Część pierwsza
W lipcu tego roku minęła 62 rocznica śmierci gen.
Władysława Sikorskiego, Naczelnego Wodza i Premiera Rządu Polskiego na
uchodźstwie. Jest to rocznica szczególna – gen. Sikorski zginął śmiercią
żołnierza 4 lipca 1943 roku właśnie w wieku 62 lat.

From the archives of the Polish Military Museum in
Warsaw: General Sikorski inspecting Polish army during his last journey (Near
East, 1943).

From the archives of the Polish Military Museum in Warsaw: General
Sikorski with Polish soldiers, Gibraltar, July 4, 1943 – last photo of the
General ever taken.

From the Archives of the Polish Institute and General Sikorski Museum in
London, Archives Ref. No A.XII. 4/172: A page from Jan Gralewski’s
passport; lack of stains caused by sea water may indicate that the
document (and its owner) was never aboard the plane.

From the Archives of Polish Underground Movement Study Trust in London,
file TP2 Gralewski: Message from Rawa (Lieutenant Michał Protasewicz) to
Kalina (General Stefan Grot-Rowecki); translation from Polish: In a plane
crash in Gibraltar on July 4th 1943 together with the Chief Commander Jan
Gralewski was killed. Besides his conversation with the Chief Commander,
he didn’t report. We didn’t receive any materials from him.
Wizyta generała w twierdzy gibraltarskiej, która była
przystankiem w podróży z Kairu do Londynu, zakończyła się tragicznie w
tajemniczych, do dnia dzisiejszego niewyjaśnionych okolicznościach.
Porucznik Ludwik Łubieński, oficer łącznikowy w Gibraltarze, był naocznym
świadkiem wydarzeń związanych ze śmiercią gen. Sikorskiego [7]. Wg relacji
Łubieńskiego, w niedzielę 4 lipca 1943 roku, około godziny 7 rano,
przyleciał do Gibraltaru Iwan Majski, ambasador sowiecki, by po spotkaniu
z gubernatorem Masonem-MacFarlanem, około godziny 11 przed południem,
odlecieć w dalszą podróż do Kairu, a następnie do Moskwy. W Moskwie
Majskiego czekało złożenie sprawozdania ze swojej działalności.
Bardziej szczegółową relację tej podróży przedstawia sam Majski [8, s.
369-371]. Według relacji ambasadora z 1965 roku, jego samolot wystartował
z Anglii około północy 3 lipca, by 4 lipca rano wylądować w Gibraltarze.
Około południa samolot wyruszył w dalszą podróż. Zwykle samolot lecący z
Gibraltaru do Kairu miał po drodze lądowanie na lotnisku w Castel-Benito,
niedaleko Trypolisu. Tymczasem samolot Majskiego miał międzylądowanie
nieco dalej, na lotnisku wojskowym na pustyni, około 6 wieczorem tego
samego dnia, 4 lipca 1943 roku. Około północy samolot ambasadora miał
odlecieć w dalszą drogę, by wylądować 6 lipca o 7 rano w Kairze. Relacja
Iwana Majskiego wydaje się być mało przekonująca. Z lotniska wojskowego
między Trypolisem a Kairem samolot Majskiego musiałby lecieć około 31
godzin, co wydaje się technicznie nieprawdopodobne. Wynika stąd, że Majski
w swojej relacji mija się z prawdą. Kolejnym wnioskiem, który się nasuwa,
jest przypuszczenie, że mógł on opuścić Gibraltar nie w niedzielę, 4 lipca
około południa, a dopiero 5 lipca, w poniedziałek rano.
Jeszcze bardziej nieprawdopodobne jest wyjaśnienie przyczyny
międzylądowania na lotniku wojskowym za Trypolisem. Według Majskiego, w
czasie gdy Sikorski opuścił Kair, co miało mieć miejsce rano 5 lipca, on
opuścił Gibraltar. W ten sposób sowiecki ambasador przyznaje, że nie
opuścił Gibraltaru w niedzielę około południa, lecz w poniedziałek rano 5
lipca [8, s. 371]. W świetle tego miało się wydać Majskiemu oczywistym,
dlaczego jego samolot lądował nie w Castel-Benito, lecz na pustyni
libijskiej. W sytuacji, gdy stosunki dyplomatyczne między Rosją Sowiecką a
polskim rządem były zerwane, Brytyjczycy obawiając się dalszych
„nieporozumień” zdecydowali, by zapobiec spotkaniu Sikorskiego z Majskim i
wyznaczyli im różne lotniska do lądowania. Tak więc, by ukryć prawdę, Iwan
Majski musiał przyjąć, że gen. Sikorskiego nie było 4 lipca w Gibraltarze
(bo 5 lipca miał być jeszcze w Kairze). Byłoby to cudownym zrządzeniem
losu, a stało się jedynie dowodem krętactw ambasadora.
Według porucznika Łubieńskiego, w nocy z 3-go na 4-go lipca do Gibraltaru
przybył z Warszawy kurier Jan Gralewski z zaszyfrowanymi dokumentami od
dowódcy Armii Krajowej. Gen. Sikorski miał spotkać Jana Gralewskiego po
godzinie 11 rano. W czasie tego spotkania Sikorski miał zdecydować, że
Gralewski jeszcze w tym dniu odleci z nim do Londynu. Następnie, o
godzinie 1 po południu, gen. Sikorski w ogrodzie obok domu gubernatora
przeprowadził inspekcję oddziału Somerset Light Infantry. Z kolei na
kwadrans przed godziną trzecią, Sikorski spotkał się z grupą 95 żołnierzy
polskich, ewakuowanych z Hiszpanii, oczekujących na transport do Wielkiej
Brytanii. Jak podaje Tadeusz Kisielewski, w tej grupie było co najmniej 20
oficerów wywiadu, którzy przybyli z Bliskiego Wschodu lub Algierii [6].
Następnie, zdaniem porucznika Łubieńskiego, po krótkiej sjeście, gen.
Sikorski razem z brytyjskim ministrem wojny Sir Jamesem Griggem, zwiedzał
twierdzę gibraltarską. Sikorski miał wrócić do swoich pokoi, by o godzinie
6 wziąć udział w koktajlu zorganizowanym z okazji 167 rocznicy Deklaracji
Niepodległości Stanów Zjednoczonych Ameryki. Jak opisuje to porucznik
Łubieński, samolot gen. Sikorskiego wystartował po godzinie 11 wieczorem.
W czasie startu samolotu jeden z worków z pocztą, leżący widocznie w
pobliżu luku, wypadł na zewnątrz [6]. Łubieński pisze, że po osiągnięciu
przez samolot pewnej wysokości, zauważył, że zmniejszające światła
nawigacyjne przestały się wznosić. Następnie światła te zaczęły powoli
opadać. Dalej samolot leciał na ustalonym poziomie, by potem najwyraźniej
skierować się prosto do morza pod kątem około 10 stopni. Ryk silników
nagle umilkł. Samolot wpadł do wody około trzy czwarte mili od linii
brzegowej. Według Łubieńskiego nikt z wyjątkiem pilota nie uratował się.
Jednocześnie stwierdza on, że nie znaleziono ciała Zofii Leśniowskiej,
córki gen. Sikorskiego. Może to oznaczać, że w nieznanych okolicznościach
udało jej się uratować.
Karol Popiel, przyjaciel generała Sikorskiego, poseł do Sejmu RP w latach
1922-1927, więzień brzeski, czołowy przedstawiciel Frontu Morges, członek
rządu gen. Sikorskiego, w swojej książce tak przedstawił okoliczności
katastrofy gibraltarskiej [10, s. 190]: „Jedno dla mnie wydaje się poza
wszelką wątpliwością: śmierć gen. Sikorskiego nie była dziełem
nieszczęśliwego wypadku. Była ona uplanowana i miała nastąpić w drodze na
Bliski Wschód. Z nieznanych przyczyn plan w tym punkcie nie dopisał. Udał
się natomiast w 6 tygodni później.”
