now@ on-line  listopad 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Adam Wielomski

Problemy z PO

Paradoksem jest, że – poza PSL – żadna z partii nie może poszczycić się zwycięstwem w ostatnich wyborach samorządowych, choć wiele z nich zwycięstwo sobie przypisuje. Jeśli pooglądamy sobie lub poczytamy polityków, to wybory wygrali: PO, PiS, postkomuniści, a nawet – choć wydaje się to raczej humorystyczne – LPR. Jedynie Andrzej Lepper umiał przyznać się, że jego partia przegrała. Prawda jest zaś taka, że przegrali wszyscy.

PiS jest nad przepaścią. Osiągnął wprawdzie wynik podobny jak w ostatnich wyborach parlamentarnych, ale wynikło to z faktu, że „zjadł” elektorat koalicjantów (tzw. przystawek), tracąc część swojego dawnego elektoratu na rzecz PO. Dziś już nie ma kogo „zjadać”, a suma procentów głosów oddanych na partie rządzącej koalicji jest znacząco mniejsza niż w 2005 roku. PiS, LPR i „So” dostały rok temu 46% głosów, podczas gdy teraz 35% Gdyby dziś odbyły się wybory parlamentarne, to koalicjanci PiS mogliby nie dostać się do Sejmu. Tym samym PiS, aby rządzić, musiałby skapitulować przed PO. Wynik wyborczy PiS to oczywista porażka.

Zjednoczona lewica w sumie dostała o 3% mniej głosów niż SLD, PD i pomniejsze tworzące ją ugrupowania razem w 2005 roku. Lewica ogłosiła swój sukces wyłącznie dzięki dobrej pozycji Marka Borowskiego w Warszawie, gdzie głosowała na niego wielkoprzemysłowa... przepraszam, wielkomiejska inteligencja. Lewica umiała jedynie dobrze marketingowo sprzedać swoje rzekome zwycięstwo.

LPR – ustami Romana Giertycha – ogłosiła wprawdzie triumf, gdyż dostała więcej niż 1%, ale trudno oczekiwać, aby miała możliwości rozwojowe. O zapowiadanych w przyszłych wyborach 8-10% nie ma co marzyć. To partia schodząca ze sceny politycznej, która – jak na sondaże – osiągnęła niezły wynik dzięki zbiegowi okoliczności jakim była afera w sprawie notatki z rozmowy z ambasadorem USA, co ukazało Giertycha jako „prawdziwego nacjonalistę”; a także dzięki nieszczęśliwemu wypadkowi w gimnazjum, co dało mu możliwość pokazywania się w mediach jako super-ministrowi walczącemu z chuliganerią w szkołach. Gdyby nie te przypadki, wynik byłby na poziomie 3%. To są brutalne fakty i nie ukryje ich wyrzucenie z szeregów tych działaczy, którzy odważyli się napisać felietony w których stwierdzili, że kierownictwo partii jest do wymiany.

Co ciekawe, PO wygrała wybory, ale je w sumie przegrała. Wygrała nie taką większością, aby samodzielnie rządzić. Co gorsza, nie ma z kim rządzić, gdyż PSL jest za słabym partnerem. W niektórych sejmikach wojewódzkich może głosów obydwu partii by starczyło, ale w razie powtórzenia wyników wyborów w przyszłym parlamencie, będzie to zdecydowanie za mało. W tej sytuacji PO znalazła się w rozkroku: albo Kaczyńscy, albo Olejniczak.

Co jest dla PO gorsze? Rządy z PiS są trudne psychologicznie. Ja to nawet rozumiem. Po aferze z dziadkiem Tuska, na miejscu lidera Platformy także miałbym obrzydzenia do pisiactwa. Zagrywka była obrzydliwa i moralnie nie do usprawiedliwienia. Ale PO nie uzyskała 50% głosów i trzeba się zdecydować na strategiczny sojusz albo z PiS, albo z SLD. Spór wokół poparcia kandydatów SLD i PiS w Krakowie jest wyrazistym sygnałem, że w PO rozpoczęły się podziały. Frakcja Jana Rokity wyraźnie dąży do koalicji z PiS. Na szczęście dla tej partii – i dla Polski – Donald Tusk nie ma skłonności do koalicji z SLD, gdyż dobrze wie, że byłaby to koalicja śmierdząca.

Tusk nie ma pomysłu na przyszłość. Wydaje się wierzyć, że jego partia po przyszłych wyborach będzie rządzić samodzielnie. To ułuda. Dla PO nie ma elektoratu na 50%. Partia demokratyczno-liberalna może w takim kraju jak Polska liczyć normalnie na 10%. Tylko polityczne i kryminalne skundlenie się SLD w poprzedniej kadencji powoduje, że PO ma poparcie 25-30% elektoratu. W sumie 2/3 wyborców tej partii to naturalny elektorat lewicy; mający lewicowe poglądy, który głosuje na PO z braku „uczciwej lewicy” na którą chciałby oddać głos. Pokazują to badania politologiczne: PO ma najwięcej wyborców na ziemiach odzyskanych, które normalnie głosują na lewicę; inne badania pokazują, że 2/3 elektoratu tej partii popiera państwo socjalne...

2/3 elektoratu PO to elektorat przypadkowy. Gdy tylko lewica odzyska wiarygodność (czyli suwerenny lud zapomni kto taki Leszek Miller), to elektorat ten PO utraci. Mówiąc wprost: albo PO dziś weźmie władzę, albo wypadnie z pierwszej ligi politycznej za lat dwa. Rokita to rozumie, stąd zaczyna zerkać w kierunku PiS, gdyż wie, że albo teraz będzie władza, albo nie będzie jej nigdy – chyba, że w charakterze satelity SLD. Tusk tymczasem szykuje się do samotnej donkiszoterii, aby straszliwie pomścić pamięć dziadka. Sam przeciw PiS i SLD. Szlachetne to, ale politycznie irracjonalne.

www.konserwatyzm.pl

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl