zachodzące procesy nie wchodząc głębiej w ich strukturę. Z tego punktu widzenia nie może dziwić, że austriacki myśliciel zaatakował pośrednio najistotniejszą część dorobku Platona, a więc pierwszą w dziejach filozofii teorię podziału świata na warstwę duchową i materialną. W swej najsłynniejszej pracy Popper umieścił teorię polityczną Platona w towarzystwie wizji Hegla i Marksa. Z całego wydźwięku tej pracy wynika, że to właśnie Platon jest winny za całe zło totalitaryzmów komunistycznych i faszystowskich doby XX wieku. Takie zestawienie nie podoba się jednak Giovanniemu Reale, który polemizując z Popperem pisze:

„Współczesny kolektywizm z historycznego punktu widzenia zakłada rewolucję przemysłową, kapitalizm, proletariat wielkich miast i odnosi się w głównej mierze do sfery ekonomicznej; z teoretycznego zaś punktu widzenia wyrasta on z materialistycznej koncepcji człowieka. Natomiast komunizm platoński wywodzi się z zupełnie innych przesłanek, a mianowicie z potrzeby posiadania klas strażników całkowicie oddanych zarządzaniu i obronie państwa, a zupełnie pomija klasę pracowników, która, i ona tylko, wytwarza i administruje całym bogactwem. Nadto teoretyczna motywacja tego komunizmu jest zdecydowanie spirytualistyczna i niemal ascetyczna.”

Problem krytyki przeprowadzonej przez Poppera jest jednak znacznie głębszy niż mogłoby się wydawać. Mimo nieadekwatnego zestawienia Platona z Heglem i Marksem oraz błędnego przeciwstawienia myśli platońskiej współczesnym systemom demokratycznym, Karl Popper wskazuje na istotne koncepcje, które, jego zdaniem, czynią platońską teorię państwa protoplastą totalitaryzmów. Uważa bowiem, że u genezy wadliwej teorii państwa leży metafizyka.

W stronę Dobra

Mimo podziału mieszkańców państwa na trzy klasy oraz ukazania, że sprawiedliwość wymaga, by granice pomiędzy klasami były niemal nieprzekraczalne, celem państwa jest dobro i szczęście wszystkich grup. Te, zdaniem twórcy Akademii, powinny wzajemnie się wzbogacać, dokładnie tak jak dzieje się to w przypadku organizmu ludzkiego. Państwo funkcjonujące jako powiększony człowiek także ma podobne bolączki i wady.

Zgodnie z zasadami platońskiego idealizmu celem człowieka jest dążenie do najwyższego szczęścia, które twórca Akademii upatruje w kontemplowaniu prawdziwych bytów jakimi są idee. Do tego może dotrzeć jedynie dusza, która jest prawdziwym człowiekiem. Ta składa się z trzech części z których najwyższą jest rozumna. Część duszy określona mianem gniewliwej znajduje się pośrodku i będąc nie zdeprawowana stoi raczej po stronie części rozumnej i działa w kierunku realizacji najwyższego Dobra. Najniżej stoi dusza pożądliwa. Odpowiednio wychowywana współdziała z wyższymi częściami duszy, zdeprawowana zaś pcha człowieka w kierunku uciech materialnych. Jak zostało wyżej przedstawione, w myśli Platona zachodzi doskonała odpowiedniość pomiędzy duszą a państwem. Z tego zaś filozof wyciąga następujące wnioski:

„A ty wiesz – dodałem – że musi istnieć tyle postaci charakterów ludzkich, ile jest postaci ustrojów państwowych? Czy myślisz, że ustroje powstają skądś tam, z jakiegoś drzewa czy kamienia, a nie z obyczajów tych ludzi, którzy są w państwach, i jak się one pochylą, tak już pociągają za sobą wszystko inne?”

