now@ on-line  styczeń  2006

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

 

Krzysztof Marek Raczyński

POWSTANIE WARSZAWSKIE

(część 6)

POCZĄTEK III R.P. I DYPLOMACJA

Stalin miał strategiczny dylemat. Uderzenie ma Zachód oznaczało szansę na szybkie zajęcie Berlina bez udziału Aliantów, zanim Niemcy

zdążą przegrupować swoje siły. Atak na Bałkany dawał możliwość łatwego zwycięstwa i zapewniał panowanie sowieckie nad południową Europą, na przekór brytyjskim planom opanowania jej „miękkiego podbrzusza.” N. Davies uważa, że sowieckie wahania wynikały nie tylko z chłodnych kalkulacji, bezwzględności czy zbrodniczości postępowania. Były inspirowane w równym stopniu przez brak orientacji. „Kiedy wojska sowieckie wkroczyły do Polski, opuszczały swój sztywny świat ideologiczny i rzeczywistość okazała się niezgodna z jego założeniami.”

W połowie sierpnia, Stalin wydał rozkazy natarcia na Bałkany. Natomiast 48 armia pancerna Rosossowskiego została przetransferowana w kierunku Prus Wschodnich. Plan Rokossowskiego i Żukowa z 8 sierpnia, ataku przez Wisłę na Zachód, został odłożony na półkę. Można oszacować, że „wyrok śmierci na Powstanie” został wydany przez Stalina ok. 13 sierpnia. Tego dnia, agencja TASS wydała grubiańskie oświadczenie potępiające Powstanie. Sowieci nazwali Powstańców „bandą kryminalistów” („zapomnieli”, że przez dwa miesiące sami wzywali Polaków do walki). Wydaje się jednak, że Stalin zawsze rozważał zmianę tej decyzji, w zależności od sytuacji.

Tak więc, w sytuacji gdy pomoc mogła być najbardziej efektywna, Stalin zastosował unik. W nocy 15/16 sierpnia, w trakcie spotkania z członkami ambasad, brytyjskiej i amerykańskiej, Sowieci już nie ukrywali swojej radości z przebiegu wypadków. Niech się obie strony (Polacy i Niemcy) wyrżną! A Zachodowi dali do zrozumienia, że w Polsce nie mają czego szukać. Opinia publiczna na Zachodzie nie została oczywiście o tym zdarzeniu poinformowana. Młody wówczas polityk amerykański, charge d’affaires w Moskwie, George Kennan, opisał to jednoznacznie - stosunek Sowietów do Powstania nie miał nic wspólnego z trudnościami operacyjnymi. No cóż, Anglo-Amerykanie doświadczali rezultatów swojej ugodowej i często bezmyślnej polityki wobec Sowietów.

Niespodzianek w przyszłości miało być wiele więcej!

15 sierpnia, Gen. Bór-Komorowski wydał rozkaz marszu wszystkich jednostek AK na pomoc Warszawie. Przekroczenie linii niemieckich, bądź sowieckich, było niewykonalne. Aby pełniej przedstawić jak skomplikowany był obraz sytuacji wokół Warszawy trzeba wyjaśnić, że oprócz jednostek przebijających się do Warszawy (np. płk. M. Ziętarski-Liziński o Okręgu Radom) jednocześnie inne jednostki AK pomagały Sowietom w wyzwalaniu miejscowości (np. walka o przyczółek na Wiśle pod Magnuszewem), inne były internowane przez NKWD, a jeszcze inne w ramach operacji „Burza,” walczyły z Niemcami.

Niemcom odpowiadało, że Sowieci zatrzymali ofensywę na Warszawie. Bardziej czuli się zagrożeni ofensywą sowiecką w krajach bałtyckich w kierunku Prus Wschodnich. Tam Sowieci znaleźli się wkrótce na terenie Niemiec właściwych i zaczęła się masowa ucieczka ludności niemieckiej. W tym czasie wyzwolono Rzym, Paryż i Alianci parli poprzez Francję. Finlandia, sojusznik Niemiec zwróciła się do Sowietów o zawieszenie broni.

Dla dowódców niemieckich niemożność szybkiego pokonania Powstania, przy oczach Świata zwróconych na Warszawę, było poniżające. W zapiskach oficerów niemieckich można znaleźć podziw dla genialnego wykorzystania warunków terenu, bohaterstwa oraz niezłomnej postawy walczących Polaków. Niemcy myśleli, że Sowieci chcą za wszelką cenę połączyć siły z Powstaniem i robili wszystko, aby rozłączyć obie strony. 19 sierpnia, aby odzyskać kontrolę nad brzegiem rzeki, uderzyli na Stare Miasto. Rozpoczęła się faza obrony pozycji powstańczych do wszelkich granic wytrzymałości. Kosztowało to Niemców bardzo drogo. Do 21 sierpnia ich straty wyniosły już 9000 zabitych i tysiące rannych. Taktyka niemiecka rozprawienia się z AK nie powiodła się. 29 sierpnia von dem Bach zażądał dalszych posiłków do walki z Warszawą.

W Warszawie funkcjonowało Polskie Państwo. Historycy polscy, H. Samsonowicz i T. Tazbir nazywają je „falstartem III Rzeczpospolitej.” Był to kawałek odrodzonej, niepodległej i demokratycznej Polski, na który pokolenie 1944 czekało prawie 5 lat. Warszawa pokryła się flagami narodowymi. Ujawniły się władze Państwa Podziemnego. Wydawano prasę (nawet komunistyczną), funkcjonowało radio (radiostacja „Błyskawica”), kina, teatr, filmowano i fotografowano bieżące zdarzenia, wydawano literaturę i organizowano koncerty. Prowadzone były dyskusje na temat samego Powstania. W. Bartoszewski, uczestnik Powstania, pisał: „Były to właściwe obyczaje, godne chrześcijańskiego narodu z wielowiekową tradycją tolerancji i poszanowania ludzi o odmiennych poglądach.” Dość długo dostarczano elektryczności. Po unieruchomieniu filtrów przez Niemców, otworzono kilkadziesiąt studni. Za podstawę wyżywienia służyła rozgotowana pszenica i jęczmień. Aby nikt nie umierał z głodu, organizowano stołówki polowe. Funkcjonowała też poczta kurierska. Służba zdrowia dokonywała cudów! Pomimo upalnego lata, fatalnych warunków sanitarnych i tysięcy rozkładających się ludzkich ciał, uniknięto epidemii. Dyżury w szpitalach sprawowały młode dziewczęta, sanitariuszki AK i siostry zakonne.

Funkcjonowało Biuro Propagandy i Informacji. „Można tylko wyrazić zdziwienie, że taka instytucja mogła funkcjonować w warunkach Powstania Warszawskiego... nie tylko, że funkcjonowało to tak wspaniale, ale też, że trwało bez przerwy od początku do końca,” pisze historyk brytyjski. Do Stolicy docierały bardzo szybko wieści z zewnątrz. Np. o bombardowaniu przez Aliantów Auschwitz mieszkańcy Stolicy dowiedzieli się w ciągu jednego dnia. Morale wśród żołnierzy i wśród ludności cywilnej, pomimo wyczerpania i głodu, było wspaniale. Można to wytłumaczyć tylko tym, że cała społeczność była powiązana bardzo blisko kulturowo i duża grupa ludności cywilnej aktywnie popierała i wiązała swoje nadzieje z powstańcami. Pomagała budować barykady i jednocześnie odrzucała niemieckie rozkazy i nawoływania do poddania się. Powstańcy i Warszawiacy walczyli więc razem o uratowanie swojego systemu wartości i tradycyjnego stylu życia. Ogromną rolę w podtrzymywaniu morale spełniał Kościół Katolicki (ks. S. Wyszyński i inni). W kontekście wielu zakompleksionych wypowiedzi naszych rodaków, że Polacy nie potrafią się sami organizować i rządzić, warto pamiętać o tym jak funkcjonowała powstańcza Warszawa w 1944. Okrążona i atakowana ze wszystkich stron „Wolna Polska” potrafiła się wspaniale zorganizować!

