now@ on-line  czerwiec  2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

 

Adam Wielomski

TRIUMF BIEDRONIA

Przez ostatni rok polskie media zawzięcie debatowały nad prawem, lub brakiem prawa, homoseksualistów do publicznego obnoszenia się ze swoim zboczeniem na ulicach w czasie tzw. marszów równości. Po ostatniej sobocie mamy już – niestety – pewność, że nastąpiła powszechna akceptacja dla podobnego przywileju.

W sobotę bowiem, w dniu 10 czerwca, przez Warszawę przeszedł pochód homoseksualistów, działaczy SLD, lesbijek, feministek i rozmaitych wyimaginowanych mniejszości. Ta manifestacja moralnej zgnilizny i dekadencji demoliberalnej została zorganizowana przez tych samych ludzi, którym rok temu ówczesny Prezydent Warszawy Lech Kaczyński zakazał podobnej manifestacji; to manifestacja tych samych środowisk, które zostały rozpędzone przez policję w Poznaniu. Pamiętam oburzenie polityków PiS, gdy eseldowski wojewoda mazowiecki unieważnił zakaz Prezydenta Warszawy i ex post zalegalizował tę manifestacją, a eseldowskie kierownictwo MSW chroniło ten nielegalny marsz kordonem policji. Minął rok, a kierownictwo MSW – na rozkaz jego władz pochodzących już z PiS – chroniło tę samą demonstrację na której czele kroczył ten sam Pierwszy Gej IV RP Robert Biedroń. SLD już nie ma, rządzi PiS. Oznacza to nic innego, jak akceptację przez polityków tej partii publicznych manifestacji homoseksualnych.

Nie ukrywam zresztą, że zawsze „homofobia” czołówki tej partii budziła moje podejrzenia, gdyż to za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego w Warszawie z budżetu miasta dziesiątki tysięcy złotych szły na wsparcie dla organizacji pozarządowych. Listę tych organizacji otwierały stowarzyszenia homoseksualne i lesbijskie. Czyżby zatem zwalczanie środowiska Roberta Biedronia było tylko na pokaz? Czy nie było tak, że homoseksualistów tępiono przed zbliżającymi się wyborami? Taka interpretacja wiele by tłumaczyła: środowiska homoseksualne nie wiele znaczyły, dlatego miasto – rządzone przez PiS - wpompowało w nie tysiące złotych zabranych podatnikom i gdy urosły w siłę, Lech Kaczyński mógł pokazać wyborcom jak wzorcowo zwalcza szerzące się na ulicach zboczenie. Rzecz jasna po wyborach prezydenckich, gdy Lech Kaczyński jest już Prezydentem Polski, dalsze tłumienie homoseksualnej rebelii nie ma sensu. Teraz już manifestacje te PiSowi nie przeszkadzają.

Znacząca jest zresztą postawa w sprawie tej publicystów i intelektualistów związanych z PiSem. Na łamach "Życia Warszawy" Wojciech Wierzejski określił Paradę Równości jako "szerzenie dewiacji i patologii". Przestrzegał jednocześnie, że "jeżeli dewianci zaczną demonstrować, to należy dolać im pałami". Sam Wierzejski stwierdził wprawdzie, że jego wypowiedź została przekłamana i że nigdy nie wzywał do rozpędzenia żadnej pokojowej manifestacji, ale ciekawsza jest reakcja środowisk związanych z PiSem, które zareagowały alergicznie, protestując przeciwko „dolewaniu pałami” protestującej hałastrze homoseksualnej. Pod listem podpisali się min. Paweł Milcarek (totumfacki Marka Jurka), propisowski dziennikarz Piotr Semka i równie propisowski socjolog Tomasz Żukowski.

Zwróćmy uwagę jak wiele się zmieniło w ciągu ostatniego roku. Przed rokiem przeciwko manifestacjom homoseksualnym zgodnie protestowały i współdziałały wszystkie partie szeroko pojętej prawicy, które odwoływały się do katolickiego światopoglądu. Po roku Wojciech Wierzejski – głosząc te same idee – został nagle okrzyknięty ekstremistą nie tylko przez jaczejkę polskiego homoseksualizmu jaką jest SLD, walczące o „tolerancję” PD i PO, ale nawet przez PiS, a w ramach tego PiS nawet przez Pawła Milcarka uważającego się za katolickiego tradycjonalistę. Sprzeciw wobec manifestacji homoseksualnych rok temu popierała połowa polskiej sceny politycznej, wszystko co było na prawo od PO, podczas gdy dziś pogląd podobny stał się swojego rodzaju ekstremizmem i poza Wojciechem Wierzejskim i Młodzieżą Wszechpolską wyznaje go już tylko środowisko Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Podpis Pawła Milcarka pod wspomnianym apelem oznacza, że nawet część środowisk tradycjonalistycznych zgięła kark przed zasadą politycznej poprawności. Nie po raz pierwszy zresztą, gdyż niedawny list Marka Jurka przeciwko Radiu Maryja – co zbiegło się z gwałtowną krytyką tejże rozgłośni przez „Gazetę Wyborczą” - świadczy o gwałtownej „chadekizacji” tego środowiska, które zbliżywszy się do demoliberalnych urzędów i posadek nagle popadło w radykalny pragmatyzm i „tolerancjonizm”. Gdy czytałem wspomniane oświadczenie podpisane przez Pawła Milcarka zupełnie przypadkowo zobaczyłem w TV wywiad z Robertem Biedroniem. Miał uśmiech od ucha do ucha...

www.konserwatyzm.pl

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl