now@ on-line  grudzień 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Kazimierz Murasiewicz

Spóźnione poszukiwania

Położenie geopolityczne każdego kraju wymaga wypracowania takiej jego pozycji na arenie międzynarodowej, która gwarantowałaby mu bezpieczeństwo. W przypadku Polski jest to wymóg nader istotny z uwagi na trudne położenie między Niemcami a Rosją. Nasze doświadczenia historyczne uczulają nas na kwestie bezpieczeństwa i wpływają na świadomość potrzeby jego zagwarantowania. Po roku 1989 uzyskaliśmy możliwość samodzielnego kreowania polskiej polityki zagranicznej. Niestety sama świadomość potrzeby bezpieczeństwa i nowych możliwości zaistnienia na arenie międzynarodowej nie przełożyły się automatycznie na poprawę naszej pozycji przez minione 17 lat. Ostatnie podróże naszego prezydenta miały na względzie prowadzić do tej poprawy.

Podróży kierunek wschodni

Z początkiem listopada prezydent Kaczyński odbył podróż do Wilna jako gość przywódców trzech państw bałtyckich. Towarzyszyła mu minister spraw zagranicznych p. Anna Fatyga i delegacja PKN Orlen, jako że głównymi kwestiami miały być sprawy związane z energetyką. Dotyczyły one regionalnej współpracy energetycznej, wizji mostu energetycznego łączącego kraje bałtyckie z Polską i dalej z Europą zachodnią oraz sprawa zakupu przez PKN Orlen akcji rafinerii w Możejkach. W kwestiach międzynarodowych poruszano zagadnienia współpracy regionalnej, sprawy bezpieczeństwa w związku ze szczytem NATO mającym się odbyć pod koniec miesiąca w Rydze oraz kwestie rozwoju komunikacji – budowa drogi Via Baltica i połączenia kolejowego Rail Baltica. Sprawy bilateralne odnosiły się tradycyjnie już do problemów Polaków na Litwie: pisownii nazwisk polskich, zwrotu nieruchomości Polakom na Wileńszczyźnie, sytuacji szkolnictwa polskiego na Litwie.

Tyle można było się dowiedzieć ze skąpych realcyj. Na tyle skąpych, że z dotarciem do nich był spory kłopot. W takim stanie informacyjnego nieomal sabotażu nie dziwi brak wiadomości na temat efektów tych rozmów. Być może jedynym z nich było podpisanie wspólnej deklaracji o woli współpracy krajów regionu bałtyckiego w jednoczącej się Europie wraz wyrażeniem zainteresowania rozszerzaniem przemian demokratycznych w Gruzji i na Białorusi.

Jeśli efekty ograniczyły się jedynie do podpisania owej deklaracji, to są one nader mizerne. Początek lat 90-tych XX wieku dawał nam szansę objęcia znaczącej roli w regionie. Została one zaprzepaszczona na rzecz euromaniakalnych działań kolejnych rządów i kosztem umizgów do Niemiec i USA. Potulnie zaakceptowano marginalizację naszego znaczenia. Dowodem tej naszej nikłego znaczenia pozycji są właśnie stosunki z Litwą w których przez 17 lat nie udało się rozwiązać wspomnianych wyżej kwestyj Polaków tamże zamieszkałych. Zainteresowanie mediów w tej wizycie zwróciła jedynie osoba „urlopowanego” ambasadora Polski w Wilnie, p. Janusza Skolimowskiego z racji jego pozostawania onegdaj w dobrej komitywie z p. Edwardem Mazurem o którego ekstradycję toczony jest bój za oceanem.

Podróży kierunek zachodni

Kierunek wschodni prezydent nasz rychło zamienił na zachodni. W tym przypadku, co rzecz znamienna, nieco łatwiej rodacy mogli dowiedzieć się czegoś o pobycie w Albionie. Poza podziękowaniami za otwarcie rynku pracy dla pochodzących z Polski gastarbeiterów wiele spraw prezydent omawiał z premierem Blairem. Łatwym tematem dla obu rozmówców mogła się okazać kwestia wspólnych misyj w Afganistanie i Iraku. Wszak oba kraje bezkrytycznie idą w tym względzie na pasku USA. Wspólnym, podobno, było marzenie aby Rosja ratyfikowała Europejską Kartę Energetyczna z roku 1994, co może stanowić w języku gospodarzy tzw. wishful thinking. Zgodzono się, bo bez konkretów sprawa jest prosta, na konieczność dywersyfikacji dostaw paliw. Natomiast życzenie prowadzenia wspólnej polityki energetycznej wobec Rosji pozostało zapewne mrzonką zgłoszoną przez naszego prezydenta. Jego sugestia, że dla stabilności w Europie, również energetycznej, leży przyjęcie Ukrainy i Gruzji do NATO, zbyta została dyplomatycznym milczeniem, czego zapewne nasza strona nie może zrozumieć. Mgławicowymi mogą się wydawać rozważania rozmówców na temat przyszłości UE, kształtu przyszłej konstytucji tego tworu i roli NATO. Podobno kwestia stworzenia armii unijnej nie została poruszona, pomimo przywiązania prezydenta do tego pomysłu.

Całość pobytu ograniczyła się do wspólnej deklaracji polsko-brytyjskiej w sprawie tworzenia nowego rozdziału we wzajemnych stosunkach, gdzie łączyć ma nas nie tylko wspólna historia, ale i wspólne spojrzenie na przyszłość. Trzeba jednak zastrzec, że jeżeli przyszłość ma wyglądać tak, jak historia (rok 1939, Teheran, Jałta), to może dla nas lepiej byłoby wypracować inne odniesienia niż historyczne.

Jako pozytyw tej wizyty należy odnotować zgodność co do formy integracji europejskiej. Zgodzono się, że UE ma stanowić związek państw narodowych, a nie superpaństwo.

W sumie wizyta w Wielkiej Brytanii, to jednak rozmowy ze znaczącym partnerem, choć efekty są raczej symboliczne, a dzięki mediom udało się umniejszyć rangę tej wizyty za sprawą błędnego tłumaczenia wypowiedzi prezydenta na temat rodaków wyjeżdżających do Anglii. Dziwnym zbiegiem (?) okoliczności przekłamania na naszą niekorzyść zdarzają się – i w kraju i w państwach o „ugruntowanej demokracji”. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że manipulatorzy pełniący tzw. misję informacyjną korzystają z nikłości naszych sukcesów na forum międzynarodowym.

***

Minimalne, czy wręcz wątpliwe wyniki naszej polityki zagranicznej nie są jednak zasługą obecnej ekipy. To spadek po poprzednikach z minionych 16-tu lat którym daliśmy się jako naród uśpić (potwierdzają to wyniki uprzednich wyborów) sączonymi nam iluzjami o naszej potędze w Europie. Za wykołowanie narodu możemy być wdzięczni renegatom na ministerialnych stołkach i super Dyzmie na skalę globalną. Nawet jeśli obrany kierunek – na poszukiwanie drobnych sojuszników na wschodzie i przeciwwagi dla Niemiec na zachodzie jest słuszny, to czas jego odnalezienia jest spóźniony. Jeśli do tego dodać naszą usłużną wobec innych, bardziej rozważnych, manifestacyjną antyrosyjskość, to trudno ten czas nadrobić. I stąd mizerne nasze efekty, i takież miejsce w Europie.

Myśl! 32

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl