|
||||
|
|
Tadeusz Drzazgowski Delegatura Gliwicka Celem opracowania jest sprostowanie danych zawartych zarówno w aktach Służby Bezpieczeństwa, jak i w wydanych „Zeszytach Historycznych Solidarności Śląsko – Dąbrowskiej „ i przedstawienie autentycznych faktów dot. osób i działań II Garnituru Delegatury Gliwickiej. Poniższa relacja, o początkach działalności konspiracyjnej „Solidarności” w Gliwicach, dotyczy tej części konspiracji, która była związana z II Garniturem Delegatury Gliwickiej NSZZ „Solidarność” i obejmuje okres od 13 grudnia 1981 r. do kwietnia 1983 r. NSZZ „Solidarność”, zgodnie ze Statutem, miał strukturę terytorialną, co z punktu widzenia walki z komunizmem miało istotne znaczenie. Komisji Krajowej podlegały zarządy regionów, a następnie komisje zakładowe. Jednakże, w wielu dużych, uprzemysłowionych miastach, już we wrześniu 1980 r. zaczęły powstawać struktury terenowe, zwane delegaturami regionów. W Gliwicach również powstała taka delegatura, jako swego rodzaju „struktura pozioma” i była bardzo ważna dla miasta i oddolnego budowania demokracji. Delegatura Gliwicka, w okresie jawnej działalności, odniosła szereg sukcesów, a jednym z ważniejszych było „wyrwanie” partii budynku, w którym miał być komitet PZPR i doprowadzenie do zmiany przeznaczenia tego obiektu na szpital położniczy. Inicjatorem tych działań była Komisja Zakładowa „Bumar – Łabędy”, a z ramienia Delegatury pilotowali to Władysław Kostrzewski i Bogusław Choina. Sukcesem zakończyła się również walka o odzyskanie domu szkoleń ZMS i urządzenie tam przedszkola. Inicjatorem tych działań był W. Kostrzewski.. Na wniosek A.Maj–Majewskiego odzyskano też budynek kręgielni i przeznaczono na zakład psychiatryczny. Walka o szpital, a w szczególności o budynek ZMS, były ważnymi starciami z komuną. Wśród wielu osób, które uczestniczyły w różnorodnych staraniach i naciskach na komunę, wytworzyły się liczne nieformalne więzi. Wzmocniły się one po 13 grudnia 1981 r., w obliczu zagrożenia dla Związku i rozpoczętej pokojowej walki o przywrócenie swobód obywatelskich. Następnie były podstawą do budowy konspiracji Gliwickiej Delegatury i podjęcia przez nią działań. GRUDZIEŃ 1981 12 grudnia 1981 Władysław Kostrzewski – lekarz Szpitala Miejskiego nr 1 w Gliwicach, wiedząc o zagrożeniu ze strony władz komunistycznych, postanowił zebrać działaczy NSZZ „Solidarność” i wspólnie z nimi zastanowić się nad dalszymi losami Związku. W tym celu 12.12.1981 r. od godz. 23 jeździł karetką do domów działaczy których znał i przewoził ich do szpitala, gdzie miała odbyć się narada. Były to następujące osoby: Andrzej Jakubiec, Tadeusz Listowski, Bogusław Choina, Tadeusz Drzazgowski, Marek Cieliński, Zbigniew Szołomicki oraz jeszcze parę osób, których nazwisk nie znamy. Zebrani, w tak nadzwyczajny sposób działacze, stwierdzili, że najważniejszym zadaniem będzie przetrwanie Związku, ażeby komuna, w tak cyniczny i okrutny sposób nie zdołała zastraszyć i całkowicie zniszczyć ludzi. Dlatego trzeba było jak najszybciej dać znak, że Związek dalej istnieje i będzie zmagać się z komuną. Wśród obecnych w Szpitalu zarysował się podział na dwie grupy. Jedna z nich była związana z KPN i reprezentował ją Bogusław Choina, drugą zaś – solidarnościowa, której, jak się okazało po latach, przewodniczył Jerzy Buzek. Część z zebranych postanowiła natychmiast działać i uruchomić konspiracyjne środki społecznego przekazu. Byli to : A. Jakubiec, B. Choina i T. Drzazgowski. Tego samego dnia poszli do hotelu robotniczego GPBW przy ul. Łużyckiej i tam, za pomocą dziecięcej drukarenki, wykonali ulotki formatu A5, sygnowane przez KPN i „Solidarność”. Ulotki zawierały tylko hasła, np. ”Precz z komuną”, „Wypuścić internowanych”, „Odwołać stan wojenny”, „Przywrócić Solidarność”. Drukowali również: Krzysztof Kujawa i Adam Soczyński – pracownicy GPBW – członkowie KPN. Pierwszy kolportaż ulotek – 13, 14, 15 XII 81 wykonali: W. Kostrzewski, T. Listowski, Jadwiga Kolano, Karolina Klauze. 14 grudnia, w mieszkaniu Danuty Szczerek, B. Choina uruchomił drukarnię. Teksty do „Biuletynu” pisał B. Choina, a na wniosek W. Kostrzewskiego, przyjął on nazwę „Biuletynu II Garnituru Delegatury Gliwickiej”. W istocie, żaden „Drugi Garnitur” nie był przed stanem wojennym przygotowany. Ci, którzy przebywali na wolności i dysponowali umiejętnością druku, tak się nazwali, by oddziaływać na morale społeczeństwa i dezinformować bezpiekę. „Biuletyn Delegatury” wydawano co dwa tygodnie, początkowo w nakładzie 500 do 1000 egz., a po udoskonaleniu techniki – z jednej matrycy drukowano około 2000 stron. Zaplecze materiałowe do rozpoczęcia druku było, gdyż T. Drzazgowski, przed stanem wojennym, kupił 150 ryz papieru w Tarnowskich Górach. Kupił też kilka paczek matryc białkowych, co wystarczyło na wiele miesięcy druku. Ramki drukarskie wykonywał sam i był gotowy do drukowania przed 13 grudnia. Cel był raczej gospodarczy. Zamierzał drukować rzeczy odrzucone przez cenzurę, ale niezbyt mocno ścigane w czasach legalnej, pierwszej „Solidarności”. Maszynę do pisania kupił dzięki pośrednictwu Marka Misiąga od osoby trzeciej. Papier był przechowywany u Winnickich w Zabrzu i stamtąd Drzazgowski pobierał po kilka ryz w miarę potrzeby. Papier Drzazgowski kupił za własne pieniądze, a Winnicki znał adresy dostawców. W. Kostrzewski, z ramienia II GDG organizował kolportaż, rozpracowywał kontakty, by zasilić grupę o nowych działaczy, a także nawiązywał kontakty z innymi grupami podziemnymi i sprawdzał ich wiarygodność. 16 grudnia B. Choina, zgodnie z umową zawartą w szpitalu z grupą solidarnościową, kierowaną przez J. Buzka, poszedł do mieszkania przy ul. Świerczewskiego 10 (obecnie Lipowa) aby przekazać ulotki. W mieszkaniu tym ukrywał się Jerzy Buzek i kilka innych osób – późniejszych twórców RIS. Zebrane tam osoby zastanawiały się nad formami działania w stanie wojennym, ale stanowczo odmówiły przyjęcia ulotek do kolportażu. 17 grudnia rano do B. Choiny zgłosili się licealiści i wzięli, odrzucone przez grupę ze Świerczewskiego, ulotki do kolportażu. Jeden z chłopców został złapany z ulotkami przez mgr Franciszka Bąka – wykładowcę filozofii marksistowskiej na Politechnice Śląskiej i niejakiego Walczaka. Licealiści bici, powiedzieli od kogo dostali ulotki. Dzień później D. Szczerek poszła na ul. Świerczewskiego z ulotkami i grupa tam przebywająca odebrała je. 17 grudnia, w godzinach wieczornych. B. Choina został aresztowany i skazany przez Sąd Wojskowy na 4,5 roku więzienia. Po aresztowaniu B. Choiny – W. Kostrzewski skontaktował T. Drzazgowskiego z A. Szlachtą. Przetransportowano do niego maszynę do pisania i materiały. A. Szlachta dawał T. Drzazgowskiemu gotowe matryce do druku. Pierwszy kolportaż szedł przez grupę A. Szlachty – odbierali też W. Kostrzewski i T. Listowski. Nakład od 500 do 1000 egz. Nadwyżki T. Drzazgowski rozrzucał po klatkach schodowych. KSZTAŁTOWANIE SIĘ I ROZWÓJ II GARNITURU DELEGATURY GLIWICKIEJ Z upływem czasu IIGDG zaczął się kształtować i rozrastać. Założycielami jego byli: B. Choina, A. Jakubiec, T. Drzazgowski, W. Kostrzewski, T. Listowski. Następnie doszli Andrzej Szlachta, Kazimierz Michalczyk, Zbigniew Sawicki, Andrzej Grabara, Tadeusz Bełz, Piotr Kowrygo oraz grupa „KOS” z Sośnicy, młody inżynier z biura projektów o nieznanym nazwisku, a od IV 1982 Andrzej Jarczewski. Należy podkreślić, że zorganizowanie II GDG można zawdzięczać działaczom solidarnościowym gliwickiej służby zdrowia, a w szczególności B. Choinie {pierwszy i ostatni szef II GDG} oraz W. Kostrzewskiemu. Proces organizacyjny II GDG trwał od początku stanu wojennego, a zakończył się w IV 1982r., wraz z przyłączeniem się A. Jarczewskiego i był całkowicie samoistny i oddolny. Poważny udział w rozbudowie II GDG odegrał W. Kostrzewski, który kierował pionem medycznym i odpowiadał za kontakty z członkami Związku i aktywowanie ich do działalności konspiracyjnej (po uprzednim sprawdzeniu ich wiarygodności). II GDG miał strukturę pionową. Oddolnie powstawały grupy działaczy, a ich szefowie automatycznie wchodzili w skład II GDG. Na przestrzeni okresu czasu wymienionego powyżej, powstało 10 grup, które stanowiły piony Delegatury. Każdy z pionów prowadził kolportaż, a niektóre z nich miały drukarnie. Są to piony: 1 – medyczny – kierowany przez W. Kostrzewskiego, a po jego internowaniu 5.III 82 przez Piotra Hatossy. Posiadał drukarnię prowadzoną przez braci Jana i Józefa Jaroszewicz. Niezależnie od druku kolportowali po 100 do 150 egz. 2 – grupa Z. Sawickiego – posiadała drukarnię prowadzoną przez działaczy z Fabryki Domów –kolportaż 100 – 150 egz. 3 – grupa „KOS” z Sośnicy – prowadzona przez małżeństwo W., a skontaktowana z Delegaturą przez Tarnowską. Początkowo grupa ta przygotowywała własne pismo, które drukowała Delegatura, ale po wydaniu kilku numerów, zrezygnowała i przyłączyła się do Delegatury. 4 – grupa T. Bełza – odpowiedzialna za sprawy techniczne, posiadała drukarnię, prowadziła kolportaż; 5 – grupa A. Grabary – od III 1982 r. prowadziła kolportaż a także załatwiała wszelkie sprawy związane z różnymi nietypowymi akcjami, prowadzonymi przez II GDG. 6 – grupa K. Michalczyka – posiadała drukarnię prowadzoną przez grupę „Famontu” i kolportaż po 100 do 150 egz. K. Michalczyk był odpowiedzialny za tworzenie grup do zadań nietypowych. Od V 1982 r. K. Michalczyk nawiązał kontakt ze „ZREMB”. 7 – grupa P. Kowrygi – od III 1982 r. odpowiadała za zapewnienie środków finansowych dla II GDG, a także kolportaż 300 – 500 egz. 8 – grupa – młodego inżyniera o nieznanym nazwisku – od III 1982 r. prowadziła kolportaż 300 – 500 egz., a także odpowiadała za zapewnienie środków finansowych dla II GDG. 9 grupa – A. Szlachty, który był pierwszym redaktorem „Biuletynu” do IV 1982 r., odpowiadał za zaopatrzenie drukarni w papier. Grupa kolportowała po 300 egz. A. Szlachta musiał ze względów osobistych zrezygnować z redagowania „Biuletynu”, ale nie zaprzestał kolportażu, a także dostarczał papier. 10 – grupa – małżeństwa Woźniców – od II 1982 r. prowadziła kolportaż. W miarę zwiększania się zapotrzebowania na prasę podziemną, grupy zwiększały druk i kolportaż. Pomoc okazała tu Akademicka Grupa Oporu Politechniki Śląskiej (AGO), której szefem był A. Jarczewski. Koordynatorem działalności pionów był Tadeusz Drzazgowski (pseudonim „Spokojny”). Ze względu na konieczność zabezpieczenia się przed dekonspiracją, aresztowaniami, a tym samym przeszkodami w działalności, zebrania II GDG nigdy nie odbywały się w pełnym składzie. Nikt nie wiedział kto do niej należy, a z każdym szefem grupy T. Drzazgowski spotykał się osobno. Dopiero przed internowaniem Z. Sawickiego, tj. w XI 1982, część Delegatury zebrała się na osiedlu „Milenium” w Gliwicach, by zastanowić się nad sposobem dalszego działania. Poszczególne grupy działały w pełnym odosobnieniu i tylko wyjątkowo łączyły się do wspólnych zadań. Nie wszystkie miały nazwy, a ich uczestnicy nie zawsze znali dokonania swoich kolegów. AKCJE MANIFESTACYJNE II GARNITURU DELEGATURY GLIWICKIEJ AKCJA BALONOWA Grupa działaczy II GDG postanowiła przeprowadzić nietypową i widoczną dla mieszkańców, akcję kolportażową. 31 grudnia 1981 r. wydrukowano ulotki formatu A6 z matrycy białkowej. Kupiono dużo baloników sylwestrowych i z budynku przy ul. Gottwalda 17 (obecnie Częstochowska) wypuszczano z podwieszonymi ulotkami. Balony wypełnione były gazem kuchennym i jak się okazało, mogły udźwignąć więcej ulotek niż założono. Ulotek szybko zabrakło, więc wypisywano je ręcznie, na miejscu. Miały format A6 i zawierały same hasła. Ulotki opadały po różnym czasie, co zależało od długości zapalonego papierosa (bolszewickiego – marki „Kosmos”), używanego do przepalania nitki, na której zawieszano ulotki. Wypuszczanie balonów trwało ponad dwie godziny. W akcji tej brali udział: T. Drzazgowski, Jolanta i Liliana Zamojskie, A. Soczyński, A. Jakubiec. Był to pomysł studenta polonistyki Krzysztofa Winnickiego. 27 stycznia 1982 r. przeprowadzono powtórnie akcję balonową, o której bezpieka napisała: ”Dnia 27.01.1982 r. miał miejsce kolportaż bezdebitowych ulotek pt. „Biuletyn Informacyjny Solidarność” za pomocą balonów z prymitywnym urządzeniem wyzwalającym. Ulotki nawoływały do biernego oporu wobec władz, organizowania pomocy dla internowanych i aresztowanych(…)”. Uczestniczyli Jakubiec z żoną Zofią i T. Drzazgowski. Jeden zestaw zawiesił się na trudno dostępnej antenie, zamocowanej na dachu Szpitala Wojskowego. Strażacy nie starali się zbyt szybko zdjąć balony, a urządzone przez nich widowisko warte było całego zachodu. MANIFESTACJA GLIWICKA – 3 MAJA 1982 r. 22 kwietnia 1982 r. ogłoszono w Warszawie powstanie Tymczasowej Komisji Koordynacyjnej (TKK) NSZZ „Solidarność”. Zbliżał się dzień Trzeciego Maja i nastroje społeczne wskazywały na potrzebę umożliwienia mieszkańcom Gliwic wyrażenia swojego sprzeciwu komunie. W tej sytuacji, II GDG zaproponował przygotowanie obchodów 3-go Maja w Gliwicach. Koordynator przeprowadził konsultacje z szefami poszczególnych pionów n.t. potrzeby i formy tej manifestacji. Po konsultacjach, Delegatura wzięła odpowiedzialność za pokojowy charakter demonstracji. Z ramienia Delegatury odpowiedzialnymi byli: T. Drzazgowski, K. Michalczyk, Z. Sawicki, P. Kowrygo, A. Grabara, młody inżynier o nieznanym nazwisku, A. Jarczewski oraz małżeństwo W. z grupy „KOS”. W związku z propozycją zorganizowania manifestacji 3-cio Majowej w Gliwicach, zaistniała konieczność zwiększenia druku „Biuletynu IIGDG”, by mógł dotrzeć do jak największej ilości osób. W tym czasie studenci z AGO uruchomili uratowany przed bezpieką powielacz, będący przed 13.XII własnością NZS-u. Zwiększenie druku było możliwe dzięki pionom, które posiadały drukarnie, oraz studentom z AGO. Na powielaczu, a potem na ramkach wydrukowano dwa numery „Biuletynu IIGDG” z dokładnym opisem zasad i trasy