Wiele faktów świadczy o tym, że Łubieński opisując wymienione wyżej
wydarzenia mijał się z prawdą. Po śmierci Ludwika Łubieńskiego, jego
córka, znana angielska aktorka Rula Leńska, powiedziała w jednym z
wywiadów: „Mam wrażenie, że mój tatuś jakąś wielką tajemnicę zabrał do
grobu” [2, s.43]. Żona Jana Gralewskiego, Alicja Iwańska, opublikowała w
roku 1982 książkę zawierającą jego zapiski [3]. W Gibraltarze, 4 lipca
1943 roku o godzinie 6-tej po południu Gralewski zapisał [3, s. 198]: „No,
ten etap się kończy i to w sposób niespodziewanie efektowny. Dziś
wieczorem opuszczam Gibraltar. Boję się, że dostanę rugę od „starszego
pana” [Sikorskiego] za moją rozmowę w Madrycie. Ale będę się bronił. Co
najważniejsze rysuje się pomyślnie perspektywa na przyszłość ... jeszcze
tylko trochę ... już niedługo ... Nie mogę pisać, tyle się we mnie kłębi
uczuć i myśli. Nareszcie osiągnąłem ten stopień napięcia życia, że
uniemożliwia on autorefleksję. Dopiero kiedyś, później potrafię może – i
będzie to stokroć bardziej upajające – opisać dziejące się dziś
zdarzenia”. Z wypowiedzi tej nie wynika, że Jan Gralewski spotkał się tego
dnia z gen. Sikorskim, gdyż z całą pewnością odnotowałby to w swoim
dzienniku. Z gen. Sikorskim najprawdopodobniej spotkał się ktoś inny.
Porucznik Łubieński, przedstawiając Sikorskiemu inną osobę, musiał mieć
świadomość tego, że było to mistyfikacją. W wymienionej wyżej książce
Alicja Iwańska wspomina swoją rozmowę z Władysławem Tatarkiewiczem,
profesorem i długoletnim przyjacielem jej męża, który w roku 1945 we
„Wspomnieniach o zmarłych filozofach, 1939-45” chciał napisać, że „Jan
Gralewski zginął w katastrofie gibraltarskiej razem z generałem Sikorskim”[3,
s.6]. Iwańska nie wyraziła na to zgody, uzasadniając, że „(...) każda
śmierć jest własną śmiercią danego człowieka i że jakiekolwiek prestiżowe
i sensacyjne powiązania Gralewskiego z generałem Sikorskim ograbiły by go
z jego własnej śmierci”. Tak więc można wnioskować, że Jan Gralewski nie
zginął w katastrofie samolotowej, lecz w innych okolicznościach.
Czesław Szafran w pracy poświęconej kontrowersjom wokół
katastrofy gibraltarskiej zauważył, że jednym z powodów, dla którego nie
można udowodnić, że śmierć gen. Sikorskiego nie nastąpiła w wyniku
nieszczęśliwego wypadku, są trudności w określeniu okoliczności w jakich
zginął Jan Gralewski [11, s. 245]. Eugeniusz Niebelski uważa, że ciało
Jana Gralewskiego z przestrzeloną głową zostało znalezione na pasie
startowym. Autor nie podaje jednak źródła tej informacji [9, s. 177].
Podobnie pisze o okolicznościach śmierci Gralewskiego Tadeusz Kisielewski.
Na rodzaj śmierci Jana Gralewskiego wskazuje jego żona, Alicja Iwańska, w
powieści o charakterze autobiograficznej zatytułowanej „Niezdemobilizowani”,
w której jej mąż występuje pod postacią Marka [4, s. 85]: „To niby tak
zwane „szczęście”, że Marek się nie męczył, bo śmierć od kuli jest podobno
lekka: ostry ból i krótka chwila świadomości.”
