now@ on-line  czerwiec  2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

 

Stanisław Bulza

SB UJAWNIA DOKUMENTY?

CZYLI DALSZY CIĄG WALKI Z KOŚCIOŁEM

Jeszcze nie przebrzmiały echa pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI do Polski, a już rozpętała się wściekła wrzawa na temat lustracji księży. Nie dano ludziom czasu na dogłębne przeżycie, przemyślenie nauk płynących z nauczania Ojca Świętego. Ojciec Święty w Polsce spotkał się z autentycznym uznaniem. Na spotkanie z nim, mimo niesprzyjającej pogody, pielgrzymowały tłumy ludzi. Wszystkie polskie stacje telewizyjne transmitowały pielgrzymkę Ojca Świętego, nie z miłości czy sympatii do Papieża, ale by jak najmniej wiernych wzięło bezpośredni udział w spotkaniu z Papieżem.

My pokazaliśmy, że w Polsce Kościół jest żywym kościołem. Wrogom Kościoła taka spontaniczna reakcja Polaków się nie spodobała, więc szybko i wściekle przystąpili do działania. Uderzono w księży, a w szczególności w tych, którzy byli najbliżej związani z Papieżem Polakiem, by całemu światu pokazać, że w Jego otoczeniu byli agenci. Jest to zaplanowana akcja, której celem jest zniszczenie autorytetu Kościoła.

Rok temu, zaraz po śmierci Ojca Świętego, 27 kwietnia 2005 r. IPN oskarżył o współpracę z SB o. Konrada Hejmo.

Bardzo ważnym faktem jest to, że atak na księży poprzedziły szeroko propagowane przez środki masowego przekazu książka „Ewangelia Judasza” i film „Kod da Vinci”, które już w zamyśle autorów miały podważyć wiarygodność Kościoła i zasiać wątpliwości w sercach katolików. Albowiem w filmie tym mieszają się idee antykatolickie, gnostyczne i okultystyczne, z prymitywnymi kłamstwami, którym autorzy książki o tym samym tytule przypisują wartość historyczną.

Starania podjęte przez ks. Tadeusza Isakiewicza – Zaleskiego, by ujawnić współpracowników bezpieki wśród duchowieństwa, na pewno wypływały z jego czystych intencji, ale ich ujawnienie mogło być wykorzystane przez wrogów Kościoła. Ktoś chciał się posłużyć księdzem, choć on sam był tego nieświadomy, do perfidnych celów. Wokół jego osoby wytworzono wielki szum medialny, i czekano na dzień, w którym ks. Tadeusz ujawni duchownych, rzekomych współpracowników SB z kurii krakowskiej. Kłopotliwą sytuację zażegnał kardynał Stanisław Dziwisz.

Wszyscy wiemy, że lustracja jest potrzebna, ale czy ma tylko uderzać w Kościół, który od samego początku zainstalowania w Polsce komunizmu został poddany ciężkiej próbie. Choć w 1989 r. upadł komunizm, to system komunistyczny nie został uznany za zbrodniczy i nie został potępiony. Ideolodzy komunistyczni żyją sobie bezkarnie, również oficerowie SB z wydziału do walki z Kościołem, mają się dobrze i dzisiaj odnoszą triumf. Kaci, tak jak dawniej pastwili się nad ofiarami, tak pastwią się również dzisiaj. Miała być dekomunizacja, a mamy dziką lustrację. SB w komunizmie była organizacją mafijną i przestępczą, by wspomnieć aferę brylantową i aferę „Żelazo”. W otwartej walce z Kościołem komuniści inwigilowali księży, a nawet posuwali się do morderstw. Księża byli narażeni na ciągłe wzywania na przesłuchania celem tłumaczenia się z różnych rzeczy, a przy okazji zakładano im teczki. Choć w 1990 r. formalnie SB zostało rozwiązane, to jego kompetencje przejął utworzony w jego miejsce UOP. Wielu funkcjonariuszy SB znalazło się w nowym urzędzie i w WSI. Zmiana nazwy była tylko kosmetyczna, gdyż UOP prowadził zadania, które wcześniej prowadziła SB. Rozpoczęto od inwigilacji prawicy.

