| ||||
|
|
Marian Kałuski Gaz rosyjski a Kijów i Warszawa Moskwa wstrzymała od nowego roku dostawy gazu na Ukrainę. Jest to akt polityczny mający na celu ukaranie Ukrainy wybijającej się na suwerenność przez rozrywanie pęt rosyjskich, które uzależniają Kijów od Moskwy. Rosja od 500 lat jest politycznym wrogiem Polski. Jest także wrogiem Ukrainy. Mówi się, że "wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem". Niestety, tak zawsze nie jest. Bowiem ani Rosja, ani Ukraina nie są naszymi przyjaciółmi. Np. podczas gdy prawie wszyscy Polscy pogodzili się z obecną granicą polsko-ukraińską (która oderwała Lwów od Polski – trzecie najważniejsze miasto w dziejach Polski i narodu polskiego!), prawie wszyscy Ukraińcy wyciągają ręce po polski Przemyśl i Chełm i zakłamują polską historię na ziemiach dzisiajszej Ukrainy. A Polacy (przeciętny Polak) nie zdaje sobie z tego sprawy. Tkwi w nich ten bezmyślny i zgubny dla nich i Polski romantyzm, który wymyślił hasło: "Za WASZĄ wolność i naszą”, które, jak dowiodła historia wyglądało zawsze tak: „Za WASZĄ wolność... ale nie naszą”. W wielu krajach Polacy przelewali krew za wolność danego narodu, podczas gdy nam nikt nie pomógł w 1830, 1863, 1944, 1956, 1970 i 1980 roku, co sami zauważyli Anna Maria i Jan Lech Puchalscy w artykule pt. „Apel o solidarność z Ukraińcami” („Prawica.net” 1.1.2006). A dlaczego nam nikt nie pomogał? Dlatego, że każdy naród ma swoją własną rację stanu. Poza tym, czego nie są z stanie zrozumieć romantyczni Polacy, „Polityka jest amoralna, co więcej, muis być amoralna, w tym jej siła i realizm. Polityka jest bowiem sztuką działania dla dobra własnego narodu, dla żadnych innych celów, jest sztuką świętego egoizmu, świętego oportunizmu, świętej hipokryzji, świętego profitu” (Marian Hemar „Awantury w rodzinie” Londyn 1967, s. 84). Ci, którzy się nie stosują do tej reguły znikają z mapy politycznej (jak Polska w 1795 roku), albo stają się wasalem drugiego państwa. Także interesy Polski w wielu wypadkach nie są zbieżne z interesami Ukrainy. Dlatego nie we wszystkim możemy czy należy wspierać Ukrainę. Interesy Polski powinny mieć zawsze pierwszeństwo w polskiej polityce zagranicznej. Może sprawy graniczne nie są dziś aktualne między Warszawą a Kijowem. Są jednak inne sprawy wymagające rozwiązania, jak np. sprawa przetrzymywanego we Lwowie czy na Ukrainie POLSKIEGO dziedzictwa narodowego, jak np. bibioteki i zbiorów muzealnych Ossolineum we Lwowie. Raptem rok temu Polska bodajże najwięcej wspomagała ukraińską „pomarańczową rewolucję”, a na pewno przyczyniła się do tego, że obeszło się bez rozlewu krwi. Jaką wymierną korzyść z tego odnieśliśmy? Żadną! Bo to, że staliśmy się „strategicznymi partnerami” to tylko nasze – polskie – pobożne życzenie. Każdy politolog-ukrainoznawca wie, że jak Ukraina stanie wreszcie na ukraińskich nogach, nigdy nie uzna Polski za swego strategicznego partnera. Jak ktoś chce się z tym moim stwiedzeniem nie zgodzić to niech zapozna się z pierwszymi ruchami politycznymi prezydenta Juszczenki. Stosunki z Polską nie były jego priorytetem. Wyraźnie widać, że Kijów chce wykorzystać naiwną Warszawę tylko do popierania wejścia Ukrainy do NATO i Unii Europejskiej. Prawdą jest, że za poparcie „pomarańczowej rewolucji” niczego nie otrzymaliśmy. Nawet Ossolinemum, które moralnie nam się należy. Kijów brutalnie to ignoruje, co nie świadczy o jego życzliwości względem Warszawy i narodu polskiego i o chęci ułożenia z nami prawdziwie dobrosąsiedzkich stosunków. Losy polityczne Ukrainy są niepewne. Trudno dziś przewidzieć czy walkę o Ukrainę, dzielącą się na część ukraińską (zachód i środek) i rosyjską (wschód i południe) wygra ukraińskie stronnictwo narodowe czy Kreml i rusofile na Ukrainie. W interesie Polski leżała by Ukraina ukraińska współpracująca z Polską na bazie wspólnego rosyjskiego wroga-zagrożenia. Tę koncepcję trzeba wspierać – Polacy powinni wspierać. Stąd „wojna gazowa” Kijowa z Moskwą nie powinna być obca Polsce. Wesprzejmy Ukraińców. Ale jednocześnie dbajmy przy tym o nasze własne sprawy. Powiedzmy wreszcie Ukraińcom, że jesteśmy zainteresowani wspierać ich pełną suwerennoś, wejście do NATO czy ew. do Unii Europejskiej, ale nie za darmo, bo na tym świecie niczego nie ma za darmo. Niech rząd polski przedstawi wreszcie rządowi ukraińskiemu polskie postulaty. Wierzę, że ich spełnienie, czyli okazanie przez Kijów prawdziwej, a nie zakłamanej, życzliwości wobec Polski i narodu polskiego, na pewno zbliży jeszcze bardziej Polaków do Ukraińców, a tym samym, przez reakcję łańcuchową, Ukraińców do Polaków. ....................... Dziś Ukraina – jutro rosyjski gazowo-naftowy szantaż może stać się udziałem Polski. Nie jestem ekonomistą lub ekspertem od spraw związanych
z gazem i w zasadzie trudno mi zabierać głos w tej sprawie. Chcę jednak
zwrócić uwagę na niektóre fakty. Może warto się nam nimi zastanowić. | |||