| ||||
|
|
Zygmunt Jan Prusiński ROZTAŃCZONE BAŁWOCHWALSTWO Ostatnio już nie mogłem słuchać tej melodii na jedną stronę kopyta... Kwaśniewski Aleksander widocznie wziął ten brawurowy przykład od Wałęsy Lecha. Najpierw żegnanie się z mniejszością narodową w programie Tomasza Lisa „Co z tą Polską”, gdzie wyraziście wypowiadał się o tym, że przedstawiciele z organizacji PiS ni świata ni Europy nie znają w globalizacji politycznej i ekonomicznej, a zatem nie mają takowego obycia salonowego pośród władnych tego świata, polityków i biznesmenów i, jak z rękawa zaczął wydawać nazwiska tych, którzy są znani i obyci, a szkoda że to nie oni tylko tamci, z Pis-u. I tak słyszę z ust Kwaśniewskiego te piękne nazwiska: Skubiszewski Krzysztof, Cimoszewicz Włodzimierz, Rosati Dariusz i pewnie nadmienił o Gieremku Bronisławie. O mało prezydent się nie popłakał – było i mi przykro, że musi opuścić tę „dostojność”, tę dekadę w Pałacu, (niczym wiekową), choć przejdzie na wieki zapisany na kartach historii. Jednak, to „ja”, było słychać wszędzie. Jak Boga kocham, drugi „wałęsiarz”... Chwali dupa!
W podobnym tonie bzyknął na spotkaniu ze swoimi braćmi - towarzyszami w centralnej siedzibie SLD. No tam to już było gorąco, czerwona krew biła mocno w sercach rozpasanych rycerzy... Czy wy wiecie, że jeden z nielicznych Sobotka Zbigniew to słowiański Polak! Gdzie się uchował w tej masie czarniny..., a jednak poszli za nim. Jak jeden mąż i żona, dżwignęli go moralnie. To zacne, tylko że w więzieniach przebywa więcej skazanych i nikt o nich się tak nie troszczy. Powiedz tow. Sobotka, jaki urok masz ukryty, że ci z mniejszości a jednak większość (przekabaciła prawo), bardzo niestabilne widać, i wydostali cię z takiego wyroku. Nie to jest ważne, że ewentualnie zginęliby funkcjonariusze policji w czasie akcji z bandytami w Starachowicach, zostawiając owdowiałe żony i osierocone dzieci. Nie, to nie wchodziło absolutnie w rachubę. Humanizm, to wrogi termin. Prawie jak zjawa... czyż nie tak.
Wracając do „Kwaśnieskizmu”, bo czas ten był bardzo kwaśny, więc Aleksander I umie kłamać, to wiemy. Na pytanie Tomasza Lisa: „Co teraz pan będzie robił?” Prezydent odpowiedział: „Jadę do Davos, do siostry, która jest wybitną okulistką...” – Może i z wykształcenia jest okulistką, ale tu na Pomorzu dzięki legendarnemu radiu City, w programie „Jerzy Izdebski talk show”, my społeczeństwo na Północy dowiedzieliśmy się, że siostra prezydenta prowadzi rodzinny bank, jest jego prezesem w Szwajcarii. A to dzięki ojcu, który z różnych żródeł przekazał olbrzymią wartość w walucie zachodniej, zabezpieczając tym samym swoje dzieci. – Wszyscy do tego Davos. Nie, muszę i ja tam pojechać, jako turysta oczywiście, a nie... bankier.
Ale mam mądrą propozycję, by „najlepszy prezydent” od mojego roku życia 1948 w PRL i III RP, podał adres swojego rodzinnego banku w Davos, a ja otworzę w nim swoje prywatne konto. Mało tego, do tego banku rzucą się wszyscy moi Rodacy, bo w Polsce coraz mniej jest polskich banków. Niech to będzie pierwszy „polski” bank za granicą, jeśli nie możemy mieć ich w kraju. – Czy mam rację (mój ulubieńcu) Aleksandrze I? Na pewno tatuś by się ucieszył z tej inicjatywy. – Czy myślisz, że kochał Polaków?
19.12.2005. Ustka | |||