LATA CIĘŻKIEJ PRÓBY

Szaleńców, którzy śnili o zniszczeniu Kościoła, na przestrzeni wieków było wielu. W ich ślady poszedł też Hitler, który w stosunku do Kościoła katolickiego stosował barbarzyńskie metody. Tym, którzy oskarżają Kościół o współpracę z hitlerowskimi Niemcami, trzeba przypomnieć, że w Polsce, podczas II wojny światowej, Kościół poniósł ogromne straty. Z 15 tys. duchownych zostało aresztowanych około 6 tys., a około 2,5 tys. zostało zamordowanych. W Dachau więzionych było 2 528 katolickich księży, w tym z Polski 1 724, a zostało przy życiu tylko 750. Księża polscy byli także w innych obozach: w Majdanku, Oświęcimiu, Działdowie, Sztuthofie, Buchenwaldzie, Mauthausen i innych. Oświęcim stał się miejscem męczeńskiej śmierci św. Maksymiliana Kolbe, a w Dachau męczeńską śmierć poniósł św. Michał Kozal, biskup włocławski.

Wrogowie Polski i Kościoła zawsze uderzali w duchowieństwo. Tak też postępowali komuniści, którzy już w 1948 r. rozpętali przeciwko Kościołowi kampanię pomówień i oszczerstw. Kościół zachowywał się wstrzemięźliwie i wzywał wiernych do spokoju. W liście napisanym w kwietniu 1948 r. i skierowanym do młodzieży, biskupi polscy wzywali: „Ze szczególnym spokojem odnoście się do całego nalotu prasy, propagandy i żywych apostołów materializmu, zachowujcie się z dobrocią i wyrozumiałością; oni bowiem najczęściej nie wiedzą , co czynią”.

Pod koniec marca 1949 r. Episkopat wydał list pasterski „O radościach i troskach Kościoła”, który został odczytany wiernym w kościołach. List był dramatyczny: „Położenie Kościoła Świętego staje się coraz cięższe, a wypełnianie posłannictwa apostolskiego coraz trudniejsze”. Wspominając tysiąc lat chrześcijaństwa w Polsce biskupi pytali: „Czyż więc dziś istotnie najpilniejszą i najważniejszą dla Polski sprawą jest rozdzieranie tej dziejowej wspólnoty?” Dalej biskupi pytali: „Czyż akcja na rzecz oddzielenia narodu od Kościoła nie jest najgroźniejszym dla narodu niebezpieczeństwem?”. Komuniści uderzyli w jedność Kościoła.

Niektórzy księża przy ZBOWiD utworzyli Komisję Księży – patriotów, a we wrześniu 1949 r. Bierut przyjął ich podczas zjazdu zjednoczeniowego ZBOWiD. Akcja werbowania księży do współpracy z Komisją trwała już od dłuższego czasu. Trudniła się tym płk Julia „Luna” Brystygierowa, dyrektor Departamentu Spraw Wyznaniowych MBP, a jej działania poparł PAX. 18 lipca 1953 r. na wspólnym posiedzeniu Komisji Intelektualistów, Komisji księży-patriotów i działaczy PAX, wydano oświadczenie, w którym wzywano do „jedności” wszystkich sił katolickich na płaszczyźnie „społeczno-postępowej”. W tym oświadczeniu Episkopat Polski został potraktowany jako przeciwnik polityczny. Jednak próba rozbicia jedności Kościoła się nie powiodła, ale pod koniec 1951 r. w więzieniach przebywało około 900 księży.

Na jesieni 1952 r. aresztowano księży kurii krakowskiej, a w styczniu 1953 r. na sfingowanym procesie ogłoszono wyrok. Ks. Józef Lelito został skazany na karę śmierci, a ks. Wita Brzyckiego skazano na 15 lat więzienia. 9 lutego 1953 r. komuniści wydali dekret o tworzeniu, obsadzaniu i znoszeniu stanowisk kościelnych. 14 września 1953 r. komuniści rozpoczęli sfingowany, pokazowy proces wcześniej aresztowanego ordynariusza kieleckiego biskupa Czesława Kaczmarka i czterech osób z jego kurii, których 22 września skazano na długoletnie więzienie.

Prymas kardynał Wyszyński 25 września w kazaniu w kościele św. Anny w Warszawie powiedział: „Kościół będzie wiecznie żądać prawdy i wolności. Może dlatego Kościół ma tylu wrogów, bo chrześcijaństwo będzie zawsze wzywało do oporu, do walki z każdym zakłamaniem”. Natomiast młody działacz PAX, późniejszy pierwszy premier „nie komunistycznego rządu, Tadeusz Mazowiecki, który wówczas był redaktorem naczelnym „Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego” już dwa dni później, w dniu 27 września 1953 r., w artykule „Wnioski” zaatakował uwięzionego biskupa Czesława Kaczmarka Artykuł został napisany językiem propagandy komunistycznej. W treści zawierał potępienie biskupa Kaczmarka jako dywersanta i agenta amerykańskiego imperializmu. W skład redakcji tego tygodnika wchodził też obecny współpracownik „Gazety Wyborczej” Jan Turnau. Prowadził w GW dział „Arka Noego”. W dziale tym interpretował nauki Kościoła.

Dzień wcześniej, 26 września 1953 r., grupa uzbrojonych UB-owców pod dowództwem płk Więckowskiego, dyrektora departamentu XI MBP, wtargnęła do pałacu arcybiskupiego w Warszawie i aresztowała prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego. Był On przetrzymywany w odosobnieniu w Rywałdzie Królewskim, w Stoczku Warmińskim, Prudniku Śląskim i w Komańczy w Bieszczadach. Jego funkcję przewodniczącego Episkopatu Polski przejął biskup łódzki Michał Klepacz, który pełnił ją do czasu uwolnienia kardynała Wyszyńskiego. Miejsca uwięzienia prymasa pozostawały w najgłębszej tajemnicy. Tuż po aresztowaniu prymasa, aresztowano także biskupów: Stanisława Adamskiego, Antoniego Baraniaka, Herberta Bednorza, Juliusza Bieńka i Lucjana Biernackiego. Uwolnienie prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego, 26 października 1956 r., rozpoczęło zwycięski pochód Kościoła, który można uważać za jedno z najważniejszych wydarzeń w polskiej historii najnowszej.

W latach 1948-1956 Kościół katolicki w Polsce został poddany szczególnej próbie, w której istniało wiele zagrożeń dla jego jedności. Był też stale ograniczany w swych prawach i poddawany nieustannym próbom podporządkowania komunistom. Z próby tej Kościół wyszedł zwycięsko.

Nie jest, jak do tej pory, wyjaśniona rola, jaką odegrał w czasach komunistycznych „Tygodnik Powszechny”. Tygodnik ten powstał w marcu 1945 r. Jego redaktorem naczelnym był ks. Jan Piwowarczyk, który został mianowany przez metropolitę krakowskiego ks. arcybiskupa Adama Stefana Sapiehę. W marcu 1953 r. „Tygodnik Powszechny” został przez władze komunistyczne zamknięty. Zosta ł na nowo otwarty w grudniu 1956 r., ale już pod nową redakcją. Ks. Jan Piwowarczyk do redakcji już nie powrócił.

Od sierpnia 1980 r., tj. od pierwszych chwil powstania Solidarności, Kościół pod przewodnictwem prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego zdecydowanie stanął w obronie praw człowieka i Narodu. Kościół w tych ciężkich latach był ostoją polskości i wolności. Choć zastraszano księży, to Msze Św. za Ojczyznę gromadziły tysiące ludzi. W okresie komunizmu Kościół katolicki dawał Polakom w skali masowej alternatywę światopoglądową oraz oparcie instytucjonalne, i im bardziej był przez komunistów atakowany, tym większą zyskiwał popularność.

ONI WIEDZĄ, CO CZYNIĄ

W Polsce przed 1956 r. ani później nie udało się komunistom w żaden sposób podważyć autorytetu Kościoła katolickiego i zniszczyć jego strukturę jako instytucji. Sługa Boży prymas kardynał Stefan Wyszyński był Niezłomnym, Wielkim Nauczycielem Narodu Polskiego. Jego kazania były przepełnione wielką miłością do Ojczyzny i troską o nasz los, by wspomnieć: „Kocham Ojczyznę więcej niż własne serce”, „Wolność nasza dojrzewała powoli”, „Jesteśmy u siebie – we własnej Ojczyźnie czy „Jedna jest Polska – wspólna Matka”. Dzięki Niemu nie zostaliśmy skomunizowani. Jego Nieugięta postawa uratowała Kościół w Polsce od zagłady i utorowała drogę arcybiskupowi Krakowa, kardynałowi Karolowi Wojtyle do Rzymu.

Na początku pontyfikatu Jan Paweł II pisał do Kardynała Wyszyńskiego: „Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” (List Jana Pawła II do Polaków, 23 października 1978).

Przez cały okres trwania komunizmu Kościół dawał ludziom niezbędną im do życia społecznego alternatywę światopoglądową.

Dlatego właśnie, że nie udało się w czasie komunistycznego terroru wyeliminować w pełni i w sposób nieodwracalny wpływów Kościoła w narodzie, to po 89 r. kontynuowano walkę z Kościołem ale już w sposób nie otwarty, lecz zakamuflowany, bardzo subtelny. Odpowiednio interpretowano naukę Kościoła i w ten sposób usiłowano wielu katolików ustawić w opozycji do Kościoła. Skutkiem tego było, że kiedy Sejm wprowadził ustawę antyaborcyjną, to wielu katolików opowiadało się za aborcją. Tak samo było, gdy wprowadzano religię do szkół. Wielu katolików opowiadało się przeciwko wprowadzeniu religii do szkół. Wielu też katolików opowiada się przeciw moralności i wartościom chrześcijańskim. Wreszcie doprowadzono do tego, że wielu katolików w kolejnych wyborach głosowało na partie antychrześcijańskie. Robiono też wszystko, by jak najmniej ludzi chodziło do kościoła.

Głównym ich celem jest doprowadzenie do sytuacji, w której kościoły w Polsce będą puste, tak jak w Europie zachodniej. Bo oni są przecież "postępowi" i tacy europejscy. W sposób wyrafinowany uderzano w biskupów. Ulubionym tematem środków masowego przekazu były domniemane związki homoseksualne czy seksualne wykorzystywanie dzieci przez niektórych biskupów, choć do końca nie udowodniono im winy. Rzucano pomówienia i oszczerstwa, by podważyć autorytet biskupów. Posługiwano się przy tym przykładami z amerykańskiego Kościoła. Dzisiaj domagają się lustracji duchowieństwa.

Kościół w Polsce jest niezależny od państwa i w pełni autonomiczny. Księża nie podlegają osądowi społecznemu, tylko swoim biskupom. Zatem instytucje państwowe, takie jak IPN oraz dziennikarze nie mają żadnych moralnych praw aby lustrować księży. Jeżeli była agenturalna działalność niektórych księży to Kościołowi ona w żaden sposób nie zaszkodziła, gdyż Go nie osłabiła, lecz po upadku komunizmu Kościół Katolicki został wzmocniony. Zbadanie agenturalnej działalności niektórych księży należy do kompetencji Kościoła. Natomiast działalność byłych funkcjonariuszy SB oraz ich agentów, którzy wywierali istotny wpływ na transformację ustrojową, w różnych dziedzinach życia społecznego i gospodarczego, osłabiła państwo polskie. Wykazała to dobitnie Komisja Sejmowa do zbadania zarzutu nieprawidłowości w PKN Orlen S.A. Jest to dopiero wierzchołek góry lodowej. W interesie państwa polskiego jest, by szybko ujawnić sprawców naszych nieszczęść. Należy też szybko zbadać, jaki był wpływ funkcjonariuszy SB i ich agentów na zniszczenie w stanie wojennym Solidarności. Zmuszono wówczas do emigracji około 800 tys. ludzi. Była to zbrodnia na Narodzie polskim. Solidarność z 1989 r. nie była już Solidarnością z 1980 r. Słuszne nasze dążenia niepodległościowe zostały przez komunistów perfidnie wykorzystane, a ideały Solidarności zostały przez nich brutalnie podeptane. O ile do 1989 r. byli pozornymi właścicielami Polski, to po porozumieniach okrągłostołowych stali się rzeczywistymi właścicielami Polski. W ich rękach są banki, przemysł i większość środków przekazu. Wywierają istotny wpływ na prawodawstwo. Bronią ustalonego przez siebie porządku społecznego czy ustroju w oświacie. Dzisiaj chcą być sędziami Kościoła. Nie dajmy się zwariować.

Nowy Przegląd Narodowy nr 9.

powrót do strony głównej


now@ on-line miesięcznik polityczny Internautów http://nowaonline.strefa.pl