now@ on-line  grudzień 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Mirosław Kokoszkiewicz

Lichtenstein, a sprawa Polska

Miałem nadzieję, że ujawnienie przez „Misję specjalną” znanych publicznych postaci jako konfidentów komunistycznej bezpieki wywoła żywa dyskusję o kondycji i etyce naszych mediów.

Niestety, musimy jeszcze trochę poczekać na wytyczne co mysleć w tej sprawie i nie zaprzątać sobie głowy póki co Passentami, Toeplitzami, Garlickimi, Giełżyńskimi, Gryndbergami, Drawiczami i innymi moralnymi i etycznymi inaczej.

W obliczu wielkiego zagrożenia jakie przyniosły rządy Kaczyńskich musimy najpierw zająć się bardziej palącymi problemami.

Niewielka grupka patriotów skupionych w takich niszowych mediach jak Gazeta Wyborcza, Dziennik, TVN, TVN24 i Polsat postanowiła pominąć ten problem i wziąć się za bary z wszechobecnym w Polsce faszyzmem.

Poświęcono temu zagrożeniu bardzo intensywnie cały jeden tydzień.

Z podziwem i szczerym uznaniem musimy odnieść się do odważnych dziennikarzy i autorytetów za profesjonalizm i bezkompromisową postawę.

Być może już całkiem niedługo będziemy mogli spokojnie wyjść z domu na ulicę nie narażeni na ciągłe ataki faszystowskich bojówek.

Kiedy już rozprawiono się z faszyzmem, który objawił się całej Polsce w postaci zakrapianej biby kilku osób na jakiejś działce dwa lata temu, przyszedł w końcu czas na walkę o etykę i moralność w polityce.

Można było zmienić cel ataku skoro już przywódca polskich nazistów Roman Giertych został zepchnięty to narożnika.

Kolejny tydzień to bezpardonowa walka o jakość naszej polityki odtrąbiona przez podkomendnych Adama Michnika.

Nastał prawdziwy sądny dzień dla kolejnego koalicjanta PiS-u czyli Samoobrony RP.

Oburzenie na obyczaje panujące w partii Leppera musiało być wiarygodne i dlatego popłynęło z ust i spod piór ludzi słynących z najwyższych standardów etyczno-moralnych.

Zaczęły grzmieć słowa potępienia w rodzaju : „jak można budować IV-tą Rzeczpospolitą z takimi ludźmi jak Lepper i Giertych?”.

Oczywiście podniosły się też nieliczne głosy oszołomów, iż jest to zaplanowana akcja mająca na celu rozbicie czym prędzej koalicji, ale przecież o żadnym spisku nie może być mowy.

Szczere intencje tych wszystkich rycerzy etyki i moralności skupionych wokół GW nie mogą budzić podejrzeń choć krążą słuchy, że to oni budowali wysoce etyczną III-cią RP ramię w ramię ze zbrodniarzami i ubekami: Jaruzelskim, Kiszczakiem, Siwickim i Lesiakiem.

Niektórym podejrzliwym obywatelom przychodzi do głowy, że ta cała histeria ma na celu zapobieżenie czemuś zupełnie innemu niż cały ten faszyzm i rozwiązłość obyczajów.

Jakoś nikt nie zwrócił uwagi na kilka słów, które wypowiedział w środowej „kropce nad i”.

Prokurator Generalny Janusz Kaczmarek.

Otóż po przewałkowaniu przez Monikę Olejnik na wszystkie możliwe sposoby programu „Teraz My” z gwiazdą wieczoru Anetą Krawczyk, gość ni stąd ni zowąd na koniec wypowiedział z uśmiechem na pozór bezsensowne zdanie.

„Chciałem poinformować opinię publiczną, że jestem dzisiaj po owocnym spotkaniu z Prokuratorem Generalnym Lichtensteinu” na co zawsze dociekliwa Pani Monika zareagowała słowami „Dziękuję. Dobranoc Państwu”.

Nikt nie pociągnął już tego tematu bo przecież nastąpiły nazajutrz ważniejsze wydarzenia jak choćby konferencja prasowa przewodniczącego Samoobrony.

Zaraz po niej dziennikarka TVN24 ściągnęła do studia niezawodnego dr Roberta Sobiecha z UW aby ocenił czy łzy i drżenie warg Pana Andrzeja to odruch spontaniczny czy też efekt pracy ze specjalistami od wizerunku. Jeszcze dzisiaj nie jest to do sprawdzenia, ale istnieje podobno pomysł, aby w nieodległej przyszłości inny wybitny dziennikarz tej stacji Piotr Marciniak pobierał próbki łez i potu takiego delikwenta i na koszt Pana Waltera wysyłał w celu zbadania do zakładu medycyny sądowej.

W zasadzie badanie DNA można uznać za zbyteczny i zupełnie niepotrzebny wydatek, gdyż inny ekspert TVN-u, Pan Piotr Męcina, specjalista od mowy ciała stwierdził, że na podstawie ruchu gałek ocznych można stwierdzić, że wiarygodna jest Aneta Krawczyk nie zaś Strasiek Łyżwiński.

Wśród opinii zbieranych na temat skandalu, aby uniknąć posądzenia o ściganie amoralności dość wybiórczo posłużono się posłem Sawickim z PSL-u zamiast poprosić o to prezesa Pawlaka z którego ponoć „pies na baby”. Nie zasięgnięto też języka u profesora Iwińskiego z SLD pewnie z tych samych względów.

Taka pracująca całą dobę, rzetelna telewizja informacyjna to nieoceniony skarb. Umiejętność oddzielania rzeczy ważkich jak na przykład autentyczność łez Leppera czy ruchy gałek ocznych Krawczykówny i Łyżwińskiego od błahych takich jak np. wizyta premiera na Litwie to przecież podstawa wiarygodności i świadectwo profesjonalizmu.

Mam nieodparte wrażenie, że coś się święci i niedługo o czymś ciekawym się dowiemy.

Wyjdzie na jaw coś tak interesującego, że przez dwa tygodnie trwająca zaciekła walka z rozpustą wśród polityków i panoszącym się wszędzie faszyzmem stanie się dla wszystkich bardziej zrozumiała.

Mam nadzieję, że już niedługo trochę więcej medialnego czasu zajmie potraktowany tak po macoszemu Lichtenstein.

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl