now@ on-line  listopad 2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

Kazimierz Murasiewicz

Przypadki i wpadki

Polityka jest taką dziwną dziedziną społecznego bytowania, że pojawiają się w niej zdarzenia przypadkowe, tyle że w tej materii nie ma miejsca na przypadki. Jednocześnie polityka to materia tak wrażliwa, wymagająca ostrożności w działaniu, gdyż łatwo w niej o wpadki. Fakt iż takowe się zdarzają wcale nie świadczy o przypadkowym ich zaistnieniu.

Przykład węgierski

Od paru tygodni na Węgrzech nie ustają demonstracje (i to często ostre) na rzecz ustąpienia premiera Ferenca Gyurcsany’go z postkomunistycznej MSZP. Demonstranci nie ustępują, a premier zapiera się, że nie ustąpi pod naciskiem ulicy. Nieustępliwość premiera utrzymuje się mimo przegranych przez lewicę wyborów samorządowych.

Wszystko zaczęło się od przecieku z zamkniętego partyjnego zebrania socjaldemokratów (bo w Europie tak się określają komuniści z własnym biznesplanem), podczas którego premier w niewybrednych słowach przyznawał się do permanentnego okłamywania wyborców dla zapewnienia sobie i towarzyszom sukcesu wyborczego. Szczere wyznania premiera zostały puszczone w publicznym radiu 17-go września, choć wypowiedziane zostały 26-go maja.

Tak długi okres archiwizacji sensacyjnego materiału daje podstawy do wielu pytań. Choćby: dlaczego dopiero teraz? kto nagrał wypowiedź? a kto puścił? Pytania można mnożyć, ale odpowiedzi nie sposób uzyskać. Można jedynie domniemywać, że termin ujawnienia arogancji i kłamstwa został zaplanowany w związku ze zbliżającymi się wyborami samorządowymi. Równie jednak uprawnione jest przypuszczenie, że premier został zdezawuowany przez któregoś ze swoich kolegów dla wymuszenia ustąpienia ze stanowiska na rzecz reprezentanta innej frakcji socjaldemokratów. Trudno nam ustalić autora skandalu i jego intencje, skoro sami Węgrzy snują jedynie domysły. Zresztą sami demonstrujący na rzecz pozbycia się lewackiego premiera są na tyle zdezorientowani, że zaprosili do wsparcia… L. Wałęsę którego specjalnością jest wspieranie właśnie „lewej nogi”.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że główną przyczyną węgierskich niepokojów jest kłamstwo i wola przywrócenia prawdzie należnego jej miejsca również w życiu publicznym.

Przykład polski

Za sprawą sejmowej gąski oskarżonej o fałszowanie podpisów dla stania się posłanką wybuchła afera. Wątpliwego polotu posłanka zdołała wpuścić w kanał ministrów rządzącego PiS-u. Znając jednak możliwości intelektualne p. R. Beger (bo o niej tu mowa) nie sposób odnieść wrażenia, że ktoś jej pomógł. Program TVN miał swoich autorów, ale media (oczywiście niezależne) mają to do siebie, że niezależni dziennikarze od kogoś zależą i zawsze komuś zależy na takiej a nie innej formie materiału przygotowywanego do emisji. Nie tylko sami wykonawcy, dziennikarze zainteresowani są wywołaniem sensacji.

Dlatego nie może być przypadkiem czas przeprowadzenia prowokacji. A jest to czas rozruchu Centralnego Biura Antykorupcyjnego, procesu płk. Lesiaka w sprawie inwigilacji prawicy, ujawnienia konszachtów idola wolności J. Kuronia z bezpieką, likwidacji WSI, zbliżającej się wymiany prezesa NBP i wielu innych ważnych zdarzeń. Wiele więc osób z dawnego układu było żywotnie zainteresowanych zdyskredytowaniem rządu dla powstrzymania zachodzących zmian.

Autorzy programu aż tak lotni dziennikarsko nie bywają aby samodzielnie porwać się na takie przedsięwzięcie, wymagające nieco kunsztu fachowego z zakresu techniki inwigilacyjnej. Również mocodawcy z opozycji i delegowanego do rozwalenia koalicji szefa pani posłanki potrzebowali wsparcia fachowców. Takich specjalistów można znaleźć w służbach, zwłaszcza gdy same czują się zagrożone w swym bycie (czy raczej - dobrobycie). Jednak jak sama nazwa wskazuje, służby są po to aby komuś służyć. Jeśli podejmują działania przeciw rządowi to znaczy iż służą nie temu państwu dla którego istniały. W tym miejscu pozostaje już tylko pole do domysłów bo i z Rosją, i z Niemcami nasze stosunki są kiepskie, ale nasi sąsiedzi nie wyczerpują wszystkich możliwości domniemań. Zestawienie nazwisk znaczących na opozycyjnej scenie z różnymi krajami lub organizacjami międzynarodowymi daje pewne możliwości do snucia domysłów.

Podnoszona przez zgorszonych aferą (przypominam – sprowokowaną) troska o zagrożoną demokrację jest li tylko obłudnym chwytem. Wszak to właśnie w demokracji, nie tylko polskiej, ale w wielu innych krajach, była jest i będzie stosowana metoda negocjacyjna, zdobywania sobie poparcia w sposób niejawny i nie zawsze uczciwy. Takie możliwości stwarza politykom system demokratyczny, a oni z nich skwapliwie korzystają.

Do niedawna Węgrzy przed wyborami parlamentarnymi u siebie mawiali: „pośpieszny z Warszawy już jedzie”. Miało to oznaczać, że wyniki wyborów w Polsce przełożą się na rezultaty u nich – jeśli w Polsce wygra prawica to u nich też, jeśli u nas lewica to na Węgrzech podobnie. Tym razem powiedzonko nie sprawdziło się, a sądząc po kolejności wydarzeń, to pośpieszny z Węgier przyjechał do nas. Podobieństwem rzucającym się w oczy jest zakłamanie w polityce – tak u nas, jak i u nich, i tam gdzie jeszcze afer nie ujawniono. Uwolnienie od widma afer możliwe będzie dopiero gdy prawdzie przywróci się należnej jej miejsce w polityce.

Przykłady pomniejsze

W Czechach od czterech miesięcy nie udaje się utworzyć rządu, bo taki był wynik wyborów. Na dodatek Mirek Topolanek nie dość, że nie uzyskał votum zaufania, to własna żona założyła opozycyjną partię w rewanżu za zdradę małżeńską. Czy polityczny kabaret może być przypadkiem?

Na Ukrainie pomarańczowa rewolucja okazała się być mniej jednolitej barwy, pomimo wysiłków wspomagających z naszej strony. Czy nasz zmarnowany wysiłek w europeizowaniu i demokratyzowaniu Ukraińców jest dziełem przypadku?

Litwini szukają międzynarodowym listem gończym swojego ministra Wiktora Uspaskicha. Sukcesy polityczne jego Partii Pracy to splot możliwości finansowych z… demokratycznym przypadkiem?

W Czarnogórze dopiero co niepodległej premier Djukanović nagle nie chce być premierem … ze względów osobistych. Czy przypadkiem w nowym państwie nie opłaca się coś innego niż rządzenie?

Niemcy zastanawiają się, czy kanclerzem może być pedał (aktualny burmistrz Berlina). Nic dziwnego, chcą być trendy, ale i mody nie biorą się same z siebie. Nie powstają też przypadkowo.

***

Trudno doszukiwać się w powyższych przykładach możliwości sprawczych przypadku. Jak widać wpadki w polityce zdarzają się często, możliwe są w różnych miejscach i w różnym czasie, ale wcale nie świadczy to o ich przypadkowości.

Myśl! 31

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl