now@ on-line 5 luty 2001

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


w tym wydaniu:

AKI:

dlaczego?

bajdula:

kraj zwany Polską

nowa arka

polowanie na czarownice

skarga na prawicę

wybacz  Winnetou

Klikacz:

mają sporo racji

Leszek Derda:

broń uranowa i NATO

Magdalena:

wołanie o pomoc

owczy pęd

#Marcel:

megalomania

mats:

okiem sąsiadów

MF:

tacy my

micra:

dwa felietony

StefanDetko:

pod kołami platformy

ZASADA:

niskie ceny

3beata:

uniwersytet now@

STATeria

MF

Tacy My...

W Świecie naszego życia doświadczamy wielu wątpliwych doznań... Wątpliwych, bo naszych, a człowiek od zawsze stawiał sobie pytania, na które nikt poza jego własnym sumieniem nie potrafił odpowiedzieć, ale pytania padały.... - niezależnie od rzadko pojawiających się odpowiedzi... To świadczy o naszej chęci samo zrozumienia. Jednakże owa chęć z biegiem lat (czasami tylko nieubłaganych minut) słabła.... Odchodziła gdzieś, by pomoc innym przeżyć >własną legendę<... Tak -innym, bo....przecież człowiek nie wykształcił odruchu ambicji do tak wysokiego stopnia, by dać z siebie więcej niż jest to wymagane... A skoro nikt od niego tego nie żąda - po cóż ma się wysilać... Egzystuje - martwi się o to - by doświadczać co dzień sytości.... - odnoszę się tutaj do wszelkich jej wyznaczników - jedzenie, pragnienie, ciepło, przyjaźń, zrozumienie, miłość, sex (oczywiście podana kolejność nie tworzy obowiązującej hierarchii).....

Widzimy i oceniamy wszystko i wszystkich wokół...ale - jest malutki wyjątek--- NIE OCENIAMY SIEBIE -gdyż stwierdzamy, iż znamy wystarczającą prawdę o sobie.... - ale czym jest prawda?

Wyznacznikiem ludzkiej wartości ? - zapewne, sumieniem ludzkości? – najprawdopodobniej (choć biorę pod uwagę uczucie zwątpienia).... Czym jest?... -zapewne nie nami, ani niczym, co w nas ma prawo uchodzić za żywe i wieczne....

 Przyjmujemy prawdę w zależności od jej przeznaczenia... tzn... prawda pozostanie prawdą, ale czy ją uznamy, to zależy tylko od nas....

Widzimy wokół siebie ludzi-pełnych wiary i nadziei....wiary w życie i nadziei w to, że mu nie ulegną, jednakże ówcześni ludzie tracą wiarę, a nadzieja... hmm... sami wiecie, jak jest. Dopuszczamy do siebie słowa, pozwalamy by nami zawładnęły, biorąc za sumienie stwierdzenie, iż wypowiedziane słowa stają się czynem, a ten zawsze uznajemy....aczkolwiek potrafimy się go wystrzec....

Słowa nikną w otchłani naszej samotności, bo jakże rozmawiać z własnym sumieniem? Ono jest jak ten most, przez który panicznie baliśmy się przejść, jednakże teraz, stojąc na nim-z niewiadomych przyczyn-staramy się uświadomić sobie, dlaczego nie znaleźliśmy innej drogi....

Samotność - po co ją definiować-w pewnych momentach naszego żywota - uświadamiamy sobie, że życie nas jedynie tego uczy, by umieć być samotnym, by wytrwać, by nie ulec, by być tym, kim od zawsze pragnęło się być... - być sobą. Albowiem, jeśli jesteś człowiekiem - osiągnąłeś swój cel...

P.S .A oto mała dygresja... - malutka, bo nic dla innych nie znaczy... Wszyscy - jeśli ktokolwiek kiedyś to przeczyta - zobaczą tylko słowa..., bo po cóż dopatrywać się sensu w tym, co nas przeraża...(?)

powrót do strony głównej