| ||||
|
|
Mirosław Kokoszkiewicz Dwa tercety Niepostrzeżenie i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu jesteśmy świadkami ciekawego i zaskakującego zjawiska. Okazuje się, że nasza młodzież w ciągu krótkiego okresu czasu bardzo wydoroślała i spoważniała. Ten wzrost świadomości społeczno-politycznej zawdzięczamy zapewne demokratycznym przemianom, jakie dotknęły nasz kraj w ostatnich kilkunastu latach. Jak twierdzą największe medialne autorytety w spontanicznych manifestacjach przeciwko nowemu ministrowi edukacji biorą udział nawet trzynastolatkowie. Niemal natychmiast po wręczeniu teki ministra Romanowi Giertychowi przez Prezydenta RP na ulicę wyszła nasza dziatwa szkolna z gotowymi starannie wykonanymi transparentami, wymyślnymi gadżetami rozdając na dodatek profesjonalnie wydrukowane ulotki. Możemy być spokojni o przyszłość naszego kraju skoro kilkunastoletnie dzieci potrafią się tak wspaniale i natychmiastowo zorganizować zapewniając sobie nawet tak skomplikowaną jak na ten młody wiek logistykę. Trochę zawstydzeni swoja opieszałością i brakiem refleksu oraz zapewne dla ochrony dziatwy szkolnej przed Młodzieżą Wszechpolską dołączyli do protestu dorośli. Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Krystyna Kofta, Marek Edelman, Izabela Jaruga-Nowacka, Magdalena Środa to tylko przykład autorytetów, które identyfikują się z protestem młodzieży. Na nich zawsze można liczyć. Wszak to zawodowi sygnatariusze wszelakich listów protestacyjnych. Dla ochrony spontanicznych dziecięcych marszów na ulicę wyszedł Piotr Ikonowicz, organizacje homoseksualistów zwane gejowskimi, studenci i działacze demokratów.pl, SDPL, SLD oraz zieloni różnych odcieni. „Człowiek o takiej przeszłości nie może być ministrem edukacji” apeluje Marek Edelman, działacz partyjny ze stajni Onyszkiewicza i Frasyniuka. Ten sam, który zasłynął z dobrego wychowania zwracając się do Jana Pawła II słowami „Panie Papież”. Co do przeszłości Romana Giertycha choć polityk to dość młody nie może być żadnych wątpliwości. W zasadzie to całe trzy pokolenia rodziny Giertychów zostały dokładnie opisane w ostatnich miesiącach przez Gazetę Wyborczą. Dziadek agent, ojciec chodził na pasku Jaruzelskiego, a syn? Wiadomo każdy widzi i słyszy. Całe to rodzinne trio i jego spuścizna według nieomylnych autorytetów to wstyd i sromota dla naszej demokratycznej ojczyzny. Nasuwa się jednak jedno nurtujące mnie pytanie. Gdzie podziewał się w 1996r Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Krystyna Kofta, Marek Edelman, Izabela Jaruga Nowacka i Magdalena Środa? Co robiła wtedy ówczesna dziatwa szkolna? Gdzie podziewali się mistrzowie dziennikarstwa? Wszak to właśnie roku pańskiego 1996 ministrem oświaty został piewca Stalina i stalinizmu Jerzy Wiatr. Syn Wilhelma Wiatra, konfidenta gestapo, na którym to wyrok za zdradę wykonało polskie państwo podziemne? Ojciec Sławomira Wiatra agenta SB, partnera biznesowego Kuny i Żagla zatrudniający w firmie Polmarck niejakiego Ałganowa. Ten rodzinny tercet nie wywoływał tylu emocji, co dzisiejszy minister edukacji i jego przodkowie. Ciekawe dlaczego? Nie jestem fanem Romana Giertycha, ale w spontaniczność protestów przeciwko niemu jakoś nie wierzę. Ta niewiara i podejrzliwość być może jest chorobliwa, a jej źródła sięgają 1976 roku, kiedy to przez Polskę przelała się fala spontanicznych manifestacji przeciwko warchołom z Radomia i Ursusa. | |||