now@ on-line  czerwiec  2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

 

Cezary Rozwadowski

ZAWRACANIE WISŁY

Nie można dwukrotnie wejść do tego samego strumienia - Heraklit z Efezu

Heraklit stojąc nad płynącym strumieniem, zauważył, że woda zmienia swoje położenie wobec brzegów wraz z upływem czasu. Zainspirowany tą obserwacją, myśliciel swój wniosek skonfrontował z innymi procesami, czyli działaniami rozłożonymi w czasie, aż wreszcie wykrzyknął słowa: dzięki którym, przeszedł do historii „pantha rei” (wszystko płynie).

Od tego czasu przez 2 i pół tysiąca lat, obowiązuje ta niezmienna zasada i nikt nie podważył jej prawdziwości. Oznacza to tylko tyle że świat znajduje się w ciągłym ruchu i nic nie jest takie same za chwilę, jak było przed chwilą. I nikt, nawet prezydent Bush ani Rumsfeld, którym wydaje się, że wszystko i wszędzie mogą, nie są w stanie tego zmienić.

Każde dowolne zdarzenie, jest więc niepowtarzalne, nawet jeśli jest „małpowane” nie jest tym samym zdarzeniem. Zmieniły bowiem zgodnie z obserwacją Heraklita, położenie w czasie, przestrzeni i swej istocie punkty odniesienia powtarzanego zdarzenia. Inne były jego zmienione już przyczyny choć pozornie podobne, inne też będą jego skutki.

Niemożliwym więc jest odwrócenie skutków zdarzenia, które miało już miejsce przez nowe zdarzenie, które wywoła inny skutek, mający się nijak do skutków poprzednich zdarzeń. Nie da się więc cofnąć skutków zdarzeń, które miały miejsce w przeszłości bez wywołania nowych jakościowo skutków.

Ach, jakbyśmy chcieli odwrócić bieg czasu i spowodować odwrócenie skutków naszych czynów tak w skali indywidualnej jak i zbiorowej. Ale nie pomogą tu żadne zaklęcia ani awanturowanie się, „co się stało to się nie odstanie”, mówi się w Polsce. Oznacza to że wszelkie wysiłki w celu odwrócenia skutków tego co się stało, są nieracjonalne a wręcz absurdalne, niezgodne z porządkiem świata.

Od czasu „okrągłego stołu”, mamy ciągle z awanturowaniem się o rewindykacje dóbr utraconych na skutek II wojny światowej i działania zbójeckiego prawa stanowionego przez sługi Stalina. Wyjątkowo bezczelne poparte rozbrajająco naiwnymi argumentami jest żądanie zwrotu od Kaczyńskiego (jako uosobienia państwa polskiego) czegoś co zabrał Bierut i jego klika. No jeszcze można byłoby dochodzić praw własności na spadkobiercach PPR. Niech ich po sądach włóczą, by zwymiotowali to czego się „nachapali”. Chyba o to chodzi aby wyrwać cokolwiek grosza za rzeczywiste i fikcyjne figle historii. Walec historii przetoczył się po naszej ziemi - miażdżąc wszystko z życiem, czcią i zdrowiem Polaków (ale nie tylko Polaków) włącznie.

Dziś spadkobiercy przedwojennych dóbr materialnych, tzw. zstępni, domagają się zadośćuczynienia za straty ich przodków, natomiast „per analogiam”, zstępni tych którzy utracili coś bardziej cennego niż wszystkie dobra świata – życie, powinni domagać się od okradanego do dzisiaj państwa polskiego, przywrócenia do życia swych przodków lub horrendalnych odszkodowań. Jest tylko między nimi jedna ale zasadnicza różnica, ci co nadstawiali głowę za Polskę, za mienie Polaków, byli „na pierwszej linii” i przeważnie tracili życie. Oni i ich potomkowie wiedzą że ich Ojczyzny nie stać na jakiekolwiek odszkodowania, bo trzeba „zedrzeć” z dzisiejszych bogu ducha winnych Polaków, jeszcze więcej albo wszystko. Natomiast ci co merdali ogonami przed swymi krzywdzicielami albo siedzieli sparaliżowani strachem w „mysich dziurach” albo też czmychnęli w bezpieczne strony - dziś najgłośniej domagają się restytucji czegoś tam. Co ich obchodzi jakaś Polska, byle pomnożyć konto.

Jeśli ktoś twierdzi że z tego korzystał cały naród polski - to kłamie. Dysponentem mienia znacjonalizowanego zgodnie z ówczesnym prawem - była partia, najpierw PPR, jej spadkobierczyni PZPR i jej pogrobowcy – SDPl oraz SLD. Naród korzystał z przetrawionych okruchów rozdawanych jako jałmużna z tego co znacjonalizowano.

Najbardziej odpowiednim adresatem wszelkich żądań odszkodowawczych jest Rosja, przyznająca się do spadku po ZSRR, Białoruś i Ukraina. Szczególnie amatorom mienia „zabużańskiego”. Każdy repatriant, który uznał że pozostawił na Kresach jakiś majątek, otrzymywał na tzw „Ziemiach Odzyskanych” jakąś kompensatę w naturze. Ci którzy wybrali inne rozwiązanie, życie w lepszych niż polskie powojenne warunki, nagle obudzili się, zwietrzywszy szansę wyrwania ile się da od Polski, rządzonej dotychczas przez antypolskie rządy. Chciałoby się wykrzyknąć „a wracajcie sobie do swoich włości na Wołyniu, Podolu, Nowogródczyźnie, a nam głowy nie zawracajcie. Czy państwo polskie zabrało wam to, czy np. czynnie przyczyniało się do waszych strat? Historia temu zaprzecza. To niby za co państwo polskie ma wam płacić?

Szczególną aktywność w tym względzie przejawiają - krzątając się cały czas przy zarabianiu pieniędzy - środowiska żydowskie. Domagając się coraz natarczywiej i coraz większych odszkodowań od Polski, jakoby to Polska była sprawcą ich nieszczęść. A im bardziej „zstępni” tym bardziej nachalni. Ale przecież mogli to swoje mienie zabrać ze sobą i wynieść się w „kibini mater”, jak to zrobiła Ryfka, przyjaciółka mojej Matki.

Kiedy w 1939 r. wojna „wisiała na włosku”, Ryfka (taka uboga Żydówka) wyprowadzała się do USA (jak to zrobiła większość Żydów) i przed wyjazdem przyniosła do Mamy, robiony ręcznie na drutach sweter, prosząc o przechowanie go, do jej powrotu. Całą „noc” okupacji niemieckiej, ten pstry sweter wisiał na strychu. Jako kilkuletni „brzdąc”, przy szperaniu na strychu, zrzuciłem go z mizernego gwoździka. Przy próbie zawieszenia go, spostrzegłem że jest wyjątkowo ciężki i że ma mnóstwo guzików, niemal jeden przy drugim. Kiedy po wojnie Ryfka zabrała swój sweter, nie podziękowawszy nawet ani nie pożegnawszy się, wyjechała, Mama powiedziała nam, że w tych guzikach były zaszyte bryłki złota. Tak trzeba było robić a nie dzisiaj lamentować o to co już zostało pokryte grubą warstwą patyny dziejów.

A co do skutków nacjonalizacji po 1945 roku, to pazerni na mamonę panowie Żydzi, powinni wiedzieć że to nikt inny, jak ich współbracia, różne Bermany, Fejginy, Szyry, uchwalili na KC, by zawłaszczyć mienie żydowskie. Przecież to nie byli Polacy. A jeśli już trafili się Polacy wśród tej komuszej zgrai, to byli to psie syny - „szabesgoje”. Czyli jest tak że jedni Żydzi ograbili drugich Żydów a trzeci Żydzi domagają się odszkodowania od Polaków. (Warto tu przypomnieć, że to mienie żydowskie, w olbrzymiej większości zostało zdobyte drogą „lichwy” - podstępem, od pierwotnych właścicieli-Polaków). Musielibyśmy „zrzucić się” (łącznie z trzecim powojennym pokoleniem) i wypłacić geszefciarzom za winy pradziadków naszych wrogów ze Wschodu i z Zachodu. Jest to klasyczna figura faryzejska. Najmłodsze pokolenie skwitowałoby ten fakt słowami „ale jaja”.

Kończąc ten wywód chcę zaakcentować że, żadne roszczenia wynikające z zaszłości historycznych nie należą się tak z powodu ich logicznej absurdalności jak i z tytułu przedawnienia, ani też z tytułu niezgodności z obowiązującym wówczas prawem. Jeśli już nasz rząd otworzy „puszkę Pandory” i przyzna jakieś odszkodowania, żądaniom nie będzie końca, oddamy całą Polskę ale i to będzie za mało.

Nie ma innej możliwości, rząd polski musi uciąć sprawę - nie ma podstaw do odszkodowań, co znaczy „odwalcie się od Polski”, żądajcie od Niemiec i Rosji. Co by to było gdyby wszystkie narody, zaczęły rozliczać wszystkie swoje historyczne straty aż od stworzenia świata włącznie i żądać odszkodowań lub zwrotu w naturze?

Nie da się zasklepić zadawnionych ran, bez zadawania nowych ran.

Tak, tak, kochani Rodacy, jeśli chcecie pokornie oddać przedostatnią złotówkę, na okup dla zaspokojenia żądań, wiecznie głodnych gotówki żydowskich terrorystów moralnych, głosujcie na partie (SLD, SDPL i PO) które wam to obiecają (tej obietnicy dotrzymają „na murbeton”).

Patriotyczny Ruch Polski

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl