now@ on-line  grudzień  2005

napisz do nas

powrót do strony głównej

archiwum


 

 

dr Artur Górski

JAKA IV RZECZYPOSPOLITA?

Prawo i Sprawiedliwość w swoim programie wyborczym podniosło postulat budowy IV Rzeczypospolitej. Jest to propozycja naprawy Polski, albo nawet zbudowania zupełnie nowego państwa, opartego na zdrowych fundamentach.

Samo określenie „IV Rzeczypospolita” należy traktować symbolicznie, ale za tym symbolem kryje się projekt realnych przemian, najbardziej śmiałych i – można rzec – najbardziej bezkompromisowych od 1989 r. Przemiany te nie tylko mają ugruntować niepodległość i suwerenność państwa polskiego, wywalczone przez Naród na komunistach, ale także przywrócić najlepsze tradycje naszej państwowości i uszlachetnić życie publiczne wartościami, które budowały Polskę i formowały nasz Naród przez ponad tysiąc lat.

Jak mówił premier Kazimierz Marcinkiewicz w swoim sejmowym expose: „Za hasłem IV Rzeczypospolitej nie stoi myślenie magiczne, tylko poszukiwanie czytelnej symboliki dla wyzwalania niepodległego państwa od brzemienia postkomunizmu. Plan budowy IV RP opiera się na przekonaniu, że niepodległe i bezpieczne państwo polskie jest bezcennym dobrem, wartym każdego wysiłku i każdej ofiary!”.

Rzeczywistość historyczna nie jest dokładnie powtarzalna – nic nie dzieje się tak samo dwa razy – ale w dużym uproszczeniu można porównać obecną sytuację do tej w II Rzeczypospolitej. Pamiętamy, że w 1921 r. została uchwalona lewicowa, wyzbyta podłoża aksjologicznego konstytucja, która bardzo szybko obnażyła choroby państwa polskiego. W 1935 r. została ona zastąpiona przez konstytucję kwietniową, porządkującą kwestie ustrojowe i dającą podstawy do naprawy państwa. Konstytucja sanacyjna, choć w niepodległej Polsce funkcjonowała tylko 4 lata, zapewniła ciągłość ustrojową naszego państwa po utracie niepodległości w wyniku agresji hitlerowskiej i w czasach zniewolenia Narodu w Polsce Ludowej, która nie otrzymała miana III Rzeczypospolitej.

Istota przemian ustrojowych, proponowanych przez Prawo i Sprawiedliwość, zawarta jest w projekcie nowej konstytucji, która ma zastąpić obecnie obowiązującą, jakże podobną do tej z 1921 r. Oto kilka moich refleksji na temat tego projektu, który daje kręgosłup przyszłej IV Rzeczypospolitej.

Projekt PiS zrywa z rozwiązaniami, które stanowią pomieszanie tradycji niepodległego państwa polskiego z ciężarem PRL-u. Wyrazem tego jest choćby nowa preambuła do konstytucji, którą należy przytoczyć w całości:

„W imię Boga Wszechmogącego! My, Naród Polski, składając Bożej Opatrzności dziękczynienie za dar odzyskanej niepodległości, wdzięczni poprzednim pokoleniom za ich wytrwałą pracę, poświęcenie i ofiary dla Polski, zrzuciwszy jarzmo obcej przemocy i komunizmu, zobowiązani do zachowania i umocnienia niepodległości Państwa Polskiego, pomni ponadtysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, pragnąc Rzeczypospolitej silnej prawdą, uczciwością i sprawiedliwością, naszą wolność i odpowiedzialność za los współczesnych i przyszłych pokoleń Narodu wyrażamy na kartach tej Konstytucji, która jest najwyższym prawem dla Rzeczypospolitej Polskiej.” Czyż te piękne słowa nie wyrażają ducha polskiego – narodowego i państwowego?

W ustrojowej wizji PiS podstawowe znaczenie ma zobowiązanie do zachowania i umocnienia niepodległości oraz suwerenności. Zasada naczelna głosi, że „Rzeczpospolita strzeże swej suwerenności, która jest warunkiem zachowania dziedzictwa wszystkich pokoleń Polaków oraz rozwoju osoby we wspólnocie narodowej”.

W projekcie przedstawiamy rozwiązania służące ochronie suwerenności Rzeczypospolitej jako państwa uczestniczącego w Unii Europejskiej i strukturach międzynarodowych. Taki sens mają przepisy podkreślające prymat Konstytucji jako najwyższego prawa dla Rzeczypospolitej, w tym nad umowami międzynarodowymi, i zasadnicze umocnienie Trybunału Konstytucyjnego, jako organu stojącego na straży nadrzędności ustawy zasadniczej.

W przekonaniu PiS rola ustrojowa Prezydenta związana jest z zasadą ciągłości władzy państwowej i określeniem strategicznych kierunków polityki państwa. Według naszego projektu Prezydent otrzyma nowe kompetencje związane z budową siły i sprawności państwa np. odpowiedzialność i zwierzchnictwo nad służbą cywilną, która dziś podlega premierowi.

Natomiast głowa państwa utraci te kompetencje, których stosowanie ma wyraźnie negatywne konotacje np. możliwość stosowania weta ustawodawczego w każdej sytuacji i bez żadnego uzasadnienia. Projekt zachęca do wspólnego działania Prezydenta i Radę Ministrów. W pierwszej kolejności chodzi tu o rozporządzenia z mocą ustawy, które Prezydent będzie mógł wydawać na wniosek Rady Ministrów, ale które do swej ważności będą potrzebowały akceptacji Sejmu.

