|
||||
|
|
Grzegorz Pustkowiak Krajobraz powyborczy Znamy już oficjalne wyniki wyborów samorządowych. Nikt nie ukrywał że będą one testem popularności partii politycznych w kraju. Wyniki nie wywróciły wprawdzie polskiej sceny politycznej do góry nogami tak jak na to wskazywały sondaże, ale pokazały one wiele istotnych prawd. Jedną z nich to kolejna kompromitacja firm sondażowych. Chociaż w tym wypadku, należy się zastanowić czy jest to tylko niekompetencja. Ale od tych spraw jest Prokurator Generalny. Ja jednak skupię się na samych wynikach wyborów. Oczywiście na podstawie wyników wyborów na prezydentów dużych miast nie możemy naszych rozważań opierać w omawianym przez nas problemie, ponieważ technologia głosowania polegała na głosowaniu na osobę tzn. im bardziej dana osoba, znana w danym mieście, im bliżej władzy w nim tym większe jego szanse na zwycięstwo. Podobnież było z wyborami do rad powiatowych i gminnych zwłaszcza w małych miejscowościach. Tam też głosowano na znanych, a nawet na znajomych, choć zdarzały się takie fakty gdzie wybierano do rady gminy ludzi, którzy są wygodni dla miejscowego wójta lub burmistrza z miejscowych KWW lub KW reprezentujących komitet danego kandydata na włodarza gminy, ale to już osobna sprawa. W wyborach do rad gminnych i powiatowych wygrał PIS przed PO i PSL. Oznacza to że w społeczeństwie jest wola reform i zmian lansowanych przez PiS zarówno po stronie kandydatów jak i wyborców. Jednakże prawdziwym sondażem popularności były wybory do Sejmików Wojewódzkich w skali ogólnopolskiej, gdyż te wyniki odzwierciedlają wyniki wyborów do Sejmu. I tak w prawdzie PO ma niewielką przewagę nad PiS, ale dokładnie taką samą jak PIS miał w zeszłorocznych wyborach do Sejmu to jednak PiS wystawił mniej kandydatów w niektórych okręgach do Sejmików (wszystkich kandydatów PiS wystawił najwięcej ok. 30 tys. PO tylko 19 tys.). Biorąc pod uwagę histeryczną, a nierzadko oszczerczą kampanię przeciwko rządowi, niektórym ministrom, samemu PiSowi nie tylko ze strony opozycyjnej PO i lewicy, ale może przede sporej części mediów, a także lansowanie PO przez sondażownie prognozami wielkiej przewagi PO nad PIS rzędu kilkunastu procent, to wyniki te należy określić jako co najmniej zrównoważone, jeśli nie klęskę PO. Ludzie w Polsce już zmądrzeli i widzieli że PIS chce i coś robi w kierunku naprawy Państwa, a PO w swej krytyce nie przedstawiała żadnych alternatywnych rozwiązań. Wyniki Lewicy i Demokratów wskazują na stagnację czyli w tym wypadku marginalizację lewicy w Polsce. Lewica w Polsce jest obecnie tak słaba że musiała się zjednoczyć i osiągnęła wynik niespełna 15%, chociaż rok temu SLD osiągnęło wynik 12%, SdPl ok. 4% a PD 2%, co dawało razem około 17%, ale przy niższej frekwencji. Można powiedzieć że najznaczniejszy sukces osiągnęło PSL bo wszystkie sondaże skazywały ludowców na nie przekroczenie progu, a tym czasem ... 12%. Są dwa powiązane ze sobą powody sukcesu ludowców: jeden to to że PSL zawsze w wyborach samorządowych dostawał dobry wynik dzięki znakomitej organizacji w terenie, a drugi to wyższa frekwencja ponieważ na wsiach ludzie w wyborach chętniej głosują bo głosują na znajomych z PSLu. Poza tym z mojej wiedzy wynika PSL przeznaczyło spore środki na kampanię. Ktoś by mógł powiedzieć i nie bez racji, że jest jeszcze jeden powód sukcesu ludowców, a mianowicie niskie niespełna 6 – procentowe notowanie Samoobrony. Klęska tej partii wynika jednak z awanturnictwa jej przywódców w rządzie i miesięcznym kryzysem rządowym. Elektorat Samoobrony nastawiony jest proreformatorsko, a z moich rozmów wynika że wyborcy byli oburzeni zachowaniem Leppera , który niszczył rząd który chciał i chce coś zrobić. Tak więc spora część wyborców Samoobrony przeniosła swoje głosy raczej na PiS a nie na PSL. Część elektoratu pisowskiego tego liberalnego (czyli chwiejnego) przeniosła się na PO w tej decyzji pomogła oczywiście afera posłanki Beger, którą jak wiemy aktywnie wspierała Platforma Obywatelska. LPR natomiast straciła rację bytu już dawno ponieważ jej elektorat jest zbliżony do PiS, a dla obu partii dobrze się w takiej sytuacji stało że wystartowały osobno przynajmniej wynik pokazał prawdę i natchnie liderów zwłaszcza LPR do konkretnych kroków na przyszłość. Podsumowując, wyniki są korzystne dla PiS i jego polityki rządowej. Lewica nie zagraża, PO jest w kontakcie, a koalicjanci osłabli w terenie, a to oznacza że PIS ma przyzwolenie społeczne na rządy mimo kłamliwych sondaży. Samoobronie i LPRowi na rękę jest trwanie w koalicji do końca kadencji Sejmu. Przedterminowe wybory mogą okazać się końcem kariery dwóch wodzów. A PSL? PSL może ogłosić się zwycięzcą tych wyborów. Choć może to być zwycięstwo pyrrusowe, ponieważ ludowcy romansują politycznie z PO a więc partią antychłopską, jeśli tak dalej pójdzie to wykorzystają to inni i PSL nie powtórzy wyniku z 12 listopada, tym bardziej że wielu czołowym peeselowcom blisko jest do PO przykładem tego niech będzie rejtanowskie zachowanie posła M. Sawickiego w obronie grabarza polskiego rolnictwa L. Balcerowicza. Choć mogły to być tylko układy... |
|||