Z dokumentów znajdujących się w teczce Jana Gralewskiego w Instytucie
Polskim i Muzeum gen. Sikorskiego [1] wynika, że przybył on 23 czerwca
1943 roku do Gibraltaru wraz z Bolesławem Kozłowskim. Nazwiska te
wymienione są na wspólnej liście pasażerów przybyłych „(...) statkiem
bryt. „Carnaval”, oraz bryt. okrętem wojennym z Villa Real do St. Antonio
do Gibraltaru.” W uwagach do tej listy podano, że Jan Gralewski wyjechał
pod nazwiskiem Jerzy Nowakowski, a Bolesław Kozłowski wyjechał pod
nazwiskiem Wiktor Suchy. Z kolei lista podróżujących tą samą trasą, ale
datowana na 23 lipca 1943 roku, zawiera nazwiska Wiktora Suchego oraz
Jerzego Nowakowskiego. W uwagach do tej listy podano, że Wiktor Suchy
wyjechał pod nazwiskiem Bolesław Kozłowski, a Jerzy Nowakowski wyjechał
jako Paweł Pańkowski.
Wymieniona wyżej lista pasażerów z dnia 23 czerwca 1943 roku zawiera
nazwisko Pantaleona Drzewickiego, który wyjechał jako Chaim Janowski.
Natomiast lista pasażerów z 23 lipca 1943 roku zawiera nazwisko Stanisława
Izdebskiego, który wyjechał jako Pantaleon Drzewicki. Tadeusz Kisielewski
w swoim artykule wymienił Stanisława Izdebskiego jako rzekomego
emisariusza PPS, „który wyruszył z Warszawy 28 marca i pojawił się w
Gibraltarze 24 czerwca”. Autor ten wymienił ponadto Józefa
Dunin-Borkowskiego, jako rzekomego kuriera pochodzącego ze
Skarżyska-Kamiennej. Lista pasażerów z dnia 23 czerwca 1943 roku zawiera
st. strz. Wojciechowskiego, który wyjechał do Gibraltaru pod nazwiskiem
Józef Dunin-Borkowski. Wymienione nazwiska osób przybyłych do Gibraltaru i
ich pseudonimy ułożone zostały według z góry ustalonego planu, który
umożliwiał posługiwanie się tym samym nazwiskiem przez różne osoby,
niekoniecznie wymienione na listach. Wystąpienie tych samych nazwisk na
listach z 23 czerwca i 23 lipca mogło zostać wymuszone względami
wynikającymi ze śledztwa prowadzonego po śmierci gen. Sikorskiego.
Jan Gralewski został kurierem zagranicznym 25 października 1942 roku [3,
s. 168]. W swoją pierwszą podróż kurierską do Francji wyruszył na
przełomie listopada i grudnia 1942 roku, a wrócił z niej przed Bożym
Narodzeniem [5, s. 224]. Jego żona, Alicja Iwańska, pracowała już wtedy w
„Łzie – 24”, opiekując się kurierami zagranicznymi wyjeżdżającymi do
Francji [3, s. 169-170]. Do zadań Iwańskiej należało wyprawianie kurierów
na trasy i odprawianie ich z tras. Wyjątkiem był Jan Gralewski, gdyż było
to sprzeczne z zasadami konspiracji. Iwańska dostarczała rodzinom kurierów
pieniądze, w czasie, gdy byli oni na trasach. Na początku stycznia 1943
roku Gralewski wyjechał w kolejną podróż kurierską.
Pod koniec stycznia 1943 roku Gralewski wrócił z trasy, by 8 lutego pod
pseudonimem Pankracy wyruszyć w ostatnią podróż z Polski. Polskie Państwo
Podziemne wysłało go celem przetarcia kurierskiego szlaku do Hiszpanii. W
tym czasie podopiecznym jego żony był Bolesław, dużo starszy od
Gralewskiego, do którego gosposi zanosiła ona kurierską gażę [5, s. 228].
Nasuwa się przypuszczenie, że owym Bolesławem mógł być Bolesław Kozłowski.
W rozmowie z kurierką AK, Alicja Iwańska dowiedziała się, że Gralewski po
nieudanej próbie przebycia trasy z Paryża do Vichy, został skierowany inną
drogą, przez Pireneje, do Hiszpanii [3, s. 171]. 27 maja 1943 roku znalazł
się w Miranda del Ebro, obozie koncentracyjnym w Hiszpanii [3, s. 186].
Miał wtedy nadzieję, że będzie przebywał w obozie około dwóch tygodni,
pozostał tam jednak do 23 czerwca – w tym dniu przybył do Gibraltaru. Jak
podaje Alicja Iwańska, Gralewski prawdopodobnie opuścił obóz Miranda del
Ebro dzięki pomocy Anglików [3, s. 171]. Wydaje się, że nie był dobrze
zorientowany w planach dotyczących jego osoby, gdyż w liście-odcinku do
żony pod datą 30 czerwca zapisał: ”Jutro zapewne popłyniemy do Anglii”.
Tragiczne losy Jana Gralewskiego są najprawdopodobniej kluczem do
rozwiązania zagadki dotyczącej okoliczności śmierci gen. Władysława
Sikorskiego. Tadeusz Kisielewski w artykule „Tajemnice tragedii w
Gibraltarze” wymienił pogłoskę, zanotowaną przez księdza Antoniego Frugałę
w sierpniu 1943 roku, o tajnym rozkazie „nakazującym każdemu polskiemu
oficerowi zastrzelić niejakiego Wiktora Suchego oficera Polskich Sił
Zbrojnych” [6]. Niestety autor nie podał żadnych źródeł tych informacji.
Literatura cytowana:
1.Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego, Londyn,
Archives Ref. No A.XII. 4/172.
2.Bzowska Katarzyna, Jedna noc w Gibraltarze, „Nowy Dziennik”, New York,
4-6 lipca 2003, s.42-43.
3.Iwańska Alicja, Gralewski Jan, Wojenne Odcinki, Warszawa 1940 – 1943,
Oficyna Poetów i Malarzy, Londyn 1982.
4.Iwańska Alicja, Niezdemobilizowani, Poznań – Warszawa 1945-46, Polska
Fundacja Kulturalna, Londyn 1988.
5.Iwańska Alicja, Potyczki i Przymierza, Pamiętnik 1918 – 1985, Gebethner
i Ska, Warszawa 1993.
6.Kisielewski Tadeusz A., Tajemnice tragedii w Gibraltarze, Cz. I. „Mówią
Wieki” 2001, nr 12, s.23-28: Cz. II „Mówią Wieki” 2002, nr 1, s.23-27.
7.Łubieński Ludwik, The last days of General Sikorski: an eyewitness
account, in: Sword Keith (editor), Sikorski: Soldier and Statesman, A
Collection of Essays, Orbis Books (London) Ltd., London 1990.
8.Maisky Ivan, Memoirs of a Soviet Ambassador, The War: 1939-43, Charles
Scribner’s Sons, New York 1968.
9.Niebelski Eugeniusz, Dobrze zasłużony Ojczyźnie. W 120 rocznicę urodzin
generała Władysława Sikorskiego, “Rocznik Mielecki” 2001, t. IV.
10.Popiel Karol, Generał Sikorski w mojej pamięci, Odnowa, Londyn 1978.
11.Szafran Czesław, Kontrowersje wokół katastrofy gibraltarskiej, w:
Moszumański Zbigniew, Zuziak Janusz [red.], Generał Władysław Sikorski,
Szkice historyczne w 60. rocznicę śmierci, Wydawnictwo Adam Marszałek,
Toruń 2004.