Najwspanialsze konstrukcje państwowe są najbardziej szczęśliwe, a najgorsze są najmniej. Platon wyróżnia pięć rodzajów państw. Najlepszym ustrojem jest arystokracja. Powstaje ona w oparciu o charaktery dobre i sprawiedliwe. W kolejnych ustrojach coraz większą przewagę zdobywa ten czynnik, który w duszy ludzkiej zwie się pożądliwym. Poniżej arystokracji znajduje się więc ustrój znacznie gorszy zwany timokracją. Charakterystycznym rysem państwa o takim systemie jest to, że celem obywateli nie jest dobro i szczęście ale zaszczyty i stanowiska. Tu w duszy ujawnia się dominacja części gniewliwej nad rozumną. Stanowiska państwowe bardzo szybko stają się pokusą do gromadzenia pieniędzy. Państwo, w którym przeważa takie podejście, nosi miano oligarchii. Tu u mieszkańców dominuje pożądliwa część duszy. Ustrój oparty na takich pożądaniach stoi znacznie niżej niż timokracja. Zdecydowanie gorsza jest jednak demokracja. Ta jest ustrojem, które stopniem zwyrodnienia poprzedza tyranię – najgorszy z możliwych systemów politycznych. O demokracji Platon pisze:

„- A czy i demokracja nie określa pewnego dobra, którego do syta mieć nie może i przez to ginie?

- A ty myślisz, że ona co określa?

- Wolność – odpowiedziałem. – O tym możesz w demokratycznym państwie usłyszeć, że to jest największy skarb, i dlatego tylko w tym państwie godzi się żyć człowiekowi, który ma wolność w naturze.

- Ano, ludzie tak mówią – powiada. – Często się spotyka to powiedzenie.

- Więc czy to nie tak – ciągnąłem – jakem przed chwilą zaczął pytać; nienasycona żądza tego dobra i zaniedbanie dóbr innych przekształca ten ustrój i przygotowuje potrzebę dyktatury?

- Jakim sposobem? – powiada.

- Wtedy, myślę, gdy państwo demokratyczne cierpi pragnienie wolności, a ma przypadkiem na czele złych podczaszych, zaczem się, więcej niż potrzeba, upija wolnością nierozcieńczoną, a rządzących, jeżeli nie będą bardzo łagodni i nie będą dawali mu dużo wolności, karami ściga, zarzucając im, że to łotry i oligarchowie...”

-

Tyrania charakteryzuje się tym, że despotą nie jest tylko władca, ale po trosze każdy obywatel. Mieszkaniec takiego państwa uważa się za osobę bezgranicznie wolną. Wolność ta powoduje, że rodzą się w nim dzikie żądze i bezgraniczne namiętności. Po jakimś czasie jednostka taka zatraca cechy ludzkie. Staje się rozpustna i zdegenerowana psychicznie.

W tym miejscu rozważań należy przystanąć. Dysponujemy bowiem sprzecznymi informacjami na temat systemu filozoficznego Platona. Z jednej strony czytamy o podziale klasowym, zbrodniach i oszustwach, które uznawane są przez twórcę Akademii za konieczne i dobre, z drugiej zaś czytamy o realnej trosce o szczęście ludzi oraz o to by mieszkańcy idealnego państwa byli jednostkami uczciwymi, żyjącymi dobrze i moralnie. Czy jest coś, co może przeważyć szalę i pozwoli dokonać prawidłowej oceny postawy Platona? Wydaje się, że czymś takim może być ukazanie prawdziwego sensu i celu idealnego państwa. Zdaniem Platona prawdziwe państwo nie znajduje się na zewnątrz człowieka ale w jego wnętrzu. W poniższym tekście Platon wyraża tę koncepcję z całą jasnością:

„- Ja rozumiem – powiada. – Ty masz na myśli to państwo, o któremyśmy mówili zakładając je. Ono leży w kraju myśli, bo na ziemi, przypuszczam, że nigdzie go nie ma.

- A może w niebie – dodałem – leży jego pierwowzór u stóp bogów; dla tego, który chce patrzeć, a patrząc urządzać samego siebie. A to nie stanowi żadnej różnicy, czy ono gdzieś już jest, czy dopiero będzie. Dość, że tylko w tym jednym państwie on by odgrywał rolę polityczną, a w każdym innym – nie!

