now@ on-line 5 luty 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

dlaczego?

bajdula:

kraj zwany Polską

nowa arka

polowanie na czarownice

skarga na prawicę

wybacz  Winnetou

Klikacz:

mają sporo racji

Leszek Derda:

broń uranowa i NATO

Magdalena:

wołanie o pomoc

owczy pęd

#Marcel:

megalomania

mats:

okiem sąsiadów

MF:

tacy my

micra:

dwa felietony

StefanDetko:

pod kołami platformy

ZASADA:

niskie ceny

3beata:

uniwersytet now@

 

 

STATeria

 

Magdalena

Owczy pęd

Poddałam się owczemu pędowi.

Postanowiłam, jak większość, wyrazić swoje zdanie o Platformie Obywatelskiej. Nie będzie to typowe rozważanie polityczne, skoncentruje się bardziej na aspekcie psychologicznym.

Trzech, skądinąd znanych Panów, postanowiło połączyć siły i zacząć wspólną działalność.

Nie jest to nic nowego, w wielu organizacjach i instytucjach nie pojedynczy człowiek, lecz grupa ludzi podejmuje ważne decyzje oraz ustala kierunek i zasady działania.

Zaletą takiego procesu grupowego jest to, że umożliwia on ujęcie problemu z kilku różnych punktów widzenia, dzięki czemu decyzja nie jest zależna jedynie od uprzedzeń i błędów oceny jednej osoby. Jednakże nawet mimo wkładu wnoszonego przez wiele osób, decyzje grupowe mogą niekiedy okazać się zupełnie błędne – tak bardzo, że później inteligentni, bystrzy ludzie zadają sobie pytanie „Jak mogliśmy być tak głupi?”.

Po przeanalizowaniu dokumentów historycznych, można stwierdzić, że te błędy były rezultatem tego, co się nazywa grupowym myśleniem (groupthink) – pewnego sposobu myślenia, występującego u osób tworzących grupę o dużej spójności wtedy, gdy staną się one tak zaabsorbowane dążeniem do jednomyślności i utrzymaniem jej, że powoduje to obniżenie ich zdolności do krytycznego myślenia. Zamiast starannie rozważać za i przeciw decyzji, rozpatrywać alternatywne możliwości, podnosić kwestie moralne itd., w grupie takiej dominuje troska o ukształtowanie wspólnego poglądu, co może narazić ją na poważne błędy.

Grupowe myślenie charakteryzuje się ośmioma głównymi cechami:

  1. złudzenie całkowitego bezpieczeństwa, które prowadzi do nadmiernego optymizmu i zachęca do podejmowania skrajnego ryzyka;
  2. zbiorowym racjonalizmem działań grupy, co pozwala tej grupie odrzucić wszelkie dane, które są sprzeczne z decyzją;
  3. niepodważalną wiarą w immanentną, przyrodzoną moralność grupy, co prowadzi tę grupę do ignorowania etycznych czy moralnych następstw;
  4. stereotypowymi poglądami na wroga – jako słabego, złego (co wyklucza rokowania) oraz/lub głupiego;
  5. silnym naciskiem wewnętrznym na członków, aby dostosowali się do norm grupowych i nie różnili się w poglądach;
  6. indywidualną autocenzurą myśli i idei, które odbiegają od wspólnych poglądów grupy;
  7. złudzeniem jednomyślności decyzji, które jest po części rezultatem nacisków nakłaniających do konformizmu;
  8. pojawieniem się samozwańczych „strażników umysłów” – członków grupy, którzy tłumią niedogodną informację i ganią każdego, kogo poglądy odbiegają od wspólnych poglądów grupy.

Grupowe myślenie nie jest cechą pewnych rodzajów ludzi, jest ono raczej procesem, który może zachodzić we wszelkich rodzajach grup, nawet tych, które składają się z najlepszych i najinteligentniejszych ludzi.

Biorąc pod uwagę katastrofalne skutki, jakie mogą wyniknąć z grupowego myślenia, co można zrobić, aby zapobiec jego występowaniu? Mogę wysunąć kilka propozycji. Wszystkie one zmierzają do zmiany procesu podejmowania grupowej decyzji w taki sposób, żeby sprzyjał niezależnemu myśleniu. Na przykład, zaleca on stosowanie procedur, które zmuszają członków grupy do krytycznej oceny zarówno pomysłów własnych, jak i pomysłów innych osób, które tworzą kanały zapewniające dopływ informacji, sprzężenia zwrotnego oraz krytyki ze strony zewnętrznych ekspertów lub grup i które wymagają, aby grupa analizowała i inscenizowała reakcje i strategie opozycji.

Nie wiem, czy Panowie Tusk, Olechowski i Płażyński będą uczciwie realizować swój program, nie wiem czy będą rzetelni, odpowiedzialni, czy będą potrafili wykroczyć poza koncentrowanie się na sobie samych, na swoich indywidualnych sprawach, tego wszystkiego nie wiem, ani ja, ani nikt inny. Obawiam się za to i jak myślę, moje obawy są słuszne, że poddadzą się grupowemu myśleniu. Dlatego sądzę, że Andrzej Olechowski lepiej by zrobił, zamiast wchodzić do triumwiratu, gdyby założył własna partię, której byłby liderem i za którą wziąłby odpowiedzialność.

Tak, wiem, taka partia miałaby mniejsze szanse, o ile w ogóle jakieś, na zdobycie tak wielkiego poparcia jak Platforma Obywatelska, ale czy możliwość bycia lojalnym wobec swoich idei i poglądów nie jest tego warte?

powrót do strony głównej