| ||||
|
|
Cezary Rozwadowski SIECZKA CZŁOWIECZKA Niejaki pan Michał Osiecimski w (nowojorskim) Kurierze Plus 22 kwietnia 2006, chcąc zaczarować rzeczywistość, sformułował kategoryczny postulat z klauzulą natychmiastowej wykonalności - „Lepper musi odejść”. Ale okazało się że jego siła sprawcza, która dotychczas zza oceanu „rozstawiała nas po kątach”, ostatnio jakby coś zmizerniała. Lepper nie tylko nie odchodzi, ale rozsiada się wygodnie na fotelu wicepremiera rządu Rzeczypospolitej a do towarzystwa, przybył mu następny wicepremier, równie radykalny R. Giertych. Wśród dumnych bez powodu, mieszkańców „Rokitarium”*, za przyczyną tak niesłychanie niemiłych im nominacji w rządzie, szerzy się zaraza kolki wątrobowej a serca ich pełne szlachetności i tolerancji - osiągnęły stan przedzawałowy. Właściwie można byłoby „olać”, mówiąc kolokwialnie, paszkwile wypisywane na Andrzeja Leppera, przez panów Osiecimskiego i J. Rużyłę w (Kurier Plus 22.04.2006). Jednak „puszczanie płazem” takich czynów, rozzuchwala oszczerców, i jutro każdy Polak może być tak opluty. A zatem trzeba takie „ziółka” ciąć „na odlew” i nie pytać czy boli, ma boleć tak jak nas boli to co wypisują. Tekst p. Osiecimskiego pt. „Lepper musi odejść”, czytałem wielokrotnie, usiłując dociec dlaczego ten Lepper ma odchodzić. Nie dowiedziałem się niczego, czego wcześniej nie wiedziałem lub nie domyślałem się, ani niczego co by dyskwalifikowałoby go jako premiera. Nie będąc też pewien swego obiektywizmu, poprosiłem o opinię tych, którzy czy-tali ów paszkwil, ale były one z zbieżne z moimi. Czy wiecie czytelnicy co to jest sieczka? Niewtajemniczonym objaśniam, że sieczka to pocięte na 3 centymetrowe odcinki łodygi zbóż (słoma), na maszynie zwanej sieczkarnią. Sieczka jest więc zbiorem elementów, kompletnie nieuporządkowanych w żadnym ze znanych systemów. Z sieczki nie da się odtworzyć słomy ani jakiegokolwiek sensownego obiektu. Sieczka to sieczka i nic więcej, można ją skonsumować albo wypluć. Sieczkę wytwarza się (rżnie) w celu wprowadzenia w błąd bydła, dla którego sieczka jest zasadniczym elementem paszy. Sama sieczka ma minimalne wartości odżywcze i jest też mało atrakcyjna smakowo. Aby jednak bydło ten wypełniacz przewodu pokarmowego konsumowało, w tajemnicy przed nim, dosypuje się do sieczki domieszki czegoś smakowitego. Nie mając możliwości zmiany żłobu, bydlęta muszą żreć ten falsyfikat paszy. Powyższy opis przytoczyłem przez analogię z tekstem „Lepper musi odejść”. Ma on wszystkie cechy sieczki. Argumenty p. Osiecimskiego (o których za chwilę) są dokładnie posegmentowane i rozrzucone w tekście bez ładu i składu. Nie można z nich sklecić jakiegoś logicznego ciągu i po-zostaje tylko wypróbowany chwyt Gazety Wyborczej - tytuł jak sztylet a tekst „ni w pięć, ni w dziesięć”. Zanim zbliżę się do sedna sprawy, jeszcze o ekshibicjonistycznej deklaracji p. Osiecimskiego. Dziwi się on, jak to jego znajomy dał się nabrać A. Lepperowi, na „socjotechniczne sztuczki”, czyli na plewy, pisząc „jeden z moich znajomych, który jest na tyle inteligentny i rozsądny życiowo, żeby się nie wgłębiać zbytnio w aktualną polską politykę” i dalej „...śledzę na bieżąco krajową politykę, a jeszcze do te-go przejmuję się nią, dlatego mówię bez ogródek, bez dbałości o polityczną poprawność”. Oto p. Osiecimski bez żenady oświadcza iż nie jest ani inteligentny ani rozsądny a w dodatku najzwyczajniej łże. Jego rzekomo niepoprawna politycznie ocena, jest jak najbardziej „poprawna politycznie”-inaczej. Jeśli mówi to samo o Lepperze co i Rokita, radio Zet, Polsat, TVN, abp Życiński, Niesiołowski i żydowska ADL, to „śpiewa w chórze poprawnych politycznie”. A do jakiej „drużyny” należy, widać po tym kłamstwie w żywe oczy. Tylko oni tak potrafią. Z wyżej cytowanej sentencji p. Osiecimskiego, wynikają jeszcze dalsze konsekwencje dla czytelnika. Oto ludzie inteligentni i rozsądni, nie powinni interesować się polityką, bowiem w przeciwnym przypadku postawią się w szeregu mało inteligentnych. Któż chce uchodzić za mało inteligentnego? Inteligentni nie muszą się obawiać o swoją opinię, natomiast półinteligenci i ćwierćinteligenci, pójdą za wytycznymi p. Osiecimskiego. On myśli przyszłościowo. Gdybyś-my kiedyś zdurnieli i zrobili prezydentem Tuska a premierem Rokitę, najlepiej byłoby, gdyby nikt nie interesował się polityką, czyli tym co oni wyprawiają. Już „oni” najlepiej zatroszczyliby się o nas, nie zapominając oczywiście o sobie i swoich mocodawcach. A teraz do rzeczy. Rzut oka na argumenty. Pierwszy dotyczy udziału Leppera w audycji Morozowskiego i Sekielskiego. Obydwaj oni to Żydzi, bezczelni jak to tylko oni być potrafią, nie uznający właściwej naszej kulturze rycerskiej zasady „fer play”, hołdujący natomiast „rwij co się da, nie patrząc na innych”. Zaproszonego do udziału w programie A. Leppera, skonfrontowano znienacka (bez wcześniejsze-go uzgodnienia z nim, jak to w zwyczaju) z byłymi członkami Samoobrony, którzy zgodzili się (jak się okazało za „namacalną” namową autorów) oskarżyć publicznie szefa Samoobrony o malwersacje finansowe. Zarzuty były dziecinne, wręcz idiotyczne ale miały postać publicznego zniesławienia (bez dowodów). Dziś owi „oskarżyciele”, plwają na tych, którzy ich „podprowadzili na strzał” i chodzą za Lepperem, żebrząc o wycofanie pozwów sądowych w których zażądał on znacznych sum na cele społeczne. „Andrzej Lepper jest największym zagrożeniem dla Polski od czasu odzyskania przez nią wolności” - oznajmia bez za-jąknięcia p. Osiecimski, ale nie podaje żadnych argumentów na poparcie tej tezy. Czym grozi Polsce Lepper - autor nawet nie próbuje wyjawić, to widocznie przekracza jego możliwości intelektualne, on po prostu wie ale nie powie, jednak chce aby mu uwierzono. Jeśli dowolnie absurdalne kłamstwo, włoży się między wiersze, to zawsze się znajdzie chociaż jeden, który to „połknie”. U nas nazywa się to enigmatycznie, faktem prasowym, czyli kłamstwem, mającym postać informacji dziennikarskiej. Najpierw ustala się kogo zniszczyć, następnie wymyśla się pomówienie osoby, o cokolwiek szpetnego i ogłasza się to w mediach. Dalej, p. Osiecimski nie ustając w „polowaniu na Leppera”, pisze „Wiem, że grupa zwolenników Leppera jest bardzo duża. W końcu głosowało na niego ponad dwa miliony ludzi. Nie mam zamiaru odsądzać nikogo spośród tych dwóch milionów od czci i wiary”. Ale fajnie, zamiaru odsądzać nas nie ma, ale odsądza. I w dodatku jeszcze na bohatera wychodzi - napluł w oczy dwu milionom ludzi. Od-ważny facet! Dalej, Autor ujawnia swoje intymne marzenia, pisząc: „Marzę tylko o tym, żeby ...zobaczyć, że król jest nagi”. No! No! Czyżby kochający inaczej? A na nas, na tych ponad dwu milionach Polaków nagość króla nie działa jakoś szczególnie, wszakże każdy pod ubraniem jest przecież nagi, za wyjątkiem faryzeuszy którzy pokryci są nie skórą a fałszem. Dalej Autor pisze: „przedstawiam w tym miejscu moje własne zdanie, korzystając być może z jednej z ostatnich możliwości, jaką daje wolna polskojęzyczna prasa..., zanim zaczną w niej obowiązywać nowe-stare obyczaje, według których powróci zasada, że o niektórych sprawach lepiej mówić półgębkiem, albo w ogóle milczeć”. Po pierwsze, mam wątpliwości czy rzeczywiście jest to „zdanie własne” oraz czy wieszczona przezeń polska cenzura, sięgnie NY. A po drugie, znów wrodzona przewrotność pana Osiecimskiego, daje o sobie znać. Straszy nas tym, co już w Polsce jest rzeczywistością, wykreowaną przez jego idoli z UD, UW, PO. Autor zauważa że „o niektórych sprawach lepiej mówić półgębkiem albo w ogóle milczeć”, przecież my to wiemy najlepiej. A o Żydach mówić wolno? Nawet półgębkiem nie wolno, jeśli nie zostało to zatwierdzone przez Szewacha Waissa, kuratora władz polskich? Spróbował Michalkiewicz rzec prawdę o Żydach i co, donos do prokuratora. My Polacy w ramach „pełnej wolności słowa”, możemy tylko podlizywać się różnym lizutom. „Lepper wzbudził moją niechęć od pierwszego wejrzenia” - oznajmia p. Osiecimski. I to jest wstęp do sedna całej sprawy a nazywa się to „uprzedzenie do A. Leppera”. Pan Osiecimski jest chory na „lepperiozę”, i winien jak najszybciej udać się do specjalisty od fobii. A dlaczego p. Osiecim-ski dostaje wysypki i poci się na dźwięk słowa „Lepper”? On tego nie napisze wprost, bo zdekonspirowałby się ostatecznie. Muszę zatem wyręczyć go. „Lepper jest zły i musi odejść”, bo jego korzenie nie są umoczone ani w KOR, ani w UD, ani OKP ani w „Krzywym Kole” ani w UW ani AWS ani w PO. Musi odejść bo jest z niewłaściwej nacji, choć jego nazwisko brzmi swojsko, dla wielbicieli błękitnej gwiazdy. Natomiast co do napiętnowanych prawem czynów Leppera, były to nie wybryki przestępcy a rozpaczliwe akty obrony skrzywdzonych przez idoli p. Osiecimskiego. Osobiście byłem zachwycony karą chłosty, którą z inspiracji Leppera, wymierzono oszustowi w obronie krzywdzonych pracownic. Te ponad dwa miliony Polaków, uważa że Lepper za to powinien być odznaczony krzyżem walecznych a nie wyrokiem, wydanym przez usłużne sądy. Już wówczas wiedziałem, że Lepper będzie Prezydentem RP. Choćby dlate-go aby panom typu Osiecimskiego, wątroby stanęły dęba - „Jędrek” prezydentem będzie. Chcę jeszcze tylko nieśmiało zauważyć, że A. Lepper, jeśli łamał prawo to nie dla swych korzyści. Jednak ludzie pokroju p. Osiecimskiego pojąć tego nie potrafią, jak może ktoś nadstawiać karku za cudzą sprawę i to zupełnie bez-interesownie, nie biorąc za to pieniędzy. To zupełnie inna kultura współżycia społecznego, oni żyją w kulturze egoistów. „Pro publico bono” panie dziennikarzu, usprawiedliwia każde złamanie prawa. Żaden postęp nie dokonuje się zgodnie z prawem, a każde przekroczenie dowolnej granicy (w tym prawnej) jest przecież bezprawne. Wyroki sądowe to najczęstszy argument wystrzeliwany przeciw Lepperowi. No to wypada zapytać, czy uwielbiani przez poprawnych politycznie: Angelika Borys i „niedoszły prezydent Białorusi” Aleksandr Milinkiewicz, nie łamią prawa swego kraju? A strajkujący robotnicy w 1979 roku, nie łamali prawa? Jak to jest, jak „nasi” łamią prawo to im cześć i chwała, jak nie nasi, choćby mieli rację to kryminał. Jest to leitmotyw „filozofii Kalego”, która jak widać kwitnie, szczególnie w kręgach barbarzyńców. Przy okazji pastwienia się nad A. Lepperem, dostaje się też od p. Osiecimskiego PiS-owi, posądzanemu o „próby naciągania prawa dla uwiarygodnienia Leppera”. A któż to jak nie „różowi”, zaprowadzili u nas prawa, dające się nacią-gać jak guma. Rządzący wówczas podstępnie UD-ecy twierdzili że „wszystkie rozumy pozjadali” a nie przewidzieli drobnostki że prawo które stworzyli, można naciągać też nie w ich stronę. Ostatecznie Autor wystawia jednoznaczną ocenę kierownictwa PiS, zastanawiając się „czego w tych politykach jest więcej: hipokryzji, cynizmu czy głupoty”. Z przykrością muszę zauważyć iż, nie słyszałem aby autentycznie mądry człowiek, nawet najgłupszego nazwał głupcem, ani nie słyszałem aby jakiś głupiec nazwał kogokolwiek mądrym, poza sobą. Z „antydzieła” p. Osiecimskiego z trudem można wyodrębnić kilka fragmentów, które w mniemaniu Autora, oś-mieszają i kompromitują A. Leppera. A to przypisuje mu „ołowiany dowcip”, albo „...popełnianie błędów językowych”. Można by to zlekceważyć, jako że te pseudo zarzuty są w istocie przezwiskami, na które nie ma odpowiedzi. No bo kto wie, jak zważyć dowcip? W mojej ocenie (sądząc po „dziele”), to p. Osiecimski popisuje się dowcipem znacznie cięższym od ołowianego, zaś błędów językowych „nasadził” taką ilość że Lepperowi wystarczyłoby na dziesięć potyczek w których „rozkłada”, po dwóch harwardczyków na raz. Do tego też gatunku należy, obśmiewanie przygotowywania się A. Leppera do objęcia władzy. Zarzut że dążenie Leppera do władzy jest czymś dziwnym, niespotykanym a nagannym, właściwie zarzutem być nie może. Czy ktoś zna polityka, który nie dąży do sprawowania władzy? I to coraz większej władzy. Wystarczył rzut oka na niedoszłych „mężów stanu” - Rokitę czy Tuska, jak obgryzali paznokcie pod-czas ogłaszania wyników wyborów kiedy uciekała im władza. A co do korzystania z rad wizarzystów, to znów może ktoś wskaże polityka, który nie korzysta z ich usług? A jak to inni sposobią się do władzy? Np. politycy z ukochanej p. Osiecimskiego - PO, z widocznym obrzydzeniem bronią się przed sprawowaniem władzy a jak jej dostają za mało to się awanturują. „Duby smalone” pan wypisujesz, panie Osiecimski. Pan Osiecimski staje też w obronie szefa MSZ - Mellera, przytaczając wypowiedź Leppera o Mellerze. Wypowiedź ta kończy się zdaniem „...bo gdyby miał honor, to dawno by się podał do dymisji”. Osiecimski ustosunkowuje się do tego, następująco „Tak oto powszechnie szanowanego w świecie szefa polskiej dyplomacji przaśnie, po robociarsku Lepper o honorze poucza. Ten język, ta buta i ten ton muszą być jeszcze przecież do dzisiaj dobrze pamiętane”. Panie Osiecimski, waszą butę i ton, to my pamiętamy. A co do powszechnego szacunku świata dla Mellera, mam poważne wątpliwości. Szanowany to on może i jest, ale tylko wśród swoich a reszta ma go „w głębokim zwisie jak kilo kitu” a nawet niżej. W zasadzie, Lepper nie poucza Mellera co to znaczy honor jedynie w jego honor wątpi. Ale że „wali” prawdę „po robociarsku” czyli prosto w oczy, nie za plecami, nie podstawiając nogi, nie przez prowokację, podstęp lub inną podłość (z lubością praktykowane przez wrogów A. Leppera), toż to ideał do którego ciągle nie możemy się zbliżyć. Natomiast określenie „przaśnie” w znaczeniu użytym przez p. Osiecimskiego, pasuje tu jak kwiatek do kożucha. Obawiam się, że p. Osiecimski nie zna znaczenia słowa „przaśny”**, nie znajduję bowiem związku między zakwasem chlebowym i solą a Andrzejem Lepperem. Jeśli to prze-jaw dowcipu Autora - jestem pod wrażeniem. W zasadzie, można byłoby ciągnąć dalej wyliczankę pseudozarzutów, spiętrzanych przez p. Osiecimskiego ale nie chcę zamęczać sieczką, ewentualnych czytelników. Czy to nie wystarczy, żeby już poważnie bać się Leppera? - kończy swój wywód p. Osiecimski. Czuję się w obowiązku zapewnić pytającego, nie wystarczy, o dużo za mało aby bać się wicepremiera Leppera. Polacy się go nie boją, boją się ci, którym on może zabrać niebezpieczne dla nas zabawki. Cezary Rozwadowski 6 maja 2006 r. *rokitarium - coś pośredniego między akwarium a terrarium, gdzie żyją sobie dziwaczne a niebezpieczne dla populacji ludzkiej i uciążliwe stworki (typu piranie, rekiny, płaszczki, skorpiony, tarantule, grzechotniki, kobry i inne). **przaśny (łac. azymus) - przymiotnik oznaczający „bez kwasu i bez soli”. Określenie używane do opisu chleba (placka) pieczonego bez zakwasu (azymy). W Kościele Katolickim takie pie-czywo jest używane do konsekracji w eucharystii. Zaś panu Osiecimskiemu wyjaśnić muszę, używając znanych mu pojęć - przaśne jest ciasto do wypieku macy. Patriotyczny Ruch Polski | |||