- Oczywiście powiada”

-

Jeśli twórcy Akademii faktycznie chodzi o przedstawienie państwa powstałego wewnątrz człowieka, a więc ukazanie prawdziwych dążności każdej jednostki, to również cele powiększonego człowieka – państwa są takie same. Ostateczny cel jednostki Platon ukazał w wielu dialogach. Jest nim nawrócenie i wybawienie. Może brzmi to dziwnie, albowiem powyższe określenia bardziej pasują do chrześcijaństwa, które zrodziło się niemal trzy i pół wieku po śmierci filozofa, ale „nawrócenie” jest typowo platońskim terminem. Wiąże się ono z uwolnieniem człowieka od świata cieni i iluzji, z odwróceniem się od ściany w jaskini, na której odbijają się cienie prawdziwej rzeczywistości. Doskonały obraz tego przedstawiony został w VII księdze „Państwa”. Wybawienie zaś według Platona to takie wykształcenie duszy, by po oddzieleniu od ciała, a trzeba pamiętać że dusza jest prawdziwym człowiekiem, dusza mogła i chciała kontemplować świat idei. To łączy się z szeregiem mitów eschatologicznych, za pomocą których twórca Akademii chciał przedstawić piękno świata ponadzmysłowego, urok prawdziwej rzeczywistości oraz powinności duszy, która powinna kontemplować świat idei a nie upadlać się w ziemskim rozpasaniu. Mity takie Platon przedstawiał w Fedonie, Państwie czy Fajdrosie. Zawsze jednak zastrzegał, że to tylko mity i że zaliczają się one raczej do niższego poznania zwanego doksalnym.

W takim świetle mało istotna wydaje się konstrukcja państwa zewnętrznego jaka została zaprezentowana w dialogu zatytułowanym „Państwo”. Tu nie liczą się szczegóły ale ogólny charakter. Ważne jest więc to, że najwyższa władza w państwie staje się największą służbą, która ma za zadanie pomóc ludziom dotrzeć do celu jakim jest Dobro – Jedność. Eschatologiczny obraz filozofii społecznej najbardziej widoczny jest w powyżej wspomnianym dialogu, który rozpoczyna się uwagami starca dotyczącymi nieuchronności śmierci oraz lękiem przed tym, co ona przyniesie. Dzieło kończy mityczny obraz sądu ostatecznego. W takim wymiarze problematyka tego dzieła dotyczy raczej spraw etycznych mówiących o tym, co człowiek ma czynić, by być godnym zbawienia.

Ostatecznie należy zauważyć, że w platońskiej konstrukcji państwa, z całą pewnością można odnaleźć akcenty wskazujące na bardzo mocny związek idealnego tworu politycznego z „Dobrem”. To ostatnie jest tak nasycone zasadą zwaną „Jednością”, że dalsze elementy konstrukcyjne mogą wydać się reprezentatywne bardziej dla tyranii niż monarchii.

Niezawiniony błąd

Jak widać platońska wizja państwa zawieszona jest w próżni kilku bezpodstawnych założeń. Najbardziej niebezpiecznym z nich jest tworzenie obrazu człowieka na podstawie idei państwa i kreowanie tej ostatniej w oparciu zupełnie aprioryczne określenie dobra. Jak wiemy z protologii nauk niepisanych w takiej konstrukcji Dobro jest Jednością. Sprawiedliwością jest więc dążenie do coraz bardziej ścisłej jedności. Uskutecznianie w państwie takiej sprawiedliwości nosi znamiona tyranii. Platon był człowiekiem, który doświadczył tyranii zarówno w Atenach jak i w Syrakuzach. Wraz z Dionem był doradcą Dionizjosa podstępnego władcy Syrakuz. Nie godził się jednak z tak uprawianymi rządami. Widząc poczynania Dionizjosa, skrytobójczy mord wykonany na Dionie do przyjaciół tego ostatniego pisał:

„A dobrze czyni nie ten, kto wzbogaca siebie, swych towarzyszy i państwo drogą podstępnych knowań i spisków, nędzarz prawdziwy i nad samym sobą pozbawiony mocy, a w obliczu pokus tchórzliwy haniebnie i słaby, i kto następnie zabija ludzi majętnych pod pozorem, że są wrogami, i grabi ich mienie i poleca robić to samo swym pomocnikom i towarzyszom, byleby tylko nikt nie mógł mu robić zarzutów i skarżyć się, że jest ubogi. I także nie ten, kto państwu w ten sposób świadczy dobrodziejstwa i w zamian za to doznaje zaszczytów, że szerokim warstwom, na mocy przeprowadzonych przez siebie ustaw, rozdaje majętności zamożnych jednostek, ani ten, kto stojąc na czele wielkiego państwa, które nad szeregiem mniejszych sprawuje zwierzchnictwo, to, co owym mniejszym się państwom należy, swemu własnemu przydziela wbrew wszelkiej słuszności.”

Niestety spojrzenie takie nie uchroniło autora „Państwa” od popełnienia strasznego błędu epistemologicznego i metafizycznego zarazem. Platon nie znając bowiem jeszcze koncepcji poznania abstrakcyjnego nie był w stanie wprowadzić rozróżnienia pomiędzy sposobem poznania a sposobem bytowania. W swym sławnym dialogu zatytułowanym „Parmenides” helleński filozof wprost twierdził, że tym samym jest byt i poznanie. Określonemu typowi poznania, zdaniem Platona, musi odpowiadać określony typ bytów. Tak zrodziły się „prawdziwe” byty zwane ideami, tak też powstała cała protologia. Błąd ten jest zupełnie niezawiniony przez Platona. Twórca Akademii jako pionier odkrył nowe metody poznania. starając się rozwiązać aporie tkwiące w przedsokratycznej filozofii Eleatów i Heraklita podał rozwiązanie, które przełamało aporie poprzednich wizji. Wydaje się, że nauki twórcy Akademii były niezbędnym etapem badań rzeczywistości. Teoria Platona zbliżyła ludzkie poznanie do prawdy. Dzięki rozwiązaniu zaproponowanemu przez najwybitniejszego ucznia Sokratesa, odkryty został świat ponadzmysłowy. To w późniejszych rozważaniach filozofów pozwoliło na nowe spojrzenie w kierunku człowieka, na odkrycie nieśmiertelnej duszy. Gdyby nie błąd twórcy Akademii myśl filozoficzna dalej stałaby na stanowisku holizmu parmenidesowego bądź procesualizmu heraklitejskiego.

Mimo, że błąd Platona nie jest zawiniony, rodzi szereg negatywnych konsekwencji. Powyżej przedstawiony został wybitnie mocny związek łączący protologię z polityką. Takie same relacje zachodziły pomiędzy platońską nauką o pierwszych zasadach a etyką a także matematyką. W związku z tym, jasnym się staje, że platoński system filozoficzny utożsamiający poznanie z bytem narażony jest na wiele aprioryzmów. Widzieliśmy je ot choćby w tym, że państwo jest powiększonym obrazem człowieka. Pojawiają się one jednak dość często. Kolejnym z nich jest połączenie wiedzy z wolą czyli intelektualizm etyczny – to oczywiście jest już dziełem Sokratesa.

Uogólnianie, które jest dla człowieka konieczne, w ramach filozofii platońskiej powoduje, iż zawsze będzie tak, że powszechniki będą miały znacznie większe znaczenie niż realne byty. To z kolei w teoriach politycznych będzie rodziło przeróżne aberracje. Problem ten widać doskonale u myślicieli kontynuujących metodę Platona. Tworzyli oni przeróżne aksjologie, ontologie i ideologie do których starali się dopasować rzeczywistość. To zawsze rodziło zbrodnie albowiem człowiek traktowany był jako środek do realizacji wyższych celów.

Zupełnie na marginesie powyższego tekstu można zastanowić się nad nierozerwalnym związkiem pomiędzy cnotą i szczęściem. To także jest konsekwencja protologii platońskiej. Filozof ten wierzył bowiem, że życie w cnocie daje ludzkiej egzystencji szczęście. Aprioryzm ten powtarzali wszyscy późniejsi filozofowie a także i teologowie. Czy faktycznie tak jest – ot dobre pytanie.

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl