| ||||
|
|
Mirosław Kokoszkiewicz Judasz wzorem „Drodzy Bracia i Siostry - zbłądziłem Co stałoby się gdyby z ambony podczas niedzielnej mszy padło takie wyznanie? Czy wierni odwróciliby się od swojego kapłana? Myślę, że nie. Górę wzięłoby uczucie jakiejś ulgi, oczyszczenia po obu stronach. Człowiek ze swej natury jest istotą grzeszną, a taki akt skruchy i wyznania winy miałby moc ogromną, której nie jesteśmy dzisiaj w stanie docenić. Tym trudniejsze jest to w wypadku, kiedy cała ta sytuacja jest zupełnie wymyślona i co najsmutniejsze mało prawdopodobna. Mimo setek tysięcy ubeków, esbeków i ich donosicieli odnotowano ostatnimi czasy zaledwie jeden głośny przypadek przyznania się do winy i wyrażenia żalu. Zrobił to nowohucki działacz solidarności Stanisław Filosek, TW „Kałamarz” i to w momencie, kiedy już wiedział, że prawda lada dzień ujrzy światło dzienne. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego powszechną metodą po ujawnieniu takich przykrych faktów jest zawsze „pójście w zaparte”? Może to brak poczucia winy lub wiara w wybawienie przez „środowisko”? A może przeświadczenie, że dawni mocodawcy znowu pospieszą z pomocą? Trudno zrozumieć jest postawę tych, których dowody na współpracę ujrzały już światło dzienne. Jakieś ucieczki do klasztorów, bagatelizowanie archiwalnych materiałów i odsiecz, która przychodzi zawsze z tej samej strony. Najświeższy przypadek księdza Michała Czajkowskiego nie różni się od poprzednich. Po tak zwanym „szoku dnia pierwszego” już nazajutrz możemy przeczytać i usłyszeć od przyjaciół i autorytetów słowa typu „nie wierzę”, „nie prawda”, „znam go, to nie możliwe”. Na nic zdają się nawet nie pozostawiające wątpliwości słowa historyka IPN prof. Jana Żaryna. NIE i tyle. Powstają nawet tak idiotyczne moralne wygibasy idących z odsieczą, że gdyby nie istota i powaga całej sprawy to można by parsknąć śmiechem, splunąć im pod nogi i odejść jak najdalej od takich autorytetów i adwokatów diabła. Oto w TVN24 profesor i wykładowca z UKSW prof. Piotr Mitzner twierdzi, iż jest to zemsta za krytykę Radia Maryja, Jedwabne i na dodatek za dialog z judaizmem. A podsumowując to wszystko dochodzi do wniosku, że to całe ujawnienie akt księdza profesora jest nieetyczne. Nieetyczne jest to również dla biskupów Pieronka, Życińskiego i Gocłowskiego, co każdy mógł na własne oczy zobaczyć i uszy usłyszeć Włosy się jeży, ręce opadają. Wybitni hierarchowie nie odnoszą się do etyczności donosów na ks. Popiełuszkę, Kuronia czy Lipskiego, lecz za największe zło uważają „krzywdę zasłużonego kapłana” spowodowaną ujawnieniem jego przeszłości. Doradzanie komunistom, co mają zrobić, aby jak najmniej wiernych uczestniczyło w spotkaniach z Janem Pawłem II podczas pielgrzymki ścina z nóg każdego w miarę przyzwoitego człowieka. A co my słyszymy? Krytykę, że prof. Żaryn użył niepotrzebnie słów „porażające materiały”. Można by się pogodzić z taką sytuacją gdyby z odróżnieniem dobra od zła miał problem jakiś wyrwikufel z pod budki z piwem. Tu ten kłopot mają kapłani Kościoła i dziennikarskie tuzy. Każdy ksiądz miał własną teczkę. Niemal wszyscy doświadczyli nacisków i prób skłonienia do współpracy. Jednak uległo zaledwie około 15% duchowieństwa. Po co ich chronić? Kościół wyszedł z komunizmu z piękna kartą, której inne środowiska mogą mu tylko pozazdrościć. To wśród dziennikarzy 60% poszło na współpracę. Niemal 35% naukowców wysługiwało się komunistycznym służbom specjalnym. Nie łudźmy się. Nie ma i nie będzie ani jednego środowiska, które uczciwie potrafi się oczyścić ze swojej przeszłości. Bez szerokiego otwarcia archiwów i powszechnej lustracji nigdy nie ujrzymy prawdy. Nawet tak powszechnie potępiany Judasz staje się dla tajnych współpracowników bezpieki niedościgłym wzorem. (Mateusza 27:2-5) Związawszy Go zaprowadzili i wydali w ręce namiestnika Poncjusza Piłata. Wtedy Judasz, który Go wydał, widząc, że Go skazano, opamiętał się, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom i starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, wydawszy krew niewinną. Lecz oni odparli: Co nas to obchodzi? To twoje sprawa. Rzuciwszy srebrniki ku przybytkowi, oddalił się, potem poszedł i powiesił się. | |||