W tym czasie w Normandii, 1-szej Polskiej Dywizji Pancernej przypadło zadanie zamknięcia okrążenia niemieckiej 7-mej Armii. Polacy, w beznadziejnej sytuacji i ponosząc ogromne straty (20%), wywiązali się z zadania świetnie. Później wyzwalali Belgię i Holandię. W Warszawie, drogą radiową przez Londyn, wiedziano o sukcesie Polaków spod Falaise a potem o wspaniałych przyjęciach jakie zgotowali Polakom mieszkańcy miast na Zachodzie. To dodawało Warszawiakom wiary w zwycięstwo!

W Londynie, informacje podawane przez Rząd Polski uważano za przesadzone i podyktowane pragnieniem otrzymania pomocy z Zachodu. Nie dyskutowano publicznie dlaczego Sowieci nie przychodzą na ratunek Powstaniu. „Komentatorzy brytyjscy” w większości brali wskazówki z Moskwy,” pisze N. Davies. Przypisywanie nieodpowiedzialnych kroków Polakom było w dobrym tonie, natomiast posądzanie Sowietów o złowrogie motywy było niedopuszczalne. Wśród polityków brytyjskich dominował pasywny stosunek do Powstania.

Kiedy DSZ, Gen. K. Sosnkowski, próbował potrząsnąć biurokratami brytyjskimi oskarżając ich o brak zdecydowania i nie liczenie się z polskimi ofiarami „otrzymał ostry protest i oskarżono go o obrażanie Imperium.” Żenujące było jak dyplomacja brytyjska przymilała się Sowietom. W korespondencji dyplomatycznej pomiędzy Brytyjczykami i Sowietami wyrażano się o Polskim Podziemiu i o swoim sojuszniku jako o „nielegalnej Armii Polskiej w Warszawie.”

Churchill też zmagał się z niechęcią brytyjskich mediów do publikowania informacji nadchodzących z Polski, w tym raportów brytyjskiego pilota J. Ward’a. Tak więc, Brytyjczycy nie tylko nie mieli własnego źródła informacji (z własnego wyboru, bo Rząd Polski ich do tego namawiał), ale jednocześnie nie chcieli użyć jedynego miarodajnego źródła jakie było dostępne. I to pomimo, iż w przeszłości wywiad polski okazał się bardzo wiarygodny! Brytyjska opinia publiczna nie była więc poinformowana o tym co się dzieje w Warszawie.

Rząd Polski próbował wypracować pozycję, która z pomocą Aliantów umożliwiłaby zbliżenie polsko-sowieckie. Polacy prowadzili też szeroką kampanię w społeczeństwie brytyjskim wyjaśniającą polskie cele i wysiłki oraz tragiczną sytuację w Warszawie. Jej wpływ na sytuację był niewielki. Niewiele z tego przedostało się też do prasy. Sytuacja trochę się zmieniła gdy 11 sierpnia watykański „Osservatore Romano” oskarżył otwarcie Sowietów, że ich stosunek do Powstania to czysta gra polityczna. Zostało to odrzucone przez prasę brytyjską. Dopiero 22 sierpnia „Manchester Guardian” opublikował pierwszą poważną analizę sytuacji. Odrzucono argumenty, że Powstanie było zaskoczeniem dla Sowietów. W szczególności przytoczono długą listę wezwań do powstania przez polskie komunistyczne media (np. poprzez radiostację „Kościuszko”), pomiędzy 2 czerwca i 30-tym lipca. Podkreślono, że pomoc dla powstania jest możliwa a walka z Niemcami przynosi efekty. Po raz pierwszy od sprawy Katynia (kwiecień 1943), która była efektywnie cenzurowana, prasa brytyjska pisała otwarcie o nieporozumieniach pomiędzy Aliantami dotyczących Sprawy Polskiej. Niektórzy politycy brytyjscy nareszcie zaczęli się zastanawiać nad intencjami Stalina i przyszłością Europy po wojnie.

Pomimo ogromnych strat w samolotach, pomoc brytyjska była kontynuowana. Jednakże pilotom było coraz trudniej zrozumieć dlaczego muszą ryzykować tak dużo skoro ich sowieccy sojusznicy są na miejscu. Coraz częściej pojawiały się też raporty, że Sowieci ostrzeliwali samoloty brytyjskie. Odmowa współpracy w sprawie zrzutów nie pozostawiała wątpliwości, że Sowieci liczyli na klęskę Powstania.

Zatrzymanie ofensywy sowieckiej na Wiśle też zdradzało rzeczywiste intencje Stalina.

22 sierpnia NKWD otrzymał rozkaz, aby aresztować i rozbrajać powstańców. Od chwili wkroczenia na terytorium Polski, NKWD i Smiersz (wywiad sowiecki) aresztowali i przesłuchiwali tysiące Polaków podejrzanych o współpracę z AK.

W końcu sierpnia stało się wiadomością publiczną, że Francuzi w Paryżu zrobili dokładnie taki sam manewr jak Polacy i zaatakowali garnizon niemiecki. Francuskie i amerykańskie jednostki zmieniły wówczas swoje plany wojenne i natychmiast pośpieszyły z pomocą dla powstania w Paryżu. Powstańcy w walczącej Warszawie wiedzieli o sukcesie i pomocy jaką udzielili Alianci Francuzom.

Sprawa Powstania stawała się problemem dla strategów Alianckich. Zdobycie budynku PAST-y, 22 sierpnia świadczyło o tym, że Polacy mogli wciąż kąsać Niemców. Nie było mowy o poddaniu się. Coraz trudniej było utrzymać w tajemnicy to, co się działo w Warszawie. Tak więc upór z jakim Polacy kontynuowali walkę postawił Amerykanów i Anglików w kłopotliwej sytuacji. Gdyby Polacy zostali szybko pokonani, pochwalono by ich za bohaterstwo i sprawa by ucichła. Kontynuując walkę wywlekli na światło dzienne wiele spraw, które Alianci woleli wyciszyć. N. Davies uważa, że Churchill pragnął szczerze pomóc Polakom. Jego stanowisko dzieliło wielu brytyjskich polityków oraz wyższych oficerów RAF-u, SOE i Ministerstwa Wojny. Nie można tego powiedzieć o Stalinie, Roosevelt’cie czy brytyjskiej dyplomacji (Foreign Office). Co więcej, brytyjska Foreign Office jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności używała języka propagandy sowieckiej.

W tej sytuacji administracja brytyjska podejmowała sprzeczne działania i Polacy natarczywie domagający się jakiejś konkretnej akcji, nie mogli się jej doczekać. Dla przykładu, Churchill rozważał wstrzymanie konwojów do Sowietów ale uniemożliwiła mu to Foreign Office. Konflikt pomiędzy Foreign Office oraz SOE uniemożliwiał efektywną pomoc dla Powstania. Wykorzystali to sojusznicy (szpiedzy) Sowietów w Anglii: Philby & Ska. W rezultacie tego, SOE opuściła swojego sojusznika w chwili potrzeby!

Amerykanie nie chcieli się do niczego konkretnego zobowiązać. Informacje jakimi początkowo dysponowali były sprzeczne. Zapewnienia podane przez Sowietów (poprzez mieszkającego w USA, Oskara Lange), o ich gotowości do pomocy dla Powstania, okazały się niemożliwe do zrealizowania z coraz to innych powodów. Tym niemniej, Roosevelt ponaglał Stalina do umożliwienia Aliantom lądowania na terytorium sowieckim. 18 sierpnia, Stalin odmówił poprzez komisarza sowieckiego ds. Zagranicznych, A.Wyszyńskiego. Przez następne dwa tygodnie Churchill zmagał się z opozycją sowiecką oraz niechęcią Amerykanów do jakiejkolwiek konkretnej akcji. Sprawa Polska wystawiła sojusz Anglo-sowiecki na ciężką próbę. Sytuację tę niektórzy historycy uznali później za początek Zimnej Wojny.

Propozycja Churchilla, aby postawić Stalinowi twarde warunki, nie zyskała poparcia Białego Domu. Wspólny list do Stalina datowany 20 sierpnia, domagał się jedynie asysty przy zrzutach dla Powstania. Kreml ponownie odmówił. Kolejna propozycja Churchilla postawienia Sowietów przed faktami dokonanymi, tzn. wysłania samolotów z zaopatrzeniem i lądowania po stronie sowieckiej bez ich pozwolenia, jeżeli zajdzie taka potrzeba, też nie zyskała poparcia prezydenta USA.

Roosevelt uśmiechał się do Polonii i był gotów im wszystko obiecać, a jednocześnie jego doradcy radzili mu, aby nie robił niczego w sprawie Powstania. Prezydent nie mógł zrozumieć dlaczego Stalin nie chce pomóc Polakom. Przecież sprawa granic została już rozwiązana (w Teheranie, o czym Polacy nie wiedzieli!), a Polska nie mogła zagrozić Sowietom.Wszelkie informacje o Powstaniu, które dochodziły do Roosevelta, były najpierw przeglądane przez jego doradcę Harry Hopkins’a, sympatyka Sowietów. Podejrzewano go nawet o tajną współpracę z Rosjanami. Ponadto, istniała duża rozbieżność pomiędzy publicznie głoszonymi przez Roosevelt’a zasadami moralnymi, a tym co realizował w praktyce. Pod koniec sierpnia zdecydował, że Alianci nie są w stanie nic zrobić dla powstańców. Wykluczył też jakąkolwiek pomoc przy odbudowie Warszawy po wojnie.

Perfidną rolę odegrał jeden z najbliższych współpracowników prezydenta, Adm. W. Leahy. Na początku września przekazał prezydentowi informację, pochodzącą rzekomo od wywiadu wojskowego, jakoby Powstanie już upadło. Prezydent przekazał tę informację Churchillowi 5 września z komentarzem, że powstańcy opuścili Warszawę i problem rozwiązał się sam. Treść tej informacji i okoliczności wskazują, że pochodziła ona z tego samego źródła co inne dezinformacje w Sprawie Polskiej, tzn. z Moskwy. Parę dni wcześniej ewakuowano jedynie Stare Miasto a walka trwała nadal. Ponadto, z archiwów OSS (później CIA) wynika jednoznacznie, że Amerykanie mieli dokładne informacje o tym co się dzieje w Warszawie. Była to więc prowokacja NKWD, w której świadomie brali udział przedstawiciele administracji USA.

Na początku września, Sowieci wyczerpali już arsenał uników i usprawiedliwień technicznych dlaczego nie mogą pomóc Powstaniu. Ostry krytycyzm postępowania Sowietów wobec Powstania miał miejsce podczas posiedzenia brytyjskiego “Gabinetu Wojennego,” 4 września. Ministrowie uznali sowieckie postępowanie za niezgodne z duchem sojuszu anty-niemieckiego. Wśród Amerykanów do postawienia twardych warunków Stalinowi wzywał George Kennan. Roosevelt nie podzielał tych opinii. Ambasador USA w Moskwie miał nakazane siedzieć cicho i zachowywać wszelkie pozory. Administracja USA uzależniała jakąkolwiek pomoc dla Powstania od współdziałania sowieckiego.

Tak więc Alianci nie mieli koncepcji jak sobie radzić ze Stalinem. Dyplomacja USA polegała na zaspokajaniu jego ambicji. Rola W. Brytanii zmniejszała się, o czym Sowieci wiedzieli i bez trudu kontrolowali politykę USA w sprawie Europy Środkowej. Cdn.

Myśl Nr 21

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów                 http://nowamedia.w.interia.pl