| ||||
|
|
Mirosław Kokoszkiewicz "Moah Barzel" (Stalowy mózg). Po południu 16 września 1982 roku 150 izraelskich czołgów, 100 pojazdów opancerzonych i 20 buldożerów otoczyło obozy uchodźców palestyńskich Sabra i Szatila w zachodnim Libanie. Przebywali tam tylko starcy, kobiety i dzieci. Wcześniej po 88 dniach nierównej walki wycofały się na mocy porozumienia oddziały palestyńskie wraz Arafatem. Tak rozpoczęła się współczesna likwidacja getta palestyńskiego o kryptonimie „Stalowy mózg”. Cztery tysiące niewinnych i bezbronnych ludzi zostało w bestialski sposób wymordowanych. Nie oszczędzono nawet psów kotów i koni. Rzeź trwała do rana. Buldożery burzyły domy i spychały zwłoki do dołów. Niestety dla obecnego w Bejrucie Ariela Szarona ministra obrony i laureata pokojowej nagrody Nobla Begina prawdy nie udało się ukryć. Cudem ocaleni, falangiści i liczni wówczas w Bejrucie dziennikarze wyjawili, że wśród oprawców byli przebrani w libańskie mundury Izraelczycy i żydzi w cywilnych strojach, a cała akcja odbywała się z udziałem i aprobatą izraelskiej armii, która również oświetlała miejsce kaźni. Nie udało się zwalić całej winy na libańską falangę. Od tamtej pory wielki „mąż stanu” i „Arik król Izraela” jak zwali go jego wielbiciele otrzymał kolejny przydomek-„rzeźnik z Bejrutu”. Oburzenie światowej opinii publicznej spowodowało powstanie w izraelskim knesecie komisji do wyjaśnienia kulisów tej zbrodni. Komisja Kahana nazwana tak od nazwiska jej przewodniczącego uznała generała Szarona winnym masakry czterech tysięcy niewinnych kobiet, dzieci i starców i za karę zabroniła mu dożywotnio zajmowania stanowiska ministra obrony. Na tą wieść w kochającym pokój Izraelu na ulicę wyszła ludność z transparentem „Szaron powinien dostać nagrodę Nobla”. Niewielu już dziś pamięta o tamtej rzezi. Są przecież takie zbrodnie, o których trzeba szybko zapomnieć, aby w ludzkiej pamięci pozostały tylko te, które powinny. Demoliberalne media i obrońcy praw człowieka różnej maści tropią i piętnują inne wielkie zbrodnie takie, jak homofobia, dyskryminacja kobiet i tym podobne często wymyślone na czyjś pożytek zagrożenia. W jakim kraju premierem mógłby zostać człowiek z taką przeszłością i na dodatek znany z poglądów rasistowskich? Czy Polska mogłaby mieć premiera lub prezydenta, którego jakiś kuzyn czy przodek skrzywdził, choć jednego żyda? Odpowiedź na to pytanie każdy zna. Możemy już sobie wyobrazić oburzenie światowej prasy i wszelkich mediów, które w ślad za Gazetą Wyborczą podniosłyby taki hałas, że podwijając ogon i tuląc uszy trzeba by szybko zmienić wyroki demokracji. A mówiąc prościej taki kandydat utrącony by został jeszcze stojąc w blokach startowych. Premier Izraela generał Ariel Szaron leży w szpitalu w Jerozolimie po rozległym wylewie krwi do mózgu. „Stalowy mózg” nie wytrzymał. Żal mi go jak każdego człowieka, który być może już niedługo stanie przed stwórcą. Żal mi go podwójnie gdyż tam przed Panem nie będzie chroniło go żadne lobby czy zmowa milczenia. Co powie- dla jednych „Arik król Izraela” a dla innych „rzeźnik z Bejrutu”? Co by nie powiedział to z całą pewnością zostanie sprawiedliwie oceniony. Ziemskie wyroki okazały się bardzo łaskawe i żenująco kłamliwe. Przypomina mi się histeria wokół Jedwabnego. Zaszczuta ludność miasteczka. Rozpętany złowrogi i kłamliwy show. Przerwana ekshumacja zwłok. Udowodniona niewątpliwa inspiracja i udział w tym mordzie Niemców. Pamiętam artykuły z tego czasu niejakiego Dawida Warszawskiego w Gazecie Wyborczej. Dzisiaj również jest artykuł tego tropiciela zbrodni tylko jednego narodu pod tytułem: „Szaron-izraelski Piłsudski” Bezczelne porównywanie polskiego bohatera narodowego do człowieka po łokcie splamionego krwią niewinnych ludzi to wyjątkowy szczyt bezczelności. Możemy się również dowiedzieć od tego kłamliwego pismaka, że sprawcami mordu w Sabrze i Szatili byli chrześcijanie. „Podczas szturmu Bejrutu doszło do masakry palestyńskich cywili w obozach Sabra i Szatila. Dokonali jej libańscy chrześcijanie, mszcząc się za wcześniejsze masakry, których dopuszczali się Palestyńczycy. Dowodzona przez Szarona armia dość szybko dowiedziała się o tym, że jej sojusznicy mordują - i nie uczyniła nic, by temu zapobiec. Specjalna komisja śledcza Knesetu potępiła go i za oszukiwanie rządu, i za niezapobieżenie masakrze. Zabroniono mu dożywotnio piastowania stanowiska ministra obrony. Zdawało się, że jego kariera dobiegła końca”. Utwierdziłem się w przekonaniu, że nie istnieje ani jedna zbrodnia, do której żydzi by się przyznali. A metoda zrzucania winy na innych czy pójście w zaparte trwa już od ponad dwóch tysięcy lat. Mirosław Kokoszkiewicz P.S. Odezwą się pewnie zaraz oskarżenia o antysemityzm. Otóż zapewniam, że antysemitom nie jestem.
| |||