| ||||
|
w tym wydaniu: AKI: bajdula: Klikacz: Leszek Derda: Magdalena: #Marcel: mats: MF: micra: StefanDetko: ZASADA: 3beata:
|
Magdalena Wołanie o pomoc Filozof egzystencjalista, Jean Paul Sartre, powiedział, że „Człowiek stwarza sam siebie” i „przez swój wybór angażuje całą ludzkość i nie może uniknąć dokonywania wyboru”. Jeśli bezradnej, pogrążonej w poczuciu beznadziejności osobie nie można dostarczyć sensownej alternatywy, to jej ostatnim wyborem może być śmierć.
„Boże, proszę zabierz tego człowieka. On pragnie schronić się w Twoich ramionach. On nigdy, nikogo nie skrzywdził. Dlaczego nie pocałujesz go i nie odbierzesz życiodajnego oddechu?”. Czasami jesteśmy świadkami takich słów, niektórzy z nas sami je kiedyś szeptali. Przyglądając się powolnemu umieraniu osoby nam bliskiej, której fizycznych cierpień nic nie jest w stanie złagodzić, słyszy się czasem prośby chorego o śmierć. Czy należy to traktować dosłownie? Czy raczej jako brak alternatywy, brak nadziei na zmiany? Eutanazja, to słowo zaczerpnięte z języka greckiego, znaczy tyle, co „dobra śmierć”, zwolennicy eutanazji używają określenia „godna śmierć” Słyszy się czasem definicję, że to zabicie człowieka na jego żądanie, pod wpływem współczucia dla niego. Jakim sposobem cierpienie kogoś innego może wpłynąć na moją wolę, tak samo bezpośrednio, jak moje własne dobro lub zło? A zatem, czy może stać się bezpośrednim motywem, niekiedy nawet do tego stopnia bezpośrednim, że staje się zdolny motywem podporządkować moje własne dobro i zło? Oczywiście, ale to się stanie możliwe tylko wtedy, jeśli krzywdę drugiego człowieka odczuwa się tak, jak swoją. To wszakże wymaga, aby się z nim utożsamiać. Tak, więc cudze cierpienie może stać się bezpośrednia pobudką postępowania, ale czy lekarz dokonujący eutanazji może się utożsamiać z pacjentem? Jest wiele sposobów dokonywania eutanazji, od tabletki z trucizną, poprzez śmiertelną dawkę morfiny, aż do bardziej wyrafinowanych metod. Chcę zwrócić uwagę na te bardziej rozbudowane sposoby zadawania śmierci „z współczucia”. W pierwszym jest wykorzystywane urządzenie, które podaje choremu tlenek węgla wdychany przez specjalną maskę i powoduje szybką śmierć. W drugim wykorzystuje się program komputerowy. Po serii pytań następuje ostateczne: „Czy na pewno chcesz umrzeć?” i ostrzeżenie:, „Jeśli odpowiesz tak, nie ma możliwości cofnięcia komendy”. Jeśli w tym momencie zostanie naciśnięty klawisz enter, komputer uruchamia urządzenie, które wstrzykuje choremu śmiertelna dawkę trucizny. Jednakże, w krajach gdzie eutanazja jest przeprowadzana, zawsze musi być obecny lekarz, który wcześniej musi sporządzić specjalny raport składający się z 50 pytań dotyczących historii choroby i leczenia. Taki raport jest później przesyłany do sędziego śledczego i następnie do prokuratora, który to dopiero decyduje czy zabieg eutanazji odbył się zgodnie z prawem, czy był uzasadniony. Zabieg eutanazji dokonuje się na wyraźne żądanie chorego, prośba taka musi być powtórzona kilkakrotnie w odstępach paru dni. Jeśli pacjent jest zdecydowany, lekarz ma obowiązek skontaktować się z rodzina chorego., Jednakże to on sam podejmuje decyzję, czy zabieg zostanie przeprowadzony, czy nie. A jedyną możliwością weryfikacji jest raport sporządzony przez niego wcześniej i tylko na jego podstawie prokurator może zdecydować, czy eutanazja była uzasadniona, może również sprowadzić lekarza – konsultanta, ale jak to bywa w każdym środowisku, żaden kolega po fachu nie będzie świadczył przeciwko innemu lekarzowi. Jak widać w relacjach pacjent – lekarz, ten pierwszy nie zawsze może mieć pewność, że zostanie zrobione wszystko, aby go uratować. W Holandii, państwie gdzie eutanazja jest bardzo popularna, widocznym efektem jest utrata zaufania do lekarzy. Pacjenci obawiają się wręcz o swoje życie, nie mogą być pewni, czy lekarz nie zdecyduje, że jedynym rozwiązaniem jest śmierć. W 1973 roku postawiono przed sądem młodą lekarkę, Gertrudę Postmę, która uśmierciła swoją matkę, tłumacząc się ze swojego czynu tym, że matka wielokrotnie prosiła ją o śmierć. W końcu Postmę skazano na tydzień więzienia i rok nadzoru sądowego. Głośny był również przypadek kobiety, która straciła całą rodzinę i będąc w głębokiej depresji poprosiła lekarza o zakończenie życia. Nie była chora, nie cierpiała bólu, jednak lekarz dał jej leki powodujące śmierć i nawet asystował w samobójstwie. Rodzina kobiety pozwała lekarza do sądu. Został uniewinniony. Sąd zdecydował, że cierpienia psychiczne są równoważne z fizycznymi. Głośna również była sprawa młodego chłopaka, który chciał zabić starego ojca, ponieważ spieszył się wyjechać na wczasy. Często się słyszy, że dopuszczenie eutanazji grozi nadużyciami, deprecjacją życia ludzkiego, zabijaniem pod przykrywką „godnej śmierci”.Jack Willke, specjalista w dziedzinie bioetyki, stwierdził, że „eutanazja jest równoznaczna z umieszczeniem na ludzkim życiu metki z ceną”. To kwestia pewnego porządku społecznego, tylko Bóg może decydować o tym, kiedy życie nie ma już wartości. Jeśli zaczniemy wyznawać etykę, według której człowiek będzie miał prawo decydować o tym, kto ma żyć, a kto umrzeć, to znajdziemy się na prostej drodze do obozów koncentracyjnych. Jak powszechnie wiadomo, termin „eutanazja” stosowany był przez hitlerowców w czasie II wojny światowej w odniesieniu do morderstw popełnianych przez nich na ludziach chorych umysłowo, niedorozwiniętych dzieciach, kalekich, pod takim pretekstem również wymordowano wielu więźniów obozów koncentracyjnych. Jak w tym wszystkim wygląda pierwsze i naczelne zadanie lekarza, a mianowicie udzielanie pomocy potrzebującym? Co z powołaniem lekarza o ochronie życia i zdrowia ludzkiego? Studenci medycyny, zaraz po odebraniu dyplomu, składają przysięgę, że min. „nie będą się posługiwać wiedzą i umiejętnościami lekarskimi w dziedzinach sprzecznych z tym powołaniem”. Potrzeba eutanazji jest często tłumaczona cierpieniem pacjenta, cierpieniem, którego niczym nie można zlikwidować. Ale bardzo często jest tak, że cierpienie jest nie tyle, dlatego, że nic się nie da zrobić, ale dlatego, że lekarz nic nie potrafi zrobić. W Wielkiej Brytanii jest nowa dziedzina medycyny – medycyna paliatywna, czyli ukojeniowa, która skupia się na likwidowaniu bólu jako takiego, nawet, jeśli choroba jest nieuleczalna. Jest wiele technik walki z bólem, ale łatwiej jest dąć zastrzyk i problem rozwiązany. Czy decyzja ciężko chorego człowieka o zakończeniu życia powinna być respektowana przez innych i czy powinno się podejmować interwencję? Krzyk, dzieło norweskiego malarza, Edwarda Muncha, obrazuje rozpacz, która leży u podstaw ‘wołania o pomoc” jednostki, jak również podkreśla potrzebę reagowania na takie wołania. Łagodzenie cierpienia, obdarzanie chorego miłością i troską, bycie z nim do końca...Wiara, zdefiniowana jako przekonanie o czymś mimo braku wiedzy lub mimo niemożności empirycznego potwierdzenia, jest istotnym elementem religii i religijnych uzdrowień. Bezwzględna wiara we wszechmoc Boga może stanowić potężne źródło motywacji opartej na oczekiwaniu. W jednym z badań, 71% pacjentów wyznania rzymskokatolickiego stwierdziło, że ich wiara religijna pomogła im przeżyć kryzys operacyjny, a ich karty chorobowe wykazywały, że wymagali oni znacznie mniejszych dawek środków przeciwbólowych niż pacjenci innych wyznań. Istnieje bogaty, dobrze udokumentowany materiał dowodowy, zgodnie, z którym poważne choroby zostały wyleczone, chromi odrzucili kule, a niewidomi odzyskali wzrok po wzięciu udziału w religijno – emocjonalnych pielgrzymkach. My, ludzie nowocześni, wierzymy w lekarzy, w obrzędowe wizyty w ich gabinetach oraz w pigułki, które nam zapisują. Ta wiara jest tak silna, że nawet wtedy, gdy zastosowana pigułka czy procedura stanowi w rzeczywistości placebo (nie ma żadnych właściwości leczniczych), to jednak mogą one uwolnić jednostkę od bólu i innych objawów choroby.Na zakończenie, chciałabym powiedzieć, że pomimo powyższej argumentacji jestem za legalizacją eutanazji i za tym, by każdy miał prawo decydować, kiedy chce zakończyć swoje życie. | |||