Należy też pamiętać, że chcemy dać Prezydentowi prawo do odmowy powołania premiera lub ministra, jeżeli istnieje uzasadnione podejrzenie, że nie będzie przestrzegał prawa albo ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa państwa.

Jesteśmy rzecznikami państwa oszczędnego i zachowującego jednocześnie zasadę reprezentatywności. W naszej konstrukcji ustrojowej łączymy nowoczesne rozwiązania z pięćsetletnią tradycją polskiego parlamentaryzmu. Proponujemy redukcję składu Sejmu do 360 posłów i nową formułę Senatu. Przewidujemy Senat liczący 30 senatorów wybieranych w okręgach jednomandatowych z założeniem, że stanie się on instytucją oddaloną od bieżącej polityki.

Kandydaci do Senatu będą musieli posiadać obywatelstwo polskie, mieć ukończone 35 lat i wcześniej pełnić przez co najmniej 5 lat funkcję publiczną z wyboru lub kierownicze stanowisko w państwie. Ponadto w skład Senatu mają wchodzi – jako wiryliści, czyli z urzędu – byli Prezydenci Rzeczypospolitej. Oba te rozwiązania mają podnieść poziom kompetencji tej izby.

Senat ma posiadać znacznie większe niż dzisiaj uprawnienia, które faktycznie przybliżą go do ideału izby wyższej. Obok inicjatywy ustawodawczej Senat, której dziś jest pozbawiony, ma mieć uprawnienia dotyczące powoływania organów państwowych, m.in. NIK-u oraz Prezesa Urzędu Pomocy Ofiarom Bezprawia, sędziów Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Stanu. Wyrazem oszczędności jest także planowana likwidacja naszym zdaniem niepotrzebnej Rady Polityki Pieniężnej i skompromitowanej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Prawa osoby ludzkiej i prawa rodziny będą miały silną ochronę, a ich katalog uzupełniony został o prawo do prawdy historycznej ujęte w przepisie określającym prawo obywateli do pełnej wiedzy o prowadzonych przed 1 stycznia 1990 roku działaniach partii komunistycznej i podległego jej aparatu przymusu. Projekt zakłada także konstytucyjną ochronę procesu lustracji i działalności Instytutu Pamięci Narodowej.

Wyrazem przekreślenia związku między państwem niepodległym a PRL-em jest zawarty w projekcie obowiązek złożenia przysięgi państwowej przez osoby pełniące funkcje publiczne, które nie uczyniły tego po roku 1990.

W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien symboliczny, a istotny szczegół. Obecnie mamy do czynienia z sytuacją, że zasadnicza treść roty przysięgi urzędnika państwowego, w tym ministra, jest pozbawiona słów: „Tak mi dopomóż Bóg”, które każdy może dodać. My proponujemy, aby słowa odnoszące się do Boga, wyrażające nasze przywiązanie do dziedzictwa chrześcijańskiego, stały się częścią zasadniczej treści roty przysięgi. Oczywiście osoba, która jest niewierząca, będzie mogła odstąpić od ich wypowiedzenia.

Pragnę zaprezentować jeszcze dwa artykuły z naszego projektu konstytucji. Mianowicie artykuł 41 głosi, że „zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie popełnione przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, a także przestępstwa popełnione w celu uzyskania osobistych korzyści majątkowych w związku z wykonywaniem funkcji w organach władzy publicznej nie podlegają przedawnieniu”.

Natomiast artykuł 128 mówi, iż „Sędzia, którego zachowanie świadczy o niezdolności lub braku woli rzetelnego wykonywania urzędu w sposób zgodny z jego konstytucyjnym znaczeniem i powagą, może zostać złożony z urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa…”.

Jakże to charakterystyczne zapisy, wyróżniające PiS od innych partii, które proponują zmianę konstytucji. Jak pisał Jarosław Kaczyński, „potrzeba uchwalenia nowej konstytucji wynika dziś z konieczności przełamania wielkiego kryzysu zaufania, kryzysu, który ma różne wymiary, ale jego cechą najbardziej widoczną wydaje się wielkie zamieszanie, całkowita niejasność, co do reguł, jakie określają funkcjonowanie naszego życia społecznego i publicznego”.

Czy zarysowane powyżej zmiany wejdą w życie? Trudno będzie zmienić obecną konstytucję bez zdecydowanej większości parlamentarnej. Zasadniczo Kluby Platformy Obywatelskiej i Ligi Polskich Rodzin mają podobne pomysły na zmiany ustrojowe w Polsce, ale obawiam się, że na poparcie posłów PO nie będzie można liczyć, gdyż są śmiertelnie obrażeni na Naród i polityków PiS po poniesionych klęskach. Jeśli nawet nie uda się zmienić konstytucji, to partia kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego będzie starała się wprowadzać zmiany ustrojowe etapami, poprzez inicjatywy legislacyjne i decyzje rządowe, powoli, ale konsekwentnie zmieniające Polskę.

Mam nadzieję, jako Poseł Rzeczypospolitej, stanowiący integralną część Klubu Parlamentarnego PiS, że będę czynnie uczestniczył w procesie naprawy państwa.

dr Artur Górski

Poseł na Sejm RP

powrót do strony głównej


now@ on-line czasopismo Internautów                 http://nowamedia.w.interia.pl