| ||||
|
|
Marek Olżyński Szejk z Przemyśla, czyli cicho sza idą „rzeszowiacy” Sporo musiałem się natrudzić , aby co nieco wyciągnąć na temat odwiertów, ich lokalizacji i tytułu własności. Na straży naszych bogactw naturalnych stoi PGNiG S.A. Najprawdopodobniej już niebawem, już wkrótce w tym „doborowym” towarzystwie wybuchnie wielki skandal. Być może podłożem tego będzie tzw. prywatyzacja sektora polskiej nafty, czyli mówiąc wprost - rozdanie różnym poukładanym typom tych dóbr, które do nich nie należą i nigdy przedtem nie należały. Kto dąży do zawłaszczenia kolejnego sektoru bezpieczeństwa Polski? W temacie, któremu jest poświęcona niniejsza publikacja, gazu ziemnego znajdujemy wiele cennych informacji. Na oficjalnej stronie PGNiG SA natrafiamy i na taka informację jak Źródło przyjaznej energii „Twój doradca” powie jak zostać odbiorcą gazu. Skoro taki przyjazny ten gaz to może i ja bym sobie gdzieś znalazł jakieś złoże, kupił kilkanaście metrów działeczki i zrobił odwiert? Niestety nic z tego. Kiedy starałem się odnaleźć jakieś dane na temat: czy w Polsce istnieją prywatne odwierty natrafiłem na taką informację: Główną ambicją Grupy Kapitałowej PGNiG S.A. jest osiągnięcie wiodącej pozycji na zliberalizowanym rynku energetycznym w Polsce i jednej z wiodących pozycji w Europie przy zachowaniu statusu krajowego lidera rynku gazu ziemnego. Czyli wychodzi na to, że w tym wolnym demokratycznym kraju, pomimo moich planów i ambicji (może nie głównych), ten obszar został już zagospodarowany przez wyspecjalizowany (w branży) podmiot państwowy, co wynika z nazwy. Miejscem, gdzie znajduje się całkiem sporo odwiertów gazowych, jest Przemyśl i jego okolice. My zatrzymamy się jednak w Przemyślu. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla miasta Przemyśl wskazuje (na wielu kwartałach) na istnienie złóż gazu ziemnego „Przemyśl”. Niektóre obszary planu leżą całkowicie w obszarze górniczym złoża. Takim obszarem planu jest np. Stare Miasto, którego granice wyznaczają ulice: Zamkowa, Piotra Kmity, Św. Królowej Jadwigi, Grodzka, Biskupia i Plac Katedralny. Obszary, które leżą bezpośrednio w obszarze górniczym złoża gazu ziemnego „Przemyśl”, zostały objęte decyzją (Gosm/1543/C/94) Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa. Ściśle podlegają przepisom prawa geologicznego i górniczego. Jednym słowem nic bez szczególnych uzgodnień nie da się zrobić. Te ( szczególne uzgodnienia) wymagają wielu podpisów, aby je wszystkie zdobyć trzeba się potwornie nabiegać. Chyba, że... No właśnie jak w każdej regule i tu znajdujemy wyjątek. Wyjątek I. Przemyski „szejk” Piotr C W odniesieniu do prywatnego odwiertu za przykład może posłużyć człowiek o tajemniczej przeszłości (jego nazwisko figuruje na liście Wildsteina), który wyrabiał latami sobie nową tożsamość. Dziś ów człowiek, obywatel z tajemniczą przeszłością, jest można tak powiedzieć właścicielem odwiertu. Na jego działce, w której posiadanie wszedł dziwnym zbiegiem okoliczności, znajduje się odwiert gazowy. Tym samym pan „właściciel” jest pierwszym (?) polskim szejkiem. Czekam za odpowiedzią z PGNiG S.A., czy znane są inne przypadki prywatnych odwiertów? Póki co odpowiedzi brak. Robienie na wizerunek. Pan C wiele lat „pracował” na wizerunek „umysłowego”. W każdy dzień roboczy ze spółdzielczego mieszkania w jednym z bloków Przemyśla znajdującym się w południowej części miasta regularnie, jak w szwajcarskim zegarku, wychodził 30 minut przed godziną 7. Jak sądzili sąsiedzi udawał się do pracy na 7 rano, pewnie pracował gdzieś w biurze? Jednak nikt nie wiedział gdzie pracował pan C. Pan C udawał się na północną rubież miasta. Tam miał działkę, która wcześniej wchodziła w skład gruntów miejskich. Nawet posadził na niej sad wiśniowy, który mu niestety zmarniał, za co otrzymał spore odszkodowanie. Ważne w tym momencie jest to, że drzewka wiśni nie miały szans na przyjęcie, albowiem były to zwykłe dziczki – samosiejki.(!) Pan C swoją punktualnością wręcz zadziwiał. Tak jak co rano wychodził do pracy na 7., tak w każdy dzień roboczy kończył pracę w „biurze” (działka w obrębie 6) punktualnie o 15 i wracał na południe Przemyśla. To trwało latami. Sprawdziłem okolicę Przemyśla. Nigdzie nie znalazłem żadnego odwiertu umiejscowionego na terenie prywatnym. Zatem jak to się stało, że w tym jednym jedynym przypadku jest inaczej? Czy tylko dlatego, aby mogło to być wyjątkiem od reguły? W jaki sposób C wszedł w posiadanie tej działki, co się z tymi gruntami działo? - przedstawimy w kolejnym artykule zatytułowanym „Mafia po przemysku” Wyjątek II. Prawo dla swoich, czyli rzecz o samowoli budowlanej Wcześniej wspomniałem, że na obszarach na których występują złoża gazowe (a też inne bogactwa naturalne) pozwolenie na budowę, rozbudowę wymaga, że tak powiem, a raczej wynika to ze szczegółowych ustaw prawa geologicznego i górniczego, szczególnych uzgodnień. Tak jak już wspomniałem wymaga to również niezłej lataniny, aby cokolwiek w temacie budowy czy rozbudowy załatwić. W polskiej rzeczywistości wpisała się (chyba już na stałe?) inna praktyka- samowoli budowlanej. Nawet pod nią przeforsowano kolejną furtkę, czyli zalegalizowanie dzikich budów? Kto z tego przepisu najczęściej korzysta? Ci wszyscy, którzy bez oglądania się na miejscowe plany zagospodarowania, budowali swoje posiadłości mając za nic Prawo budowlane (stare i nowe też). Mieli tę świadomość, iż w najgorszym przypadku zapłacą jakąś tam grzywnę i po sprawie. Znam liczne przypadki, że dzikusy sami, w przypadku kiedy sprawa ujrzała światło dzienne, poddawali się dobrowolnej karze. Dziwnym zbiegiem okoliczności na terenie Obręb 6 w Przemyślu mamy kilkanaście (przynajmniej) przypadków istnienia samowoli budowlanej. Dziwnym zbiegiem okoliczności na tym terenie ulokowali się ludzie z dziwną przeszłością. A prawo jest po stronie? Właśnie po czyjej stronie jest prawo w demokratycznym (zdawałoby się) państwie? Jak powiadają na miejscu osoby dobrze zorientowane prawo jest dla „rzeszowiaków”. O tym, o „rzeszowiakach” i o tym jak średnie wykształcenie robił jeden z wiceprezydentów Przemyśla (ustawa nie przewiduje, aby wiceprezydentem mogła zostać osoba bez wyższego wykształcenia) oraz o ręcznej archiwizacji w Urzędzie Miasta Przemyśl, a też o wykorzystywaniu Straży Miejskiej (pitbule pana prezydenta) w celu nękania pewnej polskiej rodziny - w kolejnym artykule „Mafia po przemysku” Marek Olżyński, tel.: 0 696 261 697 Starogard Gdański | |||