proponowanej manifestacji. Ludzie mieli pojawić się na ulicy Zwycięstwa po godz. 17.00 i spacerować wyłącznie po chodnikach ruchem okrężnym, przeciwnym do kierunku wskazówek zegara. W każdym punkcie na trasie od dworca do Rynku i z powrotem, należało mieć domy po prawej, a jezdnię po lewej stronie. Masa krytyczna została przekroczona około 17.15 dzięki skumulowaniu dużej grupy z jednej strony przejścia dla pieszych przez ul. Konstytucji (na trasie były tylko jedne światła i nikt ich nie wyłączył). Zatrzymanie na minutę dość bezładnego spaceru pokazało, że we „właściwym” kierunku podąża sto razy więcej osób niż „pod prąd”. Przez następne pół godziny spokojna i milczące manifestacja narastała, by nagle zniknąć kilka minut przed szóstą. Wtedy to – zgodnie z wezwaniem – należało skierować się do kościoła p.w. Piotra i Pawła (dzisiejsza katedra).Tam ks. Konrad Kołodziej odprawił mszę św. w intencji Ojczyzny. Na Pl. Mickiewicza doszło do starć z ZOMO i zatrzymano pewną liczbę osób. Od tego wydarzenia bierze się również zmiana tytułu „Biuletynu”, wydawanego nieprzerwanie aż do 1989 r., na „Manifestacja Gliwicka”. Inicjatorem zmiany tytułu był Jarczewski. GLIWICKIE RADIO ‘SOLIDARNOŚĆ’ W odpowiedzi na apel TKK w sprawie przeprowadzenia manifestacji w dniu 31 sierpnia 1982, II GDG, aby dotrzeć z tym apelem do jak najszerszej liczby mieszkańców, postanowiła nadać audycję radiową. Celem manifestacji było uczczenie drugiej rocznicy powstania „Solidarności” i żądanie przywrócenia wolności zarówno samemu Związkowi, jak i wszystkim aresztowanym i internowanym. Teksty o tej treści były nagrane na taśmie i drukowane w ulotkach. Konstruktorem nadajnika był Witold Kuczyński. Nadajnik pracował w nietypowym paśmie fal krótkich 39 m i był urządzeniem jednorazowego użytku, w celu przygotowania manifestacji gliwickiej w dniu 31.VIII 1982 r. Reżyserem nagrania był T. Bełz, autorem tekstów – A. Jarczewski, motyw muzyczny nagrał A. Grabara, spikerką była T. Sadowska. Nadajnik umieszczono na dachu budynku (w budowie) na granicy Gliwic i Zabrza. Pracownik tej budowy – Zenek (…) przygotował od strony technicznej miejsce i montaż radia. Za transport sprzętu odpowiadał T. Bełza z taksówkarzem Sadowskim Instalację wykonano w dwóch etapach. W nocy z soboty na niedzielę T. Drzazgowski i K. Michalczyk przygotowali 20-metrową antenę, poprowadzili z dołu kabel zasilający, wypróbowali nadajnik, po czym wszystko zwinęli i ukryli. Ze względu na obowiązującą wówczas „godzinę milicyjną”, na wszelki wypadek, przeczekali na budowie do rana. W niedzielę przywieźli magnetofon, tuż przed godz. 16 załączyli i natychmiast ewakuowali się. Po odtworzeniu nagrania z magnetofonu kasetowego, nadajnik nadal emitował falę nośną (39 m), gdyż nie było wyłącznika czasowego. Odpowiednie służby, po rozpoczęciu audycji, włączyły zagłuszanie i w miarę trwania audycji doprowadziły do całkowitego jej zagłuszenia. MANIFESTACJA GLIWICKA 31 sierpnia 1982 roku Na apel TKK, w sierpniu 1982 r. drukowano ulotki z propozycją wzięcia udziału w manifestacji. Łączny nakład „Manifestacji Gliwickiej” osiągnął rekordową liczbę – 10000 egz.. Drukowało jednocześnie kilka zespołów – AGO oraz drukarnie II GDG – na powielaczu i ramkach, w składzie jak przed manifestacją 3-cio Majową. Ze względów bezpieczeństwa wybrano trasę bardzo wydłużoną , ulicami 1 Maja (wcześniej Stalina, dziś Dworcowa), Jagiellońską, Gottwalda (dziś Częstochowska) i Strzody, tym razem – zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Manifestacja przebiegała zgodnie z planem, choć frekwencja była mniejsza niż w maju, ze względu na nieobecność studentów (wakacje). Poza tym, na tak długiej trasie, nie można było spodziewać się zwartej kolumny manifestantów. Za to po drodze było wiele miejsc odwrotu na wypadek, gdyby ZOMO przystąpiło do ataku. Ponownej napaści na ludzi ,spokojnie powracających kościoła, nie dało się jednak uniknąć. Należało spodziewać się większych sił ZOMO niż 3-go Maja. Około godz. 19.30 w wielu, dość przypadkowych punktach, odbyły się różne utarczki. Rozpylono ogromne ilości gazu łzawiącego, parę osób ciężko pobito, zwłaszcza tych, którzy czekali na przystankach publicznej komunikacji. Broni ostrej nie użyto. STEMPLOWANIE AUTOBUSÓW 8 października 1982 r. – Sejm PRL uchwalił nową ustawę o związkach zawodowych, na mocy której, rozwiązano wszystkie związki zawodowe, działające do 13 grudnia 1981 r. Było jasne, że władza czuje się pewnie i będzie mnożyć represje. Należało na to jakoś odpowiedzieć. Ze względu na bezpieczeństwo, tym razem w Gliwicach zrezygnowano z kolejnej manifestacji. Przeprowadzono więc zupełnie inną akcję, polegającą na malowaniu autobusów stemplami o wymiarach 60 x 30 cm, o treści „Tylko Solidarność”. Miejscem akcji była zajezdnia autobusowa w Zabrzu – Maciejowie. Rozpoznania terenu akcji i odpowiedniego przedziału czasowego dokonał Zenek (nazwisko nieznane). Sprzęt wykonał i transport zapewnił T. Bełz. Doraźną grupę specjalną utworzył K. Michalczyk, korzystając z ludzi ze „ZREMB” i dodatkowo wziął udział młody człowiek z firmy budowlanej z terenu Zabrza. Autobusy zostały wymalowane, ale efekt był słaby, gdyż farba była łatwo zmywalna, a innych środków nie użyto, aby nie doprowadzić do zniszczenia autobusów. AKCJE STRAJKOWE w II rocznicę rejestracji „Solidarności” W związku z delegalizacją 8 października 1982 r. „Solidarności”, TKK wezwała do masowych protestów, wyznaczając ich datę na dzień drugiej rocznicy rejestracji „Solidarności”, t.j. 10 listopada 1982 r. W odpowiedzi na ten apel, II GDG, poprzez akcję ulotową, zaproponował strajki w gliwickich zakładach pracy. Z wyjątkiem „ZREMB”, inne zakłady nie podjęły wezwania. Pracownicy „ZREMB” zostali ukarani przez ówczesne władze, w formie zwolnień, spraw przed kolegiami ds. wykroczeń. Odosobniony protest w „ZREMB” i brak odzewu innych zakładów pracy w Gliwicach, a także słabe poparcie na terenie kraju, było porażką „Solidarności”. 5 listopada 1982 r. Służba Bezpieczeństwa po raz pierwszy trafiła w działaczy II GDG, zatrzymując K. Michalczyka, A. Grabarę i Z. Sawickiego, a następnie internowała K. Michalczyka i Z. Sawickiego. Aresztowania te i internowania utrudniły wykonanie kilku planowanych akcji. Na Politechnice Gliwickiej 10.XI odbyła się manifestacja w dość oryginalnej formie. Studenci i pracownicy naukowi w samo południe zaczęli krążyć korytarzami i schodami Wydziału Automatyki w wyznaczonym kierunku. Na Politechnice nie odnotowano żadnych represji. FINANSE II GARNITURU DELEGATURY GLIWICKIEJ Wszystkie koszty finansowe, związane z drukiem i prowadzonymi akcjami, ponosili sami działacze. Nigdy nie korzystano z żadnych pieniędzy z zagranicy. Od połowy marca 1982 r. znaczny udział w finansowaniu działalności miały : grupa reprezentowania przez P. Kowrygę i grupa młodego inżyniera z biura projektów do dziś o niezidentyfikowanym nazwisku. KONTAKTY ZEWNĘTRZNE I WEWNĘTRZNE II GDG Za kontakty zewnętrzne i wewnętrzne II GDG odpowiedzialny był W. Kostrzewski. Obowiązkiem jego było rozeznanie, czy dana grupa jest wiarygodna. W II 1982 r. W. Kostrzewski skontaktował Delegaturę z grupą z Bytomia i II GDG wydrukowała kilka numerów ich pisma. W III lub IV były aresztowania w Bytomiu. Przyjechali łącznicy i oznajmili,że muszą zaprzestać wydawania pisma. W maju 1982 r., za pośrednictwem T. Bełza, przedstawiciele Delegatury spotkali się z Kornelem Morawieckim, ukrywającym się we Wrocławiu działaczem „Solidarności”. Propozycja K. Morawieckiego była jasna tj. stworzenie organizacji bardziej radykalnej od „Solidarności”. Po konsultacjach IIGDG nie podjął idei przedstawionej przez K. Morawieckiego. W IV 1982r., ze względu na aresztowania w Katowicach, Gliwicka Delegatura przejęła czasowo redagowanie regionalnego „Biuletynu TKK”, w celu odwrócenia uwagi bezpieki od reorganizującej się struktury wojewódzkiej. W Zabrzu natomiast, działał Miejski Komitet Oporu, którego działania były podobne do II GDG. Z inicjatywy A. Grabary doszło do spotkania w Zabrzu, w mieszkaniu małżeństwa Winnickich, II GDG z przedstawicielami MKO. MKO reprezentował Jęcz i dwie inne nieznane osoby. W trakcie spotkania, przedstawiciele obu grup oporu, doszli do wniosku, że nie istnieje, ze względów bezpieczeństwa, konieczność ścisłej współpracy, ponieważ nawzajem nie są w stanie sobie pomóc, np. w zakresie finansowania. W razie potrzeby zawsze była możliwość wznowienia kontaktu. Na początku III 1982 r., tuż przed internowaniem, W. Kostrzewski otrzymał zadanie, polegające na zorientowaniu się n.t. grupy wydającej pismo RIS (Regionalny Informator „Solidarności”). Na podstawie relacji w/w była to grupa, wówczas, mało efektywna. Grupie tej W. Kostrzewski umożliwił kontakt z II GDG. Do pierwszych spotkań doszło pod koniec maja 1982 r. Delegaturę reprezentował T. Drzazgowski , a RIS – Łoik. Odbyło się kilka spotkań, które zostały przerwane przez II GDG około września 1982. W sierpniu 1982 r. wyszedł z internowania W. Kostrzewski i otrzymał polecenie kontynuacji zadania, zbadania grupy RIS. Wg Kostrzewskiego grupa ta nie rozwinęła się, ale miała tendencję do kierowania innymi grupami działającymi w Gliwicach i na terenie Śląska. Zgadzało się to z odniesionymi wrażeniami przez przedstawicieli Delegatury z odbytych spotkań. Do współpracy nie doszło, a kontakty zerwano we wrześniu 1982 r. Powodem było postawione przez przedstawiciela RIS P. Łoik ultimatum, a mianowicie, że stworzony przez działaczy RIS - RKW przejmuje II GDG na zasadzie kierowania nim. Na pytanie o pomoc finansową i techniczną dla II GDG – Łoik odpowiedział, że to problem IIGDG, ale ma robić co się jej każe. Na początku lutego 1983 r. szef grupy kolportażowej , która w znacznym stopniu finansowała działania Delegatury – P. Kowrygo – postanowił wystąpić wraz z grupą ze struktur II GDG. Kowrygo oświadczył również, że wraz z jego grupą odchodzi też grupa młodego inżyniera, współ finansująca II GDG. Ponieważ II GDG nie miał innych źródeł dochodu, podjęto decyzję o zaprzestaniu działalności. Pozostałe grupy odmówiły współpracy z RKW. RKW zażądało sprzętu od II GDG. Koordynator T. Drzazgowski odmówił, gdyż część bazy technicznej była jego własnością prywatną, a inne były wyprodukowane przez grupę techniczną Bełza i „Famontu”. Pozostała część Delegatury liczyła, że gdy będą możliwości finansowe to rozpoczną na nowo działalność. Tadeusz Drzazgowski |
|||