| ||||
|
|
Marek Olżyński Porządek prawny, a stan faktyczny Dziś mamy spór pomiędzy TK a rządem i politykami PiS. Jest to w istocie pierwszy (o ile mnie pamięć nie myli) otwarty przejaw braku zaufania ze strony rządowej w stosunku do sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy w większości wywodzą się z okresu poprzedniego reżymowego systemu w Polsce. Dla poprawy wiarygodności TK należy postawić jasno tezę; iż korporacja tego środowiska broni się wzajemnie atakując z ukrycia lub nawet jawnie swoich poprzedników. Dla większości zorientowanych w temacie osób jasne jest, iż ten relikt, jak i pozostałe po poprzednim systemie, powinien zostać przeorganizowany lub zlikwidowany, aby nie budził najmniejszych kontrowersji. Już chyba wystarczająco długo (przez ponad 15 lat) udawano, że w Polska jest państwem prawa, że tu panuje demokracja i sprawiedliwość. Owszem ta istniała pod płaszczem obłudy i cynizmu, z których korzystała uprzywilejowana kasa ubeków i esbeków z ich promotorami- sędziami poprzedniego niby obalonego systemu. Oczywiście jak zawsze, tak i przy tej okazji, usłużne media polskojęzyczne użyczyły biorąc w obronę sędziów TK (tak jakby ci nie mogli się sami obronić) języka jadu, a wręcz pogardy wobec wybranego, w sposób demokratyczny, prezydenta i rządu. Czego ma dowodzić taka postawa, czemu służyć? Zapewne te ataki mają oddalić groźbę, a dla większości społeczeństwa nadzieję, lustracji i dekomunizacji: w efekcie dokonania rozliczeń z przeszłością. Trybunał konstytucyjny tak, ale jego skład nie. TK nie może tworzyć, co czyniło kilkakrotnie, prawa; ma stać nad przestrzeganiem zgodności prawa z Konstytucją. Nie! mówimy dla takich incydentów jak choćby ten z Olem (Aleksander Kwaśniewski), który poprosił swojego przyjaciela, nomen omen ministra sprawiedliwości Jerzego Jaskiernię, o wykładnię prawną dla swojego kłamstwa w sprawie wykształcenia. Nie miał, ale miał, kłamał ale mówił prawdę... A potem było już łatwiej, znaczy bez pardonu tworzono mafię polityczną, w której udział brali i nią (mafią) kierowali prominentni politycy, kłamcy i oszczercy SLD wywodzący się, tak jak sędziowie TK, z starej gwardii PZPR. Manipulowanie prawem jego dowolna interpretacja stoi ponad prawem. Komedia pomyłek czy zaplanowane działania? Przykładem starego układu i obrony interesów określonej grupy jest sędzia, rzecznik interesu publicznego, członek IPN - Włodzimierz Olszewski, który swoimi działaniami dał wyraz jak bardzo chroni interesów swoich mocodawców: Wypowiedź Olszewskiego z lipca 2005 w Senacie. "Olszewski, charakteryzując tę listę, zacytował wówczas wypowiedź Bogusława Nizieńskiego (byłego RIP - PAP): +Gdyby doszło do ujawnienia tych nazwisk, to istotnie Polskę dotknęłoby trzęsienie ziemi+ (...). Olszewski zapewnił, że +taki kataklizm już nie grozi+, gdyż on sprawą się zajął i +nie ma już żadnej rejestracji, a pozostała jedynie lista nazwisk+" - czytamy w oświadczeniu Ruchu, przekazanym także PAP. http://dziennik.pap.com.pl/?dzial=POL&poddzial=POLI&id_depeszy=17307689 Olszewski - jeszcze jako przewodniczący KRS sprzeciwiał się powołaniu Sądu Lustracyjnego, zatwierdził także stalinowski wyrok na żołnierza AK Jana Peciaka, twierdząc, że był on pospolitym przestępcą. Już jako rzecznik wsławił się kontrowersyjną nominacją na szefa swego biura płk. Waldemara Mroziewicza, który od połowy lat 60. pracował na kierowniczych stanowiskach w archiwum SB i ciążyło na nim podejrzenie niszczenia akt. Od początku kadencji sędzia Olszewski nie wszczął jeszcze żadnej sprawy lustracyjnej. To właśnie z tego środowiska wywodzą się sędziowie TK; udawanie, że jest inaczej, nie ma najmniejszego sensu, wręcz szkodzi naszemu wizerunkowi. Stawianie „strażników” dla ochrony tego bytu wskazuje w istocie, do jakiego celu dążą jego obrońcy. Decyzja strony rządowej - aby nie brać udziału w obchodach 20 lecia powstania TK, jest słuszna, albowiem nie uda się stworzyć IV RP na fundamentach oligarchii poprzedników z nieciekawym historycznie, politycznie i prawnie rodowodem. Na jesieni tego roku Sejm dokona wyboru nowego składu TK. Wszystko wskazuje na to, że nie będzie w jego składzie ludzi z niechlubną historią jak w w/w zapodanym przykładzie. Dekomunizacja musi być przeprowadzona od góry, albowiem powiedzenie, że ryba psuje się od głowy – jak dotąd- znajdowało racjonalne uzasadnienie w funkcjonowaniu politycznie poprawnych środowisk prawniczych. Marek Olżyński Starogard Gd. 2006-05-29 | |||